23 lip 2015

1 Armia Pancerna, już oficjalnie

Jak informowaliśmy wcześniej, w składzie Zachodniego Dowództwa Operacyjno-Strategicznego Rosji, została utworzona nowa, 1 Gwardyjska Armia Pancerna. Jak podała wczoraj agencja "Interfaks", nowa armia została włączona w skład sił zbrojnych Rosji. Rozmówca agencji poinformował że sztab armii został już sformowany. Nowej armii zostały podporządkowane: 4 Kantemirowska Gwardyjska Dywizja Pancerna, 2 Tamańska Gwardyjska Dywizja Zmechanizowana, 6 Samodzielna Brygada Pancerna, 27 Gwardyjska Sewastopolska Samodzielna Brygada Zmechanizowana. Obecnie trwa proces formowania "zestawu armijnego", czyli oddziałów rodzajów wojsk i służb szczebla armii.
Eksperci podkreślają, że utworzenie pierwszej armii pancernej, znacznie zwiększy możliwości uderzeniowe Rosji na zachodnim kierunku strategicznym. Sztab armii dyslokowany jest w podmoskiewskiej miejscowości Bakowka.

Nowa armia kontynuuje tradycje słynnej sowieckiej 1 Armii Pancernej Gwardii. Charakterystyczny jest szlak bojowy tej armii, odzwierciedla on poniekąd ambicje dzisiejszych władz Rosji. Po raz pierwszy 1 Armia Pancerna powstała w 1942 roku. Wzięła udział w walkach pod Stalingradem gdzie poniosła wielkie straty i została rozformowana. Po raz drugi została sformowana w 1943 roku. W składzie Frontu Woroneskiego walcząc między innymi pod Charkowem i Połtawą wzięła udział w największej w historii bitwie pancernej na Łuku Kurskim. Następnie w składzie Frontu Ukraińskiego brała udział w wyzwalaniu prawobrzeżnej Ukrainy i w operacji lwowsko-sandomierskiej. Pod koniec 1944 roku weszła w skład 1 Frontu Białoruskiego w składzie którego uczestniczyła w operacjach: warszawsko-poznańskiej, pomorskiej i berlińskiej. W czasie operacji warszawsko-poznańskiej w ciągu 18 dni przeszła w boju około 600 km przełamując niemieckie linie obronne i forsując z marszu trzy rzeki: Pilicę, Wartę, Odrę. W 1945 roku uczestniczyła w Operacji Berlińskiej. Po wojnie znajdowała się w składzie Zachodniej Grupy Wojsk sowieckich w Niemczech ze sztabem w Dreźnie. Po wycofaniu wojsk z Niemiec, sztab armii, do jej rozformowania w 1998 roku, znajdował się w Smoleńsku.

Rosyjskie czynniki oficjalne podkreślają, że sformowanie 1 Gwardyjskiej Armii Pancernej było konieczne po tym jak dowództwo 20 Armii zostało przeniesione do Woroneża, w pobliże granicy z Ukrainą. Tak więc obecnie Zachodniemu Dowództwu Operacyjno-Strategicznemu podlegają 3 armie: 6 Armia z dowództwem w Petersburgu, 20 Armia z dowództwem w Woroneżu i 1 Armia Pancerna z dowództwem niedaleko Moskwy. Oprócz nich, w europejskiej części Rosji znajdują się jeszcze 3 inne armie ogólnowojskowe, podległe Południowemu (2) i Centralnemu okręgom wojskowym.

18 lip 2015

Gdybym był ruskim agentem

Gdybym był rosyjskim agentem uplasowanym na szczytach władzy w Polsce, przede wszystkim starałbym się trwale, systemowo, osłabić jej zdolności obronne. Agent posiadający władzę, nie zajmuje się przekazywaniem tajemnic - jeśli udało się go umieścić tak wysoko, to znaczy że dostęp do tajemnic został osiągnięty znacznie wcześniej. Agent mający władzę, jest agentem wpływu. Gdybym był na przykład szefem BBN, to razem z innymi moimi kolegami agentami, starałbym się wprowadzić w Polsce taki system obronny, który byłby niezdolny do skutecznego wypełniania swojej roli.

Po pierwsze wprowadziłbym armię zawodową, na tyle małą, że pozbawioną możliwości szybkiego powiększenia do rozmiarów pozwalających obronić więcej niż jedno województwo. Mówiłbym przy tym, że większa armia nie jest nam potrzebna, bo w razie wojny (której prawdopodobieństwo jest bardzo małe)  obronią nas sojusznicy. Oczywiście inni agenci rosyjscy, uplasowani u naszych sojuszników, powinni mówić to samo w swoich krajach. Służbę kontraktową szeregowych, wydłużyłbym do 12 lat lub więcej a podoficerów młodszych - bezterminowo. Starałbym się doprowadzić do sytuacji, w której szeregowi mogą służyć bezterminowo, do 60 roku życia, albo dłużej. Im dłużej będzie trwała służba szeregowych, tym mniej będzie rezerwistów. Jednocześnie armia będzie się stawała coraz mniej sprawna. To nic, że konstytucja mówi iż obowiązkiem każdego obywatela jest obrona ojczyzny. Powiedziałbym że obronę można rozumieć na różne sposoby, na przykład przez posłuszne wykonywanie poleceń swojego kierownika w pracy lub popieranie rządu w internecie. Armia powinna być zawodowa ale to nie znaczy że profesjonalna. Cykl szkolenia w porównaniu z armią poborową, wydłużyłbym na przykład do 3 lat. Jeśli w czasach armii poborowej pododdział wykonywał rzut granatem raz w roku, to teraz byłby to raz na 3 lata. Jednostki rozmieszczone we wschodniej części kraju kazałbym zlikwidować. Dzięki temu oszczędziłbym czas moich szefów w Moskwie i krew rosyjskiego żołnierza, jeśliby trafiła się okazja szybkiego uderzenia na Warszawę.

