30 maj 2016

Dlaczego mieliby nas zaatakować?

W internecie przewijają się dyskusje na temat ewentualnej wojny. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z zagrożenia. Jednak jeszcze wielu nie rozumie powodów dla których Polska powinna się przygotowywać do obrony. Jest to efekt wieloletniego wyjałowienia myślenia na poziomie strategicznym, likwidacji elit polskich, które zastąpili agenci bądź szowiniści z mniejszości narodowych. Utrzymywali oni Polaków z dala od takich spraw jak cele elit przywódczych Rosji czy strategia mocarstw. Do dziś udało im się wychować pokolenie lemingów, użytecznych idiotów którym nie mieści się w głowie że ktoś mógłby mieć wrogie zamiary. Zwłaszcza że przecież płacimy mu za gaz i ropę. Po co więc miałby nas atakować? Przypomina to dyskusję owiec o wilku: "przecież tyle jest dookoła trawy, dlaczego miałby nas zjeść?"
- "Dostają od nas kilkanaście miliardów dolarów za surowce, chcieliby stracić te pieniądze?"...

 - Nie, durniu jeden z drugim! Po podbiciu nas, będą dostawać jeszcze większy  haracz za te surowce!
Właśnie po to jest podbój nowych terytoriów, żeby podbici płacili jeszcze więcej! 

 Wszelkie dyskusje typu "na pewno nas nie zaatakują", "po co mieliby atakować, przecież kupujemy od nich gaz i inne surowce" albo "mają dość ziemi, atak jest bardzo mało prawdopodobny", "NATO nam pomoże", można od razu wyrzucić do kosza. 

Po utracie niepodległości przez Polskę, to nie Moskwa będzie nam płaciła emerytury i spłacała nasze długi, jak sądzą durnie. To my będziemy płacić Moskwie, tak jak było w PRL! Będziemy pozornie suwerennym państwem, z (niby) własną armią. Może trochę okrojonym, jak był PRL. Odpowiednie partie do zarządzania tą "demokracją ludową bis" (tym razem z większymi akcentami nacjonalistycznymi), już są przygotowywane. Ba, pojawiają się już nawet "trybuni ludowi" w rodzaju nowego objawienia internetu, bezrobotnego aktora, o pseudo "Aleksander Jabłonowski", pacyfista który nie chce amerykańskich wojsk, bo nie chce wojny w Polsce (ale o dziwo, chodzi w mundurze). Na Ukrainie też byli aktorzy, ale to oczywiście czysty zbieg okoliczności.

Polska, podobnie jak wszystkie inne kraje, przygotowując się do obrony, musi brać pod uwagę przede wszystkim scenariusz  najgorszy z możliwych a nie ten najwygodniejszy dla ministra finansów. Powinno się ćwiczyć wszelkie scenariusze, nawet te niemożliwe, aby być przygotowanym na niewiadomą (jak w USA gdzie kazano studentom jednej ze szkół wojskowych przećwiczyć obronę w przypadku ataku zombies). Chyba że chcemy znowu mieć 6 milionów trupów. Niektórym się to marzy - szowinizm mniejszości narodowych w Polsce był pompowany do niesłychanych rozmiarów przez ostatnie ćwierćwiecze. Oczywiście przy równoczesnym tępieniu najmniejszych przejawów patriotyzmu wśród Polaków. Dziś mamy tego efekty w postaci powszechnie używanych zwrotów typu "polaczki, polaczkowatość". Samo to jest zresztą przejawem ataku.

- Nie, durnie! Naród polski jest wielki a Polska to wielki kraj! Samo to, że przetrwaliśmy przez tysiąclecia (tak!) na tej równinie, największej europejskiej trasie przemarszu wszystkich armii ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód, na tej autostradzie, pomiędzy Karpatami a Bałtykiem, już samo to świadczy że byliśmy i jesteśmy potęgą. Jeśli nie zawsze materialną, to zawsze duchową. Oczywiście, jak to przy autostradzie, zawsze było sporo kurew. Niektórzy swoje kurewstwo dziedziczą z pokolenia na pokolenie, inni zawieźli je dumnie do Brukseli, ale tylu nowych, jak wyhodowano w ostatnim pokoleniu, jeszcze chyba nigdy nie było. Jednak zasadniczo jesteśmy narodem żołnierzy i wojowników.

 Cykle wojny i pokoju przeplatają się od początku ludzkości. Wojna leży w naturze człowieka tak jak instynkt terytorialny i seksualny. Kobiety lubią się bać i potrzebują mężczyzny-wojownika a mężczyzna, jeśli jest przywódcą, im tę rozrywkę zapewnia, bo inaczej przestaje czuć się mężczyzna. Dlatego nie można rozważań obronnych opierać wyłącznie na suchych obliczeniach ekonomicznych i militarnych, należy brać pod uwagę czynnik psychologiczny. Ktoś może zwariować, ktoś potrzebuje potwierdzenia swojej odwagi i męskości, ktoś chce się zemścić za "największą katastrofę geopolityczną XX wieku"...

 Historia, jeżeli czegoś uczy, to tego, że się powtarza. I jeżeli Polacy czegoś się nauczyli w ciągu ostatnich 25 lat, to nie wierzyć w zapewnienia że "teraz to już będzie inaczej". I nauczyli się wybierać. Najlepszy dowód że dali kopa w dupę różnym folksdojczom (jeden nawet nie czekał na kopa, tylko zwiał do Brukseli:).

W ciągu najbliższych kilku lat możemy spodziewać się tylko ataku na Ukrainę, Bałtów i uderzeń "deeskalacyjnych" na Polskę. Ewentualnie zajęcia przesmyku suwalskiego. Na więcej Rosji nie stać. Chyba że Warszawka rozłoży nogi jak kurtyzana i zachęci Rosję utrzymując próżnię strategiczną na wschodzie. Bo sama OT, to mniej niż listek figowy. Grozi nam za to wojna domowa inspirowana przez Rosję i Niemcy. Dopiero przez wojnę domową mogą na Polskę (tak, "na" Polskę, bo dużą część suwerenności utracimy zanim nas zaatakują zbrojnie) wejść wojska lądowe jako "siły pokojowe" w osłonie wcześniejszych ataków lotnictwa.

Rosja ma wiele powodów żeby uderzyć na Polskę. Przede wszystkim jest to chęć odzyskania dawnej strefy wpływów. Mówi o tym od dawna główny ideolog Kremla, ultranacjonalista profesor Dugin, którego książki są obowiązkową lekturą w rosyjskich akademiach wojskowych.
Następnym powodem jest odwieczne rosyjskie parcie na zachód. Rosja jako mocarstwo kontynentalne, z gospodarką i ludnością skupioną głównie w części europejskiej, aby uzyskać równorzędną pozycję z mocarstwami morskimi, potrzebuje swobodnego dostępu do Oceanu Atlantyckiego. Zamarzające porty w rejonie Murmańska nie wystarczą. Dlatego Rosja już w czasie II Wojny Światowej rozważała podbój państw Skandynawskich. Ale tam teren trudny, klimat surowy. Jedną z lepszych alternatyw jest ubicie interesu z Niemcami na trupie Polski. Oczywiście przy zgodzie USA, bo bez niej w dzisiejszym świecie żadnego większego interesu nie da się zrobić. Ją jednak można kupić pomocą w konfrontacji z Chinami, zgodą na NWO. Dlatego teraz Rosja się targuje, balansuje pomiędzy USA i Chinami. Na razie bardziej zbliżyła się do Chin, ale to może się bardzo szybko zmienić.

