8 gru 2015

Mniejszy budżet MON

Po szumnych zapowiedziach zwiększenia budżetu obronnego w kampanii wyborczej do 2,3 a nawet 3% PKB, dziś po objęciu władzy, rząd PiS chce zmniejszyć tegoroczny budżet MON poniżej 1, 95% PKB.

Jutro, 9 XII, Sejm ma zająć się projektem nowelizacji ustawy okołobudżetowej, ograniczając wydatki na obronę. Budżet MON ma zostać zmniejszony o prawie 209,5 mln złotych. W tym celu ma zostać zawieszona zasada przeznaczania na obronę państwa 1,95% PKB.

Wcześniej PiS ostro krytykował ograniczanie wydatków obronnych. W 2013 roku, przy nowelizacji budżetu, wydatki na armię ograniczył rząd Donalda Tuska. Zostało to okrzyknięte dowodem zdrady interesów Polski (i słusznie). Dziś PiS postępuje tak samo wychodząc na bandę kabotynów.

Pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że tegoroczny budżet który rząd PiS odziedziczył po koalicji PO-PSL się nie dopina. W dodatku szef MON Antoni Macierewicz na Sejmowej Komisji Obrony Narodowej mówił że na modernizację wydano w tym roku jedynie 40% zaplanowanych środków. Były minister Siemoniak mówi o 90%, wliczając w to złożone zamówienia.

209,5 miliona to niewiele w porównaniu z miliardami zabranymi wojsku przez PO, ale niesmak pozostaje. Zwłaszcza że PiS zapowiadało zwiększenie budżetu MON.

Od 2016 roku na obronę ma być przeznaczane 2% PKB, według nowelizacji autorstwa PO przyjętej przez Sejm w maju.


PS. Jak się okazuje, zabrane z budżetu obronnego 209,5 mln złotych rząd B. Szydło chce przeznaczyć na skup węgla! Premier Szydło przebywając 4 grudnia wśród górników w Brzeszczach powiedziała - Podjęłam decyzję, by Agencja Rezerw Materiałowych zakupiła węgiel, który jest na zwałach i by w ten sposób kopalnie otrzymały środki na finansowanie w najbliższych miesiącach. - Każde miejsce pracy w górnictwie jest ważne, dodała. Pieniądze trafią do Agencji Rezerw Materiałowych która zajmuje się gromadzeniem strategicznych zapasów państwa. (Na podstawie BiznesAlert). Tak więc obecny rząd niczym się nie różni od poprzedniego, tylko tamten dbał bardziej o bankierów a ten o robotników, ale jeden i drugi kosztem obrony.

1 gru 2015

Turcja wyłączyła rosyjski system S-400?

Jak podały tureckie media za dowództwem sił zbrojnych w Ankarze, wysłany kilka dni temu nad granicę z Syrią, turecki system walki elektronicznej Koral zneutralizował rosyjski system przeciwlotniczy S-400. Rosjanie wysłali swój system do bazy lotniczej "Hmeimim" w pobliżu Latakii po tym jak Turcy zestrzelili rosyjski bombowiec taktyczny Su-24. W odpowiedzi Turcy wysłali swój system WE Koral.


Dziś 1 grudnia, udało się Turkom zneutralizować działanie systemu S-400 za pomocą systemu Koral. Istota jego działania polega na oślepianiu radarów przeciwnika przez emitowanie silnych zakłóceń w przedziale częstotliwości używanym przez niego. Koral potrafi nawet więcej - może stwarzać cele pozorne w systemach wykrywania i naprowadzania przeciwnika. Tak więc rosyjscy przeciwlotnicy stali się nie tylko ślepi i głusi ale także "głupi".  Specyfikacja zakresów radiowych mówi, że turecki system jest skuteczny zarówno przeciwko radarom stosowanym w powietrzu, jak i na lądzie i morzu. Najbliższym rosyjskim odpowiednikiem systemu Koral jest system Krasucha, również obecny w Syrii. Jednak w przeciwieństwie do systemu tureckiego, system Krasucha został stworzony dawno temu i jest wątpliwe czy może przeciwstawić się nowoczesnym systemom NATO. System Koral składa się z dwóch elementów rozmieszczonych na oddzielnych pojazdach, jeden (Koral ED) wykrywa emisje przeciwnika i lokalizuje jej źródło, drugi emituje zakłócenia (Koral ET). Obydwa mogą być rozstawione w odległości do 500 m od siebie i połączone za pomocą kabla światłowodowego. Efektywny zasięg Korala to 100-150 km, tak więc pokrywa z naddatkiem strefę rosyjskiej bazy lotniczej "Hmeimim" w Syrii.

