26 paź 2021

Armia większa i silniejsza

 Dziś na konferencji prasowej wicepremier Jarosław Kaczyński i minister Mariusz Błaszczak przedstawili projekt nowej ustawy o obronie Ojczyzny. Siły Zbrojne mają osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie liczebność co najmniej 250 tysięcy żołnierzy wojsk operacyjnych i 50 tys. żołnierzy WOT. Liczebna rozbudowa musi iść oczywiście równolegle z dozbrojeniem, nie ma innej możliwości we współczesnych armiach. Możliwe to będzie dzięki utworzeniu Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych który będzie prowadzony przez BGK i zasilany z wpłat z zysku NBP, budżetu państwa, środki z obligacji i skarbowych papierów wartościowych. Jak powiedział min. Błaszczak jesteśmy przygotowani aby znacząco rozwinąć poszczególne rodzaje sił zbrojnych. Oznacza to że wzrośnie liczebność nie tylko Wojsk Lądowych ale zapewne ich najsilniej bowiem to od nich zależy powodzenie obrony w polskich warunkach geostrategicznych. Jako że mamy tego samego przeciwnika, można przywołać przykład Sił Zbrojnych Ukrainy które liczą nieco ponad 250 tysięcy żołnierzy i ponad 400 tys. aktywnej rezerwy. Ukraina musi samodzielnie mierzyć się z zagrożeniem rosyjskim podobnie jak będzie to z Polską, przynajmniej w pierwszych miesiącach wojny. Wymaga to wielokrotnego zwiększenia liczebnego Sił Zbrojnych oraz ich zapasów. Ciekawe ile powstanie nowych dywizji bo że muszą powstać to rzecz pewna. Swego czasu generał Skrzypczak mówił o konieczności utworzenia co najmniej dwóch nowych dywizji na wschodzie (oprócz tworzonej 18DZ) i jednej dywizji obrony wybrzeża. Dałoby to łącznie 7 dywizji. Gdyby utworzyć postulowaną również dywizję powietrzno-zmechanizowaną (lub kawalerii powietrznej), byłoby to osiem dywizji.

W 1999 roku kiedy Polska wstąpiła do NATO, posiadała 8 dywizji w 3 korpusach i korpus powietrzno-zmechanizowany. Fot. Militarium

 Trzeba też odtworzyć szczebel operacyjny zniszczony przez reformę Kozieja-Klicha. Optymalnym byłoby sformowanie 4 korpusów lub obszarów operacyjnych. Gdyby każdy korpus miał po dwie dywizje, należałoby sformować co najmniej 12 nowych brygad ogólnowojskowych. To pokazuje jakie ogromne zadanie nas czeka. A wystarczyło nie likwidować tego co było w czasie wejścia Polski do NATO. Łatwo jest coś zlikwidować ale odbudowa to żmudny i kosztowny proces. Dziś głośny i arogancki pseudoekspert Jacek Bartosiak zastanawia się jak to jest że przy zbliżonych wydatkach polska armia jest tak żałośnie słaba a izraelska tak fantastycznie silna. Odpowiedź tkwi właśnie w tym - oni nie likwidowali wszystkiego hurtem i nie muszą odbudowywać wszystkiego od nowa. 

Wyrzutnia pocisków średniego zasięgu projektu Lockheed Martin. 

Jeśli dziś przy nieco ponad 100 tysięcznej armii mamy 4 dywizje, przy 250 tysięcznej powinniśmy mieć ich co najmniej osiem-dziewięć a z aeromobilną - dziesięć. Licząc inaczej: obecnie 16DZ z dowództwem w Olsztynie liczy około 10 tys. żołnierzy. Jest to za mało, pełny etat to około 18 tys. Aby powiększyć WL o 100 tys. żołnierzy, potrzeba by było 6 - 8 nowych dywizji przy ukompletowaniu co najmniej 70%. 

Dywizja aeromobilna powinna być wyposażona w śmigłowce zarówno transportowe takie jak CH-47F jak i szturmowe takie jak AH-64E. Oprócz jednostek ogólnowojskowych trzeba będzie odtwarzać jednostki wparcia i zabezpieczenia szczebla korpuśnego a przydałby się też strategiczny odwód w postaci co najmniej brygady rakiet/pocisków średniego zasięgu. W Siłach powietrznych oprócz kilku dodatkowych eskadr F-35 przydałoby się kilka dywizjonów lądowych zestawów wyposażonych pociski przeciwlotnicze i przeciwrakietowe SM-6 obejmujące swoim zasięgiem całą Polskę. Jeśli chodzi o potrzebną infrastrukturę, to konieczna będzie jej rozbudowa na wschodzie. Na zachodzie takiej potrzeby w zasadzie nie będzie ponieważ pozostała ona po poprzedniej armii. Koszary mogą tam pomieścić znacznie większą liczbę wojska niż jest obecnie - tam gdzie były pułki, są dziś tylko bataliony. 

Trochę niejasno i niepokojąco brzmi zapowiedź zmian w terenowej administracji wojskowej. Wojewódzkie sztaby wojskowe mają być zredukowane do roli  organu w systemie rekrutacyjnym a zadania "zarządzania kryzysowego" (chodzi chyba o zarządzanie rezerwami bo zarządzanie kryzysowe w terenie jest ustawowo zadaniem organów administracji cywilnej?) mają być przypisane Wojskom Obrony Terytorialnej. Nie wiadomo co się stanie z zadaniami mobilizacyjnymi które wykonują obecnie wojewódzkie sztaby wojskowe i wojskowe komendy uzupełnień, kto ma je przejąć? Nie wiadomo czy WKU mają zostać zlikwidowane, czy przeniesione do WOT? Obydwie możliwości byłyby zapowiedzią co najmniej dużego bałaganu.* W przeszłości WSzW podlegały dowództwom okręgów wojskowych które przekształcały się na czas "W" w dowództwa armii. Jednak dowództwa te podlegały bezpośrednio centralnemu organowi dowódczemu całych Sił Zbrojnych jakim był SGWP. Tymczasem brygady OT są jedynie częścią jednego z kilku rodzajów sił zbrojnych. Można sobie wyobrazić że jeden rodzaj sił zbrojnych zarządza mobilizacją zasobów innego rodzaju sił zbrojnych ale występuje tu problem związany z konfliktem interesów. Jeżeli zaś zarządzanie kryzysowe ma być przeniesione do WOT to zaczyna to ewoluować w tym samym kierunku co Obrona Terytorialna w latach 1970 kiedy Wojciech Jaruzelski zaczął przekształcać OT w kierunku wojsk obrony cywilnej.

Inna sprawa w jakim czasie może zostać osiągnięte te 250 tysięcy żołnierzy zawodowych? Biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo przyrostu liczebności od przejęcia władzy przez PiS z 95 do 112 tys. (około 3 tysiące rocznie) wychodzi jakieś 46 lat. Uproszczenie procedur i podwyżka żołdu niewiele tu zmieni. Nawet gdyby to tempo się podwoiło, to i tak za 2 lata będzie tylko 123 tys. żołnierzy zawodowych. Odwieszenie poboru jest jedynym realnym sposobem na szybkie zwiększenie liczby żołnierzy. Czy J. Kaczyński i M. Błaszczak nie zdają sobie z tego sprawy? Oczywiście doskonale sobie zdają. Jednak słupki wyborcze nie pozwalają podjąć tej jedynej racjonalnej decyzji, każą tylko udawać że się coś robi. 

