26 sie 2016

Rosyjskie rejony umocnione

Na Dalekim Wschodzie, gdzie Rosja musiała bronić się przed wrogiem przeważającym pod względem liczebności i dysponującym silnym wsparciem artyleryjskim, a także w kilku innych miejscach, tworzyła rejony umocnione. Pod koniec lat 1960, po zaostrzeniu się stosunków pomiędzy Chinami (wówczas już mocarstwem jądrowym) i Rosją sowiecką,  rozpoczęto budowę nowych rejonów umocnionych na Dalekim Wschodzie i Zabajkalu. Była ona kontynuowana w latach 1970 aż do początku lat 1990.

Rejony umocnione tworzono tam, gdzie armia sowiecka musiała, dysponując ograniczonymi siłami (bo jej siły główne były skierowane przeciwko Zachodowi) rozwiązać problem obrony w terenie gdzie nie można było się cofać (rejon Władywostoku), strategicznych linii komunikacyjnych (kolei transsyberyjskiej, Zabajkale) lub na drugorzędnych kierunkach, ale broniących podejść do obszarów o dużym znaczeniu gospodarczym (Zakaukazie - tereny roponośne).

Według rosyjskiej definicji, wojska rejonów umocnionych są formacją przeznaczoną do prowadzenia, samodzielnie lub we współdziałaniu z wojskami operacyjnymi, długotrwałej, wytrwałej obrony ważnych odcinków granicy państwowej lub poszczególnych ważnych rejonów (terytoriów), przygotowanych jako rejony ufortyfikowane (dziesiątki kilometrów złożonych obiektów inżynieryjnych, różnorodnych zapór, kierowanych i niekierowanych pól minowych), to jest przygotowanych pod względem inżynieryjnym.



Czołgowy punkt ogniowy na bazie czołgu IS-2 przy trasie Władywostok - Chabarowsk. Pozycja 12 kczpo 1 RU.

W końcu 1969 roku, po incydentach na granicy chińsko-rosyjskiej, w obliczu groźby wojny z Chinami, dla obrony podejść do Władywostoku od strony lądu, w składzie Floty Oceanu Spokojnego utworzono Władywostocki Rejon Obronny. Organizacyjnie rejon podzielony był na 2 sektory: południowy - zabezpieczający obronę od strony morza (w jego skład wchodziły okręty i 6 brzegowych baterii artylerii) i północny - podstawowy w systemie obrony - broniący podejść od strony lądu. Sektor północny obejmował teren o szerokości ok. 50 km od frontu i 30 km w głębi. Na początku  lat 1970 przystąpiono tam do formowania Rejonu Umocnionego nr 1.
Jego dowództwu na początku lat 1980 podlegało:
- 5 samodzielnych batalionów karabinów maszynowych i artylerii (budowano je żmudnie - do 1982 roku były to tylko kompanie km),
- 3 samodzielne dywizjony artylerii, po 6 baterii w każdym (!),
- kompania czołgowych punktów ogniowych (wkopane w ziemię i połączone z betonowymi schronami czołgi starszych typów),
- pododdział elektrycznych zapór inżynieryjnych (rodzaj zapory małowidocznej podłączonej do wysokiego napięcia).

W okresie zagrożenia, przewidywano przeformowanie wszystkich pododdziałów szkolnych i budowlanych floty, w morskie bataliony i pułki strzelców. W tym celu na składach przechowywano niezbędne uzbrojenie i sprzęt wojskowy. Systematycznie prowadzono ćwiczenia WRO. Rozgrywano warianty operacyjnego wypełnienia 1 Rejonu Umocnionego zarówno oddziałami 55 Dywizji Piechoty Morskiej, jak i morskimi pułkami strzelców.
 Były to wyłącznie siły lądowe Folty Oceanu Spokojnego. Oprócz nich, na pograniczu z Chinami w spornym rejonie, znajdowało się 7 dywizji pancernych, 34 zmechanizowane i 1 powietrznodesantowa. Po stronie chińskiej w rejonie stało 70 dywizji, w tym 12 pancernych.

Rejon został rozformowany w 1994 roku, po podpisaniu w 1991 roku układu kończącego spory terytorialne pomiędzy Rosją a Chinami i zwrocie przez Rosję wyspy Damanskij na rzece Ussuri Chinom.

Od 1972 roku w pobliżu wsi Ugolnaja istniał 85 RU Floty Oceanu Spokojnego (w niepełnym składzie - ok. 500 żołnierzy). Jego żołnierze nosili umundurowanie piechoty morskiej (z tego powodu czasami w piśmiennictwie omyłkowo jednostkę nazywa się 85 Pułkiem PM). Jego trzon tworzyło 5 batalionów: 2 bataliony zmotoryzowane na BTR-60, 1 batalion czołgów (T-54) oraz 2 bataliony karabinów maszynowych i artylerii (mieli w nich samobieżne haubice 152 mm), nie licząc innych samodzielnych kompanii i plutonów.

Schemat stanowiska wieży czołgowej - rzut z boku.


 W 1964 roku, chiński premier zgłosił otwarcie pretensje terytorialne wobec ZSSR. Zmusiło to Rosję do doprowadzenia do odpowiedniego stanu istniejące RU i budowy nowych. W marcu 1966 roku, dla obrony linii kolejowych  w Zabajkalu, przystąpiono do formowania 97 RU (sztab we wsi Biliutyj, na płd-wschód od Czity), i 114 RU (w. Szczerłowa Gora). W skład każdego z nich wchodziło po:
- 3 bataliony zmotoryzowane (każdy po 4 kompanie),
- 4 bataliony czołgów (w każdym po 4 kompanie) z czołgami T-34-85, IS-2, IS-3, IS-4, T-54, T-55, OT-55 (był to czołg T-54B z miotaczem ognia w miejsce sprzężonego z armatą km a w kadłubie miał kursowy km), w późniejszych latach używano też czołgów T-62 i T-72,
- 2 samodzielne bataliony karabinów maszynowych i artylerii (bataliony te składały się z 6 kompanii, z czego 2 czołgowych liczących po 10 TO-55 i IS-4 - wycofano je dopiero w 1997 roku),
-  dywizjonie ppanc (18 armat 85 mm),
- baterii artylerii rakietowej (4 BM-13)
- kompanie: saperów, łączności, remontowa. 
Mocą uzbrojenia taki rejon umocniony niewiele ustępował zwykłej dywizji strzelców zmotoryzowanych (miał około 230 czołgów) a w stanach osobowych był równy brygadzie strzelców zmotoryzowanych.

Schemat czołgowego punktu ogniowego - rzut z boku.

Inne RU miały nieco inną organizację, bardziej podobną do pułku strzelców zmotoryzowanych. W ich skład wchodziło 3-4 bataliony karabinów maszynowych i artylerii, batalion czołgów, k.saperów, pl (lub kompania) łączności.

 Rejony umocnione znajdowały się na Zakaukaziu (numery 6-9), w Zabajkalu, ale przede wszystkim na Dalekim Wschodzie, w końcu lat 1980 było ich 10. W późniejszym czasie niektóre zostały przeformowana w w pułki karabinów maszynowych i artylerii (pkmia) a po normalizacji stosunków z Chinami, w latach 1990 rozformowane. Jednak niektóre przetrwały dłużej, na przykład 13,15, 17 i 20 RU zostały rozformowane w 2007 roku. Na Dalekim Wschodzie Rosja nadal utrzymuje 18 Dywizję Karabinów Maszynowych i Artylerii w składzie 2 pułków kmia broniącą Wysp Kurylskich zagarniętych Japonii w ostatniej fazie wojny i formuje nowe jednostki (planuje się utworzyć 2 nowe jednostki na jeszcze 2 wyspach kurylskich).