 http://www.milliyet.com.tr/koral-sinirda-goreve-basladi-gundem-2155964/

30 lis 2015

Spisek Sueski


Interesujący artykuł Izraela Szamira, żydowskiego autora urodzonego w ZSRS, od wielu lat mieszkającego w Izraelu. Autor na podstawie materiałów pozostawionych przez Winogradowa, sowieckiego ambasadora w Egipcie, stawia tezę że tak zwana Wojna Sądnego Dnia, była spiskiem uknutym w 1973 roku przez prezydentów USA, Egiptu i Izraela. Miał on na celu poprawienie pozycji Ameryki i wyeliminowanie z bliskowschodniej gry Związku Sowieckiego, kosztem Syrii. Autor kiedyś był komunistą w Izraelu, obecnie przeszedł na prawosławie jednak do dziś pozostała mu fascynacja "ojczyzną proletariatu". Służył w armii izraelskiej podczas Wojny Sądnego Dnia jako spadochroniarz na froncie egipskim.
Warto przeczytać, podobieństwa do dzisiejszej sytuacji same się narzucają. Zwłaszcza po takich informacjach jak ta sprzed kilku dni, mówiąca że siły rządowe w Iraku schwytały pułkownika izraelskiej armii który dowodził oddziałem bojowników Państwa Islamskiego.

Fragment:

Memorandum Winogradowa rozpoczyna się dwudziestoma pięcioma pytaniami. Na początku poddaje w wątpliwość wersję o nagłym ataku.

W jaki sposób napaść mogła być nagła, jeśli:

1. Decyzję o wojnie jeszcze w kwietniu 1973 roku podjęły wspólnie: Egipt, Syria i Jordania, a to, o czym wiedział Jordania – wiedziała i Ameryka, a więc i Izrael.

2. Związek Radziecki kilka dni przed 6 października w sposób masowy ewakuował członków rodzin obywateli radzieckich, pracujących w Egipcie i Syrii. Czy mogli tego nie zauważyć agenci amerykańscy i izraelscy?

3. Pod pozorem manewrów Egipcjanie skoncentrowali wszystkie swoje wojska w celu przerzucenia ich przez Kanał. Na dwa-trzy dni przed rozpoczęciem działań wojennych nie można było nie zauważyć takiej koncentracji wojsk egipskich.
…

Mamy także do czynienia z innymi tajemnicami.

7. Dlaczego egipskie siły zbrojne, po sforsowaniu Kanału Sueskiego, nie kontynuowały ataku w głąb półwyspu – chociaż na tym kierunku nie przeszkadzały im żadne poważne siły izraelskie (po prostu tam ich nie było)?

8. Dlaczego egipskie siły zbrojne w ogóle nie miały planów dalszej ofensywy w głąb półwyspu, nawet na wypadek, gdyby forsowanie Kanału się udało?

9. Dlaczego USA nie okazały Izraelowi pomocy wojskowej natychmiast po rozpoczęciu działań wojennych, a poczekały kilka dni zanim rozpoczęły transporty broni samolotami mostem powietrznym? Dlaczego USA pozwoliły Egipcjanom pobić wojska izraelskie, działając zdecydowanie dopiero po tak wielkim opóźnieniu?
...

12. Dlaczego nie zwarto flanek Drugiej i Trzeciej Armii egipskiej na Synaju?

13. Jak mogło dojść do tego, że pierwsze czołgi izraelskie „niepostrzeżenie” przeprawiły się na zachodni brzeg Kanału Sueskiego?

13. Dlaczego Sadat uparcie nie chciał podejmować żadnych zdecydowanych środków dla zlikwidowania przerwania frontu przez Izraelczyków?
…

17. Dlaczego na zachodnim brzegu w tyle wojsk egipskich nie było wcale rezerw?

Winogradow podejmuje się pracy Szerloka Holmsa, który, jak pamiętamy, proponował: „Odrzućmy wszystko niepotrzebne; to, co pozostanie, da nam odpowiedź, jaką by ona nie okazała się nieprawdopodobną”.

Pisze: „Jeśli uważać Sadata za prawdziwego patriotę swego kraju, to nie można będzie znaleźć odpowiedzi na najprostsze pytania. Lecz jeśli wziąć pod uwagę inne motywy działań Sadata, a także Amerykanów i rządzących kręgów Izraela, to otrzymamy taką sytuację, że można się przestraszyć: będzie to SPISEK między Sadatem, USA i kręgami rządzącymi Izraela. Spisek, każdy uczestnik którego nie znał WSZYSTKICH SZCZEGÓŁÓW gry pozostałych stron. Spisek, w którym każda strona, pomimo wcześniejszej zmowy, starała się oszukać inną. Dopiero, gdy to ZAŁOŻYMY, to wszystkie niewyjaśnione sprawy otrzymują logiczne i jedynie możliwe odpowiedzi”.

Całość tu: http://www.israelshamir.net/Polish/Polish18.htm

Nowy sposób uruchamiania min na Ukrainie

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy wydał ostrzeżenie o nowym sposobie inicjacji min przeciwpiechotnych jaki wykorzystują terroryści w Donbasie. Rozwieszają w zaroślach, leśnych ścieżkach i w ciemnych przejściach mało widoczne żyłki z haczykami wędkarskimi. Zaczepiając o ubranie lub elementy oporządzenia powodują one wyjęcie zawleczki z zapalnika i wybuch miny.


fot. SGSZ Ukrainy.