Całkowicie pomijanym, przez polskich użytecznych idiotów czynnikiem, jest zysk gospodarczy jaki daje podbój takiego kraju jak Polska. Rosja połykając Polskę, stałaby się bogatsza o nasz PKB, nawet jeżeli uległby on zmniejszeniu. Mogłaby dyktować ceny, bo rządziłyby Polską same Donaldy Tuski, Waldemary Pawlaki i Leszki Millery i żadna komisja europejska nie powiedziałaby stop. Za gaz płacilibyśmy 2 lub 3 razy więcej niż teraz, a gazoport w Świnoujściu zostałby zamknięty. Także zasoby ludzkie nie są bez znaczenia dla odbudowującego się imperium. Polaków można zmusić w razie potrzeby, do wystawienia 400 tysięcznej armii tak jak było w czasach PRL, a to nie byle co. I nie, nie zbuntuje się ta armia, jak nie zbuntowało się LWP. Mogłaby zostać tylko podburzona przez USA, ale przecież może się zdarzyć tak, że USA nie będą chciały rozlewu krwi w Polsce, jak nie chciały w czasach PRL. Zwłaszcza jeżeli Rosja okaże się im przydatna w konfrontacji z Chinami. Rozważając prawdopodobieństwo wojny trzeba patrzeć na szerszy, światowy plan. W czasach Zimnej Wojny było tak, że kiedy Zachód gdzieś interweniował, Rosja sowiecka czuła się upoważniona do interweniowania w swojej strefie wpływów na jej obrzeżach lub peryferiach. Dziś jeżeli USA zaangażują się mocniej w konflikt na Bliskim Wschodzie, lub nie daj Boże z Chinami, nie będą miały sił żeby pomóc Polsce. Polska jest mniejszym priorytetem dla USA niż Izrael czy Korea. Otworzy się wtedy okienko szansy dla Rosji.

Rosja ma swoją motywację żeby nas zaatakować i Niemcy też mają swoją. Konstytucja Niemiec uznaje obecne polskie ziemie zachodnie, za będące pod czasową administracją Polski. Obowiązkiem Urzędu Ochrony Konstytucji (BND) jest przestrzeganie konstytucji, dążenie do jej jak najpełniejszego zrealizowania, czyż nie? Dlatego każdy kto sądzi że Niemcy odpuścili sobie Pomorze, Śląsk i Prusy wschodnie, jest idiotą.

Scenariusz wojny w Polsce

Wszystko wskazuje na to że podbój Polski zacznie się wojną domową. Na początek pewnie będzie jakieś zabójstwo, najlepiej kobiety lub dzieci, wykonane przez siły lojalne wobec Warszawy, albo przynajmniej "polskich nacjonalistów". Później już będzie normalnie: powstanie ślązakowców, Białorusinów, KODziarzy, nacjonalistów, czort wie kogo, może zwolenników LGBT, może "frankowiczów" może islamistów z Niemiec na gościnnych występach, albo wszystkich naraz. Potem bombardowania tych "złych" (czyli polskiej armii rządowej i policji), miast lojalnych wobec Warszawy, długa wyniszczająca wojna wewnętrzna i wejście "sił pokojowych" żeby rozdzielić walczące strony. To jest też odpowiedź tym idiotom, którzy sądzą że Rosja jest za słaba żeby podbić Polskę. Nie będzie trzeba podbijać. Sami będziemy błagać o wprowadzenie wojsk pokojowych żeby zakończyć koszmar wojny domowej.

Pewne przygotowania organizacyjne do wejścia wojsk niemieckich w dowolnej chwili, już zostały podjęte (szpica, stała "czasowa" obecność rotacyjna, itd.). Oczywiście niemiecka armia jest na tyle słaba że będzie mogła operować tylko na niektórych obszarach (Śląsk, Pomorze, dawne Prusy Wschodnie sobie na tym etapie chyba odpuszczą, żeby nie drażnić Rosjan w Kaliningradzie - Warmię i Mazury zajmą sami Rosjanie). Część ziem w centrum kraju przejmie nowy "demokratycznie zakodowany" rząd, lojalny wobec sojuszników w Moskwie i Berlinie, z błogosławieństwem USA które sprzedadzą nas w zamian za pomoc Rosji w walce z Chinami.


Jak zapobiec takiemu scenariuszowi? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że na takie scenariusze inspirowanych wojen wewnętrznych, przygotowywano się już w czasach Zimnej Wojny. Obroną w nich jest powrót do wartości, do porządku, nie tylko na ulicach ale i w głowach. Tu, przynajmniej na początku (a w takim punkcie dziś jesteśmy), większa jest rola mediów, szkoły, autorytetów, sprawnej administracji, egzekwowania prawa. Bardziej służb specjalnych i policji, niż wojska. Na tym etapie najlepszą obroną wewnętrzną jest dobrze zorganizowane i dobrze funkcjonujące państwo. Uczciwa administracja (a jest jej coraz mniej), szacunek dla obywatela, sprawiedliwe prawa, sądownictwo, środki walki informacyjnej, media, dopiero na końcu wojsko. Ale w takim konflikcie wojsko musi być stosunkowo liczne. Z dużą liczbą piechoty zmotoryzowanej, a także licznymi wojskami specjalnymi, żeby działać bardziej precyzyjnie niż siłowo. Potrzebna jest też silna obrona przeciwlotnicza, żeby zniechęcić do ataków z powietrza w pierwszej fazie interwencji. Niestety konieczna jest też sprawna dyplomacja, a to jak na razie nasza największa słabość obok służb specjalnych. Bez zgody USA nie wygramy tej wojny. Dlatego potrzebne jest całkowite oczyszczenie MSZ z pociotków peerelowskich dygnitarzy i agentów komunistycznych. Potrzebna jest angielskojęzyczna telewizja informacyjna nadająca program całą dobę. Ukraińcy uruchomili taką telewizję dopiero po wybuchu wojny. Na szczęście taki projekt istnieje. Poprzedni został sprytnie zniweczony przez skierowanie przekazu głównie do Polonii. Potrzebne jest silne polskie lobby w USA. Gdyby Polska miała chociaż w połowie tak silne lobby w USA jak Izrael, to nie musielibyśmy się bać żadnej wojny. Niestety, dla USA  głównym regionem zainteresowania nie jest już Europa.Od dłuższego czasu nieoficjalnie sygnalizują Polsce że chcą silnej polskiej armii, bo być może Polska będzie musiała się bronić sama (przypomnijmy sobie chociażby opracowania i wypowiedzi szefa  Stratfor, G. Friedmana). Ale to Polacy muszą się na taką armię zgodzić. Zwiększenie budżetu MON jest koniecznością. Już 2,5 - 3 % PKB na obronę, pozwoliłby zbudować odpowiednią armię, zdolną do samodzielnej obrony przez 2 miesiące. Jak mówił Piłsudski, Polacy chcieliby żeby niepodległość kosztowała jeden grosz i jedną kroplę krwi. Dziś Polacy dorośli do tego że chętnie zgodziliby się na nawet dwukrotne zwiększenie wydatków na obronę, byleby tylko odsunąć od siebie koszmar nowej wojny, niestety nie dorośli chyba jeszcze do tego rządzący.

Kiedy już konflikt wybuchnie, będzie go bardzo trudno zgasić. Wojna to nie zabawa, dlatego tak niebezpieczne są pomysły formowania Obrony Terytorialnej ze zorganizowanych samorzutnie (lub FSB-GRU-BND-rzutnie) grup. Armia powinna być zwarta i zdyscyplinowana, dlatego musi być szkolona w formie skoszarowanej, przynajmniej na początku formowania nowych żołnierzy. Musi być odpowiedni kodeks dyscyplinarny z karami aresztu  i karą śmierci w czasie wojny włącznie. Uzależnianie wojska od prywatnych przedsiębiorców, czy samorządów, musi się skończyć rozpadem armii i kraju..

Na koniec trzeba dodać, że nawet jeżeli dziś i w ciągu najbliższych kilku lat wojna by nam z całą pewnością nie zagrażała (a tego przecież nigdy nie możemy stwierdzić), to i tak musimy się  do niej przygotowywać. Przygotowanie armii to bowiem proces którego nie da się zrealizować w ciągu kilku lat. Już samo szkolenie kadr dowódczych średniego szczebla trwa kilkanaście lat.

23 maj 2016

Macierewicz boi się ujawnienia dokumentu?

Minął miesiąc od oficjalnego ogłoszenia przez MON, podpisania przez ministra Macierewicza koncepcji tworzenia wojsk Obrony Terytorialnej, jednak do dziś dokument nie ujrzał światła dziennego. Po wielotygodniowych zabiegach uzyskała do niego wgląd jedynie poseł Siarkowska z ruchu Kukiz15. Wiadomo że koncepcja z zasady nie może być zbyt szczegółowa, w związku z tym, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, nie ma w niej nic tajnego. Pomimo to dokument został utajniony. Wszystko wskazuje na to, że minister Macierewicz wstydzi się swojej koncepcji i dlatego stara się utrzymać ją w tajemnicy.  Nie ma to nic wspólnego z jawnością (która jest głównym warunkiem demokracji), ale pan Macierewicz zdaje się nie zdawać z tego sprawy, lub przynajmniej udaje że sprawy nie ma.