Po drugie, sparaliżowałbym system dowodzenia. Można sparaliżować system dowodzenia przez wprowadzenie tam agentów, ale jest to metoda niepewna, stosunkowo krótkotrwała i łatwa do naprawienia. Najlepsze rezultaty przynosi wprowadzenie takiej organizacji, która wykorzystuje wadliwe mechanizmy działania wzmacniając jednocześnie słabości ludzkiej natury. Na przykład zniósłbym jednoosobowy system dowodzenia. Ta metoda sprawdziła się w Armii Czerwonej, gdzie równą władzę z dowódcami mieli komisarze polityczni a jednocześnie byli oni kontrolowani przez NKWD. Dzięki temu ich podwładni nie wiedzieli kto tak naprawdę dowodzi ich oddziałem. Powodowało to ogromne straty w ludziach na polu walki bo dowódcy bali się podejmowania śmiałych, samodzielnych decyzji. Wśród dowódców niższego szczebla dominował priorytet znany u nas jako RWD (Ratuj Własną Dupę). Na czele armii postawiłbym 3 równorzędnych dowódców: jednego odpowiedzialnego za szkolenie i przygotowanie wojsk do wojny, drugiego od dowodzenia w czasie wojny i trzeciego od planowania. W ten sposób jeden nie będzie wiedział czego potrzebuje drugi a nawet jeśli będzie wiedział, to nie będzie mu zależało żeby to zapewnić.

Po trzecie, opracowałbym plan modernizacji sił zbrojnych, ale z takim wyliczeniem, i z takimi procedurami, żeby nowe uzbrojenie zaczęło napływać jak najpóźniej, na przykład w 2019 albo w 2022 roku. Wtedy, kiedy modernizacja Armii Rosyjskiej będzie już wykonana w ponad 70 procentach. Położyłbym nacisk na zakup takich rodzajów broni, które nie podnoszą znacząco zdolności obrony terytorium Polski, ale za to są niezwykle kosztowne, na przykład pocisków manewrujących wystrzeliwanych z okrętów podwodnych. Jeśli chodzi o pozostałe typy uzbrojenia, to, zamiast kupować pełne licencje, kładłbym nacisk na ich opracowanie w kraju. Przemysł krajowy nie dysponuje odpowiednim know-how ani technologiami umożliwiającymi produkcję zaawansowanych systemów uzbrojenia, na przykład rakietowego. Tego rodzaju wymóg, pozwoli więc maksymalnie opóźnić modernizację armii a jednocześnie podniesie jej koszty. Wiadomo bowiem że uzbrojenie produkowane przez naszych sojuszników z NATO jest o wiele lepsze jakościowo, a przy tym często tańsze niż oferowane przez przemysł krajowy.

Po czwarte, w ramach planu konsolidacji, zlikwidowałbym jak największą liczbę garnizonów. Wszystkie jednostki skupiłbym w kilku ogromnych bazach, łatwych do zniszczenia kilkoma uderzeniami rosyjskich rakiet. Zacząłbym budować kilka ogromnych magazynów, aby przenieść do nich wyposażenie rozproszone dotąd w kilkudziesięciu lokalizacjach. To ułatwiłoby zniszczenie jak największej ilości zapasów polskiego wojska przez słynny rosyjski specnaz lub dywersantów FSB jeszcze przed wybuchem wojny.

Równolegle, wiedząc że żywot żadnego agenta w państwie demokratycznym nie jest wieczny i kiedyś do władzy może dojść opozycja, starałbym się intoksykować ją fałszywymi ideami i poglądami. Tę robotę musieliby wykonać inni moi koledzy agenci. Na przykład głosząc, że najlepszą receptą na obronę kraju jest odbudowa Armii Krajowej. Pluton AK w każdej gminie, kompania w każdym powiecie i rozdanie broni obywatelom. Państwo tylko na tym skorzysta, bo wróg się przestraszy, a i finansowo będzie lżej, bo wojsko takie, może być finansowane przez sponsorów lub samorząd gminny i powiatowy. Cięższe uzbrojenie będą przechowywać na posterunkach policji. Do batalionów i brygad armii regularnej jeśli będą wcielani, to koniecznie całymi pododdziałami, tak jak sami się zorganizowali, z własnym dowództwem. Inaczej ich wysiłek byłby zmarnowany. MON powinien tylko udostępnić instruktorów, poligony, amunicję i sprzęt do szkolenia. Na przykładzie Ukrainy widać, jak można twórczo wykorzystać ochotnicze bojówki do dezorganizowania zaplecza kraju i jego systemu politycznego. Jest to szczególnie przydatne w kraju gdzie nie ma zwartych skupisk ludności rosyjskiej które można wykorzystać.

Widzicie jakieś podobieństwa? Oczywiście są one całkowicie przypadkowe, albowiem Polska to piękny kraj a ludzie nieskazitelnie uczciwi i nigdy nie poszliby na współpracę z tajnymi służbami Rosji.