27 lis 2015

Serią z Polski


* Osobowe i genetyczne dane polskich policjantów, celników, pograniczników, BOR-owców i żołnierzy - w tym tych na misjach zagranicznych - trafiły do baz DKMS, niemieckiej firmy z Ulm, i są zawiadywane przez niemiecką rządową instytucję. Za zgodą, a nawet namową polskich przełożonych. http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/506696,niemiecka-baza-polskich-zolnierzy-dane-wojskowych-w-bazie-dkms-w-niemczech.html

* Potrzebujemy wojskowej strefy Schengen w Europie, by umożliwić swobodę przepływu oddziałów potrzebnych do naszej wspólnej obrony – powiedział w Warszawie gen. Ben Hodges, dowódca sił USA w Europie.Jak mówi amerykański dowódca, obecnie na obszarze Unii Europejskiej „ łatwiej jest poruszać się uchodźcom niż konwojom naszych wojsk”. Z punktu widzenia obrony, przyspieszenie decyzji o przemieszczaniu wojsk w razie potrzeby, sprawiłoby, że Sojusz byłby w stanie podejmować wyprzedzające ruchy o charakterze prewencyjnym, a nie tylko reagować na posunięcia Rosji. Gen. Hodges wziął udział w wystąpieniu publicznym w warszawskim Centrum Finansowym.

* ABW wkroczyło do mieszkania mężczyzny, który pomógł ujawnić informacje o działalności Państwa Islamskiego. Do mieszkania 30-letniego Tomasza Łętowskiego na warszawskich Bielanach funkcjonariusze wkroczyli o 6. rano. Agenci zarekwirowali sprzęt elektroniczny – komputery i telefon komórkowy.

* W centrum Bytomia w jednym z garaży policjanci odkryli nielegalny arsenał broni - ponad dwieście pistoletów i karabinów, ich części składowe oraz amunicję.

* 21 granatników RPG w autobusie do Wrocławia. Wcześniej znaleziono dwa pistolety porzucone w koszu na śmieci na przejściu granicznym w Medyce. W Dorohusku trafiono na karabin, a pod koniec października na małym przejściu w Korczowej odkryto 21 granatników RPG-26, ukrytych w ukraińskim autokarze. To wszystko tylko przypadkowo ujawnione próby wwiezienia do Polski broni z Ukrainy.

* Z udziałem ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, odbyło się pierwsze posiedzenie Sejmowej Komisji Obrony Narodowej nowej kadencji. – Nie ma wątpliwości, że problemem zasadniczym jaki stoi przed polską armią i MON jest reorganizacja i ujednolicenie systemu dowodzenia armią – podkreślił Macierewicz. Minister zapowiedział między innymi zniesienie ograniczenia czasu trwania służby kontraktowej szeregowych do łącznie 12 lat, rozwinięcie jednostek OT na wschodzie kraju i zwiększenie liczebności armii czasu pokoju. Odniósł się także do negocjowanych kontraktów na śmigłowce wielozadaniowe i system obrony powietrznej Wisła sugerując że wymagają one ponownego przejrzenia.

* Jak wyjaśnił ppłk rez. Krzysztof Gaj, zatrudniony w biurze pełnomocnika d/s OT, obrona terytorialna kraju będzie opierała się na dwóch filarach. To komponent wzmacniający wojska operacyjne (na wzór Gwardii narodowej USA czy Armii Terytorialnej Wielkiej Brytanii) oraz komponent pozostający na miejscu, który służy temu, by „przestrzeń operacyjna nie była ogólnodostępna dla ewentualnych zgrupowań przeciwnika zamierzających wedrzeć się w głąb terytorium Rzeczypospolitej”. W czasie pokoju liczyłaby kilkanaście tysięcy żołnierzy, w czasie zagrożenia i wojny jej liczebność wzrastałaby radykalnie dzięki mobilizacji rezerwistów. W ciągu roku planuje się sformować 3 brygady OT na wschodzie kraju oraz wiele mniejszych pododdziałów.

* Minister Macierewicz uchylił decyzję swojego poprzednika, Tomasza Siemoniaka, powołującą Pełnomocnika MON ds. Społecznych Inicjatyw Proobronnych. Tym samym funkcję pełnomocnika przestał pełnić gen. Bogusław Pacek, mianowany na to stanowisko w listopadzie 2014 roku. Macierewicz zwolnił też Packa z funkcji rektora AON. Pacek nadal pełni funkcję prezesa Federacji Organizacji Proobronnych.

* Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Warsaw Enterprise Institute opublikował raport nawołujący do zorganizowania "Obrony Powszechnej" - niezależnej od MON i Sił Zbrojnych, prywatnej armii przedsiębiorców, wyszkolonej i wyposażonej do działań partyzanckich. W ramach powołania Obrony Powszechnej, eksperci WEI rekomendują m.in. wprowadzenie powszechnego dostępu do broni typu wojskowego, która jednak nie byłaby przetrzymywana w domach żołnierzy OP, ale w zabezpieczonych magazynach w miejscach ich koncentracji. Broń pozostawałaby w ten sposób w rękach obywateli i byłaby przez nich używana poza kontrolą wojska, co zagwarantowałoby autonomiczność OP wobec regularnej armii. W raporcie przewidywane jest oparcie OP na polskich przedsiębiorstwach w zakresie bazy logistycznej i struktury organizacyjnej. Dodatkowym oparciem powinny być sprawdzone struktury lokalne – ochotnicze straże pożarne, kluby myśliwskie, samorządy, stowarzyszenia proobronne, parafie. Przedsiębiorstwa tworzą spójne grupy zawodowo-towarzyskie, które są z kolei naturalnym środowiskiem dla oddziałów OP. Jak twierdzi ZPP, podporządkowanie OP państwowym strukturom terytorialnym (powiatom, wojewodom) odbierałoby jej autonomiczność, ponadto zagrażałoby skuteczności działania OP w warunkach ewentualnego rozpadu państwa i jego organów administracyjnych.

* Trwają prace nad powołaniem nowej służby specjalnej, która zajmie się nasłuchem radioelektronicznym. Według doradcy prezydenta A. Dudy, prof. Zybertowicza odrębna specsłużba odpowiedzialna za wywiad elektroniczny i cyberbezpieczeństwo państwa powinna powstać za 2-3 lata.

* Wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji J. Zieliński zapowiedział że obowiązek meldunkowy zostanie utrzymany. Brak tego obowiązku wprowadziłby wiele kłopotów, m.in. przy płaceniu podatków, w relacjach z wymiarem sprawiedliwości, czy w dziedzinie ochrony zdrowia. Zieliński zwrócił też uwagę, iż takiego podejścia wymaga obecna niepewna sytuacja bezpieczeństwa. Obowiązek meldunkowy jest potrzebny między innymi do aktualizacji bazy danych rezerwistów.

* Morale w wojsku upada. Prawie 20 procent szeregowych nie jest gotowych oddać życia za ojczyznę. Nie tylko nie chcą umierać za kraj. Na pytanie, czy obdarzają zaufaniem swoich bezpośrednich dowódców, niemal co trzeci odpowiedział, że nie albo nie miał zdania. Taki obraz polskiej armii wyłania się z raportu Wojskowego Biura Badań Społecznych pt. „Identyfikacja żołnierzy zawodowych z wojskiem. Morale i przywództwo wojskowe”.

5 lis 2015

Jak łatwo wrobić Polskę w wojnę z Rosją

Katastrofa samolotu pasażerskiego Airbus A321 rosyjskich lotniczych Kogalymavia (Metrojet), lecącego z Szarm el-Szejk do Petersburga, który 31 października 2015 rozbił się na Synaju może być powiązana z manewrami lotniczymi "Blue Skies" albo "Blue Flag" odbywającymi się w tym samym czasie na terenie sąsiedniego Izraela. W katastrofie zginęły 224 osoby. W ćwiczeniach brały udział samoloty bojowe z kilku krajów (m.innymi USA, Grecji Izraela), w tym sześć polskich F-16 z bazy w Krzesinach wraz z personelem naziemnym. Przeciwnika symulowała specjalna izraelska eskadra. Jak podały państwowe izraelskie media, w chwili katastrofy odbywały się ćwiczenia. Miejsce gdzie zniknął z radarów jest odległe od granicy z Izraelem o około 47 km a więc samolot był zasięgu rakiet AIM-120 AMRAAM jakie są na uzbrojeniu również polskich samolotów. Jak wiadomo amerykańskie satelity wykryły błysk w miejscu gdzie znajdował się samolot a więc jest prawdopodobieństwo że mógł to być zamach ale też eksplozja głowicy pocisku powietrze-powietrze. Jeśli wśród szczątków samolotu znajdą się "przypadkowo" fragmenty takiego pocisku, Polska może mieć duże kłopoty. Możliwy jest nawet atak odwetowy na polskie lotniska o ile ślady będą wskazywać na polskie pochodzenie rakiety (np. numery seryjne).


Po co Polska wysyła samoloty na manewry do Izraela? Wiele wskazuje na to że ten kraj traktuje Polskę instrumentalnie i ma plany niekoniecznie zbieżne z interesami Polski. Możliwość ćwiczenia pilotów to za mało, trzeba brać pod uwagę zamiary strategiczne państwa-gospodarza, sytuację polityczno-militarną w tym rejonie. Analogiczne ćwiczenia "Red Flag" prowadzone są w USA i są znacznie bezpieczniejsze pod względem politycznym. Nawet jeśli okaże się że był to wypadek lub bomba została podłożona na pokładzie, albo że polskie samoloty nie znajdowały się w tym czasie w powietrzu, to możliwości prowokacji nie można wykluczyć w przyszłości i trzeba ją brać pod uwagę rozważając ponowne wysłanie żołnierzy do Izraela.