Informacja o rejonach umocnionych w połowie lat 1980 - początku 1990:
- 1 RU Floty OS, sformowany 8.12.1977, rozformowany 1.12.1994 roku.
- 2 Chabarowski RU, zn. na wyspach, w miejscu gdzie wpadała Ussuri do Amuru (43KA).
- 3 RU - Ust-Sungaryjski, dyslokowny we wsi Leninskoje Żydowskiego OA (43KA).
- 4 RU w m. Kraskino (5A).
- 5 RU w m. Popowka (5A), miał 2 bkmia.
- 6 RU - Gruzja (48 i 54 bkmia), 31KA.
- 7 RU - Armenia (69 i 78 bkmia), 7A.
- 8 RU - Gruzja,
- 9 RU - Armenia (1555 i 1581 bkmia).
- 13 RU w Pogranicznym (5A) miał 9 bkmia, powstał w 1998, w 2007 rozformowany.
- 14 RU (w. Szczerłowa Góra, 36 A, sztab armii - m. Borzja), istniał w 1988 roku. Prawdop. utworzony wiosną 1966 roku jako 114 RU).
.- 15 RU w Nowo-Georgijewce (5A). Dołączony w 1998, do 2007 rozformowany.
- 16 RU (Dauria (36 A), istniał w 1988 roku.
- 17 RU, Dalniereczeńsk (wcześniej m. Iman) - istniał w latach 1985-1991.W 2007 rozformowany. Składał się z 3 bkmia, bcz, dar, pododdziałów zabezp.
- 18 RU - W jego skład wchodził 960 batalion czołgowych punktów ogniowych.
- 19 RU (w. Biliutyj, 36 A). Istniał w 1988 roku. Prawdop. sformowany wiosną 1966 jako 97 RU.
- 20 RU (w. Barabaszcz, rejon Chasan, 5A). Od 11.12.89 - 250 Pułk KMiA. W 2007 rozformowany. W połowie lat 1980 miał w swoim składzie: 3 bkmia, bzmot, bcz, dar, bppanc (100 mm armat), kinż-sap, i inne pododziały bojowego, tyłowego i technicznego zabezpieczenia.
- 84 RU FOS, w. Ugłowoj.
- 85 RU FOS, w. Ugolnaja.
Jak widzimy, rejony umocnione, przed utworzeniem dywizji kmia,  wchodziły w skład poszczególnych armii lub korpusów (z wyjątkiem tych podległych FOS).

W tym miejscu podkreślić należy wzorowe podejście sowieckiego a potem rosyjskiego ministerstwa obrony do budowy struktur piechoty. Nigdy nie tworzono piechoty bez  organicznych pododdziałów artylerii. Cóż bowiem z tego że piechota ma karabiny maszynowe, miny itd, kiedy może zostać unicestwiona nie widząc nawet przeciwnika, przez jego artylerię? Żeby utrzymać broniony odcinek, musi mieć swoją własną artylerię która by kontrowała ogień artylerii przeciwnika. Jak to rosyjskie podejście ma się do pomysłu lekkich "partyzanckich") formacji OT, lansowanych ostatnio przez polski MON? Takie lekkie formacje samodzielnie nie będą w stanie niczego obronić, mogą tylko prowadzić działania (wspólnie z policją i ŻW) przeciw małym grupom dywersyjno-rozpoznawczym oraz chronić niektóre obiekty jako jednostki wartownicze.

Schemat punktu ogniowego - rzut z góry.


Rejony umocnione miały różną strukturę, niektóre były bardzo liczne, na przykład 13 RU miał aż 9 batalionów km i artylerii. W niektórych była bateria a w niektórych dywizjon artylerii rakietowej. 18 RU miał w swoim składzie batalion czołgowych punktów ogniowych. Jako czołgowe punkty ogniowe wykorzystywano czołgi starszych typów wycofywane z jednostek pierwszoliniowych, które jednak można było nadal wykorzystać pomimo braku niektórych części i podzespołów, które były jednak niepotrzebne na nieruchomej pozycji, jak sprawny układ napędowy czy stabilizacja armaty.

W późniejszym czasie rejony umocnione przeformowano w pułki karabinów maszynowych i artylerii, które połączono w dywizje kmia. Między innymi 13 RU - ze sztabem w m. Pogranicznyj przeformowano w 105 PKMiA), 15 RU - Nowo-Georgijewka w 114 PKMiA, Struktura pułków prawdopodobnie odpowiadała strukturze rejonów umocnionych, przykładowo 363 Pułk KMiA 122 Dywizji KMiA, miał sztab w m. Krasnokamieńsk w obwodzie Czyta. Skład tego pułku przedstawiał się następujaco:
- k. łaczności,
- batalion czołgów (31 T-72),
- batalion kmia,
- 6 batalionów nieruchomych czołgowych punktów ogniowych (oprócz nczpo, w każdym batalionie była 1 kcz),
- dywizjon artyl. rakietowej,
- dywizjon przeciwlotniczy (Szyłka, Strzała-1, do ok. 1992 roku w miejsce Szyłek były S-60),
 - kinż-sap (oprócz pl maszyn ziemnych był tam też pluton budowy umocnień, pluton inż-sap, pluton elektrorozgraniczenia (z 20 km zagród drutu kolczastego pod napięciem),
- kompanie: rozpoznawcza, rem, chem, zaop,
- punk med.
Pułk bronił około 110 km granicy (rozwinięty mobilizacyjnie liczył do 6 tysięcy żołnierzy i miał więcej czołgów niż zwykły pułk zmotoryzowany).

 Struktura batalionów km i artylerii była w zasadzie jednakowa. Batalion miał 2 kompanie km, 1 kompanię strzelców zmotoryzowanych i baterię moździerzy. Oprócz tego, w zależności od rejonu obrony i zadań, w bkmia mogła znajdować się kompania czołgowych punktów ogniowych, 2-3 artyleryjskie półkaponiery, i pluton przeciwlotniczy uzbrojony w karabiny ZPU-2.
Batalion taki był zdecydowanie poważną strukturą, posiadającą w swoim składzie 20-22 luf artylerii ok. 300 dobrze uzbrojonych i ukrytych w ufortyfikowanych pozycjach strzeleckich żołnierzy piechoty. Szerokość odcinka obrony batalionu w rejonie Zabajkalska wynosiła około 20 km.

Kompanie karabinów maszynowych batalionu, miały w swoim składzie po 3 plutony km. Głównym uzbrojeniem plutonu było 6 karabinów PK i PKS. Oprócz tego, w każdym plutonie był jeden wielkokalibrowy karabin NSW 12,7 mm, 1 granatnik automatyczny AGS-17 i granatnik ppanc SPG-9. W niektórych plutonach mogło być po 2 wkm NSW, 2 AGS-17, 2 SPG-9 i 4 PKM, tak było w 150 batalionie kmia 363 Pułku KMiA 122 Dywizji KMiA w latach 1995-97.

Instrukcja dla załogi nieruchomego czołgowego punktu ogniowego. Ostatnie zdanie brzmi: "Wycofania nie przewiduje się!"


