http://www.youtube.com/watch?v=wWGluhvL7JI
10 mar 2014
Od tego się zaczęło
Kryzys krymski, konflikt na Krymie a może konflikt rosyjsko-ukraiński, czy po prostu III Wojna Światowa. Jeszcze nie wiemy jak przyszli historycy nazwą to co się dzieje w stosunkach Rosji z Ukrainą, ale wiemy od czego się zaczęło. Film zarejestrowny przez kamerę ochrony pokazuje wejście rosyjskich żołnierzy do budynku Rady Ministrów Autonomicznej Republiki Krymu w Symferopolu 27 lutego 2014 roku około godziny 4.23 rano. Film o tyle pouczający że pokazuje taktykę zajmowania budynku stosowaną przez rosyjskich żołnierzy. Oznaczeni są przewiązanymi białymi kawałkami płótna na rękawach, przypomina to słynne białe pasy na pojazdach podczas inwazji na Czechosłowację w 1968 roku. Zwraca uwagę że wśród typowo umundurowanych żołnierzy armii rosyjskiej są żołnierze specnazu, niektórzy bez hełmów, niektórzy ze słuchawkami na głowie i trochę inaczej ubrani, co jest standardem nie tylko w armii rosyjskiej. Po wrzuceniu granatów ogłuszających wchodzą do środka, inna grupa zabezpiecza wejście, po czym wyprowadzają ochronę i przygotowują wejście do obrony rozstawiając karabiny maszynowe. Z uzbrojenia zwraca uwagę duża ilość karabinów wyborowych z tłumikami dźwięku i granatnik automatyczny AGS-30 oraz granatniki przeciwpancerne, co może oznaczać ze spodziewali się reakcji armii ukraińskiej. Co ciekawe, żołnierze posługują się telefonami komórkowymi, prawdopodobnie z powodu mankamentów w wojskowej sieci łączności, co też jest typowe jeszcze ciągle dla armii rosyjskiej i dało o sobie znać podczas inwazji na Gruzję 6 lat temu.
http://www.youtube.com/watch?v=wWGluhvL7JI
http://www.youtube.com/watch?v=wWGluhvL7JI
28 lut 2014
Użycie IED przeciw kolumnie rebeliantów w Syrii
Około godziny 02.45 w nocy na 26 lutego, w rejonie jeziora al-Otaiba, w rezultacie łańcuchowego wybuchu fugasów, założonych przez siły prorządowe, została zniszczona duża kolumna islamistów z organizacji Dżabhat al-Nusra i ugrupowania Liwa al-Islam próbujących prześliznąć się przez blokadę opanowanego przez nich rejonu Wschodnia Guta pod Damaszkiem. Próbujący uciekać pozostali przy życiu terroryści byli zniszczeni ogniem pododziałów armii syryjskiej lub wzięci do niewoli. Syryjskie media informowały o zabiciu 175 terrorystów. Bandyci wyruszyli z okrążenia w kierunku granicy z Jordanią około północy.
Prawdopodobnie za minowanie i kierowanie wybuchem odpowiadali saperzy z wspierającego rząd w Damaszku, libańskiego Hezbollahu jako że to właśnie libańska telewizja "Al-Manar" opublikowała wczoraj film z zasadzki zarejestrowany za pomocą kamery termowizyjnej. Jak podali Syryjczycy, większość terrorystów stanowili obywatele Jordanii, Kataru i Arabii Saudyjskiej.
Na YouTube mozna obejrzeć ów film obrazujący użytą technikę łańcuchowego wybuchu fugasów. Wysadzenie pułapki odbyło się w dwóch falach, z których pierwsza spowodowała większość zabitych.
Siły Hezbollahu zostały poznane z mistrzowskiego opanowania technik posługiwania się fugasami podczas inwazji Izraela na Liban w 2006 roku, przyczyniając się w decydujacym stopniu do zatrzymania ataku armii izraelskiej a następnie szybkiego jej wycofania.
Prawdopodobnie za minowanie i kierowanie wybuchem odpowiadali saperzy z wspierającego rząd w Damaszku, libańskiego Hezbollahu jako że to właśnie libańska telewizja "Al-Manar" opublikowała wczoraj film z zasadzki zarejestrowany za pomocą kamery termowizyjnej. Jak podali Syryjczycy, większość terrorystów stanowili obywatele Jordanii, Kataru i Arabii Saudyjskiej.
Siły Hezbollahu zostały poznane z mistrzowskiego opanowania technik posługiwania się fugasami podczas inwazji Izraela na Liban w 2006 roku, przyczyniając się w decydujacym stopniu do zatrzymania ataku armii izraelskiej a następnie szybkiego jej wycofania.
22 lut 2014
Kilka mapek Ukrainy
W nawiązaniu do wcześniejszego wpisu o Ukrainie, wrzucam kilka mapek które mogą wyjaśnić mało znane tło możliwego rozpadu tego kraju na kilka części. Oczywiście najważniejszą przyczyną są interesy geopolityczne Moskwy która nie chce dopuścić do "europeizacji" Ukrainy bo groziłoby to bezpośrednio upadkiem reżimu Putina i wzmocnieniem tendencji separatystycznych w samej Rosji. Ważnymi graczami są jednak globaliści których celem jest zniszczenie państw narodowych aby stworzyć grunt pod budowę "nowego porządku świata" z jednym światowym rządem w jednych, jedynie słusznych rękach.
Pierwsza mapka pokazuje podział Ukrainy na 3 części na tle sympatii poszczególnych państw, "przewidywany" w 2009 roku przez włoski lewicowy magazyn geopolityczny "Limes". Magazyn jest częścią koncernu prasowego, wydającego również dziennik "La Reppublica", powiazanego z komunistami (a więc z rosyjskim obecnie wywiadem) i masonerią. Pytanie na ile ten podział był "przewidywaniem" a na ile próbą wykreowania pewnej rzeczywistości.
Pokazana na tej mapie zachodnia granica części Ukrainy która miałaby stać się częścią terytorium Rosji, pokrywa się zachodnią granicą pewnego średniowiecznego państwa.
Niżej, na drugiej mapce widzimy granice średniowiecznego królestwa Chazarów. Byli to protoplaści większości dzisiejszych Żydów (tak zwanych Żydów aszkenazyjskich). Chazarzy wywodzą się z plemion tureckich. Będąc poganami wyznającymi bożka Fallusa, w VIII wieku naszej ery wybrali judaizm jako oficjalną religię państwową. W okresie największego rozkwitu swojej państwowości, zajmowali się rzemiosłem i handlem niewolnikami. Państwo to znikło z mapy Europy w XIII wieku.
Po upadku swego imperium, wyemigrowali na zachód, głównie do Polski. Potem atak Niemiec hitlerowskich i zajęcie Polski przez Niemców spowodowało wprowadzenie "niemieckich porządków" w rezultacie, jeśli mieli pieniądze, uciekali do Palestyny gdzie syjoniści chcieli zbudować swoje państwo, lub ginęli w obozach koncentracyjnych. Wszyscy pamiętamy piosenkę z filmu "Rzeczpospolita babska" o żołnierkach - osiedleńcach przybyłych ze wschodu "u boku Armii Czerwonej" która przepędziła Niemców ale wolności Polsce nie dała. Jej refren brzmiał triumfalnie : "A Chachary żyją i gorzałkę piją, w górę spoglądają, wszystkich w d... mają". Rzeczywiście sporo Żydów przybyłych ze wschodu osiągnęło wtedy znaczącą pozycję w komunistycznych okupacyjnych władzach w naszym kraju. Na Śląsku słowo "chachar" jest synonimem przybłędy, obiboka. Również wśród Rosjan przetrwało pejoratywne określenie "Chachły" oznaczające biedną i zdemoralizowaną ludność bez wyraźnie określonej przynależności narodowej, zamieszkującą teren dzisiejszej Ukrainy.