Tworzenie nowych armii, dywizji, brygad i pułków w Rosji

Zarówno  nowa 1 Armia Pancerna jak i 20 Armia Ogólnowojskowa Sił Zbrojnych Rosji, obok 6 Armii Ogólnow, podlegają dowódcy Zachodniego Okręgu Wojskowego. Sztab 20 Armii znajduje się obecnie w Woroneżu. Po reaktywacji 1 Armii Pancernej z dowództwem w Mulino, 2 dywizje ze składu 20 Armii (2 Tamańską Dywizję Strzelców i 4 Kantemirowską Dywizję Pancerną), 6 Brygadę Panc. z Dzierżyńska i 112 Brygadę Rakiet (Iskander-M) z miejsc. Szuja w Obw. Iwanowskim, przekazano w podporządkowanie 1 APanc (w skład tej armii wchodzi jeszcze 27 Brygada Strzelców Zmotoryzowanych z Moskwy, brygada wojsk inżynieryjnych i 60 Brygada Dowodzenia).

 W bieżącym roku zostaną sformowane jeszcze co najmniej 4 nowe dywizje, w tym 3 na kierunku zachodnim: 10 Dyw. Pancerna, ? Dyw. Strzelców Zmotoryzowanych i 150 Dywizja Strzelców Zmot. Jedna z nich ma być formowana  pobliżu Rostowa n. Donem, dwie kolejne w regionie Smoleńskim i Woroneża. Dwie z nich będą polegać 20 Armii z dowództwem w Woroneżu. Z kolei w Centralnym Okręgu Wojskowym, w Czebarkule w obwodzie Czelabińskim powstaje 7 Dywizja Pancerna na bazie 7 Brygady Pancernej. Z mniejszych jednostek, to między innymi 55 Brygada Strzelców Zmot, 345 Brygada Desantowo-Szturmowa, dwa pułki desantowo-szturmowe w 7 i 76 dywizjach desantowo-szturmowych oraz 80 Arktyczna Brygada Strzelców Zmot. W ciągu ostatnich 2 lat, w wojskach lądowych Rosji pojawiło się kilka nowych brygad artylerii, brygad zmotoryzowanych strzelców, i rozpoznawczych.W ubiegłym roku tylko w Zachodnim Okręgu Wojskowym sformowano ponad 30 nowych jednostek a w Południowym OW - ponad 17. Tworzone są między innymi nowe pułki pontonowo-mostowe, co może wskazywać na przygotowania do szeroko zakrojonych działań zaczepnych.

Na podkreślenie zasługuje szybkość z jaką rosyjskie ministerstwo obrony tworzy nowe jednostki. W czasie gdy Rosja formuje 4 nowe dywizje (do końca 2016 roku), polskie MON potrafi jedynie rozwinąć  szkieletowe dowództwa 3 brygad OT i 4 bataliony OT (w/g zapowiedzi). Niestety polskie MON jest przygniecione ciężarem biurokracji która paraliżuje nie tylko modernizację techniczną ale i proste działania organizacyjne. Co prawda rosyjskie dywizje też szału nie robią mając tylko po 4 pułki, w tym 2 ogólnowojskowe (a 7 DPanc ma mieć na razie tylko 1 pułk ogólnow. i dywizjon plot), jednak stanowią strukturę, którą można szybko wypełnić - o czym dalej.

Również w siłach powietrznych w ciągu ostatnich 2 lat powrócono ze struktur typu baza lotnicza, do sprawdzonych w czasach sowieckich struktur pułk lotniczy - brygada i dywizja. Pułk lotniczy różni się tym od bazy, że nie jest przywiązany do konkretnego lotniska, może być ze wszystkimi pododdziałami zabezpieczenia i wyposażeniem szybko przeniesiony nawet na małe lotniska aeroklubowe w pobliżu frontu.

Wracając do 150 Dywizji, jej historia jest ciekawa. Była formowana 3 razy, po raz pierwszy we wrześniu 1939 roku. Już we wrześniu i październiku brała udział w składzie 3 Armii w działaniach na terenie tak zwanej "zachodniej Białorusi", czyli we wschodniej Polsce, którą "wyzwalała" razem z hitlerowcami. Następnie, w grudniu '39 - marcu '40 brała udział w wojnie sowiecko-fińskiej a w czerwcu-lipcu '40 roku uczestniczyła w kampanii besarabskiej (ob. Mołdowa i płd zach Ukraina). Czy taki dobór numeracji wskazuje że Putinowi marzy się powtórka z rozrywki?

Rosjanie twierdzą że nie na wszystkich teatrach działań wojennych (okręgach) będą tworzone na powrót dywizje. Jak powiedział w marcu dowódca rosyjskich wojsk lądowych Saljukow, wszystkie ugrupowania wojsk budowane są pod konkretne zadania (można z tego zrozumieć że na kierunku chińskim dużych zadań zaczepnych nie przewiduje się, co innego na kierunku europejskim).

Tworzenie nowych dywizji idzie równolegle z optymalizacją batalionowych grup taktycznych (bgt). W każdej brygadzie zmechanizowanej (strzelców) i pancernej, są formowane batalionowe grupy taktyczne. Jeden z batalionów czołgów lub strzelców jest wzmocniony pododdziałami artylerii, przeciwlotniczymi, rozpoznawczymi, przeciwpancernymi, zaopatrzenia, ze składu innych batalionów brygady. Jest swego rodzaju "drużyną strażacką" gotową do działań natychmiast po otrzymaniu rozkazu. Batalionowe grupy taktyczne z jednej strony są dostatecznie kompaktowe i samowystarczalne, a z drugiej mają wysoką ruchliwość, moc ogniową i zdolność nie tylko szybko przerzucać się z jednego regionu do drugiego (tak!) ale i wykonywać w środowisku walki zdecydowane manewry i marsze na duże odległości.

 W 2014 roku z bgt ogólnowojskowych, pow-desantowych i desantowo-szturmowych brygad i brygad piechoty morskiej wszystkich czterech okręgów wojskowych, rosyjskie kierownictwo wojskowo-polityczne w ciągu kilku dni stworzyło dwa zgrupowania uderzeniowe przy granicy z Ukrainą. Jedno w obwodzie rostowskim a drugie w biełgorodzkim,  woroneskim i kurskim. W ciągu zaledwie kilku dni, w lutym 2014 roku, na granicy z Ukrainą znalazło się około 40 000 żołnierzy. Właśnie ich siła i szybkość ich rozwijania powstrzymała kierownictwo ukraińskie od aktywnego przeciwdziałania rosyjskiej operacji na Krymie. Rosjanie twierdzą, że wnioski z wojny na Ukrainie skłoniły ich do tworzenia nowych dywizji które mają być najlepszym ogniwem dowodzenia takimi bgt. Przerzucone (z innych okręgów wojskowych) na kierunek zachodni, takie bgt oderwane od sztabów i organów logistycznych swoich brygad, nie będą osamotnione - zadanie dowodzenia nimi i zabezpieczenia przejmą sztaby nowych dywizji i ich pułków. Przy tym dywizyjny pułk artylerii może dowodzić również przydzielonymi pododdziałami ciężkich artyleryjskich systemów (Smiersz, Uragan itd) przydzielonych z armijnej brygady artylerii, zapewniając silne wsparcie i osłonę działań bgt w swojej strefie odpowiedzialności.

Faktycznie, z powstaniem nowych dywizji, rosyjska armia otrzymała możliwość tworzenia w krótkim czasie  na kierunku zachodnim silnych zgrupowań uderzeniowych, przerzucając z różnych regionów batalionowe grupy taktyczne. Należy zwrócić uwagę że wzrost możliwości szybkiego narastania sił rosyjskich powinien wymusić adekwatne zwiększenie gotowości naszych wojsk lądowych. Przyjmując że tak wzmocniony pułk/brygada może dowodzić czterema bgt, a dywizja 4 pułkami lub samodzielnymi bgt, to armia z 2 dywizjami i 2 brygadami będzie mogła dowodzić od 28 do 40 doborowymi bgt wyposażonymi w najlepszy sprzęt i najlepiej wyszkolonych żołnierzy z całych wojsk lądowych. Takie armie mogą, dzięki osiągnięciu przewagi w narastaniu sił, stanowić awangardę lub pierwszy rzut strategiczny, w konflikcie o wysokiej intensywności.