Kompanie zmotoryzowane miały klasyczny trzyplutonowy skład na samochodach Gaz-66. Zdarzały się też bataliony km i artylerii z kompanią czołgów, jak wspomniany 150 bkmia który miał 10 czołgów T-72 (do 1992 roku T-62) i, nieco wcześniej w 803 bkmia, w skład którego wchodziła kompania czołgów uzbrojona w 10 czołgów OT-55. Oprócz tego budowano pozycje plutonów wież czołgowych. Każda pozycja miała stanowiska dla 6 wież czołgowych. 150 bkmia miał kompanię 30 nieruchomych czołgowych punktów ogniowych (5 plutonów po 6 punktów),złożonych głównie z czołgów T-54. Były to czołgi wkopane w ziemię, (wystawała tylko wieża) pod którymi były 2 piętrowe bunkry z pomieszczeniami do wypoczynku, mag. amunicji itd, wychodziło się z nich opancerzonymi drzwiami do okopów a do czołgu wchodziło się włazem dennym). Wokół nczpo rozciągnięta była niska zapora z drutu kolczastego i zapora małowidoczna (bardzo cienki wytrzymały drut stalowy który zaplątywał się w nogi) w promieniu 30-40 metrów - żeby na odległość rzutu granatem trudno było podejść. W czasie wojny teren dodatkowo minowano minami PMN i POMZ-2 a także minami sygnałowym w przejściach w zagrodach.

Tu można przypomnieć że, kiedy w latach 1980 Polska musiała pozbyć się lub zagospodarować nadwyżkę czołgów w ramach traktatu o redukcji zbrojeń konwencjonalnych CFE-1, w Wojskowym Przeglądzie Technicznym ukazał się artykuł opisujący szczegółowo propozycję zagospodarowania części wież czołgów T-55 (było ich kilka tysięcy) jako przewoźnych punktów ogniowych, umieszczonych na stelażu z niezbędnym wyposażeniem, otoczonym elastyczną kurtyną który miał być wkopywany w ziemię.

Takie wieże mogły być przechowywane na składach i w razie potrzeby przewożone i rozstawiane w rejonach umocnionych organizowanych w zależności od kierunku i stopnia zagrożenia. Podobna propozycja dotyczyła wież transporterów SKOT z karabinami 14,5 mm które w dużej liczbie zostały po prostu zezłomowane. Niestety nikt z rządzących nie był wówczas zainteresowany takimi rozwiązaniami. Brak wyobraźni a może celowa destrukcja, to pytanie już tylko do historyków. Czy dzisiejsi politycy okażą się mądrzejsi? Wątpliwe, sądząc po tym co się obserwuje w MON. Według najnowszych informacji, wojska OT mają być uzbrojone tylko w "lekką, przenośną broń, podobnie jak wojska specjalne". Nie pozwoli to im prowadzić "długotrwałej i upartej obrony" a jedynie prowadzić nierówną walkę partyzancką na terenach okupowanych przez nieprzyjaciela. Pozwoli za to politykom, mydlić oczy społeczeństwu że coś się zrobiło.

W latach 1989-90 w dalekowschodnim i zabajkalskim okręgach wojskowych, na bazie dywizji zmotoryzowanych, sformowano 7 dywizji karabinów maszynowych i artylerii oraz jedną (18 DKMiA) na bazie samodzielnych jednostek.
Istniały następujące dywizje kmia:
- 18 DKMiA - wyspy Iturup i Kunaszyr (obecnie w rozbudowie).
- 122 DKMiA - 36 Armia, Zabajkalski OW, Bilityj, obw. Czyta.
- 126 DKMiA - 43 KA, Dalekowschodni OW, Birobidżan, Żydowski OA, Karaj Chabarowski.
- 127 DKMiA - 5A, DOW, Sergiejewka, Kraj Nadmorski.
- 128 DKMiA - 43 KA, DOW, Babstowo, Żydowski OA, Kraj Chabarowski.
- 129 DKMiA - 5A, DOW, Barabasz, Kraj Nadmorski.
- 130 DKMiA - 15A, DOW, Lesozawodsk, Kraj Nadmorski.
- 131 DKMiA - 36A, Zabajkalski OW, Sretiensk, Obwód Czyta.

Większość dkmia została rozformowana lub przeformowana ponownie w dywizje bądź brygady strzelców do 2009 roku (z wyjątkiem 18 DKMiA ze sztabem na wyspie Iturup).
Przykładowo 122 Dywizja KMiA powstała na bazie122 Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych, składała się z pułku kmia, pułku zmot, pułku czołgów, pułku artylerii (hs 152 mm), dywizjonu rakiet plot (Kub), dywizjonu ppanc (armaty MT-12), binż-sap, bchem, bł, pododdziały tyłowe. W 2001 roku dywizja została przeformowana ponownie w dywizję strzelców zmotoryzowanych i przeniesiona do Kraju Ałtajskiego.

Rejony umocnione mają długą historię w Rosji sowieckiej. Przed 2 Wojną Światową, były budowane w pobliżu zachodnich granic ZSSR, jednak na rozkaz Stalina zostały zlikwidowane ponieważ Armia Czerwona przygotowywała się do podboju Europy a nie do obrony Rosji. Tam gdzie Rosjanie obawiali się uderzenia przeważających sił wroga, tam budowali rejony umocnione. Tam gdzie przeciwnik był stosunkowo słabszy, Rosjanie szykowali armię do uderzenia.
Z perspektywy historii widać, że Rosja chętnie korzysta ze słabości swoich sąsiadów i zagarnia ich ziemie, nawet niewielkie skrawki. Potem, kiedy sąsiad okrzepnie, Rosja umacnia się na zagarniętych terenach, kiedy trzeba budując fortyfikacje. Jeśli sąsiad jest wystarczająco silny i stanowczy, Rosja przystępuje do negocjacji, które mogą trwać latami. Kiedy zdecyduje się oddać sporny teren, może nawet demonstracyjnie zwiększyć liczebność swoich sił w rejonie konfliktu, żeby wzmocnić swoją kartę przetargową. Tak było w przypadku Chin, tak może być i z Japonią. Być może tak jest dziś również z Ukrainą, gdzie Rosja, przed spotkaniem G-20, wykonuje bardzo dziwne ruchy w 3 okręgach wojskowych, chociaż nic nie wskazuje na to że jest gotowa rozpocząć dużą wojnę.

Podsumowując, tworzenie rejonów umocnionych jest nadal skuteczną formą przygotowania obrony. Jednostki forteczne mogą bronić rejonów o szerokości 2-4 i więcej razy większej od zwykłej piechoty zmechanizowanej. Są przy tym znacznie bardziej odporne. Pozwalają efektywnie wykorzystywać uzbrojenie starszego typu, wycofane z linii, częściowo niesprawne, pozbawione zapasu części zamiennych, przy mniejszej liczbie żołnierzy. Wymagają jednak wsparcia artylerii i czasu na inżynieryjne przygotowanie terenu, w tym rozbudowę fortyfikacyjną (jednak użycie szybkoschnących nowoczesnych betonów, prefabrykatów i kontenerowych schronów może ten czas  skrócić). W warunkach Polski należałoby przewidywać budowę takich rejonów na podejściach do Warszawy, Elbląga, Suwałk. Jeżeli Rosja była gotowa bronić ukradzionych ziem w tak przemyślany sposób, dlaczego w Polsce nikt nie czyni podobnych wysiłków, by przygotować obronę ziem rdzennie polskich?