Źródło:  http://www.globalresearch.ca/us-and-israel-conducted-war-games-in-the-vicinity-of-russian-plane-crash-location/5486434

29 paź 2015

Koncepcje obrony Polski



Część 2 - Prawo i Sprawiedliwość

W czasie pierwszych swoich rządów, w latach 2005-2007, ekipa PiS ograniczała się do administrowania resortem obrony kontynuując działania podjęte przez poprzednią ekipę.  Partia nie wydawała się widzieć związku pomiędzy suwerenną polityką zagraniczną a wiarygodnym systemem obronnym. To rząd PiS przystał, pod naciskiem USA, na krzywdzący program odebrania Polsce wysoko wzbogaconego uranu, który przez poprzednie lata był jednym z ważniejszych czynników chroniących kraj przed agresywnymi działaniami Rosji. Z kolei rygorystyczne zasady ochrony przed korupcją przyjęte w resorcie obrony sparaliżowały wszelkie kontakty wojska z przemysłem, co utrudniło i tak niemrawe działania zmierzające do modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. Na plus można zapisać im płynne finansowanie istniejących wówczas programów modernizacyjnych, w tym programu korwety Gawron (czego nie można powiedzieć o następcach - ekipie PO-PSL). W końcówce pierwszych rządów PiS, istniała koncepcja stopniowego uzawodowienia Sił Zbrojnych, rozłożonego na kilka lat, z docelową liczebnością 120 tysięcy żołnierzy zawodowych i kontraktowych oraz 30 tysięcy ochotniczej rezerwy NSR. 

Dopiero jednak katastrofa w Smoleńsku zmusiła polityków PiS do zwrócenia większej uwagi na problemy obrony. W programie z 2011 roku zapowiadano podniesienie nakładów na obronę do 2% PKB w celu "zapewnienia samodzielności obronnej" z zastrzeżeniem, że w wypadku "zaostrzenia polityczno-wojskowej sytuacji w pobliżu Polski, musimy liczyć się ze znacznym zwiększeniem nakładów na obronność". NATO, UE i strategiczne partnerstwo z USA wymieniano jako 3 główne filary bezpieczeństwa. Program zwracał uwagę że "niebezpieczeństwo konfliktu konwencjonalnego w sąsiedztwie Polski jest całkiem realne" i wymieniał Finlandię jako wzorzec prowadzenia samodzielnej obrony w pierwszej fazie konfliktu. Uznawał 150 tysięczną armię za "wystarczającą w czasie pokoju". Program z 2014, który był w znacznym stopniu powtórzeniem poprzedniego, zauważał że: "w obecnej sytuacji finansowej Siły Zbrojne RP nie są w stanie, w przypadku ewentualnego konfliktu, realizować strategii samodzielnego powstrzymania przeciwnika przed dotarciem do strategicznych obiektów i rejonów naszego kraju w czasie pierwszej fazy konfliktu". Zapowiadał "dołożenie wszelkich starań, aby Siły Zbrojne RP osiągnęły standardy i możliwości techniczne, które pozwolą na obronę integralności terytorialnej w razie ataku potencjalnego agresora". W Programie z 2015 roku mowa jest już o zwiększeniu nakładów na obronę do "co najmniej" 2,3% PKB, często powtarzaną liczbą jest 2,5% PKB. Liczba żołnierzy zawodowych, po osiągnięciu 120 tysięcy, miała się w perspektywie zwiększyć o dalsze kilkadziesiąt tysięcy.


 System dowodzenia

Reforma systemu dowodzenia zapowiadała powrót do 4 dowództw rodzajów sił zbrojnych które miały zajmować się szkoleniem wojsk, likwidację Dowództwa Generalnego i Dowództwa Operacyjnego (które miało być powoływane tylko na czas prowadzenia operacji zagranicznych), oraz utworzenie "dowództw połączonych operacji". Sztab Generalny miał zajmować się wyłącznie planowaniem i doradzaniem cywilnemu ministrowi. Na pierwszy rzut oka może się wydawać że koncepcja ta jest podobna do koncepcji profesora Kozieja wdrożonej przez ministra Siemoniaka, a jedynie w inny sposób psuje to, co zepsuła tamta. Jednak wiele może zależeć od jej wykonania. 

Przede wszystkim wymusza powołanie już w czasie pokoju Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych, gdyż inaczej, istnienie kilku dowództw połączonych operacji przy braku jednego dowództwa strategicznego, oznaczałoby groźbę chaosu. Z kolei istnienie jednego Dowództwa Wojsk Lądowych, przy geostrategicznym położeniu Polski wydaje się niepotrzebne. Pomysł na takie dowództwo został skopiowany z krajów anglosaskich które są krajami wyspowymi. Tam wojska lądowe nie odgrywają tak ważnej roli jak w Polsce, w związku z tym mogą być mniej liczne. Dlatego jedno ich dowództwo, równorzędne z dowództwami lotnictwa i MW, ma tam sens. 