Z ważniejszych nowości w strukturach rosyjskich armii, warto odnotować jeszcze pojawienie się centrów dowódczo-rozpoznawczych. Są to prawdopodobnie odpowiedniki zachodnich jednostek ISTAR. Takie centra znajdują się na szczeblu armii jak i na szczeblu okręgu wojskowego. Na przykład w 6 Armii znajduje się 132 Centrum Dowódczo-Rozpoznawcze (JW. 23305 - wieś Czornaja Reczka, obw. Leningradzki).
Na szczeblu Zachodniego OW znajdują się centra numer 61 (JW. 42676 - St. Petersburg), 73 (St. Petersburg), 553 (JW. 32801 - Woroneż). Takie jednostki gromadzą całą informację rozpoznawczą i rozprowadzają ją w czasie rzeczywistym lub zbliżonym do rzeczywistego, do upoważnionych dowództw i sztabów wszystkich szczebli. Polska dopiero przymierza się do stworzenia brygady ISTAR

Skład 20 Armii:

2 nowe dywizje (w trakcie formowania).
9 Wiślańska Brygada Strzelców Zmotoryzowanych - Boguczar (przeniesiona z m. Niżny Nowogród).
1 Uralsko-Lwowska Brygada Pancerna (do niedawna 262 Uralsko-Lwowska Baza Przechowywania i Remontu Techniki Wojskowej, wcześniej - 10 Dywizja Pancerna) - Boguczar.
99 Baza Przechowywania i Remontu Techniki Wojskowej (13 Brygada Strzelców Zmotoryzowanych) - Twer.
288 Warszawsko-Brandenburska Brygada Artylerii - Mulino (dyslokacja wskazuje że też powinna przejść w podporządkowanie 1 APanc lub wkrótce zmieni garnizon).
448 Brygada Rakiet - Kursk (Toczka-U).
7015 Baza Przechowywania i Remontu Techniki Wojskowej - Mulino. Jest to brygada artylerii "w workach" (skadrowana), uzbrojenie: 16 wyrzutni Uragan, 54 (3 dywizjony) haubice samobieżne Msta-B, 12 armat ppanc MT-12, 36 samob. zestawów ppanc Szturm-S.
9 Brygada Dowodzenia (Woroneż, przeniesiona z  m. Mulino).
69 Brygada Zabezpieczenia Materiałowo-Technicznego (Mulino).
53 Brygada Przeciwlotnicza - Kursk.
49 Brygada Przeciwlotnicza - Krasnyj Bor.
20 Pułk chemiczny - Niżny Nowogród.
456 Samodzielny  batalion chemiczny - Kursk.
232 Samodzielny batalion radiowy (radionasłuchu?) Osnaz - Obw. Pskowski, Ostrow-3.
750 Węzeł Łaczności - Woroneż.
74 Samodz. batalion remontowy (kompleksowego remontu) - Kaługa.
W trakcie formowania jest brygada strzelców zmot. w m. Bałujki w obw. Biełgorodzkim.
Ponadto, w 2017 roku ma być sformowana nowa brygada strzelców zmot. w m. Jelnia w obw. Smoleńskim.

Z dyslokacji niektórych jednostek w Mulino widać że 20 Armia jest jeszcze w trakcje przekazywania jednostek 1 Armii Pancernej która prawdopodobnie przejmie wszystkie jednostki stacjonujące w tym garnizonie.

12 maj 2016

11 Korpus w Kaliningradzie

Przy okazji parady dnia zwycięstwa w Gusiewie, opublikowana została informacja że niedawno w obwodzie kaliningradzkim sformowano dowództwo nowego  11 Korpusu Armijnego.  Jego dowódcą został, odznaczony orderem za uczestnictwo w operacji w Syrii, generał major Jurij Jarowickij.

Wcześniej w Kaliningradzie stacjonowała 11 Armia. Była rozformowana w latach 1990 a podległe jej wojska przekazano Flocie Bałtyckiej. Do tej pory w Armii Rosyjskiej istniał jeszcze tylko korpus na Dalekim Wschodzie. Pierwsza informacja o planach formowania korpusu w Kaliningradzie pojawiła się już w 2015 roku.

Podniesienie organizacji wojsk w Kaliningradzie do poziomu korpusu może oznaczać, że dowództwo w Moskwie przewiduje dla wojsk w rejonie Królewca nie tylko zadania obrony rejonu i wsparcia sił morskich ale i zadania operacyjne w głębi lądu, w szczególności zadania zaczepne. Korpus ma podlegać dowództwu Floty Bałtyckiej.

Dyslokacja niektórych większych jednostek w zachodniej Rosji.

Korpusowi będzie podlegać 336 Brygada Piechoty Morskiej, 79 Brygada Zmechanizowana i 7 Samodzielny Pułk Zmechanizowany. W 2015 roku w rejonie kaliningradzkim stacjonowały też m.innymi: 244 Brygada Artylerii, 152 Brygada Rakiet i 22 Pułk Przeciwlotniczy które prawdopodobnie weszły również w skład korpusu. Pojawiały się też informacje o przeformowaniu 7 Pułku na brygadę, jednak dotychczas niepotwierdzone. Obecność dowódcy korpusu na paradzie w Gusiewie może być sygnałem politycznym wskazującym na znaczenie jakie jest przywiązywane do tego kierunku (Litwa, "przesmyk suwalski") i sugerować plany jego wzmocnienia.

Mapka dyslokacji w obwodzie z początku lat 2000. Numeracja niektórych jednostek zmieniła się.

Przy okazji lokalne media podały że po raz pierwszy w Gusiewie w paradzie zwycięstwa 9 maja uczestniczyła technika wojskowa. W paradzie wzięło udział ponad 6 tysięcy ludzi czyli 20% mieszkańców miasta, są to dane porównywalne z naszymi obowiązkowymi pochodami pierwszomajowymi w okresie komunistycznym. W noc poprzedzającą paradę urządzono masowy przejazd rowerowy mieszkańców (co jest charakterystyczne jako element podtrzymywania ludzi w poczuciu ciągłego napięcia i zagrożenia ze strony NATO, o czym dalej). Miasto Gusiew to garnizon 79 Brygady Zmechanizowanej. Na początku ubiegłej dekady jej koszary były prawie opustoszałe a pododdziały brały udział w operacji w Czeczenii. Od jakiegoś czasu jej pododdziały są utrzymywane w stanie najwyższej gotowości i zrywane nocnymi alarmami. Kilka miesięcy temu zdarzył się wypadek podczas takiego nocnego alarmu, kiedy w jednym z wozów w parku maszyn wybuchła amunicja 30 mm. Przy okazji tego wypadku okazało się że amunicja jest przechowywana w pojazdach, co oznacza stan najwyższej gotowości jednostki. W takiej sytuacji wystarczy kilkadziesiąt minut żeby wyprowadzić jednostkę z koszar i skierować do działań bojowych. Dla porównania, nasza 15 Brygada Zmechanizowana z Giżycka według obecnych procedur potrzebowałaby na to około 2 miesięcy.

1 maj 2016

OT - zwyciężyła koncepcja "harcerzyków"?

 Kilka dni temu minister ON, A. Macierewicz, podpisał uroczyście koncepcję tworzenia wojsk Obrony Terytorialnej. Sam dokument, liczący ponad 30 stron, nie został jednak ujawniony do dziś. Zaczynają jednak stopniowo wypływać niektóre informacje na ten temat.

W trakcie przygotowań do utworzenia Obrony Terytorialnej, pojawiało się w ramach ogólnych zarysów (których część obecna ekipa rządząca przejęła jeszcze od poprzedników), kilka różnych koncepcji.W odniesieniu do szkolenia, były dwie. Można je nazwać koncepcjami "harcerzyków" i "żołnierzy". Tę pierwszą promował głównie Ruch na Rzecz OT.

 Ta druga  mówiła, że wszyscy przyszli żołnierze OT którzy nie służyli w wojsku i nie są żołnierzami rezerwy, będą musieli odbyć trwającą 3-4 miesiące służbę przygotowawczą. Wydawało się to dość oczywiste jeśli mowa o ludziach mających posługiwać się bronią automatyczną, w tym maszynową, minami i materiałami wybuchowymi a nawet moździerzami czy ppzr. Służba przygotowawcza wyrabia samodzielność, dyscyplinę i hart ducha, umiejętność radzenia sobie w deficycie czasu, w stresie. Jest też pewnego rodzaju sprawdzeniem się dla samego kandydata.