*Według informacji gen. A. Dębczaka podanej na Twitterze dzień po konferencji Błaszczaka, WKU razem z WSzW przekształcone mają zostać w Wojskowe Centra Rekrutacyjne. O tym Błaszczak nie wspominał (mówił tylko o 1 centalnym i 16 terenowych WCR powstałych z WSzW) wywołując niepokój i zamieszanie. Niechlujstwo informacyjne MON i utajnianie wszystkiego to znak firmowy rządów PiS.


20 wrz 2021

Możliwe dalsze kroki ZBiR w konflikcie z Polską

 Padły pierwsze trupy w białorusko-polskim konflikcie granicznym. I nic to że byli to cudzoziemscy migranci użyci jak amunicja przez reżim Łukaszenki. Dodajmy amunicja biologiczna bo złapano kobietę z 13 dzieci w tym nienależących do niej i zarażonych Covid-19. Inny migrant zmarł po otrzymaniu od żołnierza białoruskiego "tabletki na chłód". Sytuacja będzie się rozwijała jak w Syrii bo Rosja to małpa zachodu. Możemy się więc spodziewać że z "uchodźców" zagranicznych ściąganych samolotami do Mińska, Grodna, i innych miast powstaną uzbrojone bojówki. Już jest ich na Białorusi ponad 10000 a reżim Łukaszenki właśnie zniósł wizy do wielu krajów Bliskiego Wschodu więc trzeba się spodziewać że zaczną napływać w jeszcze większej masie. W niedługim czasie Moskwa będzie chciała utworzyć na Białorusi rękami Łukaszenki legion cudzoziemskich bojowników którzy będą "mścić się" za "zabitych przez reżim Morawieckiego i Dudy" muzułmanów. Celem będzie doprowadzenie do wojny domowej, rozbicie wewnętrzne Polski tak jak sojusznicy Zachodu z Arabii Saudyjskiej chcieli rozbić Syrię. Już obecnie Moskwa ma wielu sojuszników w Polsce, wystarczy poczytać Gazetę Wyborczą, pooglądać TVN-24 żeby wiedzieć jaka jest aktualna narracja Mińska i Moskwy wobec tego co dzieje się w Polsce. Wystarczy posłuchać polityków POKO, PSL i Lewicy żeby wiedzieć czego pragną politycy w Moskwie. Wystarczy popatrzeć co się działo w Syrii, Jemenie, Libii żeby przewidzieć co planują Putin z Łukaszenką. Co się dzieje w Syrii - po wojnie terrorystycznej wchodzą regularne armie rosyjska i turecka, dochodzi do incydentów zbrojnych pomiędzy tymi regularnymi siłami, do użycia lotnictwa. Tego należy się spodziewać również w Polsce. A potem będzie dalsza eskalacja. Zresztą kilka dni temu doszło do incydentu pomiędzy tureckimi F-16 stacjonującymi w Polsce w Malborku a samolotami rosyjskimi. Dziwne jest więc że rząd Morawieckiego nie planuje zwiększyć wydatków na obronę w przyszłorocznym budżecie. Niedawno przesłał do sejmu projekt budżetu na 2022 rok w którym budżet MON jest w stosunku do PKB identyczny jak w 2021 roku czyli 2,2%*. PiS przyczynia się tym samym do planów Putina bo słabość zachęca do agresji. Znowu ma być jak z tym płotem budowanym na łapu capu bo kiedy Litwini i Łotysze budowali swój płot graniczny i wprowadzali stan wyjątkowy, politycy PiS liczyli że "jakoś to będzie" i pojechali na wakacje?

*21 września Min. Finansów poinformowało że w związku z większym wzrostem PKB a co za tym idzie wyższymi dochodami przygotowało projekt nowelizacji budżetu, wydatki na obronę narodową mają zostać zwiększone o 6,3 mld zł.

17 wrz 2021

Działania MON w odpowiedzi na ćwiczenia Zapad-21

 Wczoraj minister obrony narodowej M. Błaszczak wypowiedział się na temat reakcji MON na strategiczne manewry rosyjskie Zapad 2021. Podsumował że oprócz jednostek 12 DZ które zostały przemieszczone na poligon w Nowej Dębie na Podkarpaciu, na wschód Polski zostały przemieszczone pododdziały17 BZ z województwa lubuskiego (batalion zmot. do Białej Podlaskiej) i 6 BPD z województwa małopolskiego (bpow-des. z Bielska Białej do Morąga). Dwie ostatnie jednostki zostały włączone na czas ćwiczeń do 18 DZ (chociaż nie w całości - np. wzmocniona kompania Rosomaków 17 BZ pojechała na Łotwę gdzie brała udział w ćwiczeniach Silver Arrow). Inna jednostka 18 DZ, 1 WBPanc informowała 2 września że prowadzi szkolenie przygotowujące do pokonywania we wrześniu po dnie rzeki Narew. Trzeba również zaznaczyć że nie wszystkie jednostki 12 DZ zostały przemieszczone do N. Dęby: 5 PA z powołaną rezerwą wyjechał 7 września na poligon Drawsko Pomorskie w ćwiczeniu któremu nadano kryptonim Rosomak-21 a część 2 BZ prowadziła ćwiczenia z powołanymi 1 i 3 września rezerwistami w swoich garnizonach i w Drawsku (wcześniej, 27 września jeden z jej pododdziałów wyjechał do Niemiec na ćwiczenia Saber Junction). 

W ćwiczeniach Ryś-21 (bo taki kryptonim otrzymały ćwiczenia 12 DZ na poligonie w Nowej Dębie) brało udział ponad 4 tys. żołnierzy. Poinformowano że potrwają one jeszcze kilka dni. Jak powiedział wczoraj dowódca 12 DZ "od niedzieli (19 IX) rozpoczynamy przegrupowanie do stałych naszych garnizonów a za tydzień o tej porze (23 IX) już nas tu nie będzie". Były to ćwiczenia z wyjątkowo dużą dozą improwizacji. Początkowo żołnierze nawet nie wiedzieli jaka jest ich nazwa. Wcześniej informowano że miały trwać do 17 września a jeszcze wcześniej, że rozpoczną się 10 września i potrwają 2 tygodnie (czyli do 24 września). Taki zapas w stosunku do pierwotnej oficjalnej daty zakończenia manewrów Zapad-21 (16 września) może wynikać z kilku powodów. Pierwszym jest fakt że manewry rosyjskie na Białorusi również zostały przedłużone. Początkowo Rosjanie w trakcie ich trwania podali że zostaną przedłużone nie precyzując terminu a w końcu podali że do 17 września kiedy Łukaszenka ma świętować nowe święto związane z napaścią ZSRS na Polskę i chce przyjąć w tym dniu defiladę. Ważnym elementem rosyjskich manewrów są działania propagandowe i psychologiczne. Naszemu rządowi daleko do takiej koordynacji i synergii działań politycznych i militarnych, ba, nawet nie posiadamy żadnego ośrodka koordynacyjnego takich działań pracującego w czasie rzeczywistym. W rzeczywistości w Polsce trwa już od kilkunastu lat wojna polityczna w której jedna strona działa na korzyść Rosji a ostatnio już zupełnie jawnie stała się częścią rosyjskiej machiny propagandowej wojny hybrydowej w ramach manewrów Zapad-21 powtarzając toczka w toczkę rosyjską i białoruską propagandę. Trzeba też pamiętać o ostrożności i że Rosjanie lubią napadać na inne kraje krótko po zakończenia swoich "ćwiczeń" które okazują się wstępną fazą przygotowawczą i koncentracją do wojny. Tak było w 2008 roku w Gruzji, dlatego trzeba czekać na powrót rosyjskich jednostek do garnizonów a nie kierować się tym co mówią oficjalni przedstawiciele ZBiR. 