Widać że zachodnie granice imperium Chazarów, pokrywają się z grubsza z granicami wpływów dzisiejszej Partii Regionów Wiktora Janukowycza:
Również mapa rozkładu ludności preferującej język rosyjski odzwierciedla stare granice chazarskiego imperium:
Dlaczego ludność rosyjskojęzyczna najgęściej zamieszkuje tereny Ukrainy pokrywające się z dawnym państwem Chazarów? Można przypuszczać że nie czują się oni Ukraińcami z pochodzenia, ale czy są Rosjanami? Jednym z najwyżej postawionych Chazarów w ZSRS był Łazar Mojsiejewicz Kaganowicz - odpowiedzialny za tzw. "rozkułaczanie" i "hołodomor" na Ukrainie. Nazwisko sugeruje że wywodził się z rodu królewskiego gdyż Kagan to tytuł przynależny najwyższemu przywódcy wśród Chazarów. Możliwe że celem jego czystek wśród słowiańskiej ludności wiejskiej na Ukrainie i w południowej części Rosji było przygotowanie gruntu pod odtworzenie w tym regionie państwa Chazarów.
Krążą plotki, że Putin, będąc w 2005 roku w Izraelu, porozumiał się z ówczesnym premierem Izraela Arielem Szaronem co do reaktywacji Chazarii. Miałoby to być państwo zapasowe Żydów na wypadek zbliżającego się upadku Izraela. Podobno państwo to miało być wykrojone z części terytorium Rosji, zamieszkałej przez tzw. Niemców nadwołżańskich którzy wyemigrowali do RFN, jednak wydaje się mało prawdopodobne by Kreml się na to zgodził. Natomiast rozbiór Ukrainy, o ile nie da się przejąć jej w całości, jest mu jak najbardziej na rękę.
W ubiegłym roku w maju doszło w Soczi do nagłej wizyty i niezapowiedzianych rozmów premiera Izraela z W. Putinem. Rozmowy odbywały się na tle kryzysu w Syrii i sprzedaży rosyjskiego uzbrojenia dla tego kraju. Doszło do jakiegoś tajnego układu ale szczegóły nie są znane.
W całej tej grze, zarówno Moskwa jak i Tel Awiw nie do końca chyba zdają sobie sprawę z tego że są tylko narzędziem w rękach graczy o wiele potężniejszych i że ich ewentualne zyski będą tylko chwilowe a na dłuższą metę skończą się dla nich tragicznie.
Na koniec dyslokacja brygad armii ukraińskiej, grafika ma już kilka lat więc mogły zajść zmiany.
21 lut 2014
Gruszki na wierzbie, czyli nowe samoloty za 8 lat
Jak podał dziś portal Defence 24, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu d/s Wojska Polskiego, przedstawiciele MON przyznali, że ministerstwo jeszcze w 2012 roku planowało kupno kolejnej eskadry F-16 dla zastąpienia starzejących się samolotów Su-22 z bazy w Świdwinie. Jednak minister Siemoniak 6 lutego 2014 roku zmienił te plany. Teraz plany zakładają że ma być kupionych nie 16 ale 64 samoloty! I do tego nie F-16 a samoloty V generacji, czyli prawdopodobnie F-35! Cieszycie się? Każdy by się cieszył. A teraz kubeł zimnej wody: nowych samolotów nie bedzie wcześniej niż w 2022 roku, a wszystkie mają się pojawić dopiero w 2030 roku. Niezły PR co? W 2022 roku nie będzie już ani PO ani ministra Siemoniaka, mogą więc obiecywać co chcą, a do tego dzisiaj nie muszą kiwnąć nawet palcem. Chyba że kiwnąć by dać prztyczka w nos wyborcom. Właściwie to dziwne dlaczego pan Siemoniak nie obiecał zakupu w 2022 roku lotniskowca albo Gwiazdy Śmierci? Przecież równie wiele miałoby to wspólnego z rzeczywistością.
Poprzednie plany zakładały że nowe samoloty zaczną docierać do Polski w 2019 roku. Nowe samoloty mają być dostarczane w tempie początkowo 2-4 a później 8 samolotów rocznie. Zakładając że żywot samolotów Su-22 zostanie przedłużony do 2025 roku (maksymalnie o 10 lat, jak zakłada MON), to w 2025 roku będzie najwyżej 12 samolotów nowej generacji, czyli znowu wystąpi luka. Gdyby zaczęły napływać w 2019 roku, to w 2025 roku byłoby ich już 28 sztuk, czyli prawie 2 eskadry i Siemianowice nie martwiłyby się o brak maszyn do szkolenia pilotów. Żeby samoloty zaczęły napływać w 2019 roku, trzeba je zamówić najpóźniej w 2016 roku. Możemy więc być optymistami, bo istnieje jeszcze możliwość że decyzję o zakupie będzie podejmował już kto inny i nastąpi on szybciej.
Źródło.
Edycja: Uzupełnienie. Jest jeszcze gorzej. Wypadła z planu eskadra nowych F-16, ale nie ma planu zakupu 64 samolotów nowej generacji. Min. Siemoniak sprostował na Twitterze informację portalu Defence 24. Okazuje się że informacja o 64 samolotach nowej generacji znajduje się nie w planie modernizacji, ale w przeglądzie potrzeb operacyjnych. Ekspert MON, gen. Drewniak wyraził się nieprecyzyjnie na spotkaniu w zespole sejmowym, stąd całe zamieszanie. Tym niemniej Siemoniak wspomniał o możliwości zakupu do 2022 roku 4 (słownie: czterech) nowych samolotów wielozadaniowych zgodnie z obecną edycją PMT. Dobre i to, darowanemu koniowi nie zaglada się w zęby (pardon, w "Polskie Kły")!
Poprzednie plany zakładały że nowe samoloty zaczną docierać do Polski w 2019 roku. Nowe samoloty mają być dostarczane w tempie początkowo 2-4 a później 8 samolotów rocznie. Zakładając że żywot samolotów Su-22 zostanie przedłużony do 2025 roku (maksymalnie o 10 lat, jak zakłada MON), to w 2025 roku będzie najwyżej 12 samolotów nowej generacji, czyli znowu wystąpi luka. Gdyby zaczęły napływać w 2019 roku, to w 2025 roku byłoby ich już 28 sztuk, czyli prawie 2 eskadry i Siemianowice nie martwiłyby się o brak maszyn do szkolenia pilotów. Żeby samoloty zaczęły napływać w 2019 roku, trzeba je zamówić najpóźniej w 2016 roku. Możemy więc być optymistami, bo istnieje jeszcze możliwość że decyzję o zakupie będzie podejmował już kto inny i nastąpi on szybciej.
Źródło.
Edycja: Uzupełnienie. Jest jeszcze gorzej. Wypadła z planu eskadra nowych F-16, ale nie ma planu zakupu 64 samolotów nowej generacji. Min. Siemoniak sprostował na Twitterze informację portalu Defence 24. Okazuje się że informacja o 64 samolotach nowej generacji znajduje się nie w planie modernizacji, ale w przeglądzie potrzeb operacyjnych. Ekspert MON, gen. Drewniak wyraził się nieprecyzyjnie na spotkaniu w zespole sejmowym, stąd całe zamieszanie. Tym niemniej Siemoniak wspomniał o możliwości zakupu do 2022 roku 4 (słownie: czterech) nowych samolotów wielozadaniowych zgodnie z obecną edycją PMT. Dobre i to, darowanemu koniowi nie zaglada się w zęby (pardon, w "Polskie Kły")!
Minister Siemoniak przyznaje się do bałaganu w systemie dowodzenia
Blisko 7 tygodni po zlikwidowaniu Dowództwa Wojsk Specjalnych i innych dowództw rodzjów sił zbrojnych, minister Siemoniak przyznał że nowy system dowodzenia nie jest jeszcze gotowy.
