11 lut 2015

Pokłosie zimnej wojny?

Ubiegłej jesieni, przy okazji wizyt ministra Siemoniaka w kilku garnizonach na wschodzie kraju, prasa, między innymi Gazeta Wyborcza, pisała że obecna nierównowaga rozmieszczenia wojsk, to pokłosie czasów zimnej wojny, kiedy większość jednostek była rozmieszczona na zachodzie. Była to wygodna wymówka i oparta na półprawdzie zasłona dymna chroniąca rząd szkodników i dewastatorów. Prawda jest bowiem taka, że to rząd Donalda Tuska zlikwidował jednostki na wschodzie, które można było zostawić by tę nierównowagę usunąć. To rząd PO-PSL zlikwidował 1 Dywizję Zmechanizowaną bronicą podejść do Warszawy, 3 Brygadę Zmechanizowaną z Lublina i wszystkie jednostki Obrony Terytorialnej, między innymi w Białymstoku, Siedlcach, Mińsku Mazowieckim, Zamościu, Przemyślu.

 W 1989 roku "ściany wschodniej" broniły 3 dywizje.

Dziś nie ma tam ani jednej dywizji.

Z 1 Brygady Pancernej w Wesołej pod Warszawą pozostała tylko nazwa i jeden batalion czołgów. Pozostałe bataliony zlikwidowano a w zamian podporządkowano 2 bataliony zmechanizowane z Chełma i Zamościa należące do zlikwidowanej 3 Brygady Zmechanizowanej z Lublina. W ten sposób 1 BPanc stała się w rzeczywistości brygadą zmechanizowaną.

Co ciekawe, 1 Dywizję  Zmechanizowaną, jedną z czterech jakie mieliśmy, zlikwidowano natychmiast po tym, jak NATO przyjęło plan ewentualnościowy dla Polski, plan który zakładał użycie do obrony Polski 9 dywizji w tym 4 polskich. Czyli mówiąc prosto, rząd Tuska, w tym MON pod kierownictwem Klicha, rozbił natowski plan pomocy dla Polski natychmiast po jego przyjęciu przez NATO!

Parafrazując znane powiedzenie o Francji podczas 2 Wojny Światowej - za rządów Tuska i ministra Klicha z PO, Polska odsłoniła się na wschodzie i rozłożyła nogi niczym kurtyzana.

Zresztą nie tylko Tusk realizował plan "rozkładania nóg" w kierunku Moskwy. 
Pod koniec 2012 roku, Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego działający przy prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego prezydenta Komorowskiego, przygotował ekspertyzę pt.: "Budowa zintegrowanego bezpieczeństwa narodowego Polski". Autorzy tej publikacji twierdzili, że minął już okres błędów polityki klientelizmu wobec USA (lata 2004-2007), która miała skutkować "obniżeniem naszego prestiżu narodowego" i doradzali rzucić się w ramiona Moskwy:

 Za kadencji B. Komorowskiego dokonano przewartościowania sojuszu z USA i próbowano włączyć Polskę do rosyjskiej strefy wpływów. 

Próba uczynienia z Rosji gwaranta bezpieczeństwa Polski nie ograniczała się do rozważań teoretycznych. Jednym z kroków praktycznych, oprócz likwidacji jednostek na wschodzie, było wprowadzenie ustawy o udziale zagranicznych uzbrojonych funkcjonariuszy w operacjach na terenie Polski. Wykonano to jeszcze w styczniu 2014 roku, czyli rzutem na taśmę przed inwazją Rosji na Ukrainę. Dzięki tej ustawie nie trzeba dziś zgody sejmu ani nawet premiera żeby w Polsce mogły operować uzbrojone oddziały FSB czy innej służby rosyjskiej. Mogą one przybyć na wniosek komendanta policji lub straży granicznej albo szefa BOR. Czy wzmocnienie BOR przez 200 funkcjonariuszy kremlowskiej Służby Ochrony, zwiększyłoby pewność siebie prezydenta Komorowskiego w razie większych demonstracji niezadowolenia Polaków? Można przypuszczać że tak, inaczej jaki byłby cel wprowadzania tej ustawy?

Pokłosie zimnej wojny? Chyba że tak nazwiemy ośmioletni nawrót do myślenia o Rosji i NATO w sposób typowy dla władz PRL - wtedy tak!
 

9 lut 2015

Jakie pododdziały rosyjskiej armii walczą w Donbasie?

Ukraińskie kryzysowe centrum współpracy z mediami, opublikowało infografikę przedstawiającą pododdziały jakich jednostek rosyjskich biorą udział w działaniach wojennych na wschodniej Ukrainie.

 Kliknij aby powiększyć.

Linia rozgraniczenia wojsk podana w/g stanu na 28 stycznia. Nazwy jednostek rosyjskich w kolejności od góry:

Siły specnazu GRU SzGen. Rosji:
-  2 brygada specnazu (Psków)
- 25 samodzielny pułk specnazu (Stawropol)
- 346 brygada specnazu (Kabardyno-Bałkaria)
- 24 brygada specnazu (Nowosybirsk)
- 10 brygada specnazu (Mołkino, Krasnodarski Kraj)
- 22 brygada specnazu (Aksaj, Obwód Rostowski)
- 100 brygada rozpoznawcza (Mozdok, Płn. Osetia)
- 16 brygada spnz (malczik jediet w Tambow)
- 3 brygada spnz  (Uljanowsk)