W ćwiczeniu z przemieszczeniem jednostek 12 DZ ze Szczecina na Nową Dębę miały brać udział 12 BZ, 7 BOW, 5 PA, 8 PPlot a także logistycy i batalion dowodzenia 12 DZ. O przemieszczeniu 12 DZ min. Błaszczak poinformował na Twitterze 5 września ale rozpoczęło się ono znacznie wcześniej - już 28 sierpnia w piątek profil społecznościowy 12 DZ informował o rozpoczęciu pierwszej fazy ćwiczeń - przegrupowania jednostek z garnizonów Szczecin, Sulechów (5 PA) i Koszalin (8 PPlot) na południowy wschód na odległość ok. 700 i 800 km. Przy czym wydaje się że decyzje się zmieniały w trakcie przedsięwzięć bo 5 PA z Sulechowa (lub przynajmniej jego większa część) ostatecznie pojechał nie na południowy wschód do Nowej Dęby ale na poligon w Drawsku Pomorskim. Transport dywizji odbył się rzutem kołowym i kolejowym przy czym trasa rzutu kolejowego 12 BZ o rozpoczęciu którego informowano 6 września przebiegała ze Szczecina przez Zieloną Górę, Wrocław, Kluczbork i Częstochowę. Trudno stwierdzić jak długo trwało przegrupowanie bo informacje podawane przez różne media są sprzeczne. Jedna z nich głosiła że 6 września do Nowej Dęby dotarło już około 4 tysiące żołnierzy 12 DZ, według innych 8 września dywizja dopiero kończyła pierwszy etap przemieszczania. W każdym razie przemieszczenie 12 DZ zajęło prawie 2 tygodnie. Gdyby wojna rozpoczęła się z zaskoczenia to zanim dywizja przegrupowałaby się na wschód to wojska przeciwnika byłyby już dawno w Warszawie. 

Żołnierze 16 DZ również realizowali działania na wschodzie. Początkowo podano że w budowę ogrodzenia na granicy z Białorusią zaangażowani są żołnierze 11 PA (co było dosyć dziwne) a potem mieli to być żołnierze niedawno utworzonego 16 Pułku Logistycznego z Elbląga. Łącznie Straż Graniczną wspierało 2000 żołnierzy wojsk operacyjnych a następnie doszli jeszcze żołnierze WOT których postawiono w stan podwyższonej gotowości około 23 tysięcy w operacji "Silne Wsparcie".  Przy czym żołnierze z brygad 1,2 i 4 mieli gotowość stawiennictwa w jednostkach skróconą do 6 godzin. 

Tego rodzaju przedsięwzięcie jak przegrupowanie na wschód prawie całej dywizji i kilku brygad odbyło się po raz pierwszy w historii trzeciej RP. Wcześniej jedynym widocznym działaniem było przekonywanie opinii publicznej że jeśli Rosjanie prowadzą manewry, to my musimy siedzieć cicho żeby przypadkiem nie stało się coś złego, zupełnie jak w PRL. Tym razem jednak liczebność ćwiczących wojsk (200 tysięcy według oficjalnych danych rosyjskich) przekraczała dwukrotnie liczebność całego Wojska Polskiego a taka przewaga pozwala już na przeprowadzenie skutecznej zaczepnej operacji wojennej. Nic więc dziwnego że MON podjął przygotowania zmierzające do poprawy ugrupowania wojsk. Gdybyśmy na wschodzie stale dysponowali odpowiednimi siłami nie byłoby takiej potrzeby. Co nie zaskakuje, ci sami byli wojskowi generałowie którzy nie mieli nic przeciwko likwidacji 1WDZ broniącej podejść do Warszawy od wschodu, dziś gardłują w jednym chórze z propagandą Putina i Łukaszenki że przegrupowanie wojsk na wschód było niepotrzebne. Rzeczywiście, Rosja nie musiała atakować Polski dopóki miała w niej takie aktywa.

Wydaje się że przesłanie Putina w związku z ćwiczeniami Zapad-21 jest proste: jeśli dojdzie do nowej wojny kinetycznej z Ukrainą i wy zaczniecie im pomagać, my zajmiemy wam Podlasie i Wileńszczyznę. Lepiej więc uważajcie. Dlaczego taki związek? - Warto przypomnieć sobie że Ukraina, Polska i Litwa mają w Lublinie wspólne dowództwo brygady i działa tzw. "Trójkąt Lubelski" łączący te kraje. Nic dziwnego że biorąc pod uwagę wojnę z Ukrainą (de facto ją prowadząc) Rosja próbuje zastraszyć również Polskę i Litwę. Działania Polski wypadają na tym tle blado - brak koordynacji polityki zagranicznej i wojskowej a nawet "nie wie lewica co czyni prawica" bo czy MON zacząłby działać tak późno gdyby zdawał sobie sprawę że działania podejmowane przez MSZ pociągają za sobą pewne skutki? 

W związku z kryzysem "uchodźczym" na granicy z Białorusią można odnotować jeszcze jedną obserwację. W pewnym momencie premier Mateusz Morawiecki zaczął mówić o "wojnie hybrydowej" przeciw Polsce jednak szybko zmienił to wyrażenie na "atak hybrydowy". Ktoś w URM zauważył że takie oświadczenie premiera o wojnie pociąga pewne skutki nie tylko polityczne ale i prawne? Jeżeli Polsce została wypowiedziana wojna to Polska powinna się do niej przygotowywać, w szczególności podnosić nakłady na obronę. Tymczasem w projekcie budżetu przesłanym przez rząd do sejmu procentowy udział budżetu MON w PKB pozostaje na niezmienionym poziomie 2,2%. Putin osiągnął więc kolejny sukces - po raz kolejny rozmył granicę pomiędzy wojną a pokojem. Mamy do czynienia ze stopniowym znieczulaniem społeczeństwa, wciąganiem Polski w szarą strefę wojny podprogowej a brak zdecydowania u naszych rządzących niestety przyczynia się do tego. 