W odpowiedzi na artykuł na portalu "Defence 24", ujawniający spór kompetencyjny pomiędzy Dowództwem Generalnym i Dowództwem Operacyjnym i ogólny bałagan wokół dowodzenia wojskami specjalnymi, minister Siemoniak przyznał, że dopiero "kończą się prace nad COS i IWS" (Centrum Operacji Specjalnych i Inspektoratem Wojsk Specjalnych).
W odpowiedzi na artykuł na portalu "Defence 24", ujawniający spór kompetencyjny pomiędzy Dowództwem Generalnym i Dowództwem Operacyjnym i ogólny bałagan wokół dowodzenia wojskami specjalnymi, minister Siemoniak przyznał, że dopiero "kończą się prace nad COS i IWS" (Centrum Operacji Specjalnych i Inspektoratem Wojsk Specjalnych).
Tweet Siemoniaka z 20 lutego 2014 roku.
Następnie Siemoniak twierdzi że całe wdrożenie nowego systemu dowodzenia nastąpi dopiero 30 czerwca 2014 r.
Artykuł na portalu "Defence 24", ujawnia, że w dniu rozwiązywania Dowództwa Wojsk Specjalnych (31 grudnia 2013
r.) jak i Dowództwa Sił Specjalnych (10 stycznia 2014 r.) nie było
wiadomo, jak będzie wyglądać docelowa struktura dowodzenia wojsk
specjalnych i nie wiadomo tego do dziś! Jak czytamy w artykule, dowody na totalny chaos można znaleźć w korespondencji jaka od
pierwszego stycznia 2014 r, krąży pomiędzy kluczowymi instytucjami
zajmującymi się bezpieczeństwem państwa: Ministerstwem Obrony Narodowej,
nowo powstałymi dowództwami: Generalnym oraz Operacyjnym i Biurem
Bezpieczeństwa Narodowego. W jednym z pism wysłanych do BBN
przedstawiono propozycje dwóch wariantów dalszego funkcjonowania Wojsk
Specjalnych.
Przypomnijmy że 3 stycznia minister Siemoniak wydał decyzję o zmianie podporządkowania i przeformowaniu istniejącego tylko 10 dni Dowództwa Sił Specjalnych. Pismo przedstawiajace dwa warianty dalszego funkcjonowania Wojsk Specjalnych, powstało w Dowództwie Generalnym po decyzji ministra obrony narodowej z 3 stycznia. Jak słusznie zauważa autor, jest to dowodem, że zlikwidowano jedną strukturę dowodzenia bez przygotowania nowej – co w przypadku strategicznego rodzaju wojsk utrzymywanego w ciągłej gotowości dowodzi totalnego bałaganu o potencjalnie przerażających konsekwencjach.
Przypomnijmy że 3 stycznia minister Siemoniak wydał decyzję o zmianie podporządkowania i przeformowaniu istniejącego tylko 10 dni Dowództwa Sił Specjalnych. Pismo przedstawiajace dwa warianty dalszego funkcjonowania Wojsk Specjalnych, powstało w Dowództwie Generalnym po decyzji ministra obrony narodowej z 3 stycznia. Jak słusznie zauważa autor, jest to dowodem, że zlikwidowano jedną strukturę dowodzenia bez przygotowania nowej – co w przypadku strategicznego rodzaju wojsk utrzymywanego w ciągłej gotowości dowodzi totalnego bałaganu o potencjalnie przerażających konsekwencjach.
W połowie ubiegłego roku autorzy reformy systemu dowodzenia, odpowidając na krytykę że reforma jest przygotowywana zbyt pospiesznie i że jest zbyt mało czasu na jej wdrożenie, solennie zapewniali że do 31 grudnia 2013 roku wszystko zostanie przygotowane i 1 stycznia 2014 roku nowa struktura zacznie działać. Okazało się że wszystkie te zapewnienia były kłamstwem. Tak krótki termin został prawdopodobnie narzucony przez BBN i zaakceptowany przez polityków być może kierujących się kalendarzem wyborczym. Rzeczą generałów było jednak wytłumaczyć politykom że taki termin jest zbyt krótki. Niestety w naszym wojsku wężyki generalskie osiągają nie ci co mają odwagę, talent i wiedzę wojskową, ale ci co lepiej potrafią przytakiwać przełożonym i podlizywać się politykom. Coraz większą rolę odgrywa też nepotyzm.
Cios zadany systemowi dowodzenia Wojsk Specjalnych jest tym dotkliwszy, że zadany w chwili kończenia przygotowań do certyfikacji zdolności dowodzenia przez polskie Dowództwo Wojsk Specjalnych operacjami sił specjalnych NATO. Polska miała być siódmym krajem NATO posiadających takie zdolności. Wygląda to jak celowo przygotowane uderzenie w prestiż państwa i Wojska Polskiego.
W normalnym kraju, rządzonym przez uczciwych polityków i kompetentnych funkcjonariuszy państwowych, tego rodzaju reforma musiałaby być przygotowywana i wszechstronnie testowana przed wdrożeniem przez kilka lat. Niestety wiele wskazuje na to, że rządzi nami banda drobnych sprzedawczyków wykonujących prawdopodobnie polecenia z Moskwy. Pozostaje tylko mieć nadzieję że dalsze ich szkodnictwo zostanie jak najszybciej ukrócone przez Trybunał Stanu.
19 lut 2014
Po Ukrainie przyjdzie czas na Polskę
"Kolorowe rewolucje" sponsorowane przez CIA dotarły na Ukrainę. Celem jest zniszczenie dotychczasowego układu sił. Jak mówi otwarcie H. Kissinger, za 10 lat Izrael przestanie istnieć. Rosnący potencjał demograficzny ściśniętych w gettach Palestyńczyków zdeterminuje los Izraela. USA stoją przed groźbą załamania gospodarczego spowodowanego kryzysem zadłużenia i perspektywą upadku dolara jako światowej waluty. Konieczne jest globalne przemeblowanie.
Na to nakładają się plany niezwykle wpływowej masonerii wyrosłej na judaistycznej wizji zniszczenia cywilizacji chrześcijańskiej i zapanowania nad światem.
Rosja w tym wszystkim jest małym graczem, ale też ma swoje ambicje i plany odbudowy chociaż części imperium.
Najlepszą obroną jest atak, więc Putin przystąpił do działań.
Ukraina zaczyna płonąć. Rosja to taki kraj który nie potrafi żyć w pokoju, pokój to dla Rosji śmierć. Za dużo narodów, za dużo religii, za dużo sprzecznych interesów. Dlatego zawsze stara się eksportować potencjał destabilizacji na zewnątrz. Tak jest i dzisiaj. Rosja jest na razie za słaba militarnie żeby połknąć Ukrainę w całości. Jednak Rosja to pojętny uczeń. Naśladowanie wynalazków z zachodu to jej specjalność. Szybko więc przyswoiła lekcję CIA i podjęła wyzwanie na Ukrainie.
Nie ma sensu pisać o szczegółach, kolejność wydarzeń można przewidzieć na podstawie tego co działo się w Tunezji, Libii, Egipcie, Syrii, Turcji... Nas powinno interesować jak zapobiec przelaniu się destabilizacji do Polski. Scenariusze są z grubsza podobne, widać rękę tego samego autora. Nie zawsze udaje się doprowadzić je do końca. W Egipcie i Turcji się nie udało. To nas powinno napawać nadzieją. Przyglądając się kolorowym rewolucjom, mozna zauważyć jedną prawidłowość: Zawsze zaczyna się od "pokojowej demonstracji". Kraj zwykle jest w kryzysie gospodarczym, więc demonstranci suto podlani walutą są niezwykle zdeterminowani i nieustępliwi. Stawiają żądania niemożliwe do spełnienia przez władze, to kolejna charakterystyczna cecha. Następnie dochodzi do spektakularnej prowokacji (pobicie, lub lepiej zabójstwo niewinnej ofiary, najlepiej kobiety). To wzmaga wściekłość tłumu, dochodzi do walk ulicznych, padają kolejne trupy. Reszta społeczeństwa przyłącza się do walki lub ucieka - zaczynają grać najstarsze instynkty.