W Polsce, kraju kontynentalnym, wojska lądowe są podstawą. Muszą one być wielokrotnie liczniejsze niż lotnictwo czy MW, w związku z tym istnieje potrzeba podziału ich na kilka dowództw operacyjnych równorzędnych z dowództwami SP i MW. Taka struktura była w czasach PRL i właśnie jej "pochodzenie z nieprawego łoża", stało się głównym motywem jej likwidacji. Nie miała ona jednak nic wspólnego z ideologią a tylko ze skutecznością i dopasowaniem do środowiska (najlepszy dowód, że w byłym ZSRS istniało Dowództwo Wojsk Lądowych a w Polsce go nie było). 

Powołanie 2 dowództw połączonych operacji, może więc mieć sens, pod warunkiem że zrezygnujemy z ponownego tworzenia DWL. W tym celu jednak, dowództwa te powinny zajmować się w czasie pokoju szkoleniem wojsk lądowych (obok szkolenia samych siebie w prowadzeniu operacji połączonych). Pełniłyby więc rolę okręgów wojskowych przywracając, nieopatrznie zlikwidowany, a konieczny w warunkach Polski, szczebel operacyjny. 

Utworzenie w wojskach lądowych kilku dowództw operacyjnych jest konieczne również z innego powodu. Przy braku szczebla operacyjnego, nowemu-staremu DWL będzie podlegać zbyt duża liczba jednostek (ten problem dotyczy również obecnego Dowództwa Generalnego). Komplikuje to zarządzanie a sprawne dowodzenie może nawet uczynić niemożliwym. Pamiętajmy że struktury nie istnieją dla samych siebie, ale "konkurują" w czasie wojny ze strukturami przeciwnika i muszą być co najmniej równie efektywne. 


Gwardia Narodowa i zmiany dyslokacji

Na konwencji PiS w lipcu 2015 roku, pojawił się pomysł utworzenia ochotniczej Gwardii Narodowej. Jak pisał Przemysław Żurawski vel Grajewski, miałaby być odpowiednikiem brytyjskiej ochotniczej Armii Terytorialnej. Odbudowę rezerw mobilizacyjnych miano oprzeć na wprowadzeniu regulacji prawnej nakładającej na niektórych pracowników obowiązek odbycia przeszkolenia wojskowego. Dotyczyłoby to pracowników ochrony, policji, Straży Granicznej, SOK, Straży Leśnej. Przewidywano też system stypendiów dla studentów w zamian za odbycie przeszkolenia wojskowego. Według koncepcji PiS, przedstawionej przez Ryszarda Czarneckiego, liczbę brygad ogólnowojskowych miano zwiększyć do 36. W Policji i Straży Granicznej miano utworzyć oddziały manewrowe przeznaczone do walki z terroryzmem i dywersją. Posłowie PiS zapowiedzieli również przeprowadzenie zmian w dyslokacji tak, aby zapełnić lukę na wschodzie.

Gwardia Narodowa to znakomity pomysł, pod warunkiem że będą to jednostki mobilne, odporne (opancerzone) i wyposażone we własną artylerię. Powinny to być jednostki o strukturze podobnej lub identycznej do brygad zmechanizowanych lub zmotoryzowanych wojsk operacyjnych. Najlepiej z własnymi czołgami. Problem braku rezerw można łatwo rozwiązać skracając służbę kontraktową do 2-6 lat dla szeregowych i odpowiednio dłużej dla podoficerów i oficerów (obecnie oficerowie też zaczynają służbę po szkole oficerskiej jako kontraktowi - kontrakt może trwać do kilkunastu lat).


Modernizacja techniczna

Poseł Czarnecki zapowiadał też pozyskanie lekkiej broni przeciwpancernej oraz przyspieszenie zakupów niektórych innych systemów broni, jak zestawy przeciwlotnicze i bojowe wozy piechoty. W miejsce Inspektoratu Uzbrojenia miano utworzyć Agencję Uzbrojenia. Pomysł ten wydaje się wątpliwy jako dalsze odsuwanie decyzji o zakupach uzbrojenia od jego użytkownika, czyli żołnierzy. Decyzja wyboru konkretnego typu uzbrojenia powinna należeć do praktyków. Sztab Generalny definiuje potrzeby sprzętowe a w przypadku drobniejszego sprzętu, powinni to robić nawet dowódcy poszczególnych jednostek. Cywilny minister powinien tylko wyznaczać "widełki finansowe" i oczywiście zatwierdzać ostateczną decyzję. 

PiS przywiązuje dużą wagę do produkcji uzbrojenia w kraju. Jest tu pewna pułapka gdyż często uzbrojenie produkcji krajowej jest znacznie droższe od analogicznego uzbrojenia zagranicznego a przy tym znacznie słabsze jakościowo. Za broń gorszej jakości żołnierze płacą własną krwią - na nic tu się zda pseudopatriotyczna narracja o wspieraniu krajowego przemysłu. Produkowanie wszystkiego w kraju miałoby sens gdyby produkcja wojskowa stanowiła jakąś znaczącą część gospodarki lub groziła nam blokada ekonomiczna, ale tak nie jest. Często krajowe biura konstrukcyjne zmusza się do wymyślania koła na nowo tylko po to, żeby ominąć ograniczenia patentowe produktów dawno wymyślonych na świecie. W rezultacie powstaje produkt gorszy i z wieloletnim opóźnieniem. Należałoby wybrać typy sprzętu i uzbrojenia które możemy opracować w krajowych biurach konstrukcyjnych i które mają szanse na konkurowanie z produkcją zagraniczną a pozostałe produkować na licencji lub w kooperacji, dzięki czemu wojsko dysponowałoby uzbrojeniem na poziomie światowym ponosząc mniejsze wydatki.