Wykorzystano materiały W. Iwanowicza, broszury nt. umocnień wokół Władywostoku, wspomnienia d-cy 20 RU E.M.Wierchowina i inne publikowane na forum ryadovoy.ru .

Ostatnia edycja 29.08.2016.

21 sie 2016

Białoruś będzie następna?

Andriej Iłłarionow, były doradca Putina, uważa, że następna duża operacja wojskowa szykowana przez Moskwę, odbędzie się nie na Ukrainie, ale na Białorusi. Propagandowa aktywność rosyjskich mediów koncentruje się obecnie wokół nagłaśniania rosyjskiej aktywności militarnej wokół Ukrainy. Tymczasem aktywność Putina wokół Ukrainy może mieć na celu odwrócenie uwagi od innych operacji.

Jak podaje portal Kresy24, Iłłarionow uważa, że niepokojąca jest zbyt otwarta ze strony Rosji demonstracja ruchu sił zbrojnych na Krymie i na wschodzie. "Jest dużo szumu propagandowego. Kiedy Putin naprawdę zamierza wykonać jakąś ważną operację, to nie ogłasza tego, nie mówi o przygotowaniu wojsk. (...) Prawdopodobnie, wszystko co się dziej, to próba odwrócenia uwagi od innych operacji"- mówi Iłłarionow. "Powiedziano nam, że reaktywowano szturmową armię pancerną. Najlepsze rosyjskie oddziały stacjonują teraz w rejonie Smoleńska i Jelni (40 km. od białoruskiej granicy). Jednocześnie mówią nam, że rzekomo skierowane będą one na Ukrainę. Ale ja w to wątpię. Spójrzmy na mapę. To nawet nie Briańsk, który w jakiś sposób można jeszcze związywać z kierunkiem ukraińskim. Ale Smoleńsk tu nie pasuje - to białoruski kierunek. Tak więc na kierunku ukraińskim robi się dużo hałasu a najlepsze szturmowe oddziały pancerne rzeczywiście stacjonują pod Smoleńskiem" – podkreśla Iłłarionow. "Zawsze uczono nas, że należy obserwować dyslokację broni ciężkiej, której nie można cicho i w sposób natychmiastowy przetransportować na dużych odległościach. Nie jest to desant, ani jednostki sił specjalnych. Czołgi nie przemieszczają się na długich dystansach szybko. Uważam, że kolejnym kierunkiem  uderzenia Federacji Rosyjskiej może być Białoruś. Chociaż bardzo chciałbym się mylić" - skonstatował Iłłarionow.

 Rzeczywiście przejęcie pełnej kontroli Białorusi dałoby Rosji zarówno możliwość ujęcia Ukrainy w kleszcze od północy, jak i wywierania presji na kraje bałtyckie i Polskę, gdyby ta chciała stać się bazą wyjściową dla natowskiej pomocy krajom bałtyckim. Gdyby Putin nakazał teraz uderzenie na Ukrainę ze wschodu, to nie tylko że powodzenie takiej operacji byłoby wątpliwe ze względu na rozległość kraju i słabość sił konwencjonalnych Rosji, ale dałoby czas NATO na wzmocnienie swojej flanki wschodniej a Białoruś prawdopodobnie jeszcze bardziej zbliżyłaby się do Zachodu. Jeżeli prawdą jest, to co mówią eksperci, że Rosja chce całej Ukrainy, a nie tylko jej wschodniej części, to Moskwie w tej chwili potrzebny jest "ruch konika szachowego" w kierunku Mińska. Prawdopodobnie nie będzie to jednak operacja militarna, ale presja na prezydenta Łukaszenkę, który powinien "dobrowolnie" zgodzić się na wprowadzenie wojsk rosyjskich. W jaki sposób Putin może skłonić Łukaszenkę do większej współpracy? Może nastąpi jakaś prowokacja na granicy ukraińsko-białoruskiej, może atak na dyplomatów białoruskich w Kijowie, a może w Warszawie lub Białymstoku? Możliwa jest też wymiana samego Łukaszenki na kogoś innego, wachlarz możliwości FSB jest szeroki. Z pewnością jednak taka operacja jak wymiana Łukaszenki, wymaga czasu i nie nastąpi przed szczytem G-20 na którym Putin zamierza wystąpić jako gołąbek pokoju, żeby uzyskać ulgi w sankcjach.

4 sie 2016

Rosyjska wojna chemiczna i informacyjna w Syrii


Po tym jak w poniedziałek, 1 sierpnia, pod Sarakeb w prowincji Ildib w północno-zachodniej Syrii, rebelianci zestrzelili rosyjski śmigłowiec Mi-8, rosyjskie dowództwo ogłosiło że śmigłowiec wracał do bazy Hmejnim (głównej bazy wojsk rosyjskich), po dostarczeniu "pomocy humanitarnej" do Aleppo.

 W śmigłowcu zginęło 5 rosyjskich żołnierzy a zginęli oni śmiercią bohaterską, albowiem spadając, "starali się kierować maszynę tak, aby zminimalizować ofiary na ziemi" powiedział dziennikarzom rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. To standardowy schemat rosyjskich, a wcześniej sowieckich, komunikatów po wojskowych  katastrofach lotniczych.

Rosyjski Mi-8 zestrzelony w Syrii wyposażony w wyrzutnie "pomocy humanitarnej" Fot. Twitter.

Wieczorem Rosjanie ogłosili że w odwecie, w miejscu zestrzelenia  śmigłowca przeprowadzili 120 bombardowań. To już jest nowość putinowskiej Rosji. W czasach sowieckich propaganda do końca przekonywała, że trwa udzielanie pomocy humanitarnej, co najwyżej można było usłyszeć o jej nasileniu.

  Musiało to być kompleksowe czyszczenie, okazało się  bowiem, że co najmniej jedno z tych bombardowań zostało wykonane za pomocą chloru.  W rezultacie zrzucenia od 2 do 6 beczek chloru, ucierpiały 33 osoby cywilne, głównie kobiety i dzieci. Departament stanu USA poinformował że amerykanie wszczęli w tej sprawie śledztwo.

W tym momencie, zarówno rosyjska jak i syryjska rządowa propaganda zamilkła. Musiało upłynąć kilkadziesiąt godzin żeby pojawił się kolejny komunikat. W środę ogłoszono że to syryjscy rebelianci użyli broni chemicznej. Rosyjski generał Siergiej Czwarkow powiedział, że "dokonali oni ataku we wtorek wieczorem we wschodniej części Aleppo, Salah ad-Din. Zamach został przeprowadzony z rejonu kontrolowanego przez rebeliantów z ugrupowania, które Stany Zjednoczone uważają za umiarkowaną opozycję" ma się rozumieć. Gdyby to była prawda, byłby to dla Kremla niespotykanie szczęśliwy zbieg okoliczności, "przykrywa" bowiem wydarzenia poprzedniego dnia. Jednak bardziej prawdopodobne jest, że była to operacja rosyjskich wojsk specjalnych.

Wojna z użyciem broni masowego rażenia, nieodłącznie wiąże się  z wojną informacyjną. Moskwa będzie musiała coraz częściej kłamać bo jak się wydaje, w jej interesie jest dalsza eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Tylko w ten sposób może dojść do podniesienia cen ropy, co pozwoliłoby Rosji przetrwać sankcje w razie rozpoczęcia kolejnej fazy wojny z Ukrainą.