W takiej sytuacji przy słabym państwie, pojawia się wizja zbudowania małego, regionalnego azylu - "małej ojczyzny"- czyli oddzielić się, odłączyć, spróbować stanąć z boku, nas to nie interesuje, my jesteśmy inni, zażądać autonomii. Ludziom się przypomina że już kiedyś mieli taki swój, inny od wszystkich "własny kawałek podłogi". Że tam "teraz jest ściernisko, ale będzie..." Kojarzycie te slogany? To teraz przypomnijcie sobie daty ich powstania. I nakładające się na tło narracje Niemiec o "małych ojczyznach" i "polskich obozach"...
Na to nakładają się plany niezwykle wpływowej masonerii wyrosłej na judaistycznej wizji zniszczenia cywilizacji chrześcijańskiej i zapanowania nad światem.
Pólksiężyc destabilizacji dotarł do Europy.
Najlepszą obroną jest atak, więc Putin przystąpił do działań.
Ukraina zaczyna płonąć. Rosja to taki kraj który nie potrafi żyć w pokoju, pokój to dla Rosji śmierć. Za dużo narodów, za dużo religii, za dużo sprzecznych interesów. Dlatego zawsze stara się eksportować potencjał destabilizacji na zewnątrz. Tak jest i dzisiaj. Rosja jest na razie za słaba militarnie żeby połknąć Ukrainę w całości. Jednak Rosja to pojętny uczeń. Naśladowanie wynalazków z zachodu to jej specjalność. Szybko więc przyswoiła lekcję CIA i podjęła wyzwanie na Ukrainie.
Nie ma sensu pisać o szczegółach, kolejność wydarzeń można przewidzieć na podstawie tego co działo się w Tunezji, Libii, Egipcie, Syrii, Turcji... Nas powinno interesować jak zapobiec przelaniu się destabilizacji do Polski. Scenariusze są z grubsza podobne, widać rękę tego samego autora. Nie zawsze udaje się doprowadzić je do końca. W Egipcie i Turcji się nie udało. To nas powinno napawać nadzieją. Przyglądając się kolorowym rewolucjom, mozna zauważyć jedną prawidłowość: Zawsze zaczyna się od "pokojowej demonstracji". Kraj zwykle jest w kryzysie gospodarczym, więc demonstranci suto podlani walutą są niezwykle zdeterminowani i nieustępliwi. Stawiają żądania niemożliwe do spełnienia przez władze, to kolejna charakterystyczna cecha. Następnie dochodzi do spektakularnej prowokacji (pobicie, lub lepiej zabójstwo niewinnej ofiary, najlepiej kobiety). To wzmaga wściekłość tłumu, dochodzi do walk ulicznych, padają kolejne trupy. Reszta społeczeństwa przyłącza się do walki lub ucieka - zaczynają grać najstarsze instynkty.
W takiej sytuacji przy słabym państwie, pojawia się wizja zbudowania małego, regionalnego azylu - "małej ojczyzny"- czyli oddzielić się, odłączyć, spróbować stanąć z boku, nas to nie interesuje, my jesteśmy inni, zażądać autonomii. Ludziom się przypomina że już kiedyś mieli taki swój, inny od wszystkich "własny kawałek podłogi". Że tam "teraz jest ściernisko, ale będzie..." Kojarzycie te slogany? To teraz przypomnijcie sobie daty ich powstania. I nakładające się na tło narracje Niemiec o "małych ojczyznach" i "polskich obozach"...
Kijów Warszawa - wspólna sprawa?
Jak zapobiec takiemu rozwojowi sytuacji? Przede wszystkim potrzebna jest bardziej asertywna polityka zagraniczna. Nie możemy dalej zachowywać się jak "brzydsza panna na wydaniu". Nie musimy być lokajami Europy. Drugą ważną sprawą są silne, niezależne służby wywiadowcze. Zdolne przeciwstawić się działaniom agentów wpływu obcych państw. Następna sprawą jest odpowiednio zorganizowana silna armia. Bezradność rządu Ukrainy brała się między innymi z braku zdolności armii do działań. Wojsko nie miało odpowiedniej ilości paliwa żeby podjąć działania na obszarze całego kraju. Prezydent do dziś nie zdecydował się na powołanie nowego dowódcy wojsk lądowych po odwołaniu poprzednika miesiąc temu. Jest to piękny przykład jak korupcja i rozkład moralny prowadzi do upadku państwa. W tych krajach gdzie armia była wystarczająco silna i skonsolidowana, a rząd nie przejmował się co powie zagranica, kolorowe rewolucje nie udały się (Egipt, Turcja) lub mają poważne trudności (Syria).
17 lut 2014
Czechy silniejsze niż Korea Północna
Według najnowszego rankingu siły militarnej państw, serwisu Global Firepower, Czechy są większą potęgą militarną niż Korea Północna. Czechy zajmują 30 miejsce a Korea Płn, dopiero 35.
Aby ułożyć kolejność, użyto wskaźnika na który składało się ponad 50 czynników. Ma to pomóc porównać mniejsze armie, wyposażone jednak w nowoczesny sprzęt z armiami większymi ale technicznie przestarzałymi. Twórcy rankingu nie brali pod uwagę możliwości nuklearnych, za to uwzględnili między innymi czynniki geograficzne i zależność od importu surowców. Nie odejmowali punktów państwom, które nie mają dostępu do morza, ale karali państwa morskie za ograniczone zdolności działania marynarki wojennej. Nie badali też poziomu przywództwa militarno-politycznego w każdym z krajów.
Pomimo tak skonstruowanego wskaźnika, w pierwszej piętnastce znalazły się wszystkie państwa posiadające broń jądrową.
W pierwszej dziesiątce znalazły się Niemcy (na 7 miejscu), Turcja (na 8) Korea Południowa i Japonia. Polska znalazła się dopiero na 18 miejscu. Pozycja naszego kraju wydaje się jednak zawyżona, gdyż rzeczywiste ilości uzbrojenia w linii są mniejsze niż podane przez witrynę. Według niej, Polska posiada na przykład 1053 czołgi i 240 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet. W rzeczywistości w jednostkach liniowych znajduje się mniej niż 650 czołgów i 168 wwr. Ilość samolotów i śmigłowców też jest zawyżona.
Zabawnie wygląda słaba pozycja Korei Północnej w stosunku do Czech. Z serwisu możemy się dowiedzieć że Korea Północna ma w linii 690 tys. żołnierzy, 6600 czołgów, 2500 wozów opancerzonych, 5100 dział, 700 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 1662 samoloty i 316 śmigłowców. Budżet obronny wynosi 7,5 mld dolarów. Czechy mają 21 tys. żołnierzy, 123 czołgi, 586 wozów opancerzonych, 182 działa, 131 samolotów i 51 śmigłowców. Budżet obronny Czech wynosi tylko 2,2 mld. dolarów. Wydaje się że twórcy rankingu przecenili znaczenie czynnika geograficznego i technologicznego.