6 lip 2015

Ukraiński eksport broni w 2014 roku

 Ukraina traktowana czasem przez polskie media i polityków z wyższością, dysponuje potężnym przemysłem zbrojeniowym i realizuje większy eksport uzbrojenia niż Polska. Jest przy tym bardziej otwarta jeśli chodzi o przekazywanie informacji społeczeństwu.

 Według raportu Służby Kontroli Eksportu Państwa, w 2014 roku, pomimo wojny na swoim terytorium, Ukraina nie zatrzyma eksportu broni do odbiorców w innych krajach, i sprzedała za granicę między innymi 23 czołgi T-72, 28 transporterów opancerzonych BTR-4, 8 śmigłowców, 6 samolotów bojowych, 1 poduszkowiec desantowy Bizon, 18 wyrzutni rakiet, jak również ponad 27 tys. sztuk broni palnej. Poduszkowiec desantowy projektu 958 został wysłany do Chin. 11 czołgów T-72 zostało wysłanych do Etiopii, 12 - do Nigerii. Ponadto, Nigeria otrzymała sześć systemów artyleryjskich kalibru 122 mm, czyli  haubic D-30. 15 BTR-3E1, wyposażonych w moduły bojowe Szturm-M i dwa BTR-3M2 ze 120-mm moździerzem zostały sprzedane do Tajlandii. 10 BTR-4EN wysłano do Nigerii i jeden BTR-4 - do Stanów Zjednoczonych. Do Algierii sprzedano 18 rakiet i wyrzutni rakiet. Ponadto pięć MiG-21 zostało sprzedanych do Chorwacji, do Czadu - jeden MiG-29, sześć Mi-8 - na Białoruś i dwa Mi-24W - do Nigerii. Sprzedano również ponad 27000 sztuk broni palnej. Największa liczba strzelb i karabinów, została wysłana do USA i Kanady - odpowiednio 10166 i 10400 sztuk. Jeszcze 5000 sprzedano do Republiki Czeskiej, 3000 - do Ugandy, 100 - do Gruzji. Sudan otrzymał 830 lekkich i 62 ciężkich karabinów maszynowych. Do Niemiec wysłano 10 mechanizmów startowych do przenośnych zestawów przeciwlotniczych a na Białoruś - jeden przenośny zestaw przeciwpancernych pocisków kierowanych.
Oprócz eksportu, przemysł ukraiński realizuje intensywne dostawy sprzętu i uzbrojenia dla sił zbrojnych Ukrainy. Na zdjęciu - Kozak-2 samochód powstał pod koniec 2014 roku na podwoziu Iveco Cargo 4x4 i jest dostarczany dla straży granicznej a w czerwcu podpisano kontrakt na dostawy 22 pojazdów dla ukraińskiej Gwardii Narodowej.

1 lip 2015

Deblokada Kaliningradu, czyli przyszłe wojny

Nowa zimna wojna zapanowała pomiędzy Rosją a Zachodem. Chociaż, porównaniu z pierwszą zimną wojną, stan obecny i tak przypomina raczej, jeśli nie okresy odprężenia, to przynajmniej lekkiej odwilży. Dla Moskwy takie okresy odprężenia były tylko okazją do zebrania sił, zaczerpnięcia oddechu i uśpienia czujności Zachodu przed następnym wybrykiem. Dziś nie ma blokady gospodarczej, ani ograniczeń COCOM które spowalniały modernizację sowieckich sił zbrojnych. Putin sam ogranicza import żywności z Zachodu, jakby chciał przyzwyczaić Rosjan do czegoś jeszcze gorszego, co ma nastąpić. Chociaż sankcje Zachodu są na razie symboliczne, gospodarka Rosji i tak padła, ale to głównie z powodu wycofania się inwestorów, i osłabienia rubla w związku ze spadkiem cen ropy naftowej. Obecnie PKB Rosji spada w szybkim tempie ale szalony pułkownik nie daje za wygraną i forsuje zbrojenia oraz szykuje się do nowych podbojów. Wydaje się że jeśli nie zdecyduje się na mocne uderzenie na Ukrainę, następna taka okazja może mu się szybko nie trafić. A jeśli osiągnie sukces na Ukrainie, co może być jego następnym celem?

Ta mapa zazwyczaj przedstawiana jest, aby pokazać że z perspektywy Rosji, równiny Polski i północnych Niemiec, to najwygodniejszy trakt aby dostać się do Oceanu Atlantyckiego. Tym razem popatrzmy na nią inaczej. Czerwona linia pokazuje najkrótszy front którym Rosja może oddzielić się od NATO na zachodzie.