Tymczasem okazało się że zwyciężyła chyba koncepcja "harcerzyków". Jak bowiem podała dziś PAP, powołując się na wypowiedź pełnomocnika ministra ON ds. OT dr. Kwaśniaka, już od jesieni, do służby w OT zgłosić się będzie mógł każdy, kto przeszedł kwalifikację wojskową i spełnia określone wymogi zdrowotne. Przypomnijmy że kwalifikację obowiązkowo przechodzą wszyscy mężczyźni którzy ukończyli 19 lat oraz część kobiet.
- Po przejściu kwalifikacji ochotnik wejdzie w nasz system szkolenia, które będzie się odbywało raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu. W ciągu kilku miesięcy będzie się on szkolił przez kilkanaście dni, zakończonych złożeniem przysięgi wojskowej. Wtedy zostanie żołnierzem rezerwy z przydziałem do służby w obronie terytorialnej - miał powiedzieć dr. Kwaśniak.

 Jak wynika ze słów Kwaśniaka, szkolenie do przysięgi ma być więc rozłożone na 6 do 9 weekendów (12-18 dni), zamiast 2 miesięcy jak do tej pory! Wydaje się to dalece niewystarczające. Czy w kilkanaście dni można się nauczyć podstaw rzemiosła wojskowego? Można - tak robiono w ZSSR w czasie 2 Wojny Światowej! Jednak nigdy w czasie pokoju i znacznie bardziej intensywnie, bo w formie skoszarowanej. Szkolenie podstawowe w formie weekendowej to wysoce nieodpowiedzialne szafowanie życiem ludzkim. Pamiętajmy bowiem, że po przysiędze żołnierz jest zobowiązany wykonywać rozkazy, w razie potrzeby z narażeniem życia. Poza tym pojawi się pytanie, dlaczego kandydat na żołnierza zawodowego i do służby w NSR musi szkolić się do przysięgi 2 miesiące w formie skoszarowanej, a "otekowiec" tylko kilkanaście dni w weekendy? Jeżeli ktoś boi się poświęcić dla ojczyzny (i dla rozwijania swoich zainteresowań) kilku miesięcy w czasie pokoju, to marne nadzieje że będzie chciał walczyć w czasie wojny.

Pełny cykl szkolenia ma trwać 3 lata i ma być zakończony egzaminami. Jeżeli nie jest to przekłamanie PAP,  oznacza to że zwyciężyła koncepcja "harcerzyków" jako głównego składnika OT. Być może obawiano się małej liczby zgłoszeń bo omawiany tekst uwypukla, że twórcy koncepcji nadzieję pokładają w klasach mundurowych i właśnie harcerzach! Co prawda istnieją jeszcze pewne zapasy rezerwistów którzy zaliczyli zasadniczą służbę wojskową i których będzie można wcielić do OT w razie zagrożenia lub wojny i tym sposobem poprawić jakość materiału żołnierskiego. Te rezerwy szybko jednak topnieją.

Stan zasobów szeregowych rezerwy.
Stan zasobów oficerów rezerwy.
 Stan rezerw osobowych może być jedną z przyczyn takiego a nie innego rozwiązania sposobu szkolenia OT. W marcu ubiegłego roku MON ogłosił możliwość ochotniczego zgłaszania się na przeszkolenie wojskowe także osób które nie odbywały dotąd służby czynnej. W ciągu pierwszych kilku tygodni zgłosiło się tylko 11 tysięcy. Dla porównania, jeszcze w 2005 roku, przeszkolono ponad 70 tysięcy rezerwistów. Najlepszym sposobem odtworzenia rezerw osobowych byłoby przywrócenie poboru, ze służbą trwającą 4 - 6 miesięcy, ale politycy obawiają się utraty głosów.

Kwaśniak ujawnił też, że prawnicy MON pracują nad usprawnieniem procedur wykorzystania żołnierzy OT przez starostów powiatowych. Starosta będzie mógł zwrócić się bezpośrednio do dowódcy kompanii OT w powiecie, o udzielenie wsparcia w razie klęsk żywiołowych. Jak wynika ze słów Kwaśniaka, dowódca kompanii będzie mógł podjąć decyzję samodzielnie, informując jedynie o niej przełożonych. Można to oceniać jako dalsze rozluźnienie struktur wojska i ruch w kierunku "usamorządowienia" OT, na wzór byłej Jugosławii gdzie oddziały OT odegrały znaczącą rolę na rzecz rozpadu struktur tego państwa.

Otworzono też, zapowiadaną już wcześniej, możliwość grupowego wstępowania do OT całych prywatnych pododdziałów (czyli MON dostarczy uzbrojenie i wyposażenie niezależnym grupom zbrojnym). Pomimo że takie drużyny lub plutony, po przejściu odp. egzaminów mają być wcielane do kompanii dowodzonych przez żołnierzy zawodowych, to jest to również krok w kierunku ułatwienia zapłonu wojny domowej.

Pełnomocnik szefa MON opowiedział się też za przechowywaniem przez żołnierzy OT broni służbowej w domach. Wcześniej pojawiła się informacja, że Policja dość niechętnie odniosła się do pomysłu, by broń dla OT przechowywać w komendach powiatowych Policji, tłumacząc to brakiem miejsca.

Niezbędne zmiany prawne umożliwiające powstanie wojsk OT mają być przygotowane do wakacji.

 Źródło. 

Grafika: PWL.

29 kwi 2016

Nowy polsko-niemiecki czołg?

Jak dowiedziała się nieoficjalnie Gazeta Polska Codziennie, OBRUM Gliwce chce opracować nowy czołg we współpracy z Niemcami. Podczas kwietniowego posiedzenia sejmowej podkomisji ds. przemysłu obronnego, prezes Adam Janik powiedział że zakład chce stworzyć nowy czołg 4 generacji, który byłby odpowiedzią na rosyjski czołg T-14 Armata. Wóz o konstrukcji modułowej, z armatą 120 mm z automatem ładowania w bezzałogowej wieży oddzielonej od przestrzeni załogowej miałby posiadać wysoką odporność balistyczną przedniej półsfery dzięki specjalnemu pancerzowi. Czołg miałby powstać we współpracy z partnerem zagranicznym, prawdopodobnie niemieckim. Decyzja w tej sprawie musi być podjęta przez PGZ we współpracy z MON. Czołg miałby być spolonizowany przynajmniej w 50%. Ta informacja przynajmniej częściowo tłumaczy słowa ministra Macierewicza, który kilka dni temu, podczas dorocznej odprawy kadry kierowniczej MON zapowiedział zawężenie na najbliższe 3 lata Planu Modernizacji Technicznej do programu obejmującego jedynie najistotniejsze i najbardziej priorytetowe kierunki modernizacji wśród których wymienił między innymi modernizację wojsk pancernych. Trudno jednak spodziewać się że OBRUM opracuje, nawet we współpracy z najlepszymi firmami świata, nowy czołg w ciągu 3 lat. Co prawda ZM Tarnów pracowały nad automatem ładowania dla armaty 120 mm w ramach programu Gepard, ale to za mało. Chyba że wykorzysta się gotowe elementy a nawet całe podwozie wywodzące się z czołgu Leopard 2 z dostosowaniem przedniej części dla 3 osób załogi, a od początku powstanie tylko bezzałogowa wieża. Takie rozwiązanie pozwoliłoby znacznie zaoszczędzić na masie i rzeczywiście opracować czołg o wysokiej mobilności. Zresztą podwozie też można skrócić o ok. metr, i odjąć 2 koła nośne, dając zespół napędowy z poprzecznie umieszczonym silnikiem. Być może pozwoliłoby to łączne ograniczyć masę wozu do ok. 50 ton.