Siły Południowego Okręgu Wojskowego:
- 18 Brygada Zmechanizowana (Chankala, Czeczenia)
- 17 BZ (Szali, Czeczenia)
- 136 BZ (Botlich, Dagestan)
- 205 BZ kozacka (Budionnowsk, Stawropolski Kraj)
- 19 BZ (Władykaukaz, Płn. Osetia)
- pododdziały z 7 bazy wojskowej (okupowana Abchazja, Gruzja)
- 8 górska BZ (Majkop, Adygeja)
- zbiorczy(?) dywizjon ze składu 291 brygady artylerii (Troick, Inguszetia)
- zbiorcza kompania ze składu 78 brygady zabezpieczenia materiałowo-technicznego (Budionnowsk, Stawropolski Kraj)

 Siły Zachodniego OW:
- 9 BZ (Niżnyj Nowgorod)
- 6 Bpanc (Mulino, Obwód Niżnogorodzki)
- dywizjon z 275 pułku artylerii samobieżnej(?)
- 4BPanc (Naro-Fomińsk, Obwód Moskiewski - wątpliwa nazwa - jednostka została przeformowana w dywizję)
-  dywizjon artylerii rakietowej Uragan ze składu 288 brygady artylerii (Mulino, Obwód Niżnogorodzki)

Wojska Powietrzno-desantowe:
- 76 dywizja desantowo-szturmowa (Psków)
- 98 dywizja powietrzno-desantowa (Iwanowo)
- 45 brygada specnazu wojsk pow-des (Kubinka, Obwód Moskiewski - przeformowana z pułku w trakcie wojny z Ukrainą, po sukcesie w Kramatorsku)
- 247 pułk des-szturmowy 7 dywizji desantowo-szturmowej (Noworosyjsk)
137 i 51 pułki powietrzno-desantowe ze składu 106 dywizji desantowo-szturmowej (Tuła)

Siły Centralnego OW:
- 32 BZ (Sziłowo, Obw. Nowosybirski)
- 74 BZ (Jurga (Obw. Nowosybirski)
- 23 BZ (Samara)
- 21 BZ (Tockoje, Obw. Orenburski)
- 15 BZ (Samara)
7 BPanc (Czebarkuł, Obw. Czelabiński)

Marynarka Wojenna:
- 200 BZ Floty Północnej (Peczenga, Obw. Murmański)
- 810 brygada piechoty morskiej (Sewastopol, okupowany Krym / Temrjuk, Obw. Rostowski)
- 61 brygada piechoty morskiej Floty Północnej (Murmańsk).

Naniesione na mapę emblematy nie odpowiadają rzeczywistej dyslokacji pododdziałów na terenach okupowanych. Wcześniej, ukraińska rada bezpieczeństwa i obrony informowała, że w walkach na terenie wschodniej Ukrainy biorą udział żołnierze 21 pododdziałów sił zbrojnych Rosji. Przy czym sprecyzowano, że biorą udział w działaniach bojowych, ale nie jednocześnie tylko w różnym czasie.

W sumie z większych jednostek w wojnie bierze udział 22 brygady i dywizje ogólnowojskowe: 13 brygad zmechanizowanych w tym 1 górska, 2 brygady pancerne, 1 dywizja pancerna, 4 dywizje pow-des/des-szturmowe, 2 brygady piechoty morskiej, 2 brygady artylerii a także 9 brygad i 1 pułk specnazu, 1 brygada rozpoznawcza. Żeby tym wszystkim dowodzić po wejściu w całości na Ukrainę, trzeba przynajmniej 3 lub 4 dowództw szczebla armijnego. To oznacza że prawdopodobnie przy granicy czekają dodatkowe jednostki armijne - brygady artylerii, przeciwlotnicze, walki radioelektronicznej, chemiczne, saperów, zapewne też i kolejne ogólnowojskowe. Podawana liczba 50 tys. żołnierzy przy granicy która często się pojawia, jest zrozumiała a może być nawet zaniżona. Ta wyliczanka nie uwzględnia pododdziałów wojsk MSW Rosji. Pojawiły się niedawno informacje że służą one jako siły zaporowe przy zdobywaniu nowych terenów "Noworosji". Można domyślać się że służą także do ochrony tyłów przed ukraińską partyzantką w Donbasie o której pojawiły się informacje również niedawno.

Z wymienionych brygad, jak można przypuszczać, w walce biorą udział pododdziały wielkości do batalionu czy raczej batalionowej grupy bojowej. Reszta brygady przebywa na terytorium Rosji, przy granicy z Ukrainą. Dzięki temu, można rotować żołnierzy i sprzęt całymi pododdziałami jeśli zajdzie taka potrzeba a jednocześnie istnieje zgrupowanie które może szybko włączyć się do działań wojennych całością sił. Tworzy to presję na władze Ukrainy nie pozwalając (w zamyśle dowództwa rosyjskiego) włączyć się do działań większych sił armii ukraińskiej i w rezultacie przedłużając trwanie konfliktu przez dowolnie długi czas, wycieńczając Ukrainę aż zacznie ona kapitulować.


PS. Tu linki do spisu jednostek wraz ze znakami rozpoznawczymi umieczonymi na sprzęcie:
https://informnapalm.org/wp-content/uploads/2015/01/tactical-marking-updated-13.01.15.pdf (po ros.)
https://informnapalm.org/wp-content/uploads/2015/01/tactical-marking-ENGLISH-updated-13.01.15.pdf (po ang.)

7 lut 2015

Nowa lekka stal, mocna jak tytan

 Jeśli opracowana zostanie metoda produkcji na dużą skalę, za kilka lat mogą się pojawić nowe lżejsze konstrukcje samochodów i samolotów a być może też wytrzymalsze pancerze dla czołgów i innych wozów bojowych. Naukowcy z Korei Południowej odkryli nowy stop stali, wytrzymały jak tytan. Posiada taki sam stosunek wagi do wytrzymałości oraz podobną ciągliwość. Jest przy tym 10 razy tańszy.