11 wrz 2021

Zapad 2021 wojska ZBiR ćwiczą operacje na terytorium Polski i Litwy

 9 września na rosyjskim portalu Smartpress ukazał się artykuł opisujący scenariusz ćwiczeń Zapad 21 wraz ze zdjęciami map przygotowanych przez ministerstwo obrony Białorusi. Wynika z nich że dowództwa wojsk Białorusi i Rosji będą ćwiczyć na mapach zdobywanie terytoriów Polski i Litwy na głębokość kilkudziesięciu kilometrów zajmując w przypadku Polski większość obszaru województwa podlaskiego z Białymstokiem włącznie. Jak wynika z map, w Białymstoku ma być wykonany desant powietrzny. Kilka dni temu Rosjanie podali że w czasie manewrów zostanie przeprowadzony desant 40 BMD-4M, odpowiada to sile batalionu. Jak wynika z opublikowanych zdjęć na terytorium Polski w tej fazie operacji którą przedstawia mapa mają zostać przeprowadzone uderzenia z dwóch kierunków.  Jest to bardzo ważne bo oznacza to że dowództwa i sztaby wszystkich szczebli od armii poprzez dywizje, brygady, pułki  i bataliony w czasie tych ćwiczeń muszą zapoznać się szczegółowo ze wszystkimi informacjami potrzebnymi do działań na terenie Polski: od terenu, jego pokrycia, rozmieszczenia ludności i infrastruktury, wojsk itd. Kiedy przyjdzie do prawdziwej wojny będą mieli te informacje w głowie co oczywiście wpływa na sprawność dowodzenia. Dokładne opisanie mapy w języku angielskim zaprezentował autor profilu Obronny na Twitterze na blogu RohanConsulting tutaj

W manewrach oprócz wojsk białoruskich biorą udział 3 armie Zachodniego Okręgu Wojskowego oraz 41Armia z Nowosybirska za Uralem należąca do Centralnego Okręgu Wojskowego której jednostki brały udział w słynnej kwietniowej koncentracji wojsk przy granicach Ukrainy. 



W sierpniu informowano że rosyjskie  rejonowe komendantury wojskowe i organizacyjno-mobilizacyjne zarządy wszystkich okręgów wojskowych rozpoczęły pilne masowe kompletowanie mobilizacyjnych rezerw struktur siłowych. W pierwszej kolejności dotyczyć miało to około 50 tys. rezerwistów sił zbrojnych. Dzieje się to po raz pierwszy od czasów ZSRS.  W krótkim czasie zaplanowano utworzyć kontyngenty BARS (Bojewoj Armiejskij Rezerwnyj Sostaw - Bojowy Armijny Skład Rezerwowy). Podpisać kontrakt na służbę w BARS mogą obywatele Rosji którzy znajdowali się w rezerwie sił zbrojnych, niekarani, posiadający odpowiednie wykształcenie i spełniają wymagania zdrowotne. Pierwszy kontrakt ma trwać 3 lata, następne 1-5 lat. Rezerwiści będą przypisani do oddziałów gdzie będą co miesiąc przybywać na ćwiczenia do 3 dni. Celem BARS jest szybkie dokompletowanie składu osobowego jednostek do pełnych stanów. Rosyjscy i ukraińscy eksperci wojskowi oceniają że tego rodzaju działania mogą oznaczać że Putin przygotowuje się do wielkiej wojny regionalnej planując przypuszczalnie w ciągu 1-2 lat rozpocząć duże działania wojenne. Jednak mogą to być też działania zapewniające odpowiedniej jakości rezerwistów przy malejącym poborze gdyż obecnie ilość żołnierzy z poboru w rosyjskiej armii wynosi tylko około 20%. Pozostali to żołnierze kontraktowi i zawodowi.

Poniżej fragment oficjalnego scenariusza manewrów z portalu Smartpress. 

"Północni" będzie bronić się przed "Zachodnimi"
Pierwszy sojusz to państwo związkowe Republiki Polesie i Federacja Centralna. Drugi to Nyaris, Pomorie, Republika Polarna i międzynarodowe organizacje terrorystyczne. Neris obejmuje terytorium Litwy, część Polski i Łotwy, Pomorie i Republikę Polarną znajdują się głównie na terenie Polski. Federacja Centralna i Republika Polesia są praktycznie tożsame z Federacją Rosyjską i Białorusią.

Podstępni "zachodni"
Koalicja „Zachodnia” zgodnie z planem ćwiczenia chce poszerzyć swoje wpływy w regionie i organizuje prowokacje. W tym za „pozbawienie Centralnej Federacji strategicznego partnera i sojusznika wojskowego w osobie Republiki Polesie”. Ludzie Zachodu chcą też zmienić przywództwo w Republice Polesia, przyłączać jej zachodnie regiony do Nyaris. Jeśli nie uda im się zorganizować konfliktu zbrojnego na Polesiu, to planowana jest operacja wojskowa.
„Północni” chcą jedynie zapewnić stabilność w regionie, „opierając się na krajowych normach prawa międzynarodowego”, zachowanie integralności terytorialnej i niezależności swojego państwa związkowego.

Początek działań wojennych
W efekcie „zachodni” nie osiągają swoich celów w wojnie hybrydowej i do końca sierpnia pod pozorem ćwiczeń kończą tworzenie zgrupowań wojsk w pobliżu granic państwa związkowego, a we wrześniu 1 stawiają ultimatum „północnym”.
Żądali „dobrowolnej dymisji najwyższego kierownictwa Republiki Polesia i natychmiastowego wycofania z Republiki Polesia wszystkich formacji sił zbrojnych Federacji Centralnej”. Po odmowie spełnienia tych żądań, w dniach 2-5 września mieszkańcy Zachodu dokonali pięciu nalotów rakietowych i powietrznych na cele w federacji i republice.
Rankiem 6 września oddziały „Zachodu” przekroczyły granicę i „pod koniec czterech dni działań wojennych w określonych kierunkach zaklinowały się na głębokości 150 km”. Tymczasem ich przeciwnicy, „Północni”, na różne sposoby bronili swoich interesów narodowych, a regionalna grupa sił odpierała naloty. A rankiem 6 września odparli również ataki sił lądowych. Do 10 września 11. Armia Pancerna i 51. Armia Federacji Centralnej zostały skoncentrowane w Republice Polesia, a 30. Armia przygotowywała się do wkroczenia na terytorium republiki związkowej jeszcze tego samego dnia.

Od obrony do pokonania wroga
10-12 września „Północni” będą się bronić, a 13-16 września planowane jest „kontrolowanie zgrupowań wojsk w trakcie dopełnienia klęski wroga i przywrócenia utraconej pozycji”.
Na białoruskich poligonach opracują poszukiwanie grup dywersyjnych i rozpoznawczych wrogich i nielegalnych formacji zbrojnych, walkę obronną, pokonanie wroga, który zaklinował się w obronie, prowadzenie ofensywy. Ponadto odbędą się szkolenia w zakresie obrony manewrowej, forsowania bariery wodnej, lądowania sił szturmowych i zdobywania przyczółka, obejmujące grupy obrony przeciwlotniczej i inne. Wsparcie powietrzne wojsk będzie demonstrowane wszędzie.


8 wrz 2021

Już wiemy jak Łukaszenka chce wywołać wojnę

 Polsce kolejny raz w jej historii przyszło borykać się z dwustronną agresją, z jednej strony wojna hybrydowa wywołana przez Związek Białorusi i Rosji, z drugiej wojna finansowa i polityczna Niemiec za pośrednictwem unijnych komisarzy i mediów pod płaszczykiem ochrony praworządności i mniejszości seksualnych zmierzająca poprzez nakładanie kar finansowych do powstrzymania naszego rozwoju gospodarczego.