Źródło: http://gpcodziennie.pl/49984-pancernyskokdlanaszegowojska.html

23 mar 2016

Jeszcze o OT Macierewicza

Nikt chyba nie zwrócił uwagi że sformowanie 17 brygad OT będzie wymagać co najmniej 18 dodatkowych etatów generalskich (17 generałów brygady - dowódców brygad OT i co najmniej jeden generał dywizji - dowódca Wojsk OT) a prawdopodobnie więcej, bo zastępca d-cy wojsk OT to będzie też etat generała brygady. Do tego korowód pułkowników w sztabach brygad, majorów lub podpułkowników w dowództwach batalionów (co najmniej 86) ich zastępców i szefów sztabów. - Setki nowych etatów oficerów starszych! I kto je wypełni? Ci straszni wychowankowie komunistycznych szkół oficerskich ściągnięci z emerytury? Pan Antoni ma chyba jednak lekką schizofrenię. Nie lepiej podporządkować kompanie OT w czasie "P" komendantom WKU, tylko wzmocnić je etatowo? To samo z brygadami i WSzW! Po co tworzyć równoległe struktury? Po co niepotrzebnie wydawać pieniądze?!

14 mar 2016

Nie niszczcie komitetów! Zakładajcie swoje!

Dlaczego rząd RP zabiega o "bazy wojsk NATO" w Polsce, a nie po prostu o bazy wojsk USA i WB? Przecież wiadomo że istnieje zaledwie kilka małych jednostek czysto natowskich  i nie o nie tutaj chodzi. Dogadanie się z rządem jednego czy 2 państw jest łatwiejsze niż uzyskanie zgody wszystkich 28 państw i nie jest do tego potrzebny szczyt NATO. Czy rząd RP chce, czy może nie chce obcych baz w Polsce, skoro tak stawia problem? A może właśnie o to chodzi że chcemy mieć bazy wojsk niemieckich na Mazurach, Pomorzu i Śląsku?

 Idąc dalej: Czy przygotowana przez rząd ustawa o pobycie wojsk sojuszniczych w Polsce może stać się zagrożeniem? Przypomnijmy że ustawa ma umożliwić szybkie rozmieszczenie "Szpicy NATO" bez zbędnych formalności biurokratycznych. Siły sojuszników otrzymają uprawnienia jakie ma Wojsko Polskie jeszcze w czasie "P", łącznie z użyciem broni, także przeciwko Polakom. Wyobraźmy sobie że podczas milionowej demonstracji, manifestanci w obronie "demokracji" lub innej cennej wartości, zdobywają URM i formują nowy rząd tymczasowy. Dochodzi do wojny domowej. Jak zachowają się w takiej sytuacji wojska niemieckie przebywające w Polsce? Czy np. na prośbę marszałka województwa zachodniopomorskiego albo prezydenta Szczecina nie przejmą władzy nad tą częścią terytorium RP, żeby utrzymać spokój i zapobiec anarchii?

Podczas sobotniego wystąpienia na międzynarodowej konferencji "Współczesna polityka: konflikty zbrojne i terroryzm" w WSKSiM w Toruniu, minister Antoni Macierewicz powiedział: "Obecnie terroryzm jest stosowany wobec państw Europy jako narzędzie, używa się - niespotykanego dotąd w dziejach cywilizacji - prowokowania fali emigracji ludności mającej destabilizować kontynent europejski". Szef MON powiedział, że obecnie trwa konflikt, i wskazując na katastrofę w Smoleńsku dodał, że my, Polacy byliśmy jego pierwszą wielką ofiarą. "Warto pamiętać, że to my byliśmy pierwszą ofiarą terroryzmu w latach 30, a po Smoleńsku możemy powiedzieć, że byliśmy też pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie, jaki się na naszych oczach rozgrywa" - mówił Macierewicz. Dodał, że rosyjski atak zbrojny na Gruzję był atakiem, który był rozpoczęty najpierw wewnętrzną dywersją wewnątrz Gruzji a to co się stało nad Smoleńskiem miało na celu pozbawienie Polski przywództwa. Zdaniem Macierewicza kolejnymi takimi krokami były atak na Ukrainę i okupacja najbardziej uprzemysłowionej części tego kraju, zestrzelenie samolotu malezyjskiego i inwazja w Syrii.

Jak mówił, "tylko Polska niepodległa może podnieść pełnym głosem i bez żadnych ograniczeń sprawę ludobójstwa katyńskiego". Próba podjęcia tej sprawy przez prezydenta Kaczyńskiego w roku 2009 r. wywołała reakcję jakiej współczesny świat nie wyobrażał sobie. Reakcję, która kosztowała całą polską elitę śmierć nad Smoleńskiem - podkreślał Macierewicz. Tak więc, nasza niepodległość, w ocenie Macierewicza, została pogrzebana w Smoleńsku, zanim jeszcze zdołała rozkwitnąć.

Co ciekawe Macierewicz uważa, że za obecną wojną w Europie, nie stoi tylko Rosja. Użył bowiem liczby mnogiej: "Terroryzm jest narzędziem w realizacji rozstrzygnięcia w konfliktach zbrojnych państw zmierzających do zmian w Europie". Dodał również, że terroryzm jest tylko wstępem do prawdziwej wojny którą rozstrzygają "wielkie bataliony" .Jakie państwo oprócz Rosji miał na myśli? Być może Niemcy, które w konstytucji wciąż uznają obecne polskie ziemie zachodnie i północne, za swoje terytoria i importują miliony islamistów żeby wzmóc nastroje nacjonalistyczne i dokonać zwrotu w prawo?

Antoni Macierewicz zajmował się partyzantką miejską i ruchami partyzanckimi Ameryki Łacińskiej naukowo, jako pracownik PAN. Jego zainteresowanie, jak sam mówił, wiązało się z możliwością wykorzystania partyzantki miejskiej jako drogi do odzyskania niepodległości. Budowa więc dzisiejszej OT ma głębokie uzasadnienie historyczne. W 1989 roku wielu myślało że Polska jest na prostej drodze do niepodległości. Niepodległości jednak nikt nie dostaje za darmo. Trzeba o nią walczyć. Pierwszą wielką bitwę, w czerwcu 1992 roku Antoni Macierewicz przegrał, choć nie ze swojej winy. Agenci komunistyczni obalili rząd Olszewskiego podczas "nocnej zmiany". Inicjatorem nieudanej lustracji był Janusz Korwin Mikke. Drugą potyczkę, kiedy likwidował WSI w 2006 i 2007 roku wygrał, ale jego szef, J. Kaczyński przegrał całą bitwę, nakazując odwrót, gdy trzeba było bronić pozycji do końca. Być może wtedy pan Macierewicz zrozumiał że bez mobilizacji szerokich mas bojowników się nie obędzie. Następną szansę dostał w 2015 roku. Co ciekawe, zwycięstwo wyborcze PiS w 2015 było poprzedzone peregrynacją Macierewicza do USA w kwietniu 2014 roku. Szukał on tam kontaktów ze służbami, w celu pomocy przy wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej ale prawdopodobnie nie tylko. Kilka miesięcy później wybuchła afera taśmowa która pogrążyła PO.

W 1918 roku Polska odzyskała niepodległość dzięki temu, że nasi zaborcy wykrwawili się w I Wojnie Światowej. Z tej perspektywy, nowa wojna w Europie, nie musi być dla sprawy polskiej czymś złym. Albo inaczej: wojna już trwa, naszą rzeczą jest, wykorzystać ją tak, by odzyskać niepodległości. Antoni Macierewicz w Toruniu mówił: "Jesteśmy w NATO po to, żeby móc być zdolnym przeciwstawić się, by zyskać czas na odbudowę naszej armii, która musi być na przyszłość głównym ośrodkiem bezpieczeństwa narodowego państwa polskiego". Być może trzeba więc będzie zgodzić się na częściową "zmianę geopolitycznej mapy europy", aby zyskać na czasie i byśmy mogli odzyskać niepodległość.

Kiedyś Jacek Kuroń, dysydent który odszedł z PZPR dlatego że była za mało komunistyczna, mówił "nie palcie komitetów, zakładajcie swoje". Dziś na naszych oczach próbuje się zrealizować scenariusz znany z krajów arabskich i Ukrainy: "kolorowa rewolucja". KOD, Nowoczesna, Partia Razem...Brakuje tylko pobicia jakiejś przystojnej dziewczyny (niestety na demonstracje KOD chodzą głównie emerytki). Po drugiej stronie barykady, idąc za radą Kuronia, Antoni Macierewicz zakłada społeczną OT, żeby było więcej patriotyzmu i chrześcijaństwa w Wojsku Polskim. Bardzo odważny ruch - podobnie jak ten Korwina z 1992 roku. Wybiegnięcie do przodu, uderzenie wyprzedzające. Polsce grożą "zielone ludziki"? Inwazja islamistów pod parasolem ochronnym lewactwa? - Bardzo dobrze! Macierewicz stworzy nasze własne "zielone ludziki", patriotyczne i chrześcijańskie.