Naukowcy rozwiązali długotrwały problem, tworzenia niezwykle wytrzymałych, lekkich stopów aluminiowo-stalowych. Zespół naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej z Pohang pod kierownictwem prof. Hansoo Kima ogłosił, że dokonał jednego z największych przełomów w rozwoju technologii stalowych ostatnich dziesięcioleci: opracowali zupełnie nowy rodzaj elastycznej, bardzo mocnej i lekkiej stali. Ta nowa stal ma współczynnik wytrzymałości do wagi porównywalny do najlepszych stopów tytanu, ale przy jednej dziesiątej kosztów i może być wytwarzana na małą skalę w maszynach już wykorzystywanych do produkcji stali samochodowych.

 Kluczem do stworzenia tej nowej superstali stało się przezwyciężenie wyzwania, które nękało specjalistów materiałowych od dziesięcioleci. W 1970 roku, sowieccy naukowcy odkryli, że dodanie do mieszanki aluminium podczas tworzenia stali, może dać niewiarygodnie silny i lekki materiał, ale był on jednocześnie bardzo kruchy.
Naukowcy szybko zorientował się jaki jest problem: Podczas tworzenia stopu aluminiowo-stalowego, dochodziło do łączenia atomów glinu i żelaza. W rezultacie powstawała twarda struktura krystaliczna o nazwie B2. Te żyły i bryłki B2 były wytrzymałe, ale kruche. Kim i jego uczelnia opracowali rozwiązanie.

Jego oryginalny pomysł był taki, że może w jakiś sposób indukując tworzenie tych kryształów B2, będzie w stanie rozproszyć je w stali. Naukowcy obliczyli, że w przypadku małych kryształów B2, będą one oddzielone od siebie.

Kim i jego koledzy spędzili lata na opracowywaniu sposobu obróbki termicznej, a następnie cienkim walcowaniu stali tak aby sterować powstaniem kryształów B2. Zespół odkrył również, że dodanie małej zawartości procentowej niklu oferuje jeszcze większą kontrolę nad tworzeniem B2, nikiel powoduje że kryształy tworzą się w znacznie wyższej temperaturze.

Zespół Kima wytworzył nowy materiał na małą skalę. Zanim to może być produkowane masowo, naukowcy muszą zmierzyć się z trudną kwestią produkcji. Obecnie producenci stali używają warstwy krzemianu do przykrywania i ochrony masowo produkowanej stali przed utlenianiem na powietrzu i zanieczyszczeniami w odlewni. Ten krzemian nie może być stosowany dla stali Kima, ponieważ ma tendencję do reagowania z aluminium, chłodzenia i pogorszenia produktu końcowego. Będą więc musieli znaleźć sposób, aby zabezpieczyć materiał w świecie rzeczywistym. Będzie jednak warto. Końcowy produkt badaczy ma o 13 procent mniejszą gęstość w stosunku do zwykłej stali i prawie taki sam stosunek wytrzymałości do masy jak stopy tytanu. To niezwykłe, ale Kim twierdzi, że metoda jest rzeczywiście ważniejsza niż wynik. Teraz, gdy jego wyniki są publikowane, spodziewa się że naukowcy będą opracowywać wiele nowych stopów opartych na metodzie dyspersji-B2.

Odkrycie stali o wytrzymałości porównywalnej z tytanem stwarza nadzieję na konstrukcję lżejszych pojazdów opancerzonych. Wprawdzie jest to technologia stali cienko walcowanej ale kto wie jak to się rozwinie w przyszłości. Popuszczając wodze fantazji: Tytan jest około połowę lżejszy od stali, może więc za kilka lat pojawią się czołgi ważące około 30-35 ton i mające odporność dzisiejszych 60 tonowych? A jeśli taki czołg będzie ważył 40-45 ton, to może osiągnąć odporność taką, przy której czołg zbudowany z dzisiejszej stali musiałby ważyć prawie 100 ton!

Może więc nasi specjaliści z Inspektoratu Uzbrojenia coś wiedzieli stwarzając takie a nie inne wymagania masowe dla przyszłego wozu wsparcia bezpośredniego? Oczywiście nie będzie on, przynajmniej na początku zbudowany z nowej stali. Również nie wszystkie elementy da się wykonać z nowej stali ale kto wie czy w przyszłości nie zostaną użyte elementy opancerzenia, czy elementy wewnętrzne wykonane z nowej stali.

Na podstawie popularmechanics.com

3 lut 2015

Rosja szykuje zmasowaną inwazję Ukrainy?

Rosja przegrupowuje w pobliże granic z Ukrainą nowe wojska ściągając je z oddalonych regionów, nawet z Azji Środkowej. Na internetowym portalu Jeżedniewnyj Żurnal, w artykule z 3 lutego, rosyjski analityk wojskowy Aleksander Golc wysuwa tezę że Moskwa przygotowuje się do masowej inwazji na Ukrainę.

Kreml uznał za konieczne poinformowanie społeczności międzynarodowej że separatyści w Donbasie ignorują jego wezwania do pokoju. 2 lutego TASS opublikowała artykuł w którego pierwszej części, prezydencki sekretarz prasowy D. Pieskow powiedział, że Putin jest "bardzo zaniepokojony rozwojem sytuacji i wzywa wszystkie strony konfliktu do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych i wszelkiej przemocy." Jednak w tym samym artykule przytacza się wypowiedź anonimowego przedstawiciela administracji prezydenckiej, który faktycznie opowiada się po stronie separatystów "Na tle tego, co się dzieje, na tle walk na dużą skalę z ich logiką trudno się nie zgodzić, że ich twarda postawa jest zrozumiała". Aluzja wydaje się czytelna.