1 sie 2016

Eitan - nowy transporter armii izraelskiej

Ministerstwo obrony Izraela ujawniło dziś prototyp nowego, kołowego transportera opancerzonego w układzie 8x8, Eitan. W środku mieści się 12 żołnierzy, w tym dowódca, celowniczy i kierowca. Ma zastąpić stare gąsienicowe transportery opancerzone M-113 które są bardzo podatne na pociski przeciwpancerne i działanie min.

Transporter kołowy Eitan, prototyp.

 Nie zastąpi on ciężkich gąsienicowych transporterów izraelskiej piechoty Namer, a jedynie je uzupełni. Masa nowego wozu będzie wynosiła od 30 do 35 ton. Moc silnika 750 KM pozwoli osiągnąć prędkość ok. 90 km/h. Wóz ma mieć aktywny system ochrony najnowszej generacji do przechwytywania pocisków z rgppanc i ppk.. Będzie to prawdopodobnie najlepiej chroniony transporter kołowy piechoty świata obok niemieckiego Boxera. Kołowy układ jezdny pozwoli szybko przerzucać piechotę pomiędzy sektorami działań bojowych po drogach bitych, bez konieczności używania  zestawów transportowych. Pozwoli to szybciej wprowadzać piechotę do walki.


Będzie posiadał słabszą ochronę od Namera, ale dzięki jego mobilności, wzrośnie ogólny poziom efektywności działań. Informacje o pracach nad takim pojazdem były już w ubiegłym roku, jednak nie ujawniano jego zdjęć. Do 2020 roku ma powstać cała rodzina pojazdów. Na razie powstał pierwszy prototyp wyposażony w zdalnie sterowany moduł uzbrojony w karabin maszynowy, ale oczekuje się będą również wersje z armatą 30/40 mm.


Nowy transporter pozwoli znacznie zwiększyć mobilność operacyjną izraelskiej armii co może wskazywać że postawiono na prowadzenie głębokich działań rajdowych na terytorium sąsiednich państw w miejsce konwencjonalnego przełamywania silnie umocnionego terenu co skończyło się porażką w Libanie. Nowy sposób działania może przypominać działania rajdowe dawnej armii Rodezji. Stało się to możliwe po zmianach na Bliskim wschodzie, zwłaszcza w Syrii, gdzie tereny przy granicy z Izraelem są opanowane przez siły Państwa Islamskiego. Obecnie strategia Izraela koncentruje się raczej na rozbijaniu państw sąsiednich od wewnątrz poprzez działania służb specjalnych i interwencje USA a dopiero później ewentualnym prowadzeniu działań Tsahalu jeśli wystąpi taka potrzeba lub możliwość.

22 lip 2016

Broń laserowa użyta na Ukrainie


Agencja Interfax-Ukraina poinformowała o użyciu przez rosyjskie wojska okupujące wschodnią Ukrainę broni laserowej. "18 lipca br. żołnierze z naszych oddziałów straży granicznej zetknęli się prawdopodobnie z wykorzystaniem przez przeciwnika broni laserowej” – powiedział rzecznik Służby Granicznej Oleg Słobodian. Obiektem ataku był posterunek straży granicznej Marinka należący do oddziału kramatorskiego. Trzech ukraińskich żołnierzy doznało poparzeń oczu, mają uszkodzoną siatkówkę i znajdują się w szpitalu. „Charakter tych oparzeń i wstępna diagnoza medyczna pozwalają wyciągnąć wniosek o zastosowaniu przez przeciwnika emiterów wiązki świetlnej wysokiej mocy” – powiedział ukraiński wojskowy. Atak nastąpił w czasie obserwacji terenu przez lornetki.

Laserowa broń oślepiająca jest zakazana przez umowy międzynarodowe, działa na zasadzie wyzwalania silnego impulsu laserowego w momencie odbicia promienia kontrolnego przez szkła przyrządów obserwacyjnych. Można wyróżnić kilka rodzajów tej broni w zależności od efektów: począwszy od czasowego olśnienia, do czego wystarczy zwykły laser, poprzez uszkodzenie siatkówki oka, aż do uszkodzenia elementów przyrządów obserwacyjnych. Do czasowego oślepienia człowieka wystarczy moc światła większa niż 1 mW/cm2, do oparzeń i nieodwracalnych zmian w oku potrzeba 2,5 mW/cm2. Odrębną kategorią są lasery bojowe zdolne do uszkodzenia i niszczenia poszycia samolotów i rakiet co wymaga jednak znacznie większych mocy rzędu co najmniej 10 - 100 KW na wyjściu.

Jednym z pierwszych krajów który wyposażył swoją armię w laserową broń oślepiającą był Izrael. W latach 1980 rosyjskie "kutry rybackie" kilkakrotnie oślepiały laserami amerykańskich pilotów, jednak rewizje amerykańskiej straży granicznej nigdy niczego nie wykryły. Rosjanie oślepiali również laserami amerykańskie satelity rozpoznawcze. Kolejnym krajem który od dawna używa laserów oślepiających są Chiny. Znane są fotografie laserów oślepiających umieszczonych na wieżach czołgów jeszcze z ubiegłego wieku a chiński "karabin laserowy" jest nawet oferowany na sprzedaż. Ostatnio duże postępy w konstruowaniu broni laserowej odnotowują Niemcy. Firma Rheinmetall prezentowała już kilka lat temu laser o mocy 10 KW i zasięgu bojowym 2-5 km (docelowo 100 KW i 10 km). Obecnie umieszczono go na transporterze Boxer. Za przodujące uważa się osiągnięcia USA. Duży postęp w miniaturyzacji nastąpił dzięki skonstruowaniu laserów światłowodowych.

Chiński karabin laserowy.

 Użycie przez Rosję laserów w Donbasie było do przewidzenia gdyż wpisuje się w ciąg działań propagandowych mających podnieść wśród Rosjan wiarę w potęgę Kremla osłabioną ostatnio decyzjami NATO o wzmocnieniu wschodniej flanki. Agencja TASS informowała ostatnio o bliskim wprowadzeniu do użytku bombowców atakujących z kosmosu i innych "cudownych broniach" mających dowodzić że Moskwa jest silna.


Sowiecki laser na podwoziu ZSU-23-4, lata 1980.
Prace nad laserami dużej mocy były prowadzone w ZSSR od początku wynalezienia lasera. Jeden z sowieckich naukowców twierdził nawet że za pomocą lasera można doprowadzić do wybuchów na Słońcu. Później w ramach rosyjskiej wersji "Gwiezdnych Wojen" testowano kilka typów laserów bojowych umieszczonych na samolocie IŁ-76, module kosmicznym Skif-DM (Polus) wynoszonym przez rakietę Energia oraz na różnych podwoziach i naczepach samochodowych.