Reżim Łukaszenki nie przestał ściągać migrantów by ich rzucić na Polskę, Litwę lub Łotwę. Na terenie Białorusi znajduje się kilkadziesiąt tys. migrantów sprowadzonych przez reżim Łukaszenki specjalnymi rejsami samolotów z krajów islamskich bliskiego i środkowego wschodu i z Afryki. Pomimo wprowadzenia stanu wyjątkowego migranci czasem w grupach po kilkadziesiąt osób nadal przenikają przez granicę a z polskiej strony przyjmują ich przemytnicy i aktywiści wspierani przez polityków totalnej opozycji zapewniając im transport i koce. Proputinowskie media i aktywiści z organizacji pomocowych sugerują że funkcjonariusze polskiej SG mogą stosować tzw. "pusch-backi" czyli wypychanie migrantów z powrotem na granicę. 

Oficjalny scenariusz ćwiczeń Zapad-21 zakłada że kryzys zacznie się od próby destabilizacji i przewrotu wewnętrznego w "Republice Polesia" i próby oderwania części jej terytorium. W rezultacie na granicy mają pojawić się "nielegalne grupy zbrojne" wspierane przez miejscową ludność o nastawieniu separatystycznym. To ma spowodować odpowiedź wojsk białoruskich. Ciekawe że nielegalne grupy pojawiły się, ale w Polsce. Widać że scenariusz oficjalny nieco różni się od tego prawdziwego. Wspierająca "ludność" też jest: politycy, działacze i "zaprzyjaźnione telewizje".

Można wyobrazić sobie że pod przykryciem grup uchodźców zaczną przez granicę przenikać białoruskie i rosyjskie grupy specjalne których celem będzie wywołanie chaosu na Podlasiu. Może nawet ze strzelaniem do migrantów. W celu "zaprowadzenia pokoju" wojska ZBiR będą "musiały" przekroczyć granicę z Polską i zająć część naszego terytorium. Następnie ludność białoruska z wdzięcznością wita "rosyjskich wyzwolicieli". Wszystko to w świetle kamer i przy akceptacji organizacji humanitarnych. Kolejny sukces Putina, idealny prezent dla Jedinej Rassiji przed nadchodzącymi wyborami.  

Łukaszenka już 23 sierpnia obwinił Polskę o wywołanie konfliktu granicznego przez wydalanie ze swojego terytorium migrantów z Afganistanu.
Widać jak na dłoni że działania totalnej opozycji, użytecznych idiotów i aktywistów wpisują się "toczka w toczkę" w ten scenariusz. Aktywiści organizacji pomocowych organizują już nawet "obywatelskie patrole" przy granicach w celu pomocy grupom nielegalnych imigrantów. Dzieje się tak pomimo jednoznacznie negatywnego stanowiska władz Unii Europejskiej dla wspierania kolejnej fali migracyjnej. Politycy opozycji nie mogą więc udawać dłużej że są pro-unijni. W sejmie nie udało się im uchylić decyzji prezydenta o wprowadzeniu stanu wyjątkowego jednak liczba 168 posłów głosujących za jej uchyleniem robi wrażenie. Nawet jeśli przyjąć że połowa z nich to ludzie zdezorientowani lub naiwni, to i tak pozostaje 84 agentów Moskwy którzy nie mogą już udawać że są agentami Berlina. 
"Sok z Buraka" narzędzie hejtu politycznego, po ujawnieniu powiązań z Platformą Obywatelską został przekazany w ręce Bartosza Kramka nie przejmującego się kojarzeniem go z Rosją. Ostatnio Kramek został aresztowany za niszczenie ogrodzenia na granicy z Białorusią ale został wypuszczony przez "wolne sądy".

Polska w dużym stopniu z własnej winy znalazła się znowu w sytuacji agresji z dwóch stron - z jednej strony działania ZBiR, z drugiej komisarze europejscy którym nie podoba się zapytanie premiera do Trybunału Konstytucyjnego. Dzięki Bogu podobnie jak w 1920 roku ruskich agentów plujących na żołnierzy polskich jest zbyt mało żeby mogli zwyciężyć. Różnica jest jednak taka że wtedy lądowali w więzieniu a dziś codziennie udzielają wywiadów w pokomunistycznych telewizjach. Jest jeszcze jedna różnica - wtedy Niemcy były słabe, po przegranej wojnie, dziś są najpotężniejszym państwem UE a budżet niemieckiego wywiadu BND jest 17 razy większy niż polskiej Agencji Wywiadu. Budżet Bundeswehry - tylko niecałe 4 razy większy od budżetu Wojska Polskiego. Ilustruje to w jaki sposób Niemcy chcą tym razem prowadzić wojnę. Nowy kompleks budynków BND w Berlinie jest największym tego typu kompleksem centrali wywiadu na świecie. Niemcy nie zrezygnowali z odzyskania ziem utraconych na rzecz Polski w wyniku 2 Wojny Światowej, niedawno w niemieckich miastach pojawiły się znowu plakaty ukazujące granice z przed 1939 roku mające wywierać odpowiedni wpływ na polityków przed wyborami. Wojna hybrydowa Rosji przeciwko Polsce jest dla Niemiec idealną okazją żeby przybliżyć się do tego celu a gazociąg Nord Stream 2 pompujący niemieckie pieniądze na rosyjskie zbrojenia - idealnym narzędziem dla jej wsparcia.

Niestety niezdecydowana postawa obecnie sprawujących władzę skłania do przypuszczeń że również tam jest sporo agentów lub ludzi absolutnie cynicznych chcących w sytuacji zagrożenia upiec swoją pieczeń. Nawet w tak trudnej sytuacji nie ma w naszym kraju polityków rozumiejących że prawdziwym przyjacielem państwa jest tylko jego armia. Rząd Morawieckiego nie planuje znacząco zwiększyć budżetu MON na 2022 rok - ma on wynosić tylko 2,2% PKB. Powinniśmy się zbroić, mobilizować, odwiesić pobór póki jeszcze czas. Jednak to wszystko rozbija się o cyniczne polityczne kalkulacje tchórzliwych polityków, jak w 1939 roku. 


29 sie 2021

Krótką serią ze wschodu

Lista aktualizowana w miarę napływu nowych informacji. Dotyczy głównie manewrów Zapad-21 i kryzysu na granicach z Białorusią.

* 24 września 12 DZ poinformowała o zakończeniu części głównej ćwiczenia Ryś-21. Wojska 12 BZ wykonały powrotne przemieszczenie do garnizonów.

* Amerykański analityk wojskowy Dylan Malyasov powołując się na źródła rosyjskie podał na blogu Defense-Blog informację że Rosjanie podczas manewrów Zapad-21 ćwiczyli uderzenia jądrowe na Polskę. Jednym z ćwiczeń miało być zrzucenie z bombowców Tu-22M3 bomb jądrowych na bazy USA w Polsce a kolejnym ostrzał polskiej armii pociskami jądrowymi wystrzeliwanymi z armat 203 mm Pion. 

* 19 września w rejonach przygranicznych z Litwą i Białorusią w trzech różnych miejscach znaleziono zwłoki trzech osób. Po stronie białoruskiej również znaleziono jedną martwą osobę. Zgony mogą mieć związek z wychłodzeniem choć w co najmniej jednym przypadku istnieje podejrzenie otrucia przez służby białoruskie. Tego dnia Straż Graniczna odnotowała ponad 320 prób nielegalnego przekroczenia granicy.