Nie ulega kwestii że dzisiejsza Rosja jest za słaba żeby stawić czoła NATO w konwencjonalnej wojnie. Dlatego Putin działa etapami, za pomocą małych kroczków. Jednocześnie modernizuje swój arsenał jądrowy i bada możliwości działań niekonwencjonalnych. Celem nieukrywanym od lat, jest przywrócenie imperium, przynajmniej w granicach dawnego ZSRS. Może na innych zasadach, bardziej wolnorynkowych, bez spróchniałej ideologii komunistycznej. Jeśli popatrzymy na mapę, widać, że poszerzenie NATO o kraje bałtyckie skróciło odległość dolotu do Moskwy z ok 744 km do ok. 590 km. Przyjęcie Ukrainy skraca czas dolotu do Moskwy o kolejne 134 km. Jeśli więc Putin zajmie lewobrzeżną Ukrainę, następnym celem stanie się Łotwa, ponieważ to z jej terytorium odległość do Moskwy będzie najkrótsza. W praktyce Łotwę trzeba rozpatrywać w połączeniu z Estonią gdzie znajduje się liczna mniejszość rosyjska. Kolejnym celem może być Litwa. W Rosji na blogach i forach zaczyna się mówić o "deblokadzie Kaliningradzkiego Rejonu Obronnego". Deblokada Kaliningradu może być dla Rosji wygodnym pretekstem aby przejść do inwazji na Litwę. Przy okazji jest chwytliwa w samej Rosji, bo odwołuje się do silnej w umysłach Rosjan kliszy, odnoszącej się do blokady Leningradu podczas II Wojny Światowej. Do wykonania tego zadania może posłużyć nowa 1 Armia Pancerna Gwardii rozwijana od niedawna pod Moskwą. Rosja jest za słaba żeby przeprowadzić uderzenie na kilku frontach jednocześnie bez użycia broni jądrowej. Musi więc albo rozpętać ograniczoną wojnę jądrową, dbając o odpowiednie preteksty żeby dać alibi  liberałom i pacyfistom w USA.  Albo wykorzystywać działania niekonwencjonalne, wojnę hybrydową, próbować dokonać wewnętrznych przewrotów w krajach które chce podbić. Lub przynajmniej udawać że to są wewnętrzne przewroty.

Możliwy jest też wariant kombinowany - najbardziej prawdopodobny. Zacznie się od wojny hybrydowej a skończy na ograniczonej wojnie jądrowej lub tak zwanym "deeskalacyjnym" uderzeniu jądrowym na jakiś drugorzędny cel, na przykład jakieś miasto lub bazę lotniczą w Polsce. Teoria deeskalacyjnych uderzeń jądrowych jest ostatnio mocno rozwijana w Rosji. Rosjanie uważają że jedno, dwa uderzenia jądrowe podczas zajmowania jakiegoś kraju, pozwolą ostudzić zapędy jego sojuszników do udzielania mu pomocy w ramach artykułu 5 NATO. Moskwa może też oczekiwać, że jeśli USA będą zajęte konfliktem z Chinami na Morzu Wschodniochińskim, lub (i) dużą wojną na Bliskim Wschodzie, będą z konieczności musiały odpuścić sobie Europę. Przynajmniej jeśli chodzi o operację zaczepną czyli pomoc w wyzwalaniu zajętego przez Rosję kraju. Zwłaszcza jeśli będą przyciśnięte argumentem w postaci rosyjskich strategicznych pocisków jądrowych. Wykorzystując taktyczną broń jądrową i szantażując kraje NATO pociskami jądrowymi średniego zasięgu, które są zakazane przez układ INF, (Rosja właśnie ten układ złamała budując nowe pociski średniego zasięgu). Wykorzystując tę broń, Rosja może szybko osiągnąć powodzenie nawet na kilku frontach. Dobrze, może tak się stać, ale co potem zapytają niedowiarki? Przecież Rosja jest za słaba na okupację tylu krajów! Poza tym NATO zaraz przejdzie do kontrofensywy i wyzwoli zajęte kraje. Z okupacją nie powinno być problemów jeśli się kontroluje internet (a jest to możliwe, przykładem są Chiny) i wprowadzi karę śmierci za najmniejszy przejaw buntu. Poza tym życie w krajach bałtyckich niewiele się zmieni. Wolny rynek pozostanie. Będą nadal funkcjonować rządy i parlamenty (choć złożone z agentów). Tylko zamiast euro, kraje te powrócą do własnych walut. Nacjonaliści będą nawet zadowoleni. Jeśli mieszkańcy będą chcieli wyjechać, to się im na to pozwoli. Im mniej rybek w akwarium, tym spokojniej. Gorzej z kontrofensywą NATO. Rosja będzie groziła oczywiście rozpętaniem globalnej wojny jądrowej (jakby tej ograniczonej było mało), ale trzeba się też zabezpieczyć w sposób konwencjonalny. Rosja, po wzięciu swojego łupu, zawsze na jakiś czas łagodnieje. Niczym pyton który połknął koźlę. Znajdzie sobie jakieś spokojne miejsce, leży i odpoczywa. Udaje że nic się nie stało. Skąpe siły konwencjonalne będzie musiała tak rozmieścić, żeby NATO nie mogło wykorzystać swojej przewagi. W tym celu już na początku wyznaczy sobie takie rubieże, dzięki którym front bezpośredniego styku z NATO zostanie maksymalnie skrócony.

Obecnie Rosja stara się wyprostować linię styku z Zachodem przez likwidację "wybrzuszenia" w Donbasie. Później może przyjdzie kolej na całą wschodnią Ukrainę, część wschodniej Białorusi i północno-wschodnią Estonię gdzie mieszka liczna mniejszość rosyjska. Pozwoli to skrócić front do około 1600 km w prostej linii (kolor fioletowy). Niebieskie strzałki oznaczają odległość dolotu do Moskwy od granic Łotwy i Ukrainy. Deblokada Obwodu Kaliningradzkiego wymagać będzie zajęcia Litwy. Kolor czerwony oznacza kolejny etap skracania frontu, przez wchłonięcie centralnej Ukrainy, Białorusi, państw bałtyckich i części Polski. Niebieska linia obrazuje długość frontu na terytorium Polski.