Sowiecki laser eksperymentalny MLTK-50, lata 1980.
Opracowano też wersję do zakłócania i mylenia systemów naprowadzania artyleryjskich pocisków inteligentnych. Kilka lat temu Rosja wznowiła prace nad laserami bojowymi. W grudniu 2014 r. mówił o tym ówczesny szef Sztabu Generalnego armii rosyjskiej gen. Jurij Bałujewskij a w 2015 r. dowódca rosyjskich Wojsk Obrony Powietrznej i Kosmicznej generał-major K. Makarow przyznał, że Rosja dysponuje już bronią do oślepiania obserwatorów i rażenia celów wojskowych.

http://nv.ua/ukr/ukraine/events/troje 
http://reporters.pl/1442/ukraina-zaa

Uzupełnienie:

W środę, 3 sierpnia wieczorem, rosyjskie media podały informację że "rosyjską armię doposażono w broń laserową". Jak podał rosyjski portal propagandowy Sputnik, rosyjski wiceminister obrony Jurij Borisow powiedział, że rosyjskie siły zbrojne "otrzymały "oddzielne egzemplarze broni laserowej". Taką informację Borisow podał podczas uroczystości poświęconej 70-leciu rosyjskiego Federalnego Ośrodka Badań Nuklearnych. Ma to oczywisty związek z ostatnim użyciem broni laserowej na Ukrainie. Ekipa rządząca na Kremlu bardzo potrzebuje sukcesu by "przykryć" informacje o wzmocnieniu wschodniej flanki przez NATO. Wydarzenie to pokazuje, jak słaba jest obecna władza w Moskwie i jak bardzo obawia się ona wewnętrznego przewrotu, skoro ucieka się do takich sposobów. Konieczność demonstrowania siły będzie powodować ze będzie ona coraz bardziej agresywna.

5 lip 2016

Izrael będzie czuwał nad NATO Summit Warsaw

Do Mińska Mazowieckiego przyleciała grupa izraelskich żołnierzy z bezzałogowym systemem rozpoznawczym Hermes  900, który będzie latał nad Warszawą w czasie szczytu przywódców NATO 8-9 lipca. Na czas szczytu podjęte zostały bezprecedensowe środki bezpieczeństwa. Wokół Warszawy utworzono strefę zakazu lotów w promieniu 100 km dla lekkich samolotów. Samolotom komunikacyjnym zabroniono przelotów nad wyznaczoną strefą miasta.

fot. Leszek Siporski, minskmaz.com

 Izraelski bezzałogowiec będzie latał na wysokości od 1500 do ok. 3600 metrów. Ekipa obsługująca wykonywała loty nad Mińskiem Maz. już w ubiegłym tygodniu. Start drona mieli okazję zobaczyć uczestnicy uroczystości pożegnania lotników PKW Kuwejt, które odbywało się w poniedziałek, 4 lipca 2016 na lotnisku 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Wykonał on w tym dniu loty nad Warszawą.

Minister A. Macierewicz, który brał udział w pożegnaniu, pytany przez dziennikarzy o izraelski BSL, odpowiadał krótko, że „będzie on gwarantował bezpieczeństwo podczas nadchodzącego szczytu NATO oraz Światowych Dni Młodzieży". Jest to bardzo ciekawe, zwłaszcza w odniesieniu do szczytu NATO. Izrael jest państwem nie należącym do NATO, mimo to przywódcy najpotężniejszego bloku militarnego świata, obdarzają go większym zaufaniem niż własnych żołnierzy. Macierewicz dodał tylko że dron będzie strzegł bezpieczeństwa "prawdopodobnie już na zawsze". Hermes 900 jest jednym z kandydatów na bezpilotowy system rozpoznawczy dla WP.

Źródło: http://minskmaz.com/news/wojskowy-dron-nad-minskiem-aktualizacja/3

28 cze 2016

Rosja przygotowuje się do dużej wojny?

Kanadyjska służba wywiadowcza Canadian Security Intelligence Service opublikowała raport mówiący że Rosja przygotowuje się do wojny na dużą skalę. Modernizacja skupia się głównie na zdolnościach potrzebnych do działań konwencjonalnych a nie do wojny hybrydowej. Nota bene jak się to ma do działań naszego MON który właśnie odwrotnie, obudził się po 2 latach od aneksji Krymu i skupia się na zdolnościach do wojny hybrydowej, nawet ćwiczył je podczas Anakondy-16, a także uzasadnia tym rozbudowę OT? Polskie kierownictwo wciąż tylko reaguje na wydarzenia i to z kilkuletnim opóźnieniem. Tymczasem właściwa strategia wymaga przewidywania wydarzeń, a nawet ich dyskretnego kreowania, często rękoma innych. Tak właśnie postępuje Rosja i wiodące państwa Zachodu.

Rzeczywiście rosyjska seria wielkich ćwiczeń ma pewna logikę. Pierwsze zakładały postawienie w stan gotowości i błyskawiczne przegrupowania na wielkie odległości liczone w tysiącach kilometrów, najbardziej rozwiniętych jednostek wschodniego i centralnego okręgów wojskowych. Potem były ćwiczenia wojsk Zachodniego i Południowego OW.  Ostatnie, przeprowadzone kilka dni temu, obejmowały postawienie w stan gotowości baz sprzętu i amunicyjnych w całym państwie!

Można powiedzieć że był to ostatni element jaki trzeba przećwiczyć przed dużą wojną i mobilizacją. Przy okazji tych ostatnich ćwiczeń, okazało się że czas mobilizacji baz sprzętu i uzbrojenia (ros: bazy chranienija i riemonta wojennoj tiechniki) i przekształcenia ich w regularne brygady zmechanizowane, pancerne czy artylerii, to zaledwie kilka dni. Tymczasem w Polsce procedury są tak rozciągnięte w czasie, że nawet mniej rozwinięte brygady potrzebują miesięcy żeby osiągnąć pełną gotowość, nie mówiąc już o jednostkach nowoformowanych.

Jak mówi kanadyjski raport, również gospodarka Rosji kształtowana jest w taki sposób, aby zapewnić maksymalną niezależność, nawet kosztem dynamiki wzrostu, co może być przygotowaniem do jeszcze większych sankcji i konieczności długotrwałego pozostawania gospodarki w izolacji w razie wybuchu wojny.

 Minister Waszczykowski powiedział w ubiegłym tygodniu, że chodzą słuchy, iż Rosja planuje jakąś operację wojskową po szczycie NATO, być może w czasie sierpniowej olimpiady w Brazylii, kiedy politycy zachodu udadzą się na wakacje. Wiadomo że wakacje lub święta na Zachodzie, zawsze były ulubionym czasem na przeprowadzanie grubych akcji przez Moskwę. Tak było podczas inwazji Czechosłowacji, Afganistanu i w czasie inwazji na Gruzję. Oficjalna decyzja NATO o rozmieszczeniu wojsk w krajach bałtyckich, mogłaby być dla Rosji wygodnym pretekstem do inwazji. Wiadomo że od samej decyzji, do jej realizacji minie co najmniej kilka miesięcy. W to okienko czasowe może próbować wstrzelić się Moskwa.

Wiadomo też że Kreml planuje i ćwiczy wojny od kilku lat na bieżąco. Jak podawały rosyjskie media kilka lat temu, Putin co najmniej raz w tygodniu odwiedza centrum dowodzenia Ministerstwa Obrony, gdzie planuje się i ćwiczy operacje wojskowe. Z drugiej strony,  nowe rosyjskie dywizje nie będą jeszcze w pełni rozwinięte przed końcem roku. Jeżeli więc dojdzie tego lata do wojny, to raczej nie będzie to wojna z NATO. Być może będzie to kolejny etap wojny w Donbasie, Może aneksja Białorusi (chociaż tu należałoby oczekiwać najpierw przewrotu wewnętrznego bo Łukaszenka ostatnio nie pała miłością do armii rosyjskiej). Logicznie biorąc, zajęcie i pełne podporządkowanie Białorusi wydaje się kolejnym koniecznym krokiem w procesie przywracania imperium.