* Podczas przemówienia z okazji nowego święta 17 września, dyktator Białorusi A. Łukaszenka powiedział że "Białystok i Białostocczyzna to ziemie białoruskie a Wilno to też białoruskie miasto".

* Białoruski Państwowy Komitet Pograniczny ogłosił że granica Białorusi została ostrzelana z terytorium Ukrainy. Ostrzelany został znak na granicy dwóch państw. Incydent miał miejsce 11 września na odcinku graniczącym z obwodem rówieńskim Ukrainy. Pociski uszkodziły słup graniczny i oficjalny herb Białorusi, strzały zostały wykonane z broni myśliwskiej.

* W nocy z 12 na 13 września w rejonie Brześcia z samolotów rosyjskich sił lotniczych Ił-76 został przeprowadzony desant powietrzny grup dywersyjno-rozpoznawczych. Desant 160 żołnierzy został zrzucony na poligonie położnym w odległości 3 km od granicy z Polską i składał się z żołnierzy rosyjskich, białoruskich i kazachskich.

* 10 września. Minister obrony narodowej M. Błaszczak poinformował o zbudowaniu 50 km nowego podwyższonego ogrodzenia granicznego w tym na wysokości Usnarza Górnego gdzie znajduje się obozowisko migrantów nasłanych przez reżim A. Łukaszenki.

* 9 września. W. Putin po spotkaniu w Moskwie z A. Łukaszenką powiedział że rozmawiali o utworzeniu "jednolitej przestrzeni obronnej" państwa związkowego Białorusi i Rosji. Tego samego dnia w bazie lotniczej w Baranowiczach oficjalnie rozpoczęły dyżur bojowy rosyjskie samoloty bojowe Su-30SM. Wcześniej informowano o rozmieszczeniu rosyjskiej jednostki rakiet przeciwlotniczych w Grodnie. W obu tych garnizonach utworzono połączone rosyjsko-białoruskie centra szkoleniowe. 

* 9 września. Min. M. Błaszczak ogłosił podwyższoną gotowość w Wojskach Obrony Terytorialnej. Jak napisał na Twitterze, w razie potrzeby nawet 23 tysiące żołnierzy WOT może się zaangażować w operację "Silne Wsparcie" i ochronę granicy. Żołnierze mają się stawić w jednostkach nawet 6 godzin po ewentualnym wezwaniu. Według dowództwa WOT gotowość 6 godzinna obowiązywać będzie w 3 województwach graniczących z Rosją lub Białorusią, w województwie mazowieckim będzie obowiązywać gotowość 12 godzinna. 10 września na terenie Rosji i Białorusi rozpoczyna się kulminacyjna część ćwiczeń Zapad-21.

* 9 września. Estonia rozpoczęła budowę ogrodzenia na granicy z Rosją. Dołączyła tym samym do pozostałych dwóch krajów bałtyckich - Litwy i Łotwy oraz Polski. Estonia nie graniczy z Białorusią.

* 8 września. Na Mazurach wylądował samolot Lockheed MC-130 grupy lotniczej Dowództwa Operacji Specjalnych USA.

* 6 września. 12DZ poinformowała że w przemieszczeniu na wschód biorą udział pododdziały wszystkich jej bezpośrednio podległych brygad: 2BZ, 7BOW i 12BZ oraz 8PPlot i 12bdow. Wcześniej informowano również o 5PA i pododdziałach logistycznych. Przemieszczenie 12BZ odbywa się również transportem kolejowym. Ponadto w 2BZ w dniach 1 i 3 września w garnizonach Złocieniec i Czarne wcielono oficerów, podoficerów i szeregowych rezerwy. Mieli oni realizować proces szkolenia na strzelnicach, pasach taktycznych i ośrodkach szkolenia specjalistycznego zarówno 2 BZ jak i obiektach poligonu w Drawsku.

* 5 września. Minister M. Błaszczak na Twitterze podał że 12DZ dopiero "rozpoczyna" przemieszczanie "na wschodnie poligony". Liczba mnoga wskazuje że może chodzić nie tylko o poligon w Nowej Dębie. Inny poligon na wschodzie to tylko Orzysz.

* 4 września. Jak podał na swoim profilu na Twitterze analityk Konrad Muzyka, Rosjanie zmobilizowali 250 czołgów T-62 z bazy przechowywania sprzętu w Kamieńsk-Szachtińsku w Południowym Okręgu Wojskowym. Według generała Leona Komornickiego odpowiada to mobilizowanej dywizji pancernej. Z kolei jak podał Muzyka, w ubiegłym tygodniu port w Wyborgu został wykorzystany do wzmocnienia sił rosyjskich w obwodzie kaliningradzkim.

* 4 września. 12DZ poinformowała na FB że zakończyła 1 fazę ćwiczenia taktycznego z wojskami - przemieszczenie transportu kołowego na poligon w Nowej Dębie z wykorzystaniem dróg publicznych. Łącznie miano przemieścić ponad 4000 żołnierzy i 1000 jednostek sprzętu wojskowego.

* 3 września. Rosja oznajmiła że nie zamierza przedłużać po 30 września mandatu obserwatorom OBWE na rosyjskich przejściach kontrolnych położonych na granicy z okupowanymi terytoriami Ukrainy. 

* 3 września. W Kazachstanie rozpoczęło się strategiczne sprawdzenie gotowości mobilizacyjnej wojsk wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Planowane jest też ćwiczenie przerzutów wojsk na duże odległości transportem kolejowym i lotniczym. Kazachstan jest członkiem polityczno-wojskowej OUBZ wspólnie z Rosją ale ostatnio dochodzi do napięć na tle etnicznym pomiędzy Rosją a Kazachstanem w związku z zamiarami Kazachów nadania większego znaczenia językowi kazachskiemu oraz groźbami nacjonalistycznych polityków Rosji i wysuwanymi przez Rosjan pretensjami terytorialnymi wobec Kazachstanu.

* 3 września. Fotoreporter agencji East News zaobserwował transportery Rosomak tankujące na stacji benzynowej Orlen przy trasie S8 w kierunku Białegostoku. Prawdopodobnie jechały one na ćwiczenia Silver Arrow-21 odbywające się na Łotwie. Min. M. Błaszczak poinformował na twitterze że w ramach realizacji "jesiennego planu szkoleń" na poligony na wschodzie kraju przemieszczają się m. inn. żołnierze 12BZ, 17BZ i 6BPow-des. "podnosimy zdolności obronne, sprawdzamy procedury".

* 3 września. Władze w Mińsku przesunęły nad granice dodatkowe oddziały sił zbrojnych i wojsk wewnętrznych. 

* 2 września. Prezydent Duda podpisał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym wzdłuż granicy z Białorusią na okres 30 dni. Minister M. Błaszczak poinformował że do działań na terenach objętych rozporządzeniem zostali skierowani żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Dotąd działało tam około 2000 żołnierzy z 16 Dywizji Zmechanizowanej i 1 PSap. pomagając Straży Granicznej w służbie patrolowej i budowie ogrodzenia. 