 Przywódca separatystów Zacharczenko zapowiedział że w ciągu 10 dni przeprowadzą mobilizację rezerwistów i zwiększą liczebność swych wojsk do 100 tysięcy żołnierzy. Tymczasem stosunkowo niedawno liczba wojsk separatystów DRL i ŁRL szacowana była na około 20 tysięcy. Biorąc pod uwagę liczbę ludności pod ich kontrolą szacowaną na około 1,5 mln osób, do armii musiał by być powołany co 15 obywatel. W czasie 2 Wojny Światowej do wojska był wzięty co 20 obywatel Rosji. Jest to założenie praktycznie niewykonalne. Zwłaszcza że trwa masowa ucieczka ludności z Doniecka i okolic.

Wygląda na to że cała historia z mobilizacją została wymyślona po to, żeby dać chociaż trochę wiarygodne wyjaśnienie znaczącego przyrostu liczby wojsk po stronie separatystów który już się zaczął w czasie organizacji kotła wokół Debalcewa i ma nastąpić jeszcze w najbliższych dniach. Latem ubiegłego roku w przededniu podobnej operacji separatyści ogłosili że reorganizują swoje wojska i wprowadzają strukturę regularnej armii. Tylko w ten sposób mogli wyjaśnić jak półpartyzanckie oddziały zaczęły nagle poruszać się w kolumnach pancernych.

Tak więc są wszelkie powody by sądzić że zarówno wezwania Kremla do wstrzymania ognia jak i ogłoszenie o mobilizacji służą wspólnemu celowi: zamaskowaniu nowej inwazji.

Potwierdzeniem wniosku Golca może być też niedawny raport radia Echo Moskwy oparty na analizie multimediów, według którego 3 tysiące żołnierzy rosyjskich z 201 Bazy w Tadżykistanie zostało wysłanych w pobliże granicy z Ukrainą. Ich miejsce zajmują żołnierze tadżyccy. Ze względu na wycofanie sił zachodnich z Afganistanu, zagrożenie radykalnym islamem staje się coraz większe. Wycofanie wojsk rosyjskich z regionu teraz, sugeruje jak ważne kolejne ruchy na Ukrainie bierze pod uwagę w swych obliczeniach Moskwa. Koncentrując się na wojnie na Ukrainie, Moskwa ryzykuje utratę kontroli i możliwy napływ dziesiątków tysięcy uchodźców z Azji Środkowej.

 Jest wiele oznak przygotowań do rozszerzenia wojny pojawiających się w ostatnich dniach. Wszystko wskazuje na to że Putin rzeczywiście postawił sobie za cel odbudowę imperium a tego nie może osiągnąć bez panowania nad Ukrainą. Na szykowany jakiś wariant masowego wtargnięcia wojsk ze strony Rosji mogą wskazywać niedawne buńczuczne zapowiedzi rosyjskich najemników że ruszają dalej, na Kijów i Warszawę. Podniesienie gotowości sił zbrojnych Białorusi, a także trwające ciągle manewry w Obwodzie Kaliningradzkim. Na Białorusi od wielu tygodni pojawiają się sygnały o obecności rosyjskich żołnierzy poza oficjalnymi bazami rosyjskimi, za to w pobliżu płd-wschodniej granicy z Ukrainą. Wczoraj pojawiły się doniesienia że władze Kijowa wzmocniły posterunki wojskowe przy głównych wjazdach do miasta.

Nasila się też wojna dyplomatyczna i propagandowa z Polską która ma być może zablokować pomoc dla naszego kraju w przypadku rozszerzenia wojny. Porażający jest też nawrót agresywnie antyamerykańskiej retoryki i propagandy w stylu stalinowskim w Rosji. Moskwa uruchomiła również działania w krajach Bałtyckich, pojawiły się inicjatywy separatystyczne, między innymi rzekomych Polaków na Wileńszczyźnie. na Facebooku powstał profil z instrukcjami jak organizować podziemie przeciwko władzom litewskim. Nasila się liczba prowokacyjnych lotów rosyjskich bombowców z bronią atomową na pokładzie u granic Europy zachodniej.

Jak więc widać działania prowadzone są z ogromnym rozmachem i być może należałoby już mówić o wojnie nowego typu na skalę kontynentalną. Na razie, poza Ukrainą, jest to wojna specjalna, bardziej informacyjna, wywiadowcza i psychologiczna niż militarna. Można ją nazwać małą zimną wojną z Zachodem. Jednak wojna ma to do siebie że nie jest do końca przewidywalna. Może wymknąć się spod kontroli i zamienić w gorącą.

Putin przygotowuje sobie dogodne pozycje dla kilku wariantów rozwoju sytuacji z których będzie mógł wybrać najkorzystniejszy w zależności od reakcji Zachodu. Ukraiński ekspert wojskowy Dmytro Tymczuk uważa że rosyjski władca postanowił przekonać świat do wprowadzenia do Donbasu swoich "sił pokojowych" być może z udziałem jednostek z Kazachstanu, Białorusi i Armenii. Realizowany byłby wariant podobny do zastosowanego w Gruzji. Odpowiedni projekt rezolucji złożyli w ukraińskim parlamencie deputowani prorosyjskiego "Opozycyjnego Bloku". Proponuje on podjęcie negocjacji z Rosją w tej sprawie. Jednak wątpliwe czy na tym apetyt Putina zostanie zaspokojony. Jest to raczej ubezpieczenie się na wypadek silnej reakcji Zachodu który w czwartek ma podjąć ważne decyzje. Kremlowski lis wie że musi działać ostrożnie i mieć zawsze otwartą drogę ucieczki. Amerykanie zaś, mają swoje powody że mu tej drogi nie zamykają i tak dozują doping żeby zrobił jeszcze jeden krok do przodu.