Jacek Kuroń wierzył w komunizm. Myślał że klasa robotnicza zakładając swoje komitety przyspieszy drogę Polski do prawdziwego socjalizmu. Tymczasem klasa robotnicza założyła Solidarność i przyspieszyła drogę Polski do kapitalizmu. Czy społeczna OT Antoniego Macierewicza przyspieszy drogę Polski do prawdziwej niepodległości? A może będzie taką samą pułapką jak Solidarność dla idei Jacka Kuronia?

PS. Minister Macierewicz powiedział w Toruniu, jedną  ważną rzecz, której komentatorzy starannie nie zauważają. Powiedział: "Polska potrzebuje tego, co prezydent De Gaule nazywał Force de Frappe", czyli jądrowych sił odstraszania. Dodał, że "bez tego, nigdy nie będziemy bezpieczni". To ważniejsze od wszystkich pomyłek i niezręczności którymi od kilku dni zajmuje się szczujnia związana z PO. Ta wypowiedź idzie znacznie dalej niż tuskowe "polskie kły", ponieważ stanowi wyraźną deklarację zainteresowania wyposażeniem w przyszłości polskich Sił Zbrojnych w broń jądrową. 

11 mar 2016

Jest koncepcja OT

W czwartek 10 marca, na posiedzeniu Sejmowej Komisji Obrony Narodowej przedstawiciele MON zaprezentowali wstępną koncepcję budowy Obrony Terytorialnej. Tradycjami ma nawiązywać do żołnierzy "wyklętych" i innych formacji niepodległościowych.

 A. Macierewicz demonstruje mundur dla żołnierzy "wyklętych".

Nowa OT ma być piątym rodzajem sił zbrojnych, składać się głównie z jednostek stacjonarnych, zorganizowanych w brygady wojewódzkie, którym będą podlegać bataliony zorganizowane na siatce WKU i kompanie na siatce powiatów. W województwie Mazowieckim, z racji jego rozległości (42 powiaty),  ma być 2 brygady. Ogółem ma być 17 brygad, 86 batalionów i 264 kompanie OT. Formacja będzie budowana w 4 etapach do 2021 roku. Ma składać się zarówno z rezerwistów, żołnierzy zawodowych (głównie w dowództwach) jak i "ochotników". Każda brygada ma liczyć 1,5-2,5 tys. żołnierzy, cała formacja ma liczyć około 35 tys. żołnierzy. Krajowe dowództwo OT ma podlegać zreformowanemu SG WP.

 Bataliony OT powstaną na siatce WKU które obejmują od 2 do 7 powiatów,
 jednak mają liczyć od 4 do 5 kompanii. Być może chodzi tu o przeciętną liczbę kompanii w batalionie.

 W 2016 i 2017 roku ma powstać po 3 brygady OT. Jak wynikało z prezentacji dr. Kwaśniaka, pierwsze 3 brygady powstaną prawdopodobnie na Podlasiu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. Pierwsze brygady mają osiągnąć gotowość organizacyjną za rok, ostatnie – do końca 2019 r. Po sformowaniu każda brygada ma zostać poddana trzyletniemu szkoleniu, podobnie jak ma to miejsce w wojskach operacyjnych. Dla ostatniej, ma się ono zakończyć do końca 2021 r.

Jak powiedział  Szef Zarządu Organizacji i Uzupełnień SG WP płk Gaj, brygady będą miały zróżnicowany skład w zależności od specyfiki danego województwa. Jedne będą złożone przede wszystkim z jednostek ochrony, inne – z jednostek bardziej manewrowych, w tym przeznaczonych do działań nieregularnych. Brygady mają składać się z 3-4 batalionów, w każdym po 4-5 kompanii. W miastach wojewódzkich mają powstać bataliony OT.

Oprócz ochrony infrastruktury, OT ma zajmować się zwalczaniem dywersji, terroryzmu i dezinformacji. Nie wyjaśniono bliżej na czym mają polegać działania "antydezinformacyjne" (być może chodzi o walkę z rosyjskimi trollami w internecie).

Pełnomocnik ministra d/s OT płk Kwaśniak wyróżnił trzy cele OT: wzmocnienie potencjału odstraszania przez wsparcie wojsk operacyjnych, uzyskanie zdolności do samodzielnego prowadzenia działań nieregularnych oraz "wzmocnienie patriotycznych i chrześcijańskich fundamentów naszego systemu obronnego oraz sił zbrojnych". To ostatnie wywołało furię posłów opozycji.

Terytorialna struktura brygad OT, złożona z rozrzuconych na dużym obszarze batalionów przywiązanych do terenu, przypomina przedwojenną strukturę jednostek Obrony Narodowej. Wtedy jednak tam gdzie dziś przewiduje się kompanie, były bataliony.

Kompanie mają składać się z ochotników lub (tam gdzie ochotników zabraknie) z rezerwistów.  Ochotnicy mają być nową kategorią żołnierzy, ich prawa i obowiązki są dopiero w trakcie opracowania. Żołnierze mają szkolić się 30 dni w roku – raz w miesiącu w weekend oraz raz w roku przez kilka dni na poligonie. Mają powstać wojewódzkie ośrodki szkolenia OT. Będzie w nich organizowane ok 15% zajęć szkoleniowych (5-6 dni w roku dla żołnierza). Jeśli chodzi o rekrutację, przewiduje się 2 rozwiązania: - ochotnik może wstąpić do OT indywidualnie, lub wraz z pododdziałem. W tym ostatnim przypadku przygotowuje się system certyfikacji. Przewiduje się szkolenie dla osób z organizacji proobronnych, które nie posiadają stosownego przeszkolenia. Służba w OT ma być płatna - 300 zł za pozostawanie w gotowości i 200 zł za szkolenie rezerwisty 1 weekend w miesiącu. Wśród rezerwistów jest duże zainteresowanie służbą w OT.

Broń indywidualna będzie być może przechowywana w komendach powiatowych policji, MSWiA na prośbę MON analizuje jakie są możliwości w tym zakresie. Cięższe uzbrojenie i amunicja mają być przechowywane na poziomie batalionów i brygad. Odpowiada to zasadom obowiązującym w wojskach operacyjnych, gdzie również amunicja jest przechowywana na szczeblu brygady.

Jak przyznał dr. Kwaśniak, problemem przy formowaniu pododdziałów OT mogą być braki w infrastrukturze. Za kilka lat trzeba będzie rozważyć budowę koszar, strzelnic i magazynów. Płk.Gaj wspomniał, że infrastruktura na wschodzie Polski znajduje się w fatalnym stanie. Jak powiedział, zwłaszcza w ciągu ostatnich 3-4 lat wiele obiektów popadło w ruinę, tak że łatwiej byłoby je wysadzić w powietrze i zbudować nowe, niż remontować.

 Innym problemem są braki kadrowe, szczególnie wśród oficerów starszych. MON będzie zachęcać oficerów rezerwy spełniających warunki zdrowotne, żeby powrócili do służby. Wspomniano też o możliwości obniżenia wymagań w zakresie sprawności fizycznej które obecnie są rzekomo zbyt wysokie.

 W dyskusji, poseł Mroczek (PO) powiedział, że poprzednie kierownictwo MON planowało sformowanie 30 batalionów OT na czas "W" w tym 6 (w strukturach brygad wojsk operacyjnych?) na etacie "P".  Zwrócił uwagę, że obecnie planowana rozbudowana w czasie pokoju OT może zabrać wszystkie pieniądze na modernizację SZ. W odpowiedzi przedstawiciel MON płk. Gaj powiedział że utworzenie wojsk OT pochłonie relatywnie niewielkie koszty gdyż wg szacunków koszt sformowania brygady lekkiej piechoty, to 20-25% kosztów brygady pancernej. Gdybyśmy chcieli sformować 4 dywizje lekkiej piechoty, to byłby taki koszt jak by sformować 1 dywizję pancerną.

Poseł Czartoryski (PiS) zauważył że są samorządy gotowe wspierać finansowo bądź rzeczowo jednostki OT, np. wyremontować starą strzelnicę. Nie może jednak to być bezpośrednie wsparcie (ponieważ taka forma rodzi groźbę korupcji). Powinno się zatem stworzyć coś w rodzaju przedwojennego FON.