Tak skonstruowany wskźnik siły pozwala jednak krytycznie spojrzeć na pozycję Polski. Kraj położony pomiędzy Rosją a Niemcami które są odpowiednio 2 i 7 potęgą militarną świata, powinien mieć zdecydowanie większą siłę militarną. Powinien to być, w najgorszym przypadku poziom porównywalny z Francją która zajmuje 6 pozycję. Wymagałoby to znaczącego zwiekszenia budżetu obronnego jednak wcale nie koniecznie do takiego poziomu jaki ma Francja (43 mld. dol. - ponad 4 razy większy niż Polska). Nie musimy bowiem zbroić się w atomowe okręty podwodne, lotniskowce i potężną flotę zdolną zabezpieczyć interesy w zamorskich posiadłościach. Polska musi jednak posiadać znacznie silniejsze wojska lądowe z nowoczesną artylerią dalekiego zasięgu i śmigłowcami bojowymi. Niezbędna jest też dalsza modernizacja lotnictwa. Plany zakładały bowiem zakup 10 eskadr nowoczesnych samolotów wielozadaniowych w 2 transzach: w pierwszej miało znaleźć się 64 samoloty. Z niezrozumiałych powodów została ona okrojona do 48, a drugiej transzy do dziś nie zrealizowano. Ale to już temat na inną opowieść.
Pełna lista znajduje się tu: http://www.globalfirepower.com/countries-listing.asp
Aby ułożyć kolejność, użyto wskaźnika na który składało się ponad 50 czynników. Ma to pomóc porównać mniejsze armie, wyposażone jednak w nowoczesny sprzęt z armiami większymi ale technicznie przestarzałymi. Twórcy rankingu nie brali pod uwagę możliwości nuklearnych, za to uwzględnili między innymi czynniki geograficzne i zależność od importu surowców. Nie odejmowali punktów państwom, które nie mają dostępu do morza, ale karali państwa morskie za ograniczone zdolności działania marynarki wojennej. Nie badali też poziomu przywództwa militarno-politycznego w każdym z krajów.
Pomimo tak skonstruowanego wskaźnika, w pierwszej piętnastce znalazły się wszystkie państwa posiadające broń jądrową.
W pierwszej dziesiątce znalazły się Niemcy (na 7 miejscu), Turcja (na 8) Korea Południowa i Japonia. Polska znalazła się dopiero na 18 miejscu. Pozycja naszego kraju wydaje się jednak zawyżona, gdyż rzeczywiste ilości uzbrojenia w linii są mniejsze niż podane przez witrynę. Według niej, Polska posiada na przykład 1053 czołgi i 240 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet. W rzeczywistości w jednostkach liniowych znajduje się mniej niż 650 czołgów i 168 wwr. Ilość samolotów i śmigłowców też jest zawyżona.
Zabawnie wygląda słaba pozycja Korei Północnej w stosunku do Czech. Z serwisu możemy się dowiedzieć że Korea Północna ma w linii 690 tys. żołnierzy, 6600 czołgów, 2500 wozów opancerzonych, 5100 dział, 700 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 1662 samoloty i 316 śmigłowców. Budżet obronny wynosi 7,5 mld dolarów. Czechy mają 21 tys. żołnierzy, 123 czołgi, 586 wozów opancerzonych, 182 działa, 131 samolotów i 51 śmigłowców. Budżet obronny Czech wynosi tylko 2,2 mld. dolarów. Wydaje się że twórcy rankingu przecenili znaczenie czynnika geograficznego i technologicznego.
Tak skonstruowany wskźnik siły pozwala jednak krytycznie spojrzeć na pozycję Polski. Kraj położony pomiędzy Rosją a Niemcami które są odpowiednio 2 i 7 potęgą militarną świata, powinien mieć zdecydowanie większą siłę militarną. Powinien to być, w najgorszym przypadku poziom porównywalny z Francją która zajmuje 6 pozycję. Wymagałoby to znaczącego zwiekszenia budżetu obronnego jednak wcale nie koniecznie do takiego poziomu jaki ma Francja (43 mld. dol. - ponad 4 razy większy niż Polska). Nie musimy bowiem zbroić się w atomowe okręty podwodne, lotniskowce i potężną flotę zdolną zabezpieczyć interesy w zamorskich posiadłościach. Polska musi jednak posiadać znacznie silniejsze wojska lądowe z nowoczesną artylerią dalekiego zasięgu i śmigłowcami bojowymi. Niezbędna jest też dalsza modernizacja lotnictwa. Plany zakładały bowiem zakup 10 eskadr nowoczesnych samolotów wielozadaniowych w 2 transzach: w pierwszej miało znaleźć się 64 samoloty. Z niezrozumiałych powodów została ona okrojona do 48, a drugiej transzy do dziś nie zrealizowano. Ale to już temat na inną opowieść.
Pełna lista znajduje się tu: http://www.globalfirepower.com/countries-listing.asp
11 lut 2014
Krótką serią z Polski
* Szef Sztabu Sojuszniczego Dowództwa Transformacji (ACT) ds. Szkolenia Sił Połączonych wiceadm. Javier Gonzalez-Huix podczas pobytu w Warszawie powiedział że jego celem jest zwiększenie liczby dużych ćwiczeń sił NATO z 1-2 do co najmniej 4-5 rocznie. W ramach Inicjatywy Sił Połączonych (CFI), ma zostać opracowany pięcioletni plan ćwiczeń „NATO Military Training and Exercise Programme 2015-2019”. Polska zamierza zgłosić do tej inicjatywy kilka prowadzonych w kraju ćwiczeń, w tym m.in. Anakondę.
* Sprawdzenie M-346 Master w Dęblinie, przy udziale komisji prowadzącej postępowanie i grupy sprawdzenia weryfikacyjnego potwierdziło, iż samolot spełnia wymagania postawione przez MON. W związku z tym dokonano wyboru oferty złożonej przez firmę Alenia Aermacchi S.p.A. Podpisanie umowy na zakup 8 samolotów i sprzęt pomocniczy przewidywane jest w I kwartale 2014 r. W opcji jest zakup dalszych 4 samolotów.
* Min. Siemoniak dał do zrozumienia na twitterze, że możliwy jet zakup używanych wielozadaniowych samolotów bojowych dla zastąpienia Su-22. Jak napisał: "Realne opcje w tym przypadku to bsl i/lub używane wsb. Decyzje 2015/2016. Zależnie od rozwoju programu bsl". Biorąc pod uwagę że planowany termin wycofania Su-22 to 2016 rok, jest to jedyna możliwość, gdyż do tego czasu nie ma szans by powstał na świecie bojowy BSL o takich możliwościach jakie mają dziś Su-22 (możliwość dostarczenia za linie przeciwnika 4 ton bomb i pocisków, lot z prędkością naddźwiękową). Obecne eksperymentalne bojowe BSL mają udźwig o połowę mniejszy a wersje użytkowe mają wejść do służby najwcześniej za 10-20 lat.
* W Planie Modernizacji Technicznej na stronie MON zmieniono datę zakupu śmigłowców z "od 2015" na "po 2015". Podobny manerwr zrobiono z BSL w 2013 roku. Pytany o to na twitterze minister Siemoniak odpowiedział wymijająco że "omawiał sposób komunikacj spraw związanych z PMT z J. Sońtą" (rzecznikiem prasowym), jednak daty nie poprawiono.
* Sejmowa komisja ds. służb specjalnych pozytywnie zaopiniowała kandydatury płk. Krzysztofa Duszy i Macieja Matysiaka na zastępców szefa SKW.
* Szef Inspektoratu Uzbrojenia podpisał dwie ostatnie umowy na dokończenie budowy patrolowca ORP „Ślązak”. Zawarte 12 grudnia umowy opiewają na łączną kwotę prawie 100 mln euro. Okręt ma być oddany Marynarce Wojennej do listopada 2016 roku. Bdzie wyposażony w Modułowy System Walki firmy Thales Nederland oraz Zintegrowany System Nawigacji z sonarem Vanguard i Zintegrowany System Łączności które zainstaluje gdyńska firma Enamor.
* Polska znalazła się wśród 20 państw świata, z których w l. 2002-2011 wyeksportowano najwięcej nielegalnego kapitału.