23 sty 2015

Niezapowiedziane manewry Sił Zbrojnych Białorusi

Na Białorusi rozpoczęły się dziś w nocy zakrojone na szeroką skalę manewry sił zbrojnych. Zgodnie z rosyjskim wzorem nazywane są "niezapowiedzianym sprawdzeniem gotowości do wojny". na poligony wyprowadzono szereg oddziałów, miedzy innymi ze składu 103 Brygady Mobilnej sił szybkiego reagowania i 120 Brygady Zmechanizowanej. W kompleksowym ćwiczeniu zaangażowano poligony: Brzeski, Borysowski, Obóz-Lesnowski, Lepelski, Gorzski, Osipowiczowski. Według przedstawiciela MO Białorusi manewry mają być "sprawdzeniem sił natychmiastowego reagowania i sił szybkiego rozwijania". W ćwiczeniach bierze również udział lotnictwo. W trakcie ćwiczeń wykonuje się "szereg przedsięwzięć praktycznych, z mobilizacją rezerwistów i doprowadzeniem jednostek do stanów czasu wojny włącznie". Niżej wiadomości jakie napływały za pośrednictwem białoruskich mediów:

fot. YouTube - Min.Obr. Białorusi

- Pododdziały 120 Brygady Zmechanizowanej wykonały 60 kilometrowy nocny marsz sposobem kombinowanym i pomyślnie zajęły wyznaczony rejon. Na 227 borysowskim poligonie będą razem z pogranicznikami ćwiczyć ochronę granicy państwowej, podało białoruskie MO. Białoruskie wojskowe służby propagandowe na bieżąco wykonują  swoje zadania poprzez własne media jak i portale internetowe.

- W 6 Gwardyjskiej Brygadzie Zmechanizowanej z Grodna przybyło uzupełnienie w postaci 100 rezerwistów którzy zostali wcieleni do pododdziałów brygady. Po rozmieszczeniu w koszarach rezerwistów czeka smaczny obiad w stołówce "Wojenserwisu".  Przed nimi intensywne bojowe szkolenie, w tym ćwiczenia kompanijne na poligonie ze strzelaniem.

- W ramach planowanych działań prowadzone są także zadania rozśrodkowania lotnictwa na lotniska zapasowe, wzmocnienia granicy państwowej pododdziałami wojsk sił zbrojnych czyli typowe zadania wykonywane w okresie poprzedzającym wybuch wojny.

- Równolegle będzie wykorzystanych szereg urzędników administracji państwowej, wojskowej i dowódców, którzy uzyskają dodatkową praktykę w zarządzaniu podległymi jednostkami wojskowymi w trakcie wprowadzania ich na wyższe stopnie gotowości bojowej i wypełniania nimi zadań bojowych.

- W trakcie ćwiczeń planuje się też wykorzystanie sił specjalnych.Mają one podgrywać przeciwnika i wykonywać własne ćwiczenia.

- 24 stycznia pododdział 740 Brygady Przeciwlotniczej wykonał marsz do wyznaczonego rejonu w ramach ćwiczenia gotowości bojowej.

- Z koszar wyszły pododdziały 11 Brygady Zmechanizowanej z Grodna. Po marszu sposobem kombinowanym, na poligon Gożski mają przeprowadzić zajęcia ze strzelania. W zajęciach ma uczestniczyć około 100 żołnierzy i 20 jednostek techniki wojskowej.

Widać po liczebności sił, że kierownictwo Białorusi oficjalnie naśladując rosyjski model niezapowiedzianych kompleksowych ćwiczeń, stara się jednocześnie zachować odpowiednie proporcje względem swojego "wielkiego brata".

Ćwiczenia odbywają się równolegle z nową ofensywą wojsk rosyjskich na wschodniej Ukrainie.

25 stycznia na oficjalnym portalu MO Białorusi podano że:

- Szeregi 19 Brygady Zmechanizowanej uzupełniło 200 rezerwistów. Kierowcy przystąpili do obsługi sprzętu. Wkrótce w składzie poszczególnych pododdziałów brygady wyruszą kombinowanym marszem do miejsca zgrupowania poligonowego.
Komentarz: Jest to ciekawa informacja, ponieważ na co dzień 19 Brygada jest bazą przechowywania sprzętu i na rozwinięcie i wymarsz potrzebuje trochę więcej czasu niż brygady mobilne. Jest to też sprzeczne z tym co mówił 24 stycznia szef sztabu generalnego sił zbrojnych Białorusi że będą to ćwiczenia sił szybkiego reagowania. - Okazuje się że nie tylko, bo rozwijane są również jednostki głęboko skadrowane!

- Pododdziały 38 Brygady Mobilnej* wykonały marsz 400 km samochodami na poligon Osipowiczowski położony w centrum kraju.  Będą tam przeprowadzone zajęcia kontrolne oraz kompanijne ćwiczenia ze strzelaniem.

- Z koszar 11 Brygady Zmech. w Grodnie wykonał marsz na poligon Goższki kolejny (?) pododdział. Jego zadaniem ma być przeprowadzenia ćwiczeń z pogranicznikami.

- Na poligon Lepelski przegrupował się 24 stycznia mobilny batalion ze 103 Brygady Mobilnej z Witebska. W najbliższych dniach będzie prowadził ćwiczenia taktyczne ze strzelaniem.