Problem Romualda Szeremietiewa

Na ostatniej prostej wyścigu wyborczego, do partii Jarosława Gowina, Polska Razem, będącej w koalicji z PiS, dołączył Romuald Szeremietiew. Ten, jak sam się przedstawia,  porucznik rezerwy a obecnie wykładowca AON, ogarnięty jest ideą budowy powszechnej obrony terytorialnej. O ile obrona taka miała sens jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy Rosja miała niemal tyle dywizji co dziś brygad i prawie tyle okręgów wojskowych co dziś armii, o tyle dziś jest nie tylko niepotrzebna, ale szkodliwa. Dziś, po doświadczeniach wojny w Donbasie wiemy, że Rosji nie stać na frontalną inwazję mającą na celu pozbawienie niepodległości kraju takiego jak Polska. Stać ją za to na agentów wpływu i finansowanie napływu imigrantów islamskich mających wywołać chaos w Europie. Stać ją także na ataki terroryzujące przy użyciu lotnictwa, rakiet i sił specjalnych. Zajęcie niewielkiej części terytorium przy wsparciu najemników i lokalnych sprzedawczyków a następnie grożenie bronią jądrową.

Przeciwko tym wszystkim zagrożeniom powszechna OT jest do niczego nieprzydatna. Może za to stać się elementem, który Rosja będzie mogła wykorzystać. Już były przypadki dywersji prorosyjskich fanatyków w mundurach "Strzelca". Pan Szeremietiew planuje powołać w każdym powiecie batalion OT wspierany przez samodzielne pododdziały ochotników sponsorowanych przez prywatnych sponsorów i samorządy. Jest to oczywiste zagrożenia dla spójności terytorialnej naszego kraju. Zwłaszcza w czasach intensywnej kampanii na rzecz regionalizacji w UE i działań autonomistów w sprawie oderwania niektórych regionów. Rosja ma potężny aparat oddziaływania psychologicznego i poprzez agenturę z pewnością jest w stanie wywołać konflikt lokalny na przykład na Śląsku lub w Białostockim. W takiej sytuacji tylko idiota lub zdrajca nawoływałby do tworzenia samorządowych lub prywatnych "armii wojewodów" czy starostów.

Obrona Terytorialna jest potrzebna w czasie wojny, ale jako siły pomocnicze a nie główne siły obronne z własnym dowództwem na prawach oddzielnego rodzaju sił zbrojnych jak chce pan Szeremietiew. W czasie pokoju, OT powinna istnieć głównie jako zalążki organizacyjne jednostek. Co najwyżej można na wschodzie rozwinąć kilka batalionów złożonych z przeszkolonych w w wojsku rezerwistów. Co nie znaczy że społeczeństwo nie powinno wiedzieć gdzie takie jednostki powstaną w czasie zagrożenia lub wojny, bo to właśnie z tej niewiedzy bierze się lęk graniczący z histerią na którym żerują różni organizatorzy prywatnych "armii krajowych", powiatowych i gminnych.

Dziś jest nam potrzebne dosłownie kilka dodatkowych brygad zmechanizowanych do uzupełnienia luki na wschodzie. Obojętne czy nazwiemy je wojskami operacyjnymi czy Gwardią Narodową. Można je wyposażyć na okres przejściowy w sprzęt i uzbrojenie pozostające jeszcze w dyspozycji Inspektoratu Wsparcia po ich wyremontowaniu. Są to czołgi T-72, wozy BWP-1, haubice 2S-1 Goździk. Wszystko to jeszcze istnieje na składach. Niewielkim kosztem możemy uzyskać znacznie efektywniejsze jednostki niż setki lekkich batalionów OT uzbrojonych w broń ręczną które przeciwnik może zdmuchnąć jedną nawałą artyleryjską. Dla Rosji jednak korzystniej będzie, kiedy pieniądze przeznaczone na modernizację techniczną i mobilne, odporne jednostki zmechanizowane, wydamy na utrzymanie kilkuset tysięcy słabo wyszkolonych i rozproszonych równomiernie po kraju niczym cukier puder na torcie, amatorów.