* Rosja zrezygnowała z budowy tzw. "pieremyczki" - drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego przez Polskę, na rzecz budowy drugiej nitki gazociągu po dnie Bałtyku, Nord Stream. Może to oznczać że Moskwa uważa Polskę za kraj potencjalnie niestabilny lub planuje go takim uczynić.
* Sprawdzenie M-346 Master w Dęblinie, przy udziale komisji prowadzącej postępowanie i grupy sprawdzenia weryfikacyjnego potwierdziło, iż samolot spełnia wymagania postawione przez MON. W związku z tym dokonano wyboru oferty złożonej przez firmę Alenia Aermacchi S.p.A. Podpisanie umowy na zakup 8 samolotów i sprzęt pomocniczy przewidywane jest w I kwartale 2014 r. W opcji jest zakup dalszych 4 samolotów.
* Min. Siemoniak dał do zrozumienia na twitterze, że możliwy jet zakup używanych wielozadaniowych samolotów bojowych dla zastąpienia Su-22. Jak napisał: "Realne opcje w tym przypadku to bsl i/lub używane wsb. Decyzje 2015/2016. Zależnie od rozwoju programu bsl". Biorąc pod uwagę że planowany termin wycofania Su-22 to 2016 rok, jest to jedyna możliwość, gdyż do tego czasu nie ma szans by powstał na świecie bojowy BSL o takich możliwościach jakie mają dziś Su-22 (możliwość dostarczenia za linie przeciwnika 4 ton bomb i pocisków, lot z prędkością naddźwiękową). Obecne eksperymentalne bojowe BSL mają udźwig o połowę mniejszy a wersje użytkowe mają wejść do służby najwcześniej za 10-20 lat.
* W Planie Modernizacji Technicznej na stronie MON zmieniono datę zakupu śmigłowców z "od 2015" na "po 2015". Podobny manerwr zrobiono z BSL w 2013 roku. Pytany o to na twitterze minister Siemoniak odpowiedział wymijająco że "omawiał sposób komunikacj spraw związanych z PMT z J. Sońtą" (rzecznikiem prasowym), jednak daty nie poprawiono.
* Sejmowa komisja ds. służb specjalnych pozytywnie zaopiniowała kandydatury płk. Krzysztofa Duszy i Macieja Matysiaka na zastępców szefa SKW.
* Szef Inspektoratu Uzbrojenia podpisał dwie ostatnie umowy na dokończenie budowy patrolowca ORP „Ślązak”. Zawarte 12 grudnia umowy opiewają na łączną kwotę prawie 100 mln euro. Okręt ma być oddany Marynarce Wojennej do listopada 2016 roku. Bdzie wyposażony w Modułowy System Walki firmy Thales Nederland oraz Zintegrowany System Nawigacji z sonarem Vanguard i Zintegrowany System Łączności które zainstaluje gdyńska firma Enamor.
* Polska znalazła się wśród 20 państw świata, z których w l. 2002-2011 wyeksportowano najwięcej nielegalnego kapitału.
* Rosja zrezygnowała z budowy tzw. "pieremyczki" - drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego przez Polskę, na rzecz budowy drugiej nitki gazociągu po dnie Bałtyku, Nord Stream. Może to oznczać że Moskwa uważa Polskę za kraj potencjalnie niestabilny lub planuje go takim uczynić.
30 sty 2014
Bałagan po reformie Kozieja
Kontrola najwyższą formą zaufania! Jak ćwierkają wróbelki, w nowym systemie dowodzenia wszyscy kontrolują wszystkich. Podobno Dowództwo Generalne (może i słusznie, sugerując się swoją nazwą), śle pisma do instytucji która mu obecnie nie podlega bo została przeniesiona w podległość Dowództwa Operacyjnego. Z kolei Dowództwo Operacyjne organizuje kontrole w jednostkach podległych pod Dowództwo Generalne. Te ostatnie mają "przechlapane", bo podobno również trzecia "głowa" - Sztab Generalny, śle na nich swoje kontrole. Chyba zacznie tu działać mechanizm podobny do tego który niszczy przedsiębiorców cywilnych którzy POdpadli rządzącej mafii - nie mają już czasu na swoją główną działalność bo muszą zajmować się obsługą kontrolujących.
W sumie należy się cieszyć że w tym całym bałaganie, powstałym po likwidacji dotychczasowego systemu dowodzenia Sił Zbrojnych, ofierowie wszystkich trzech nowych najwyższych instytucji Wojska Polskiego powstałych w miejsce jednej dotychczasowej, mają jeszcze tyle poczucia odpowiedzialności, że interesuje ich co się dzieje na niższych szczeblach.
W sumie należy się cieszyć że w tym całym bałaganie, powstałym po likwidacji dotychczasowego systemu dowodzenia Sił Zbrojnych, ofierowie wszystkich trzech nowych najwyższych instytucji Wojska Polskiego powstałych w miejsce jednej dotychczasowej, mają jeszcze tyle poczucia odpowiedzialności, że interesuje ich co się dzieje na niższych szczeblach.
28 sty 2014
Nowoczesna Obrona Terytorialna
Jak powinna wyglądać współczesna Obrona Terytorialna w Polsce, czy jest potrzebna, czy da się ją odtworzyć?
Biorąc pod uwagę rodzaje współczenych zagrożeń, a zwłaszcza rosyjską koncepcję "małej zwycięskiej wojny"* i tak zwanej, globalnej wojny partyzanckiej, wynikającą z obecnych możliwości militarnych Rosji oraz tych jakie będzie miała ona w najblizszych latach, należy przyjąć że przyszła wojna będzie bardzo dynamiczna i wielopłaszczyznowa. Będzie się rozgrywała nie tylko na klasycznym "froncie" walki zbrojnej, ale równocześnie na całym terytorium kraju i we wszystkich środowiskach. Zarówno w przestrzeni fizycznej jak i wirtualnej. Będzie to wojna gwałtowna, terrorystyczna, informacyjna, partyzancka, wywiadowcza, psychologiczna i dyplomatyczna. Równocześnie z atakiem z lądu, morza, powietrza i kosmosu, a prawdopodobnie wyprzedzając go, nastąpią ataki w przestrzeni informacyjnej i inspirowana przez wroga rebelia na głebokim zapleczu wspierana odpowiednimi działaniami ekonomicznymi. Celem będzie od początku zdestabilizowanie centrum kierowania państwem, jego izolacja, sparaliżowanie lub zniszczenie, a następnie oderwanie części terytorium. Współczesna Obrona Terytorialna powinna charakteryzować się więc wysokim poziomem gotowości i wysokim morale żołnierzy. Nie musi natomiast być bardzo liczna. Wojskami OT pod róznymi nazwami dysponuje dziś wiele krajów w Europie. Oprócz znanej wszystkim Szwajcarii, są to miedzy innymi Szwecja, Finlandia, Norwegia, Grecja, Litwa. Niedawno na Białorusi powstały wojska OT a Rosja, w obliczu rosnącej potęgi Chin, planuje utworzyć takie wojska w najbliższych latach. Można zauważyć prawidłowość, że każdy kraj, który ma za sąsiada państwo zdecydowanie liczniejsze, z silną armią, ma obronę terytorialną.
Wielokrotne próby
W Polsce w XX wieku, próba utworzenia obrony terytorialnej (pod nazwą Obrona Narodowa) miała miejsce przed II Wojną Światową. Zdążono utworzyć zaledwie kilka brygad Obrony Narodowej złożonych z samodzielnych batalionów (nawet 8 i wiecej) rozlokowanych w kilku powiatach. Brakowało im jednak dobrej broni przeciwpancernej i artylerii a nawet min.