- Jak donosi białoruski portal opozycyjny charter97, napływają informacje o masowym wzywaniu rezerwistów ze wszystkich obwodów Białorusi. W zakładach pracy  i uczelniach otworzono punkty mobilizacyjne. Taki punkt rozwinięto na uniwersytecie państwowym w Brześciu. Wcześniej rezerwiści oraz ich krewni informowali o wezwaniach rezerwistów w Wołkowysku (obwód Grodzieński). W Brześciu wielu rezerwistów otrzymało pilne imienne wezwania na niezapowiedziane ćwiczenia wojskowe. Są one przynoszone bezpośrednio do pracy lub do domu z terminami stawienia się do 1 lutego. Ponadto wzywają wszystkich, którzy mieli jakiekolwiek odroczenia od służby wojskowej, szczególnie tych studiujących za granicą. Obóz wojskowy dla żołnierzy i funkcjonariuszy wezwanych z rezerwy rozwinięto na południu obwodu brzeskiego. Jak powiedział jeden z wezwanych rezerwistów z Brześcia, białoruskie MO wszystkie te przedsięwzięcia uzasadnia koniecznością przeciwdziałania NATO, które aktywizuje swoją działalność w Polsce. Ciekawe są też komentarze do tych informacji na portalu charter97 mówiące o obecności w kraju rosyjskich żołnierzy. Nastroje na Białorusi chyba niezbyt sprzyjają prezydentowi Łukaszence.

Jak może wzrosnąć armia Białoruska w wyniku mobilizacji? Nawet do kilkuset tysięcy. Porównując z Ukrainą, gdzie w ciągu ostatnich 6 dni wydano 62 tysiące wezwań do odbycia służby wojskowej, to 1 lutego armia białoruska może być już liczniejsza niż polska.

Wtorek 27 stycznia. Sądząc po wpisach na rządowych portalach wojskowych Mińska, cała armia Białorusi szkoli się obecnie w łapaniu dywersantów. Na tym trzeba na razie zakończyć relacjonowanie tego wydarzenia. Wszystko wskazuje na to że prezydentowi Łukaszence chodzi o przygotowanie armii do izolacji kraju i obrony władz przed "kolorową rewolucją" w związku z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym i wojną u południowego sąsiada. Możemy oczekiwać że przez najbliższe kilka lat nasz wschodni sąsiad będzie znacznie bardziej zmilitaryzowany i nerwowy niż dotychczas.

- Środa 28 stycznia. Jak podały dziś media, Mińsk wprowadził nowe prawo, według którego pojawienie się jakichkolwiek formacji militarnych na terenie Białorusi będzie uznane za akt agresji. Nie ma znaczenia, czy będzie to regularne wojsko czy „zielone ludziki”. Nowe prawo wchodzi w życie od niedzieli 1 lutego.

Okazuje się że niezapowiedziane manewry i mobilizacja sił zbrojnych Białorusi były potrzebne prezydentowi Łukaszence jako osłona do ogłoszenia nowego prawa.  Z dniem 1 lutego w republice weszły w życie zmiany ustawowe biorące pod uwagę doświadczenia Ukrainy z aneksji Krymu przez Rosję. Zgodnie z nowym prawem, stan wojenny może być teraz wprowadzony na podstawie stwierdzenia "infiltracji przez inne państwo lub w imieniu innego państwa band zbrojnych, nieregularnych, najemników lub jednostek regularnych wojsk". Wprowadzenie nowego prawa towarzyszyły działania polityczne mające złagodzić ew. reakcję sojuszników Białorusi, między innymi minister obrony Białorusi spotkał się z ambasadorami Rosji i Chin.

1 lutego rezerwiści z 19 Brygady Zmechanizowanej zostali wypuszczeni do domu. 

Ostatnia aktualizacja 2 lutego.

*) Brygady mobilne to dawne brygady powietrzno-desantowe (desantowo szturmowe) a jeszcze wcześniej dywizje pow-des. Zostały one wyposażone w transportery opancerzone BTR-80. Są to więc odpowiedniki polskich brygad zmotoryzowanych z tym że część pododdziałów, w tym rozpoznawcze, zachowały zdolność do desantowania z powietrza. Typowy skład brygady mobilnej to 3 bataliony na BWD lub BTR, dywizjon artylerii samobieżnej (2S9 Nona), dyon przeciwlotniczy, bateria ppanc, batalion łączności, kompanie rozp-desantowa i saperów, pluton chemiczny, pododdziały logistyczne.

27 gru 2014

Porównanie modułów bojowych

Polski zdalnie sterowany moduł bojowy ZSSW-30 (od Zdalnie Sterowany System Wieżowy z armatą 30mm) przeznaczony dla nowej partii transporterów kołowych Rosomak i gąsienicowych bwp Borsuk. Opracowywany według założeń MON, ma zawierać 200 nabojów do armaty 30 mm i 400 nabojów do sprzężonego z nią karabinu maszynowego 7,62 mm oraz 2 ppk Spike LR w zewnętrznych kontenerach-wyrzutniach. Kąt podniesienia armaty -10 +60 stopni. Moduł opracowały wspólnie HSW i WB Electronics. Grafikę pokazano w czerwcu, a we wrześniu 2014 roku, na targach w Kielcach pokazano jej makietę na transporterze Rosomak.



Rosyjski zdalnie sterowany moduł bojowy "Epoka" również z armatą 30 mm, przeznaczony dla nowych rosyjskich wozów piechoty: kołowego 8x8 Bumerang, i gąsienicowego, pływającego bwp Kurganiec-25 (gdzie 25 oznacza masę wozu w tonach). W przyszłości moduł ma również być uzbrojeniem ciężkiego bwp opracowywanego na platformie "Armata". Prace nad rosyjskim modułem rozpoczęto wcześniej niż nad polskim. Pierwsze rysunki zbliżone do rzeczywistości pokazano rok wcześniej, w sierpniu 2013 roku. Kilka miesięcy później pokazano zdjęcia prototypu. Czym różni się moduł rosyjski? Uzbrojenie ma podobne - armata 30 mm, sprzężony 7,62 mm karabin maszynowy i wyrzutnie ppk. Jednak ilość amunicji jest zdecydowanie większa. Do armaty 30 mm przewidziano 500 nabojów, do karabinu 7,62 mm - 2000 nabojów i 4 ppk "Kornet" w pojemnikach-wyrzutniach po obu bokach modułu. Same ppk też są cięższe - mają zasięg do 10 km, podczas gdy Spike LR tylko 4 km. Kąt podniesienia armaty do +70 stopni.