 Szeremietiew jest również przeciwnikiem obecności broni jądrowej na terytorium Polski a głosił niedawno że chce zostać ministrem obrony. Gdyby tak się stało, byłby to sygnał dla USA że rząd RP pragnie utrzymać Polskę ze statusem członka NATO drugiej kategorii. Obecność wojsk USA, zwłaszcza lotnictwa w Łasku, stanęłaby pod znakiem zapytania. Podobno były rozważane kroki, by po wycofaniu samolotów Tornado, które są nosicielami w Luftwaffe broni jądrowej w ramach NATO Nuclear Sharing, ich rolę przejęłyby polskie F-16. Można przypuszczać że Polska nadal o to dyskretnie zabiega a zapowiedź bazy USA w Łasku może być tego potwierdzeniem. Obecność Szeremietiewa w rządzie, nawet na stanowisku wiceministra, mogłaby oznaczać fiasko takich zabiegów. Gdyby nie było Romualda Szeremietiewa, Władimir Putin musiałby go wymyślić.



27 paź 2015

Wielospektralny kamuflaż dla PT-91M

Armia Malezji wdrożyła wielospektralny, mobilny kamuflaż dla swoich czołgów PT-91M.
System zmniejsza sygnaturę czołgu w paśmie widzialnym, w podczerwieni i radarową.


Przypomnijmy, że polski MON, mimo nie w pełni wykorzystywanego, wielomiliardowego budżetu, do dziś nie wyposażył czołgów w tego rodzaju system maskowania. Żołnierze muszą korzystać ze środków improwizowanych.

24 paź 2015

PKP nadal zapewnia Armii Rosyjskiej trasy kolejowe przez Polskę

Jak podaje strona Centrum Zrównoważonego Transportu, PKP PLK nadal buduje perony według wymagań skrajni sowieckiej (obecnie WNP) co naraża pasażerów na uszkodzenia ciała. Jest to również sprzeczne z przepisami unijnymi, pozwala jednak poruszać się po Polsce szerokotowowym wagonom krajów WNP jakie wykorzystuje Armia Rosyjska (po zmianie wózków na normalnotorowe).

Jak pisze portal czt.org.pl, nie chodzi tu bynajmniej o pociągi pasażerskie. Wagony pociągów Moskwa - Nicea czy Moskwa - Paryż mają bowiem gabaryty unijne. Inaczej nie wjechałyby do Niemiec czy Francji. Nie chodzi także o normalne wagony towarowe - te do Polski nie wjeżdżają, są przeładowywane na granicy.
Wniosek jest prosty - chodzi o zabezpieczenie strategicznych interesów Armii Rosyjskiej, możliwość wjazdu i przejazdu przez Polskę transportów wojskowych. Wystarczy wymienić wózki na normalnotorowe. Rozkładowo trwa to ok. 2 godzin, kto przekraczał koleją granicę wschodnią ten wie. W warunkach wojennych zapewne wystarczy kilkanaście minut.
I dlatego pasażerom grozi wpadnięcie między peron i stopień wagonu. Dla PKP PLK ważniejsze są interesy rosyjskich i białoruskich sił zbrojnych niż bezpieczeństwo pasażerów.


 Niektóre trasy kolejowe w Polsce dostępne dla taboru szerokotorowego. Źródło: czt.org.pl


Nie ma żadnej podstawy prawnej dla takiego postępowania, jedynie wytyczne Organizacji Współpracy Kolei założonej przez państwa komunistyczne pod przewodnictwem Moskwy i dla celów Moskwy.
Jest to idealny przykład czym kończy się brak wymiany kadr po 1989 roku ("gruba kreska Mazowieckiego" i pozostawienie tak zwanych "niezastąpionych fachowców" z czasów PRL).

Więcej w artykule:

Cztery wielkie kotły w Syrii?

Jeden z rosyjskich blogerów obserwatorów wojny w Syrii, przyglądając się mapie położenia stron,  zauważył interesującą rzecz. Armia syryjska walcząc z rebeliantami jest w trakcie tworzenia czterech ogromnych kotłów dzięki którym może odciąć bandytów od zaopatrzenia z zewnątrz i odzyskać znaczne połacie terytorium. Autor w oryginale przedstawia północny kocioł w nieco innym miejscu ale wygląda to na błąd bo takie jego usytuowanie wymagałoby współdziałania z siłami Kurdów. Poniżej bardziej prawdopodobne położenie tego kotła - bardziej na zachód. Okrążenie rebeliantów w tym miejscu ma większy priorytet bo ciążą oni tu zdecydowanie mocniej nad rosyjską bazą w Latakii, i całym terytorium kontrolowanym przez armię syryjską.

Kocioł na północy wymaga odcięcia od granicy z Turcją, skąd płynie zaopatrzenie do rebeliantów. Pozostałe kotły wymagają zamknięcia poprzez tereny pustynne.

Natychmiast nasuwa się skojarzenie z kotłem debalcewskim, gdzie Rosjanie zamknęli duże siły Ukraińców. Przypuszczalnie za wyborem takich kierunków ofensywy armii syryjskiej stoją rosyjscy doradcy. Zachodzi pytanie czy dowództwo armii syryjskiej dysponuje wystarczającymi siłami by przeprowadzić taki zamysł.

Źródło: http://cont.ws/post/138084?_utl_t=tw