Twórcą Obrony Terytorialnej w Polsce powojennej był generał Bolesław Chocha. Powstała ona w latach 1960 niejako na przedłużonej fali popaździernikowej odwilży, kiedy jeszcze wierni agenci Moskwy, odsunięci w 1956 roku nie zdążyli odzyskać w pełni władzy, co stało się dopiero po obaleniu Gomułki w 1970 roku. Warto przypomnieć że w 1956 roku była jeszcze w narodzie na tyle świeża pamieć o suwerennej Polsce, że nawet władze komunistyczne i wojsko zdobyły się na zdecydowaną demonstrację siły dla powstrzymania Armii Czerwonej która szła na Warszawę. Mało się o tym mówi nawet dzisiaj, ale rząd podciągnął wojsko pod Warszawę i szykowała się bitwa w obronie stolicy, jednak Rosjanie widząc zdecydowanie władz, odstąpili. Na decyzję utworzenia OT miał zapewne również wpływ fakt, że władza uzyskała wówczas wyjątkowe poparcie ludności. Na wiec poparcia dla władz Polski na Placu Defilad stawiło się do miliona Warszawiaków i mieszkańców okolicznych miejscowości. Może dzięki temu wydarzeniu, późniejszy pomysł Sztabu Generalnego utworzenia OT, zyskał aprobatę ówczesnych władz. Być może ówczesne władze nie chciały też powtórki masakry jakiej dokonali Rosjanie na Węgrzech w 1956 roku.
Doświadczenia których nie wolno zapomnieć
Powstał Inspektorat OT a w każdym województwie był pułk lub brygada manewrowa OT. W każdym powiecie był batalion OT a żołnierze worki z umundurowaniem i oporządzeniem mieli w domach. Powiatowe bataliony OT podlegały Rejonowym Komendantom Uzupełnień (dziś WKU). Komendant RKU na czas wojny automatycznie stawał się d-cą sił OT na swoim terenie. Tak więc w praktyce, w każdym województwie było kilka brygad OT. Sam WSzW funkcjonował na prawach dywizji. Szefom WSzW oprócz brygad/pułków OT, mogły zostać podporządkowane wojewódzkie bataliony i pułki MO, a szefom RKU lub powiatowych batalionów OT w czasie "W" mogły być podporządkowane powiatowe kompanie MO (milicji). System więc doskonale się zazębiał siłami MSW. Po obaleniu Gomułki i opanowaniu pełnej władzy przez agenturę Moskwy, OT została stopniowo rozmontowana przez Wojciecha Jaruzelskiego. Jednostki bojowe zamieniono na jednostki ratownictwa technicznego. Ich zadaniem była głównie pomoc w usuwaniu zatorów na drogach i liniach kolejowych, aby siły drugiego rzutu strategicznego Armii Sowieckiej bez przeszkód przechodziły przez Polskę. Jaruzelski zamienił więc OT w jej przeciwieństwo. Oczywiście, niewielu żołnierzy tej formacji zdawało sobie z tego sprawę bo nazwa pozostała ta sama.
W III RP była próba odtworzenia OT ale ona również w 2008 roku została storpedowana. Zresztą ta próba od początku była wadliwa. W dyskusjach w latach 1990 dominował pogląd że stosunek liczebny żołnierzy OT i wojsk operacyjnych powinien wynosić około 3 do 1. Jednak autorzy, kierowani wygórowanymi ambicjami chcieli stworzyć formację zbyt rozbudowaną, obejmującą cała administrację i logistykę. Jednostki OT planowano utworzyć już na szczeblu każdej gminy i osiedla a w większych aglomeracjach wizjonerzy ci chcieli widzieć nawet korpusy OT. W sumie OT w czasie wojny miała liczyć ponad milion żołnierzy (1,5-1,8 mln). Pomijając fakt że nie było nawet tyle broni w magazynach, to po prostu już wtedy nie było takiej potrzeby patrząc na siły potencjalnego przeciwnika. Zagrażało to też pozycji oficerów ulokowanych w dotychczasowych strukturach na najwyższych szczeblach. Dlatego Sztab Generalny wprowadził poprawki - największymi jednostkami OT były brygady które miały powstać w każdym województwie ważnym rejonie i większym mieście. W ciągu kilku lat planowano utworzenie około 30 brygad. Oprócz tego w określonych rejonach i garnizonach miano tworzyć bataliony OT. Różnego typu bataliony i dywizjony OT miały też podlegać jednostkom wojsk operacyjnych we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. Na przykład miano tworzyć bataliony obrony i ochrony baz lotniczych i morskich a także dywizjony jednostek pływajacych OT podlegające flotyllom MW bądź dowódcom baz MW. Był to ciekawy pomysł, wart zapamiętania.
Nie masowość a mobilność i elastyczność
Dziś rozpatrując tworzenie nowoczesnej OT, trzeba wyjść od oceny sił potencjalnego przeciwnika, tj. Rosji, czy raczej Związku Biuałorusi i Rosji. Należy też zadbać o właściwą równowagę liczebną pomiędzy siłami OT a wojsk operacyjnych, czyli wyznaczyć odpowiednie cele jakie ma spełniać współczesna OT. Nie ma sensu zbytnio rozbudowywać OT tam, gdzie nie spodziewamy się ataku bądź przejściowej okupacji przez wojska lądowe przeciwnika, a takie obszary to większość terytorium Polski. Jeżeli nastąpi klasyczny atak lądowy, to skoncentruje się on na dojściu do Warszawy od wschodu i ewentualnych uderzeniach oskrzydlajacych z północy i z południowego wschodu aby odciąć dojście odwodów i sił sojusznków z NATO. Trzeba pamiętać że obecnie obowiązuje u nas doktryna obrony manewrowej, to znaczy że przewiduje się działania opóźniające przeciwnika, bądź odwrotowe wojsk operacyjnych na kilkaset kilometrów w głąb terytorium Polski i zatrzymanie przeciwnika dopiero w głebi kraju w oparciu o większe rzeki, prawdopodobnie linię Wisły. Następnie, po wzmocnieniu przez wojska sojuszników z NATO, odbicie zajętego tertorium.
Celem tworzenia OT powinno być wzmocnienie liczebności wojsk operacyjnych na głównych kierunkach obrony i rubieżach oraz obrona i ochrona głównych ośrodków administracji państwowej (stolicy i miast wojewódzkich) przed działaniami grup zbrojnego podziemia (ruchów i organizacji separatystycznych i terrorystycznych). Z tego powodu niezwykle ważna jest dyscyplina i wysoki poziom morale tych wojsk.
Ochrona infrastruktury strategicznej bedzie również nadal ważna i pozwoli odciążyć wojska operacyjne (szacowano że potrzeba do tego około 50 tys. żołnierzy). Działania dywersyjno-rozpoznawcze na tyłach przeciwnika będą zadaniem drugorzędnym.
Tworząc nowoczesną OT, trzeba też pamietać że dostępność różnego rodzaju pojazdów jest dziś nieporównanie większa niż w latach gdy powstawały klasyczne wojska OT w różnych krajach na których wielu chciało by się dziś wzorować. Oprócz więc stacjonarnych jednostek OT, w wybranych rejonach, które można wzorować na jednostkach szwajcarskich czy rosyjskich brygadach karabinów maszynowych i artylerii, można tworzyć znacznie więcej jednostek manewrowych, na opancerzonych ciężarówkach lub nawet wykorzystujących wycofywane stopniowo BWP-1, haubice 2S1 Goździk i inne uzbrojenie z wojsk operacyjnych. Zapewni to "powietrze" obronie, dodając jej elastyczności. Pozwoli też zaoszczędzić znaczne środki finansowe. W czasie pokoju liczebność OT nie musi być wieksza niż 10-20 tysiecy żołnierzy odbywających służbę przygotowawczą.