Rosja wciąż jest za słaba żeby stawić czoła NATO w konwencjonalnej wojnie. Chociaż generał Hodges po raz kolejny ostrzegał ostatnio, że Rosjanie mają przewagę w mobilności i są w stanie zająć kraje bałtyckie szybciej, niż NATO zdoła zebrać siły. Jeśliby więc miało dojść do uderzenia na kraje bałtyckie, Rosja musiałaby przeprowadzić błyskawiczną operację wtargnięcia, a następnie chwycić się szantażu jądrowego z demonstracyjnym uderzeniem na jakiś drugorzędny cel w drugorzędnym kraju NATO, na przykład bazę lotniczą w Łasku w celu "deeskalacji" konfliktu.

Bardziej prawdopodobne niż inwazja na całą "pribałtykę", jest jednak zajęcie niewielkiej części terytorium Estonii, tej zamieszkiwanej przez największe grupy ludności rosyjskojęzycznej. Jest to część położona przy granicy rosyjskiej, w pobliżu Petersburga. Rosja miałaby dodatkowy pretekst - "likwidacja zagrożenia dla Petersburga przez odsunięcie wojsk NATO bardziej na zachód".

Zobaczymy jak się potoczą wydarzenia. Na razie widać że kierownicze koła Zachodu robią wszystko żeby sprowokować Rosjan spóźnionymi i możliwie najsłabszymi, wręcz symbolicznymi reakcjami. W rzeczywistości Moskwie prawdopodobnie bardziej zależy na zgodzie Zachodu na nowy podział Europy na strefy wpływów niż na zbrojnym zajmowaniu terytoriów, na które nie ma wystarczających sił. Jednak aby to osiągnąć, jest gotowa wywierać presję militarną, prowokować incydenty zbrojne a nawet małe wojny. Przygotowania do dużej wojny są na razie raczej rodzajem polisy ubezpieczeniowej.

18 cze 2016

Rosja przesuwa brygady na zachód


 Przed spotkaniem ministrów obrony państw NATO w Brukseli, Putin próbował straszyć. Nagłośnił przesunięcie 2 brygad z głębi Rosji nad granicę z Białorusią i Ukrainą a następnie, przed samym spotkaniem NATO,  po raz kolejny postawił siły zbrojne w stanie gotowości zarządzając niezapowiedziane manewry w całym kraju. Pod koniec maja ogłoszono że "w związku z rosnącą aktywnością NATO" następuje przesunięcie 2 brygad z Centralnego Okręgu Wojskowego, w pobliże zachodniej granicy państwa. W rzeczywistości prace nad przesunięciem brygad prowadzono już w styczniu. Będą one prawdopodobnie stanowić zalążki nowych dywizji. Działania te wywołały niepokój na Ukrainie i na Białorusi. 28 Brygada Zmechanizowana z Jekaterynburga pod Uralem, zmieniła garnizon na Klince - 5 km od granicy z Białorusią. Rosyjska granica wbija się tu klinem pomiędzy Białoruś i Ukrainę ciążąc od północy nad Kijowem. Znajduje się tam również linia kolejowa i droga biegnąca wzdłuż południowej granicy Białorusi do Polski, umożliwiająca szybkie odcięcie Białorusi od Ukrainy i będąca najkrótszą drogą do Brześcia nad Bugiem i dalej do Warszawy. Z kolei 23 brygada z Samary, która już wcześniej działała w Donbasie, znalazła się w miejscowości Wałujki, 15 km od granicy z Ukrainą. Obie brygady weszły w skład 20 Armii Ogólnowojskowej Zachodniego Dowództwa Strategicznego.


 To i inne działania Rosji wywołały popłoch w Kijowie, gdzie prezydent Poroszenko w Sztabie Generalnym SZ Ukrainy zaczął mówić o groźbie inwazji na wielką skalę i o konieczności przygotowania planu powszechnej mobilizacji oraz utworzenia siatki partyzanckiej na wypadek okupacji Ukrainy. Również Białorusini zaczęli stawiać pytania o cel takiej koncentracji wojsk rosyjskich przy swojej granicy. Trzeba bowiem dodać że pojawiła się nie tylko nowa brygada w Klincach, ale też jest formowana nowa dywizja w okolicach Smoleńska. Ambasador Rosji na Białorusi A. Surikow, zapytany o przerzut wojsk nad granicę, odpowiedział sowieckim szablonem z czasów inwazji na Czechosłowację w 1968 roku, że... są to działania prewencyjne. Na granicy białoruskiej mają formować się "nowe siły skrajnie prawicowe", podobnie radykalne nastroje umacniają się na Ukrainie. "Tam za linią Prawego Sektora formują się nowe siły skrajnie prawicowe, bardziej radykalne", łgał jak z nut ambasador.

Jednocześnie daje się zauważyć zmiana taktyki Rosji. Po podjęciu przez ministrów obrony państw NATO w Brukseli uzgodnień w sprawie wysłania 4 batalionowych grup bojowych do krajów bałtyckich i Polski, serii dużych ćwiczeń a także zdecydowanych wypowiedzi ministra A. Macierewicza, rosyjska retoryka uległa złagodzeniu. W Petersburgu Putin przyznał to czego tak nie chciał i z czym tak walczył w ciągu niemal całej swojej dotychczasowej kariery - że Ameryka jest jedynym supermocarstwem i że Rosja zgadza się na to. W poprzednich latach mówił o "końcu świata jednobiegunowego", ale sankcje i zdecydowane działania NATO sprowadziły go na ziemię. Tak więc w najbliższym czasie będziemy mieć prawdopodobnie do czynienia z mieszanką rosyjskich gróźb wobec mniejszych krajów, zwłaszcza tych z "bliskiej zagranicy" i łaszenia się Moskwy do nóg USA. 

17 cze 2016

Ukraina: projekt dowództwa wojsk specjalnych

W Radzie Najwyższej Ukrainy został złożony projekt ustawy o utworzeniu dowództwa wojsk specjalnych. Dotychczas na Ukrainie istniały jednostki specjalne ale były one podporządkowane różnym dowództwom, formacjom i ministerstwom. Projekt przewiduje integrację jednostek tego typu pod jednym dowództwem.

Najważniejszym zadaniem formacji ma być prowadzenie operacji specjalnych za granicą: ochrona ambasad, ewakuacja ich personelu i innych obywateli Ukrainy. Poza tym wymienia się organizację ruchu oporu (partyzantki), walkę z piractwem i ratowanie zakładników na morzu, walkę z przemytem narkotyków i broni masowego rażenia a także prowadzenie operacji informacyjno-psychologicznych. Wojska mają zawierać w sobie składniki siłowe, analityczne i informacyjne.

Dokładna liczebność, budżet i uzbrojenie nowej formacji ma być tajemnicą. Szczegółowe przepisy ma wydać prezydent państwa w formie tajnego dekretu. Rekrutacja ma przebiegać na podstawie kontraktu jak i poboru. Finansowanie z budżetu Ministerstwa Obrony. Ukraińcy podkreślają że formacja ma działać głównie za granicą, i że dzięki niej Ukraina przekształci się z przedmiotu geopolityki, w jej podmiot.