Co robi dowódca żeby zabezpieczyć skrzydła i maksymalnie skrócić front? Opiera się o przeszkody terenowe, takie jak rzeki, jeziora, góry. Dla Rosji takimi przeszkodami na których może się oprzeć są morza: Bałtyk i Morze Czarne. Jeśli przeprowadzimy najkrótszą linię prostą pomiędzy tymi morzami, to jeden jej koniec musi zacząć się gdzieś w okolicach miejscowości Karolino Bugaz na pograniczu Ukrainy i Mołdawii, 38 km od Odessy, a drugi, skończyć w okolicach małej wioski o wdzięcznej nazwie Różaniec nad Zalewem Wiślanym. Linia o długości około 1200 km. Jej obrona wymagałaby tylko około 8 armii (czyli na innych kierunkach może pozostać jeszcze 3 armie czynne i 4 rezerwowe). Co ciekawe, ta linia przebiega wzdłuż obecnego podziału Mołdawii pozostawiając po wschodniej stronie tak zwaną Republikę Naddniestrzańską, gdzie obecnie znajdują się wojska rosyjskie. Pozostawia też z konieczności skrawki wolnego terytorium Ukrainy nad Morzem Czarnym oraz Lwów i Czerniowce. W tym miejscu przypomina się oferta Moskwy złożona Radkowi Sikorskiemu podziału Ukrainy. Widać że Rosjanie oferowali mu tylko skłócenie Polski z Ukrainą. Ale to nie wszystko, ta linia dzieli również Polskę. Po jej wschodniej stronie zostaną większa część województwa Warmińsko-Mazurskiego, całe województwo Podlaskie i część województwa Mazowieckiego. Ogółem linia na naszym terytorium ma długość około 428 km. Do jej obrony potrzebowałaby Rosja około 3 armii (przyjmując szerokość obrony jednej armii około 150 km). Ile sił potrzebowałaby do jej zajęcia, to zależy od siły obrońcy, czyli naszej. Polska do obrony pasa o takiej szerokości teoretycznie potrzebowałaby około 8-9 dywizji (50 km na dywizję). Ale ponieważ tylu nie ma, to Rosji do zajęcia tego obszaru wystarczy 6 armii. Biorąc pod uwagę że "kraj związkowy" ZBiR, Białoruś, dysponuje dwoma dowództwami operacyjnymi, to Rosji wystarczy 4-5 armii.

Idea najkrótszego frontu nie była obca już strategom Rosji carskiej. Wtedy jednak zakładano zajęcie trochę większego terytorium.

 Co będzie dalej? Apetyty Rosji są nienasycone. Jak w tym dowcipie: z kim chce graniczyć Rosja? - Z nikim! Kremlowski nadworny ideolog, Dugin, nowe wcielenie Rasputina, przewiduje podbój całej Europy Zachodniej. Kiedy w naszej części Europy panował syberyjski ascetyczny komunizm, w zachodniej Europie rozwijała się inna jego odmiana, libertyński marksizm Gramsciego. Zakładał on że przed ubiciem kapitalistycznego potwora, trzeba pomóc burżuazyjnym społeczeństwom zgnić od środka. Dziś widzimy jak społeczeństwa zachodniej europy nie mogą sobie poradzić z dyktaturą poprawności politycznej która nakazuje równać w prawach wszystkie mniejszości. To dzięki niej muzułmanie mogą kolonizować Europę, bo są de facto uprzywilejowani dzięki zabiegom rządzących lewaków. Kiedy ta przegniła konstrukcja runie, Rosja będzie mogła pójść dalej na zachód. Całkiem możliwe że nowe rosyjskie czołgi T-14 będą witane kwiatami w Berlinie, Rzymie i Paryżu.

18 cze 2015

Rosyjski Gepard

 Polski OBRUM pracuje nad wozem wsparcia bezpośredniego Gepard. Ma to być wóz gąsienicowy, uzbrojony w armatę 120 mm. Podobną, chociaż lżejszą maszynę opracowano w Rosji, dlatego warto się jej przyjrzeć.
Na krajowej wystawie "Armia 2015" Rosja pokazała najnowszą modernizowaną wersję pływającego niszczyciela czołgów 2S25M Sprut-SDM1. Wóz zaczęto opracowywać jeszcze pod koniec istnienia ZSSR, czyli ponad 25 lat temu. Nowa wersja została umieszczona na dostosowanym podwoziu bojowego wozu desantu BMD-4M. Sprut w języku rosyjskim oznacza ośmiornicę. Jest to środek walki przeznaczony do zwalczania czołgów, innych celów silnie opancerzonych i siły żywej przeciwnika, przez wojska powietrzno desantowe, desantowo morskie a także wyspecjalizowane jednostki wojsk lądowych. Jego uzbrojeniem jest armata 125 mm 2A75 oraz 2 karabiny maszynowe 7,62 mm. Armata może zwalczać cele za pomocą pocisków przeciwpancernych, odłamkowych, a także ppk o zasięgu 5 km.
 Zastosowano nowe, białoruskie systemy obserwacyjno celownicze z kanałem termowizyjnym i systemem hunter-killer. Załoga wozu 3 żołnierzy. Zarówno działonowy jak i dowódca dysponują termowizyjnym kanałem celowania. Na wieży zastosowano zdalnie sterowany km z zapasem 1000 nabojów.


Waży tylko 18 ton. Z tyłu umieszczono silnik widlasty UTD-29 o mocy 500 KM, co zapewnia znakomity wskaźnik mocy 27 KM na tonę. Prędkość maksymalna na szosie wynosi 70 km/h. Prędkość pływania wynosi tylko 7 km/h. Jest to zbyt mało żeby bezpiecznie pokonywać przeszkody wodne o silnym prądzie, powinna być podwyższona do co najmniej 10 km/h.