"Armia Krajowa" czyli NSR
Tego rodzaju jednostki powinny mieć możliwość działania na obszarze całego kraju, lub w kilku dużych regionach, większych od województwa, na przykład "Północ" i "Południe" albo w składzie dywizji (brygad) wojsk operacyjnych. Przemawia za tym zasada ekonomii sił. W zasadzie więc nie powinno sie ich zaliczać do OT (która z definicji jest przywiązana do terenu) ale mogą to być jednostki złożone głównie z rezerwistów-ochotników, na przykład z NSR występujące pod nazwą "Armia Krajowa" lub "Gwardia Narodowa". Takie jednostki mogłyby być wielkości batalionu zmotoryzowanego. Brygady musiałyby dysponować transporterami opancerzonymi, choćby doraźnie przygotowanymi na opancerzonych ciężarówkach i artylerią dalekiego zasięgu a także choćby niewielką ilością czołgów. Inaczej, jak pokazały wielokrotnie ćwiczenia doświadczalne prowadzone w wielu krajach, ich możliwości obronne będa znikome. Mogą one prowadzić osłonę granicy podczas mobilizacji całości sił zbrojnych lub w czasie gdy wojska operacyjne prowadzą działania w fazie likwidacji konfliktu wewnetrznego. Innym ich ważnym zadaniem byłyby działania przeciwdywersyjne i przeciwdesantowe na tyłach wojsk własnych.
Z kolei mobilność jednostek zmotoryzowanych OT, byłaby ograniczona z zasady do obszaru województwa. Mogłyby to być bataliony zmotoryzowne OT. Każdy Wojewódzki Sztab Wojskowy (WSzW) mógłby mieć 1-2 takie bataliony, tak jak dziś podlegają mu kompanie NSR. W razie działań wspólnych z jednostkami wojsk operacyjnych lub brygad Armii Krajowej, mogłyby wchodzić bez większych problemów w ich skład na swoim terenie. Oprócz tego szefowi WSzW podlegałyby Obwodowe Dowództwa OT formowane na bazie WKU oraz bataliony obrony miejcowości i ważnych z operacyjnego punktu widzenia rejonów. Mogłyby one wykorzystywać sprzęt wycofany z wojsk operacyjnych, i przechowywany na czas "W" na składach, jak czołgi czy bwp, zamieniane w razie zagrożenia na punkty ogniowe w terenie. Z kolei bataliony obrony i ochrony obiektów powinny być rozwijane w rejonie obiektów infrastruktury o strategicznym znaczeniu, takich jak lotniska, porty, bazy morskie, rafinerie, zakłady przemysłu chemicznego, oraz ośrodki administracji. Dowództwa obrony w większych ośrodkach administracyjnych i aglomeracjach powinny być zorganizowane na wzór WSzW. Jako że znajduje się tam zazwyczaj kilka WKU, miałyby po kilka batalionów "obwodowych". Analogicznie do WSzW miałyby swoje bataliony mobilne, obrony i ochrony oraz obrony ważnych rejonów (forteczne).
Najniższy szczebel - rejon WKU
W rejonach WKU, możnaby tworzyć po kilka kompanii OT wyspecjalizowanych w obronie i ochronie ważnych obiektów i działaniach dywersyjnych. Komendant WKU stawałby się w czasie "W" dowódcą Obwodu OT na prawach d-cy batalionu lub pułku. Samodzielne kompanie OT mogłyby mieć swoje rejony działania pokrywające się z zasięgiem powiatów, jednak nie powinno to być żelazną regułą. Brak ścisłej rejonizacji i związania kompanii OT z miastami powiatowymi, jak to było dawniej w przypadku batalionów, będzie dodatkowym atutem. Wydarzenia tzw. "kolorowych rewolucji" oraz wcześniejszej wojny w Jugosławi pokazały bowiem, że zbytnie związanie wojska z samorządem terytorialnym, w przypadku korupcji, wojny psychologicznej i infiltracji władz przez obce służby, może stanowić poważne zagrożenie dla integralności terytorium państwa. Można nawet dokładną lokalizację poszczególnych samodzielnych kompanii OT i przynależność do nich, utrzymywać w tajemnicy. Pozwoli to na bezpieczne przejście tych formacji do działań nieregularnych na terenach okupowanych przez przeciwnika.
Samodzielne, rejonowe kompanie OT powinny w zasadzie być trzech typów: zajmujące się obrona i ochroną obiektów, oraz odwodowe - zmotoryzowane i specjalne, natychmiast przechodzące do działań dywersyjnych po zajęciu terenu przez przeciwnika. Mogą być również kompanie rozbudowy inżynieryjnej wykorzystujące sprzęt budowlany zmobilizowany z cywila, przeprawowe, przeciwlotnicze w pobliżu ważnych obiektów i inne, w zależności od rejonu działania. Komendanci WKU stawaliby się dowódcami obwodów OT, podległymi szefowi WSzW a w dużych aglomeracjach d-cy obrony garnizonu. Zależnie od stopnia zagrożenia na danym kierunku możnaby wprowadzić kilka kategorii jednostek OT i jednostek dowodzenia OT, różniacych się poziomem gotowości stopniem rozwinięcia i wyposażeniem. Na przykład w województwach w centrum i na zachodzie/południu kraju nie ma potrzeby rozwijać jednostek OT podporządkowanych komendantom WKU. Wystarczą jednostki podporządkowane szefom WSzW oraz dowódcom garnizonów.
Terytorialne Wojska Specjalne
Każdy z rodzajów sił zbrojnych mógłby mieć również swoje jednostki terytorialne. Wojska lądowe - brygady zmotoryzowane Gwardii Narodowej w dywizjach i bataliony zmotoryzowane NSR/GN w brygadach. Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna - bataliony i kompanie obrony i ochrony baz i obiektów. W skład Wojsk Specjalnych mogłyby również wchodzić lokale formacje specjalne AK/GN na przykład oparte na ochotnikach z NSR dyslokowane w poblizu granic państwowych, które pozostawałyby na terenach zajętych przez przeciwnika. W sumie taka OT, liczyłaby maksymalnie około 200-300 tys. żołnierzy. Całość mogłaby się nazywać Obroną Narodową. Działałaby ona wyłacznie na obszarze kraju, i składałaby się z dwóch części: Armii Krajowej lub Gwardii Narodowej, złożonej z jednostek zmotoryzowanych, mobilnych, o zasięgu działania regionalnym lub obejmującym cały kraj, oraz Obrony Terytorialnej, bardziej związanej z terenem, działającej głównie na obszarze województw i obwodów wyznaczonych przez granice administracyjne obecnych WKU.
Konieczny konsensus
Aby jednak tak liczna OT była możliwa do wprowadzenia, konieczne jest przywrócenie jakiejś formy zasadniczej służby wojskowej. Mogłaby to być służba podobna do dzisiejszej służby przygotowawczej, trwająca 4-5 miesięcy. Możnaby się pokusić o próbę utworzenia formacji całkowicie ochotniczej OT, wszak ochotnicze straże pożarne liczą kilkaset tysięcy ludzi. Jednak budowa takiej formacji wymagałaby długiego czasu, zapewne wielu lat i dodatkowych zachęt finansowych, większych niż ma dziś NSR. Przede wszystkim cokwartalnej lub comiesięcznej gratyfikacji za pozostawanie w gotowości. Inna możliwość, to służba częściowo ochotnicza, polegająca na możliwości odmowy przyjecia karty powołania w czasie pokoju, lub przełożenia odbycia służby na inny termin w granicach kilku lat.
Żeby stało się to realne, konieczny jest konsensus pomiedzy głównymi siłami politycznymi (na co się nie zanosi) oraz, co chyba ważniejsze, niezależne, narodowe służby specjalne które zapobiegną kolejnej rozbiórce OT przez agentów Moskwy.
*) Więcej na temat rosyjskich planów "małej zwycieskiej wojny" można przeczytać w artykule prof. Marczaka.
Ostatnia aktualizacja 11.02.2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)