Główny trzon będą najprawdopodobniej stanowić obecne siły specjalne. Są one obecnie podzielone pomiędzy SBU (oddział Alfa), wojska MSW, wywiad wojskowy, wojska specjalne podległe odpowiedniemu zarządowi sztabu generalnego, oraz straż graniczną. Zarządowi Operacji Specjalnych Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy podlegają 2 pułki wojsk specjalnych (3 i 8) liczące po około 1200 żołnierzy, 73 Morskie Centrum Specjalnych Operacji i 140 Centrum Szkolenia. Głównemu Zarządowi Wywiadowczemu podlega zaś elitarny 10 Oddział Specjalnego Przeznaczenia. Obecnie jednostka ta, jako jedyna może prowadzić bez ograniczeń ustawowych operacje specjalne poza granicami Ukrainy. Zamierzano powiększyć pułki do rozmiaru brygad. Oprócz Ministerstwa Obrony, swoje liczne i różnorodne jednostki specjalne posiadały wojska podległe MSW (m.in. oddziały Jaguar i Omega) i policja. Była wśród nich również jednostka wyspecjalizowana w ochronie obiektów jądrowych.

Szef Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy, Mykoła Małomuż zauważył, że wojsko wnioskowało o wdrożenie tego typu ustawy jeszcze za rządu Turczynowa. Jak mówi, siły specjalne były potrzebne podczas aneksji Krymu i w Słowiańsku, gdy wkroczył do niego Igor Girkin. Niemniej, są potrzebne również teraz, "gdy dojdzie do zakrojonych na szeroką skalę działań wojskowych, to właśnie oni uderzą w sztaby przeciwnika”. Jego zdaniem w skład sił specjalnych powinni wejść wyłącznie żołnierze służący wcześniej w Afganistanie, Donbasie i na misjach pokojowych. Formacja powinna liczyć 12-15 tysięcy "siłowików" i 1,5-2 tysiące "informacyjnych". Przyspieszenie prac nad utworzeniem jednolitej formacji sił specjalnych może wiązać się z przedwczorajszym oświadczeniem prezydenta Poroszenki o groźbie inwazji na wielką skalę – na konferencji w Sztabie Generalnym Poroszenko wezwał do przygotowania planu powszechnej mobilizacji, a także utworzenia siatki partyzanckiej: zgodnie z projektem ustawy, jej koordynatorami będą członkowie sił specjalnych.

„Idąc za przykładem działań w Doniecku i Ługańsku, leży to w gestii wywiadu wojskowego i jego agentury: powinni oni prowadzić pracę operacyjną, a nie zajmować się przez lata łamaniem szyfrów. Siły specjalne mają ważniejsze zadnia do wykonania” – powiedział Małomuż. Zbliżonymi zdaniami jest informacja i propaganda. „Zapukanie do wojskowych wroga, demoralizacja, zakwestionowanie ideałów, osłabienie ducha walki. W tym celu użyjemy „technologii podwójnego zastosowania” – powiedział jeden z autorów projektu ustawy. Wojska mają wykorzystywać środki masowej informacji i internet.

Projekt ustawy przewiduje że siły specjalne będą miały prawo użycia broni i sprzętu wojskowego również w czasie pokoju a także będą zajmować się wywiadem specjalnym, będą więc mogły werbować obywateli do tajnej współpracy. Wywołuje to pewne kontrowersje wśród polityków. Oczekuje się że ustawa zostanie przyjęta do letniej przerwy wakacyjnej.

Źródło.

3 cze 2016

Macierewicz zapowiada: zwiększenie armii do 150 tysięcy. Czy na pewno?

Minister Macierewicz podczas przysięgi elewów służby przygotowawczej w Braniewie zapowiedział, że liczebność polskiej armii zostanie zwiększona do 150 tysięcy żołnierzy.
- Podjęliśmy decyzję o zwiększeniu liczebności polskiej armii. Liczymy, że w przyszłym roku osiągnie ona około 150 tysięcy żołnierzy. Oczywiście istotnym elementem będzie obrona terytorialna jako integralna część polskiej armii, piąty rodzaj sił zbrojnych - powiedział Macierewicz.

Jest to bardzo dobra wiadomość, jednak nasuwają się pewne wątpliwości. W tym samym niemal czasie, bo dzień wcześniej, dr. Kwaśniak z MON zapowiadał że w przyszłym roku rozpocznie się formowanie następnych 3 brygady OT. Z tymi powołanymi w bieżącym roku, będzie ich więc razem sześć. Licząc optymistycznie po 2,5 tys. "otekowców" na brygadę, daje to około 15 tys. ludzi. Policzmy: 150 tys. - 15 tys. OT = 135 tysięcy żołnierzy. Tymczasem armia czynna liczy dziś około 105 tys. żołnierzy wliczając służbę kandydacką. Gdzie pozostałe 30 tysięcy? Wygląda na to, że rachunek jest efektem wirtualnej księgowości. Po prostu pan Macierewicz dodał do niego jeszcze 15 tysięcy żołnierzy NSR a w planie jest powołanie do służby zawodowej dodatkowych 15 tysięcy żołnierzy, co razem daje 150 tysięcy. Tylko że taka "wirtualna księgowość" szybko (bo już za półtora roku) obróci się przeciwko panu Macierewiczowi bo opozycja szybko to wyłapie. Nie można zaliczać NSR do armii stałej, bo NSR to tylko rezerwiści. Co prawda rezerwiści-ochotnicy, ale jednak rezerwiści. Równie dobrze można powiedzieć że armię już teraz mamy 250 tysięczną, bo są w Polsce rezerwiści z kartami mobilizacyjnymi oprócz tych z NSR! Zresztą z tego samego powodu nie ma sensu wliczać "otekowców", bo to też będą w większości (oprócz dowódców powyżej plutonu) tylko żołnierze rezerwy.

Jeśli więc odliczymy "otekowców" i NSR, to okaże się że w przyszłym roku armia czynna wzrośnie może do 120 tysięcy. I to jest realne, zresztą już Siemoniak planował zwiększenie bodajże do 110 czy 115 tysięcy (choć w ciągu 7 lat). Smutne tylko że pan minister Macierewicz traktuje publiczność jak idiotów, którym można wmówić wszystko, wystarczy prawdziwe dane schować pod zasłoną tajemnicy wojskowej.

Gdyby w 2018 rok Polska wkroczyła ze 150 tysiącami żołnierzy zawodowych, należałoby pana Macierewicza ozłocić bo to by znaczyło że planuje wypełnić lukę w dyslokacji wojsk na wschodzie nie tylko wojskami OT, ale i nowymi związkami taktycznymi wojsk operacyjnych. Jest jeszcze inna możliwość: pan Macierewicz wliczył do tych 150 tysięcy w 2017 roku, 15 tysięcy żołnierzy OT i 135 tysięcy żołnierzy wojsk operacyjnych a nie wliczył NSR. To by znaczyło, że do końca 2017 roku wojska operacyjne zwiększą się o ok. 30 tys. żołnierzy, a do końca bieżącej kadencji sejmowej w 2019 roku, armia może wzrosnąć nawet do 170 tysięcy (bo do tego czasu ma zostać ukończona budowa OT i ma ona liczyć 35 tysięcy ludzi). W tym wariancie również jest miejsce dla 2 nowych dywizji na wschodzie. Bardziej jednak prawdopodobne że pan Macierewicz wliczył awansem 35 tys. żołnierzy OT już w 2017 roku, choć w tym roku ich nie będzie, bo nie będzie jeszcze wszystkich przewidzianych dla nich brygad.