Wydaje się że zapas amunicji znajdującej się wewnątrz modułu ZSSM-30 jest zdecydowanie za mały. Przypomnijmy że w taśmach wieży Hitfist 30P jaka znajduje się w Rosomaku, jest 250 nabojów 30 mm. Nowa wieża ma ich mieć o 50 mniej. Zwłaszcza 400 nb. 7,62 mm wydaje się ilością zbyt małą. Czołg T-72 ma jednostkę ognia 2000 nabojów 7,62 mm. Oczywiście część amunicji może być też przewożona wewnątrz kadłuba razem z desantem. W Rosomaku jest 750 nabojów 7,62 mm, co też nie jest liczbą zbyt dużą. Zastanawiające jest dlaczego MON dał tak małe wymagania odnośnie amunicji. Rosjanie pokazują że można więcej, ale oni znani są z dopracowanych do perfekcji konstrukcji, zwłaszcza pod względem zwartości. My ciągle musimy być wśród doganiających i chyba tam pozostaniemy, jeżeli już na starcie nie stawiamy sobie nawet takiego celu żeby dogonić. Początkowo polski moduł miał mieć oprócz armaty 30 mm, 2 karabiny maszynowe: 7,62 mm i 12,7 mm, ale z tego ostatniego też zrezygnowano. Może i słusznie, jeśli ilość amunicji byłaby jeszcze mniejsza.

26 gru 2014

Rosyjskie czołgi na Ukrainie


 Czołg T-64BW - Najpierw w Centralnej Bazie Rezerwy Czołgów nr. 2544 w Kraju Krasnojarskim (Rosja), potem w Donbasie (Ukraina). Oczywiście "kupiony w sklepie wędkarskim". Nb. ta baza to, według rusko-polskich trolli militarnych i wyrośniętych gimbusów, takie leśne złomowisko, bo Rosja ma tylko 2300 czołgów, reszta to "bezużyteczny złom".

A tu inny "bezużyteczny złom" - jaki przyjechał ostatnio do Ługańsk w "humanitarnym konwoju".
(fot. via Twitter)

Ogółem z Rosji na okupowane tereny wschodniej Ukrainy jak obliczyli dziennikarze wydania "Słowo i dieło", w oparciu o informacje Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w listopadzie były tylko 3 dni w których przez rosyjską granicę nie przejechał na Ukrainę żaden większy konwój z bronią.

Przegląd uzbrojenia oraz siły żywej (20 autobusów) jakie Rosja dostarczyła do strefy walk
 w Donbasie od 30 października do 9 grudnia, a więc już po podpisaniu rozejmu. 

Oprócz techniki bojowej i ludzi, do Donbasu docierał także sprzęt pomocniczy.
Całą grafikę można obejrzeć tu.


25 gru 2014

Bombki pod choinkę

 W Święta Bożego Narodzenia i na Nowy Rok, życzmy naszym żołnierzom tradycyjne wszystkiego najlepszego. Czyli - najlepszego uzbrojenia i amunicji!

 PERM - amunicja moździerzowa 120mm, 
naprowadzanie bezwładnościowe + GPS, 
zasięg do 18km.

 BONUS - 155mm pociski do haubic
 z 2 podpociskami naprowadzającymi się na sygnaturę podczerwieni.
Podpociski opadając, samodzielnie szukają celu
 i niszczą go wybuchowo formowanym penetratorem o przebijalności 100mm,
 atakując górny, najsłabszy pancerz czołgu. Zasięg do 35km.

Switchblade - dron typu kamikaze. 
Przenoszony przez pojedynczego żołnierza w pojemniku o długości 61cm. 
Waży razem z pojemnikiem-wyrzutnią 2,7kg. Może operować w promieniu do 10km, 
dostarczając informację rozpoznawczą i niszcząc wykryty cel 
lub wracając do ponownego wykorzystania. Przeznaczony dla szczebla pluton-kompania.
Może być sterowany z tej samej stacji kontroli co RQ-11 Raven, czy RQ-20 Puma. 

Spike NLOS - ppk o zasięgu 25km. Sterowanie światłowodem lub radiowo,
wspomagane przez GPS i INS. Masa pocisku -63kg, długość - 1,8m.


Pancerfaust 3 - ręczny granatnik przeciwpancerny.
Masa - 12,8 - 14,3kg, przebijalność - 400-900mm,
zasięg - do 600m.


I wreszcie broń najsilniejsza, dostępna bez pozwolenia i za darmo.
Wszystko inne to tylko konieczne uzupełnienie. (fot. Reuters)


I pamiętajcie: Nie oszczędzać amunicji!

17 gru 2014

Tajne ćwiczenia w rejonie Królewca

W dniach 5-10 grudnia w rejonie Królewca odbyły się niezapowiedziane manewry sił zbrojnych Rosji. 
W ćwiczeniach wzięło udział 9 tysięcy żołnierzy, ponad 640 pojazdów w tym 250 czołgów, 100 dział i wyrzutni rakiet, 55 okrętów oraz 40 samolotów i śmigłowców. O ćwiczeniach poinformował rzecznik Sztabu Generalnego gen. A. Kartapołow tydzień po ich zakończeniu. Rosja po raz kolejny pokazała że jest w stanie w sposób skryty przerzucić duże siły transportem powietrznym.