Wóz jest znacznie większy gabarytowo niż czołgi typu T-72/T90 i ma znacznie słabszy pancerz. Jest on odporny praktycznie tylko na pociski 7,62 mm. Jednak jak na armatę przeciwpancerną, jest to i tak wystarczający postęp dzięki większej mobilności.

Wóz wypełnia lukę pomiędzy czołgami a bojowymi wozami piechoty i armatami przeciwpancernymi. Armata przeciwpancerna góruje nad wyrzutnią ppk szybkostrzelnością i uniwersalnością. Jest szczególnie przydatna na krótkich dystansach oraz w warunkach zakłóceń i trudnych warunkach atmosferycznych. Z tego powodu Rosja nigdy nie zrezygnowała z rozwoju armat przeciwpancernych.

 Mała masa Spruta wynika z przyjętej przez rosyjskie wojska aeromobilne zasady, że samolot powinien transportować co najmniej 3 wozy (czyli pluton).

Porównując rosyjskiego Spruta z naszym projektem wozu wsparcia bezpośredniego Gepard, trzeba zwrócić uwagę na bardzo słabe opancerzenie wozu rosyjskiego. Polski projekt wwb jest znacznie bardziej uniwersalny. Jest kwalifikowany jako średni czołg. Dzięki lepszemu opancerzeniu, będzie mógł wspierać piechotę nie tylko w obronie, ale i w kontratakach.


5 cze 2015

Reaktywacja 104 Dywizji Desantowo Szturmowej

4 czerwca 2015 agencja TASS podała że rosyjskie Ministerstwo Obrony, na bazie 31 Samodzielnej Brygady Desantowo Szturmowej z Uljanowska, reaktywuje 104 Dywizję Desantowo Szturmową z  trzypułkową strukturą. Pułki dywizji mają być rozmieszczone w Uljanowsku, Engelsie i Orenburgu. Jak poinformował agencję przedstawiciel Sztabu Generalnego, konieczne przedsięwzięcia organizacyjne  i kadrowe będą realizowane w najbliższych latach. 104 Dywizja istniała do 1998 roku, stacjonowała w Azerbejdżanie. Uczestniczyła w krwawym tłumieniu Powstania Węgierskiego w 1956 roku, a także w obu wojnach czeczeńskich.

 Do tej pory w skład rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych wchodziły 4 dywizje: 2 powietrznodesantowe i 2 desantowo szturmowe, 4 brygady desantowo szturmowe oraz brygada specnazu, pułk łączności czyli jednostki tworzące armię powietrznodesantową. Teraz będzie to 5 dywizji: 2 powietrznodesantowe i 3 desantowo szturmowe oraz 4 brygady desantowo szturmowe, brygada specnazu i pułk łączności. Większość tych jednostek stacjonuje w europejskiej części Rosji.

 Każda z dywizji oprócz pułków powietrznodesantowych i desantowo szturmowych (po 3 bataliony i dywizjon artylerii w każdym), posiada pułk artylerii, pułk rakiet przeciwlotniczych, batalion rozpoznawczy, batalion saperów, batalion łączności, batalion remontowy, batalion zaopatrzenia, batalion medyczny. Już obecnie rosyjskie wojska powietrznodesantowe liczą ponad 45 tysięcy żołnierzy - czyli tyle, ile całe polskie wojska lądowe.

Tworzenie wojsk szybkiego reagowania

Kilka dni temu dowódca rosyjskich wojsk powietrznodesantowych, gen. W. Szamanow poinformował w wywiadzie radiowym, że na bazie wojsk powietrznodesantowych powstaną w Rosji wojska szybkiego reagowania. Mają one w trybie natychmiastowym reagować na nagle pojawiające się zagrożenia - w ciągu niezwykle krótkiego czasu od postawienia w stan gotowości mają błyskawicznie zostać przerzucone w rejon "potencjalnego zastosowania". Jak powiedział, podległe mu wojska będą działać "w dowolnym punkcie globu nie prosząc o wizy". Powinny być zdolne działać zarówno niezależnie jak i w składzie wspólnego ugrupowania z wojskami lądowymi na samodzielnych kierunkach. Wychodząc z zasady że dziś ciągłych frontów nie będzie, na oddzielnych kierunkach będą działać brygady i dywizje, należy rozszerzyć samodzielność dywizji. Wszystkie dywizje powrócą do 3 pułkowej struktury (obecna jest 2 pułkowa). Wszystkie pierwsze kompanie każdego ze sformowanych niedawno batalionów rozpoznawczych, stały się kompaniami specnazu desantującymi się na spadochronach kierowanych (prawdopodobnie typu "latające skrzydło"). Są one podzielone na 10-12 osobowe grupy co pozwala im działać na większej głębokości w ugrupowaniu przeciwnika. W skład każdej z 8 dotychczasowych dywizji i brygad wojsk powietrznodesantowych mają również wejść samodzielne bataliony czołgów. Już obecnie rosyjskie wojska powietrznodesantowe otrzymują potężnie uzbrojone bojowe wozy desantu typu BMD 4M z armatą 100 mm oraz lekkie działa przeciwpancerne Sprut (ros. "Ośmiornica") z armatą 125 mm. Planuje się też aby każda z 8 dywizji i brygad oraz brygada specnazu, posiadała kompanię bezpilotowców, zarówno rozpoznawczych jak i do retranslacji. Wszystkie te przedsięwzięcia, jak powiedział Szamanow, są podejmowane w związku z "ostatnimi wydarzeniami" które wymuszają zwiększoną zdolność błyskawicznego reagowania.