 Poseł Pięta (PiS) wspomniał że rekrutacji do OT powinna towarzyszyć współpraca z SKW. W Niepołomicach d-ca grupki org.  proobronnej okazał się działaczem prorosyjskiej partii Zmiana. Uzyskał potwierdzenie że takie działania są prowadzone.

Wiceminister T. Szatkowski  komentując na gorąco pomysł posła Czartoryskiego, powiedział że współpraca z lokalnymi branżami, to jest kwestia do podniesienia systemowo. Nie powinno się tworzyć oddzielnego kanału współpracy z lokalnym przemysłem w ramach OT, i to takiego który byłby zupełnie zlokalizowany, bo byśmy powielali obecny model ukraiński. Można rozpatrywać współpracę przez Inspektorat Uzbrojenia, Inspektorat Wsparcia SZ, ale oddziały OT nie powinny być zaopatrywane w oparciu o zupełnie różnych lokalnych dostawców. W odpowiedzi na zarzuty opozycji o tworzenie niepotrzebnych dowództw OT, powiedział że zatrudnienie w IC MON w ostatnich latach pod rządami obecnej opozycji wzrosło o 20% pomimo redukcji jednostek.

Posłanka Siarkowska (Kukiz15) zwróciła uwagę że wiele strzelnic jest obecnie nieużywanych z powodu zbyt wyśrubowanych (chyba najwyższych w świecie) wymogów bezpieczeństwa. Wiele domów zostało pobudowanych w pobliżu strzelnic co uniemożliwia ich użytkowanie. Zdarzało się że świeżo unowocześniona strzelnica nie może działać, ponieważ jeszcze przed zakończeniem modernizacji wymogi bezpieczeństwa ponownie podwyższano. Mamy tu do czynienia z problemem pasożytowania władz i koterii na bezpieczeństwie narodowym, co było bardzo częste na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.
Siarkowska  zwróciła też uwagę że kwestie związane z zamówieniami publicznymi mocno hamują modernizację i inwestycje w infrastrukturę. Zaproponowała by znaleźć drogi obejścia tego problemu.

Wydaje się że OT w przedstawionej formie będzie zbyt rozbudowana w czasie "P" i zbyt rozproszona. Być może lepiej byłoby po jednym - do kilku batalionów zmotoryzowanych na województwo, bez kompanii powiatowych ale z 1-2 kompaniami przy WKU (już obecnie przewiduje się formowanie przez WKU kompanii ochrony na czas "W"). Jeśli nie będzie pododdziałów mobilnych, sens tworzenia dowództwa brygady w czasie "P" jest wątpliwy. Zwłaszcza w sytuacji sygnalizowanych braków oficerów starszych. Rolę szczebla zarządzającego nad mniejszą liczbą batalionów OT może pełnić odpowiednio wzmocniony kadrowo WSzW. Dopiero w czasie "W" szef WSzW lub inny wyznaczony oficer mógłby stawać się d-cą OT województwa. Takie rozwiązanie pozwoliłoby zaoszczędzić wiele wysokich etatów. Podobnie niepotrzebne wydaje się centralne dowództwo OT kraju. Dla uspokojenia nastrojów społecznych, zwłaszcza w zachodnich i centralnych rejonach kraju, wystarczy sama świadomość że formowanie określonych jednostek OT jest przewidziane na czas zagrożenia i wojny a wyznaczeni rezerwiści okresowo szkoleni. W miejsce dziesiątek rozproszonych kompanii na wschodzie, lepiej byłoby sformować kilka brygad zmotoryzowanych wojsk operacyjnych, z normalnym dywizjonem artylerii, plot, pododdziałem saperów itd.

(Grafika: MON). 

4 mar 2016

Prywatne armie - szaleństwa ciąg dalszy

To co się dzieje w sprawach OT w Polsce, jest przerażające. Dotychczas, tak jak we wszystkich normalnych krajach, monopol na użycie przemocy (sił zbrojnych) miało państwo. I taka była definicja nowoczesnego państwa. Inaczej było w krajach Trzeciego Świata gdzie często państwa po dekolonizacji cofały się do średniowiecza i lokalnie rządziły tam klany, wspólnoty plemienne czy też religijne,  z własnymi armiami. Wygląda na to, że Polska podąża w tym samym kierunku.

We wczorajszej, lokalnej cieszyńskiej Gazecie Codziennej, ukazał się zdumiewający artykuł opisujący działania MON w sprawie formowania lokalnych jednostek wojska (OT) podporządkowanego samorządom terytorialnym (powiatom). Wg artykułu, w powiecie cieszyńskim, ma ruszyć pierwszy w Polsce "program pilotażowy", dotyczący Kompanii Obrony Narodowej powołanej przez jednego z tamtejszych radnych, Krzystofa Nieściora. Jak mówił Bogdan Ścibut, inny lokalny polityk z Cieszyna a obecnie dyrektor generalny w MON, ministerstwo chce uruchomić "program pilotażowy dotyczący Kompanii Obrony Narodowej w strukturach jednostki samorządowej, jaką jest powiat". Jak zapowiedział K. Nieścior, "po opracowaniu takiego modelu, ruszyłaby organizacja tego typu formacji wojskowych w całej Polsce"!


Jeżeli to, co pisze autorka artykułu jest prawdą, czeka nas niedługo libanizacja Polski. Przypomnijmy, że Liban był kwitnącym krajem, zwanym "perłą Bliskiego Wschodu" konkurującym gospodarczo z Izraelem. Działania służb Izraela spowodowały że stał się zagłębiem terrorystów. Powstawały tam kolejne coraz bardziej radykalne muzułmańskie i chrześcijańskie ugrupowania i organizacje polityczne, zbrojne milicje i armie terrorystyczne, które walczyły wyłącznie pomiędzy sobą a Izrael miał spokój. Rosja to pojętny uczeń. Niedawno twórczo rozwinęła izraelską koncepcję "Hasbary" i dziś nawet Polacy oskarżają się wzajemnie o "rusofobię" (podobnie jak kilka lat temu każdy kto nie lubił polityki państwa żydowskiego stawał się "antysemitą"). Dziś Rosja i jej agenci idzie o krok dalej - chce, wzorem Izraela, skłócić wewnętrznie otaczające ją kraje i tym sposobem wyłączyć je z gry. MON, podejmując takie działania, idzie jej na rękę. Polska potrzebuje silnej Obrony Terytorialnej ale to wojsko powinno być podporządkowane dowódcom mianowanym przez rząd w Warszawie a nie samozwańczym watażkom z takiej czy innej lokalnej partii. Przecież nigdy nie będzie tak, że we wszystkich powiatach będzie rządziła ta sama partia która rządzi Polską. Łatwo sobie wyobrazić rozhuśtanie nastrojów społecznych i ogłoszenie "autonomii" przez władze takiego czy innego powiatu nieprzychylne partii rządzącej! Oczywiście z inspiracji służb rosyjskich czy niemieckich. W województwach mniejszości etniczne nie mają przewagi, ale w niektórych powiatach już tak. Dlatego kompanie OT powinny być podporządkowane szefom WKU i przez nich formowane z rezerwistów przeszkolonych przez MON. Bowiem to komendanci WKU niejako w sposób naturalny są do tego przygotowani (większość ma stopień ppłk lub płk.), a nie władze powiatowe. Powiat ma określone zadania w zakresie Obrony Cywilnej, nie ma potrzeby obciążać go dodatkowymi zadaniami. Niestety wielu polityków chyba nie odróżnia Obrony Cywilnej od Obrony Terytorialnej i to jest spadek po rzezi elit w czasie II Wojny Światowej. Po wojnie powstały nowe elity posiadające wiedzę potrzebną do rządzenia państwem, ale były to elity kompradorskie, i są dziś tylko planktonem politycznym. Zaś nowi, są jak przywódcy Zulusów w RPA po odejściu białych - coś tam słyszeli, coś tam sobie wyobrażają, coś tam by chcieli, ale nie bardzo wiedzą co i jak. A najważniejsze - mają bardzo silny lęk przed podejmowaniem niewygodnych decyzji. Takich jak choćby częściowe przywrócenie poboru lub powiększenie armii zawodowej przynajmniej o połowę. Dlatego będą grzęznąć w kanale w który wprowadziło ich FSB i GRU aż do końca.