Na czas ćwiczeń do eksklawy Królewieckiej z głębi Rosji przerzucono brygadę powietrznodesantową i brygadę rakietową. Ta ostatnia wyposażona była w rakiety balistyczne Iskander-M. Przerzut brygady rakietowej w sposób skryty mógł być demonstracją i swoistą odpowiedzią na planowane podpisanie przez polski MON umowy w sprawie zakupu w USA pocisków AGM-158 JASSM. Przypomnijmy że o wyrażeniu zgody przez USA na eksport tych pocisków było wiadomo już na początku października. O planach podpisania umowy 11 grudnia w Polsce, informował portal polskazbrojna.pl już 2 grudnia. Władze Rosji miały wiec dość czasu by zarządzić owe "niespodziewane manewry". Mimo to godna podziwu jest sprawność z jaką przeprowadzono tę operację. Rosjanom należą się brawa za skrytość. Fakt przerzutu brygady Iskanderów, liczącej ponad 100 pojazdów, pozostał nie wykryty przez siły NATO podobnie jak ich powrót w głąb Rosji. Podobnego wyczynu dokonali Rosjanie na początku roku zajmując Krym, również z wykorzystaniem wojsk powietrznodesantowych przerzuconych na jedno z lotnisk na Krymie oraz specnazu.

Co prawda Litwa zaobserwowała wzrost aktywności rosyjskiej marynarki wojennej na Bałtyku (mówiono o 20 okrętach) oraz lotnictwa (incydenty z Tu-95 i Tu-22) i sił lądowych Rosji już 6 grudnia podnosząc stan gotowości własnych wojsk dwa dni później, ale do końca nie był znany charakter działań Rosji. Polska zareagowała z opóźnieniem, słowami ministra Siemoniaka o "bezprecedensowej aktywności" Rosji w rejonie Bałtyku. Mówił on o "incydentach na morzu" ale o Iskanderach nie wspomniał. Żeby było śmieszniej, Siemoniak wyraził swoje "zaniepokojenie" dopiero 11 grudnia, a więc dzień po zakończeniu manewrów. Wcześniej co prawda wypowiedział się Szef SGWP generał Gocuł, który 8 grudnia przechwalał się atakiem naszych JASSM-ów (których chwilowo nie posiadamy), na ośrodek dowodzenia "zielonymi ludzikami", ale jego wypowiedź wygląda raczej na część rosyjskich manewrów niż polskiej reakcji.

Najbardziej zdumione możliwościami Rosji są polskie lemingi z forów militarnych. Stosują oni prosty mechanizm wyparcia, odrzucając fakt przerzucenia dużej ilości wojsk i sprzętu  jako "wymysł rosyjskiej propagandy". A przecież był czas się przyzwyczaić. Choćby podczas manewrów we Wschodnim Okręgu Wojskowym, w lipcu ubiegłego roku kiedy to do przewozu wojsk użyto 30 samolotów lotnictwa transportowego, wykonano 167 samoloto-lotów, przewieziono 8,5 tys. żołnierzy, 415 jednostek uzbrojenia i techniki wojskowej, 700 ton środków materiałowych. Wykorzystywano również zmobilizowane samoloty cywilnych firm transportowych. Wojska transportem kolejowym pokonywały 1000 km na dobę (przy normie 650 km na dobę).

 Miejmy nadzieję że takie manewry Rosji zaczną powoli otwierać oczy politykom w Polsce co pozwoli przyspieszyć modernizację naszej armii. Natomiast militarnych fanbojów nadal śniących o redukcji polskiej armii do rozmiarów kilku brygad, ale za to zapiętych na ostatni guzik i wyposażonych w ich ukochany model czołgu, właściwi specjaliści wyślą litościwie na leczenie do właściwego sanatorium.

Kamuflaż


Kamuflaż rosyjskiej stacji zakłóceń elektronicznych Murmańsk. Zdjęcie zrobione podczas ćwiczeń w Obwodzie Kurskim w tym roku.

Choć wzór graficzny inny, to kolory prawie identyczne jak w kamuflażu stosowanym przez Wojsko Polskie. Przy czym trochę inne od natowskiego. W kamuflażu polskim od niedawna zmieniono kolory. Typowo natowski ciemny brąz, zastąpiono beżem. Dlaczego rosyjska stacja zakłóceń ma kamuflaż podobny do polskiego? Sprzęt naziemny armii rosyjskiej był malowany w ciekawym kamuflażu dającym wrażenie trójwymiarowości, z małymi plamami bieli i czerni. Jakiś czas temu miał wyjść rozkaz ujednolicenia malowania do koloru khaki. Jak dotąd jednak tego nie widać. Przeciętny polski cywil, widząc ten pojazd prawdopodobnie nawet by nie pomyślał że jest to pojazd Armii Rosyjskiej. I o to chodzi. Stacje zakłóceń często będą działać w ugrupowaniu przeciwnika więc nic dziwnego że maskuje się je tak, żeby przypominały sprzęt przeciwnika. Tylko dlaczego tym przeciwnikiem jest właśnie armia Polski a nie na przykład Litwy lub Estonii?

 Dla porównania kamuflaż polski, z przodu nowy, z tyłu stary, natowski.

Dlaczego w Polsce zastąpiono kamuflaż natowski z brązowymi plamami kamuflażem z plamami beżowymi, to opowieść na oddzielny artykuł. Stało się to za rządów Donalda Tuska i prawdopodobnie miało związek z wycofywaniem się USA z Europy. Mniej więcej wtedy B. Komorowski, po wyborze na prezydenta, miał swoje słynne freudowskie przejęzyczenie "wychodzimy z NATO". Zdaje się że nasi władcy uznali że teraz będziemy tak po środku, jedną nogą w NATO, a drugą w nieformalnym sojuszu z Rosją. To lawirowanie skończyło się panicznym powrotem pod skrzydełka NATO po najeździe Rosji na Ukrainę.