* 1 września 1 Warszawska Brygada Pancerna poinformowała że prowadzi szkolenie sprawdzające do wrześniowego pokonywania po dnie rzeki Narew. Do tej pory ćwiczenia pokonywania rzek po dnie odbywało się na poligonach wojskowych głownie w zachodniej części kraju. 

* 1 września. W najbliższym czasie Rosja dostarczy nam ogromne ilości uzbrojenia, dziesiątki samolotów, dziesiątki śmigłowców i najważniejsze elementy obrony powietrznej, może nawet S-400 oznajmił prezydent Łukaszenka. Jeśli podczas ćwiczeń Zapad-21 stwierdzimy że coś jest jeszcze potrzebne to się jeszcze dozbroimy u Rosji, dodał. Podczas spotkania z Putinem w Moskwie 9 września Łukaszenka ma podpisać dokument o dalszej integracji wojskowej i gospodarczej Białorusi z Rosją. Obserwatorzy ukraińscy zauważyli zmiany w wyglądzie Łukaszenki które mogą wskazywać na to że dyktator przeszedł wylew. 

* 31 sierpnia Rada Ministrów postanowiła wystąpić do prezydenta A. Dudy o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w pasie przygranicznym na części woj. podlaskiego i lubelskiego. Pas przygraniczny o szerokości około 3 km będzie obejmował 115 miejscowości na Podlasiu i 68 miejscowości w woj. lubelskim. Będą tam obowiązywały restrykcje zgodnie z przepisami wprowadzenia stanu wyjątkowego. Restrykcje wprowadzą istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz które będą chciały przemieszczać się na tym terenie. 

* 30 sierpnia. Dziennikarz zbliżony do prezydenta Zelenskiego, Dymitri Gordon po raz kolejny dopuścił możliwość siłowego wyzwolenia Donbasu. Na antenie kanału tv Ukraina24 powiedział że możliwe jest siłowe odbicie Donbasu z rąk nieuznawanych republik bez strat w ludności cywilnej.

* 29 sierpnia na polsko-białoruskiej granicy funkcjonariusze Straży Granicznej wspólnie z żołnierzami Wojska Polskiego zatrzymali grupę 13 osób, niszczących zapory graniczne. Wśród zatrzymanych jest Bartosz Kramek - prezes fundacji "Otwarty Dialog" nawołujący w 2017 roku do buntu mającego obalić rząd Polski. Kramek 23 czerwca był zatrzymany przez ABW pod zarzutem prania brudnych pieniędzy i fałszowania dokumentacji finansowej, został zwolniony za kaucją. Jego partnerka, obywatelka Rosji z Sewastopola Ludmiła Kozlowska została  w 2018 roku wydalona z Polski ze względu na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

 * 28 sierpnia do Grodna przybyły pododdziały wojsk rosyjskich mające utworzyć wspólne szkolno-bojowe centrum przygotowań sił powietrznych i obrony powietrznej Rosji i Białorusi. W ich wyposażeniu mają się znajdować zestawy przeciwlotnicze S-400. Oprócz tego do bazy lotniczej w Baranowiczach mają trafić rosyjskie Su-30SM.

* 27 sierpnia 12 Dywizja Zmechanizowana ze Szczecina ogłosiła rozpoczęcie największych w swojej historii ćwiczeń na poligonie Nowa Dęba położonym na wschodzie Polski. Niezapowiadane wcześniej ćwiczenie wiąże się z przegrupowaniem rozpoczętym 28 sierpnia wojsk dywizji z garnizonów w Szczecinie, Sulechowie i Koszalinie na odległość 700-800 km. W ćwiczeniach ma wziąć udział 4000 żołnierzy dywizji z 12 Brygady Zmechanizowanej, 5 Pułku Artylerii z Sulechowa i 8 Pułku Przeciwlotniczego z Koszalina. Prawdopodobnie początkowym miejscem przegrupowania miał być poligon w Orzyszu odległy od Białegostoku o 127 km ale został zmieniony na Nową Dębę odległą od Białegostoku o 344 km. 

* 27 sierpnia Kwatera Główna NATO wydała oświadczenie w którym przekazała że jej dyplomaci "uważnie śledzą sytuację na granicy z Białorusią, która wywiera presję migracyjną na naszych sojuszników - Litwę, Łotwę i Polskę" oraz że "NATO jest gotowe dalej pomagać swoim sojusznikom i utrzymywać bezpieczeństwo w regionie". Dodano że "wykorzystywanie migrantów przez reżim Łukaszenki jako taktyki hybrydowej jest niedopuszczalne".

* 23 sierpnia  premier Polski M. Morawiecki odbył telekonferencję z przywódcami państw bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii po której wydano oświadczenie potępiające działania Białorusi w związku z migrantami na granicach i wzywające władze białoruskie do zaprzestania eskalacji napięcia.

Lista będzie aktualizowana.

23 sie 2021

Wojna hybrydowa na granicy białorusko-polskiej może być początkiem wojny kinetycznej

  Żołnierze-kobiety o dziecięcym wzroście, w przestarzałych kamizelkach i hełmach, kryjące na własnej ziemi twarze w kominiarkach niczym rosyjskie "zielone ludziki" na ukraińskim Krymie, opuszczone przez dowódców. Przygnębiający obraz polskiego wojska jaki serwują codziennie telewizje z granicy polsko-białoruskiej skłania do zastanowienia do czego jeszcze są zdolni politycy którzy do tego stanu doprowadzili i co zrobić żeby ten stan jak najszybciej zmienić. W pierwszej kwestii nie ma już wątpliwości że rządzący obecnie Polską tak samo jak cała opozycja, nie są w stanie doprowadzić do poprawy tej sytuacji w rozsądnym czasie. Wicepremier Kaczyński wyjechał na urlop z Joachimem Brudzińskim i zapomnieli o całym świecie. 

Trzeba przyznać że Łukaszenko dobrze wybrał czas swojej prowokacji granicznej. W Warszawie pozostał drugi garnitur polityków i dziennikarzy. Premier Morawiecki potrzebował aż zwołania telekonferencji z przywódcami państw bałtyckich żeby poczuć legitymację do politycznej odpowiedzi Łukaszence. Widać że samodzielnie ci ludzie nie są w stanie podjąć żadnej decyzji. W razie pełnoskalowej wojny ten rząd się rozpadnie, nie będą nawet w stanie odpowiednio szybko zorganizować własnej ucieczki. Głównym wrogiem jest dla nich polska opinia publiczna a główną bronią - tajemnica. Przez miesiąc ukrywali że w ogóle cokolwiek złego dzieje się na naszej granicy chociaż Łukaszenka już 22 czerwca zapowiedział oficjalnie co zrobi a w sierpniu doszło do ok. 2000 prób nielegalnego przekroczenia granicy. 