Widoczna od dłuższego czasu odbudowa imperialnych struktur organizacyjnych armii rosyjskiej, powinna niepokoić. Widać wyraźnie że pułkownik KGB a obecnie prezydent Rosji W. Putin nie tylko nie przestał marzyć o odbudowie imperium co najmniej w granicach dawnego ZSRS, ale podejmuje konkretne działania żeby to zrealizować jak najszybciej. Dla nas oznacza to konieczność przygotowania się na nową epokę wojen w Europie.

Cały wywiad z Szamanowem można przeczytać tu:  http://rusnovosti.ru/posts/375127

2 cze 2015

Rosja odtworzyła 1 Gwardyjską Armię Pancerną

Jak podał wczoraj rosyjski blog bmpd, 13 listopada 2014 roku, Rosja odtworzyła 1 Gwardyjską Armię Pancerną. Jej dowództwo znajduje się w osiedlu Bakowka w mieście Odincowo w obwodzie moskiewskim. Sformowanie nowego dowództwa ma związek z przeniesieniem dowództwa 20 Armii ogólnowojskowej z Miejscowości Mulino w obwodzie Niżny Nowogród, do Woroneża, bliżej granicy z Ukrainą. Ma ono tam zabezpieczyć dowodzenie nowym zgrupowaniem wojsk utworzonym w związku z sytuacją na Ukrainie. Natomiast pod dowództwo 1 Armii Pancernej wejdą dywizje i niektóre brygady podległe dotychczas 20 Armii, stacjonujące w pobliżu Moskwy: 4 Gwardyjska Kantemirowska Dywizja Pancerna (stacjonująca w Naro-Fomińsku), 2 Gwardyjska Tamańska Dywizja Zmechanizowana (stacjonująca w Alabino), 6 Brygada Pancerna z Niżnego Nowogrodu oraz 27 Gwardyjska Sewastopolska Brygada Zmechanizowana z Moskwy. Jak podaje rosyjskie ministerstwo obrony, zadaniem nowej 1 Armii Pancernej ma być osłona Moskwy przed zagrożeniem z kierunku państw bałtyckich i Białorusi. W rzeczywistości, armia pancerna jako typowo zaczepny związek uderzeniowy może służyć do inwazji na państwa Bałtyckie lub Białoruś. Do obrony wystarczyłaby zwykła armia ogólnowojskowa.
 Ostatnio w Rosji popularna była ta mapka przedstawiająca atak NATO na Rosję. Teraz wiadomo dlaczego ją rozpowszechniano.

Co znamienne, 1 Gwardyjska Armia Pancerna została kontynuatorką tradycji armii okupującej wschodnie Niemcy od II Wojny Światowej, przeniesionej następnie z terenów b. NRD i rozformowanej w 1999 roku. Można przypuszczać że w zamyśle rosyjskiego dowództwa, nowa armia będzie służyć jako pancerna pięść mająca rozbić rachityczne brygady piechoty krajów bałtyckich pierwszym uderzeniem. Wiadomo że została już sformowana nowa brygada dowodzenia w składzie nowej armii (we wsi Sieljatino w rejonie Naro-Fomińskim). Niejasne jest czy i które inne oddziały armijne przeszły do nowej armii lub pozostały w dotychczasowym podporządkowaniu. Z pewnością należy oczekiwać sformowania nowych armijnych brygad artylerii, rakiet, przeciwlotniczej, rozpoznawczej, saperów, itd.

W skład 20 Armii w Woroneżu weszły podobno 9 Brygada Zmotoryzowana przeniesiona z Niżnego Nowogrodu do Boguczar w obwodzie woroneskim, rozwijana z 262 Bazy Przechowywania i Remontu Sprzętu Wojskowego 1 Brygada Pancerna, a także wejdzie nowa brygada zmechanizowana planowana do sformowania w 2015 roku w m. Jelnie w obwodzie smoleńskim. Wiadomo też że w pobliże granicy z Ukrainą przeniesiono też kilka brygad z okolic Kaukazu.

27 maj 2015

Polska na wielkiej szachownicy


 Grafika Stratforu przedstawiająca lądowe połączenia nowego chińskiego jedwabnego szlaku uzupełniona przez zaznaczenie punktów wojen (niebieskie krzyżyki). Ciekawe komu zależy żeby odciąć Chiny od Europy? Oczywiście nie Europie, ale głównemu konkurentowi Chin - USA. Swój interes w przecięciu południowej trasy jedwabnego szlaku ma także Rosja, bo dzięki temu jedyna bezpieczna droga połączenia z Europą będzie musiała przebiegać przez jej terytorium. Patrząc na ten rysunek można się zastanawiać jakie będą następne kroki na tej euro-azjatyckiej "wielkiej szachownicy". Warto zwrócić uwagę, na następne miejsce gdzie USA mogą przeciąć nitkę jedwabnego szlaku, północną nitkę prowadzącą przez Rosję, której Stratfor na tym rysunku nie zaznaczył. Tym miejscem, najsłabszym miejscem, jest Białoruś. Jednak miejscem gdzie USA mają największe wpływy, jest Polska.
Najkrótsza i najtańsza droga lądowa z Europy zachodniej do Chin wiedzie przez Równinę Środkowoeuropejską, czyli Polskę, Białoruś i Rosję (czerwona linia przerywana), lub Ukrainę. Rys. Stratfor, uzupełnienie moje.

Koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku, na który składają się trasy lądowa i morska, została przedstawiona przez lidera ChRL Xi Jinpinga jesienią 2013 roku. Zakłada ona utworzenie sieci połączeń infrastrukturalnych, głównie korytarzy transportowych, pomiędzy ChRL i Europą - najważniejszym chińskim partnerem gospodarczym. Wiąże się to z ogromnymi inwestycjami w infrastrukturę ale Chiny mają dość pieniędzy by je przeprowadzić. Przewidział to Zbigniew Brzeziński który w swojej książce "Wielka szachownica" wymienił region Środkowego Wschodu jako jeden z kluczowych dla pokrzyżowania planów Chin. Trasa morska przebiega między innymi przez Morze Południowochińskie. Tam również mają już miejsce ogromne projekty infrastrukturalne między innymi budowa sztucznych wysp przez Chiny, co jest gorąco kontestowane przez USA. Chiny niedawno ogłosiły że próba USA zablokowania tych działań będzie oznaczać wojnę.

14 maj 2015

Rosyjskie zbrojenia w 2015 roku

W 2015 roku rosyjskie Ministerstwo Obrony zakupi więcej nowego uzbrojenia niż polski MON planuje zakupić w ciągu 10 lat, według tak nagłaśnianego programu modernizacji.

W wojskach lądowych będą to między innymi, 2 kompleksy rakietowe Iskander-M (mogące wystrzeliwać zarówno rakiety balistyczne o zasięgu ponad 500 km, jak i pociski manewrujące o zasięgu prawdopodobnie około 2500 km), 701 czołgów, bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych oraz 1545 wielozadaniowych samochodów opancerzonych. 

Dla przypomnienia, w ubiegłym roku Rosja wyposażyła swoje wojska lądowe w 300 zmodernizowanych czołgów, 300 bwp i transporterów opancerzonych oraz 5000 samochodów. Do wyposażenie weszły 2 kompleksy rakietowe Iskander-M i 2 systemy rakiet przeciwlotniczych S-300W4 zdolne do rażenia celów na odległość 400 km.

W siłach powietrznych, w 2015 roku, zamierza się wprowadzić między innymi 126 nowych samolotów, 88 nowych śmigłowców, 1 kompletną brygadę przeciwlotniczą wyposażoną w systemy S-300W4 i przezbroić 3 pułki rakiet przeciwlotniczych w systemy rakietowe S-400.

W ubiegłym roku, rosyjskie siły powietrzne otrzymały między innymi 53 wielozadaniowe myśliwce Su-30 i Su-35, 16 wielozadaniowych bombowców taktycznych Su-34 i 18 myśliwców MiG-31BM, 46 śmigłowców bojowych i 72 śmigłowce transportowe. Wojska przeciwlotnicze sił powietrznych otrzymały 7 systemów rakietowych S-400.

Źródło: TASS.

6 maj 2015

Wieża czołgu T-14

 Pojawiły się zdjęcia wieży nowego rosyjskiego czołgu T-14 Armata. Trzeba odnotować kilka nowych ciekawych pomysłów konstruktorów.


 Czołg wyposażono w automatyczny system obrony przed nadlatującymi pociskami, Afganit. Jego wyrzutnie widać w dolnej części wieży. Oprócz tego, czołg ma nowego typu wyrzutnie pocisków dymnych mniejszego kalibru niż dotychczas używane w rosyjskich czołgach granaty 81 mm systemu Tucza. Są one umieszczone w pakietach po 12 sztuk na dwóch obrotowych wyrzutniach na dachu wieży, oraz, co jest nowością, nieruchomo, w 2 pakietach umieszczonych pionowo, również w wieży. Dzięki temu, w wybranym kierunku można wystrzelić jednocześnie większą liczbę granatów, nawet wszystkie umieszczone na wyrzutniach obrotowych. Pakiety wyrzutni pionowych służą do stawiania zasłony aerozolowej od góry. Ten kierunek zagrożenia jest coraz ważniejszy w związku z coraz większym rozpowszechnieniem artyleryjskiej amunicji inteligentnej. Przy ostrzale czołgu pociskami artyleryjskimi naprowadzanymi na podczerwień takimi jak Bonus, czy ppk takimi jak Spike, mogącymi atakować z góry, nad czołgiem stawiana jest chmura aerozolu i wystrzeliwane są pułapki termiczne i radiolokacyjne. Być może wyrzutnie mogą pełnić też rolę obronną, jeśli zostaną uzbrojone w pociski odłamkowe.

 Schemat pokazujący zasadę działania systemu ochrony przed bronią precyzyjną.

Na wieży umieszczono zblokowany z celownikiem panoramicznym km 7,62 mm. Nie zdecydowano się na działko 30 mm ani granatnik 57 mm jak sugerowali niektórzy. 

Widoczna obrotowa wyrzutnia granatów dymnych i zakłócających, wyrzutnie systemu obrony Afganit, czujniki opromieniowania, radar.

Pewien powód do kpin z rosyjskiej techniki stworzyły fotografie pokazujące elementy osłony wieży wykonane z cienkiej blachy najwyraźniej wyklepane ręcznie młotkiem. Jednak trzeba pamiętać ze są to egzemplarze prototypowe.