"Dobra nowina" o wojnie hybrydowej którą głosi na cały świat rosyjski szef sztabu generalnego gen. W. Gierasimow, nie oznacza zastąpienia działań kinetycznych działaniami innego typu ale na innej proporcji wszystkich komponentów wojny. Według niej, 80% działań wojennych mają stanowić działania inne niż kinetyczne. Te inne elementy zawsze były obecne, zwłaszcza w początkowym okresie wojny, teraz tylko trwają dłużej bo i możliwości militarne Rosji są mniejsze niż ZSRS. Jednak jeśli nie zapewnią one osiągnięcia celu wojny a jedynie osłabią zaatakowany kraj, przychodzi kolej na działania kinetyczne. Tak więc jeśli ktoś sądzi że dzięki "wojnie nowej generacji" Gierasimowa można zrezygnować z dotychczasowej liczebności, uzbrojenia czy nastąpią rewolucyjne zmiany struktur sił zbrojnych, niczego nie zrozumiał. Najlepszy dowód że sami Rosjanie wciąż formują nowe dywizje.

Wczoraj Rosja rozpoczęła mobilizację. Oficjalnie mówi się o 50 tys. rezerwistów z czego 38 tys. ma być powołanych do czynnej służby w ciągu miesiąca, ale jaka będzie prawdziwa liczba, tego na razie nie wiadomo. Mają oni tworzyć "armijny kontyngent rezerwowy" czyli prawdopodobnie wypełnią pododdziały zapasowe w jednostkach bojowych. Wiadomo że mobilizacji nie można ukryć ale można ukryć do pewnego stopnia jej skalę i przedstawić jako "ćwiczenia". Przyjmując jednak że będzie to 50 tysięcy, to przy standardowym poziomie strat (bez użycia broni jądrowej) wynoszącym 25% stanów osobowych, w działaniach na pierwszej linii przewiduje się udział około 200 tysięcy żołnierzy. Jest to dwukrotnie więcej niż w kwietniowej koncentracji przy granicach Ukrainy i na Krymie (a jeśli doliczyć jednostki tyłowe to może i 4 razy więcej).

Pokonanie "zapory" z koncertiny wymaga tylko zbicia kilku patyków lub gałęzi. Fot. Twitter, M.Błaszczak.
Kryjący twarze polscy żołnierze wyglądający jak banda partyzantów i wicemarszałek senatu o wiedzy i zachowaniu gimnazjalistki na wagarach po zażyciu dopalaczy. Źródło Twitter.
 

 Łukaszenko regularnie mówi o wojnie światowej, dziś na forum OUBZ oskarżył Polskę o wywołanie konfliktu granicznego i naruszenie białoruskiej granicy. Mamy więc już spełnione wszystkie warunki polityczne do rozpoczęcia wojny. Przynajmniej jeśli chodzi o rolę Białorusi. Wszystkie działania podejmowane przez stronę białorusko-rosyjską układają się w logiczny ciąg przygotowań do wojny kinetycznej na dużą skalę. Dojdzie do niej jeżeli wystąpią potrzebne okoliczności zewnętrzne, takie jak np. zaangażowanie USA w konflikt z Chinami. Putin chce mieć wszystko przygotowane tak, aby kiedy owe okoliczności wystąpią, mógł uruchomić wszystko jednym przyciśnięciem guzika. 

Od dawna USA nie kryją że są zdolne do prowadzenia tylko jednej zwycięskiej wojny. Jeśli wojna najpierw wybuchnie z Chinami w regionie Pacyfiku (ważniejszym z punktu widzenia interesów USA niż Europa) to w Europie siły USA będą mogły prowadzić co najwyżej działania obronne na małą skalę. Rosja jest w stanie uruchomić na większą skalę swoje siły lądowe w ciągu 48 godzin, NATO potrzebuje miesięcy. W najlepszym przypadku USA użyje tych niewielkich sił lądowych które ma obecnie w Europie i lotnictwa ale może być i tak że zdecyduje się pomóc tylko informacjami wywiadowczymi i dobrym słowem. W tej sytuacji Polska musi być zdolna do samodzielnej obrony przynajmniej przez 2 miesiące, tymczasem dziś jest to kilka dni. Jeśli armie rosyjskie, jak pokazało ćwiczenie Zima-20, w kilka dni dojdą pod Warszawę i tam zostaną nawet jakimś cudem zatrzymane, to jest mało prawdopodobne że NATO zdobędzie się na przeprowadzenie kontruderzenia aby odzyskać utracone terytorium. Po pierwsze bowiem, zanim sojusznicy zgromadzą odpowiednie siły minie co najmniej pół roku. Po drugie Rosja ma od dawna na taką ewentualność przygotowaną odpowiedź w postaci tak zwanego jądrowego "uderzenia deeskalacyjnego". Konfliktu z użyciem broni jądrowej nie będą chcieli nie tylko nasi sojusznicy ale i zapewne również rząd polski. Tak więc Polska nie ma innego wyjścia niż przygotować takie siły zbrojne które będą zdolne do zatrzymania przeciwnika już w pasie przygranicznym. A to wymaga ich zwiększenia zarówno liczebnego jak i nasycenia nowoczesną techniką tak aby obrona była odpowiednio głęboko urzutowana i trwała.

Pytanie nie jest czy na główne danie będzie Ukraina a Polska tylko na razie na przystawkę.  Logika podpowiadałaby że tak może być - w Południowym Okręgu Wojskowym Rosji przylegającym do południowo-wschodnich granic Ukrainy trwają obecnie wielkie manewry które są logicznie połączone z manewrami Zapad-21. Powoduje to wyjątkowo silną presję militarną na Ukrainę. Wojna może wybuchnąć tej jesieni a może w przyszłym roku. Balansowanie na krawędzi wojny może trwać wiele lat podobnie jak było w czasach zimnej wojny. Rosja biorąc pod uwagę wariant że Polska zechce udzielić zbrojnej pomocy Ukrainie, być może zechce wykorzystać Łukaszenkę do zablokowania naszych sił w kraju. To oznacza że powinniśmy być przygotowani do dalszych prowokacji. Jednak w perspektywie najpóźniej kilku lat musimy mieć armię na tyle silną, żeby nie musieć opierać swojej strategii na nadziei że wilk najpierw zje babcię a dopiero później Czerwonego Kapturka.

Co należałoby zrobić już teraz? Przede wszystkim zadbać o dobre dowodzenie. Żołnierz ma mało praw ale jedno powinno być niepodważalne - prawo do dobrego dowodzenia. Na razie tego prawa nie widać w realizacji przede wszystkim na najwyższych szczeblach. Zamiast przystąpić najpóźniej 2 miesiące temu do budowy płotu, ograniczono się do rozciągnięcia koncertiny którą można przycisnąć do ziemi krótką drabinką zrobioną z gałęzi. Była to z pewnością decyzja polityczna ale dobry dowódca powinien mieć odwagę przedstawić politykom skutki takiej decyzji. Szefowi Sztabu Generalnego WP należy przywrócić prawa dowódcy wraz z aparatem dowodzenia już w czasie pokoju i zlikwidować bałagan kompetencyjny na najwyższych szczeblach dowodzenia. Kolejną sprawą jest zadbanie o morale żołnierzy. Widać że jest ono zachwiane, nie ma tego co w Bundeswehrze nazywa się dowodzeniem psychologicznym. W dalszej perspektywie trzeba zadbać o szkolenie które też jest źródłem morale. Obecnie wojsko zawodowe jest mniej profesjonalne niż armia poborowa gdyż intensywność szkolenia po uzawodowieniu zmniejszono trzykrotnie. To co żołnierz zasadniczej służby wojskowej wykonywał w rok, dzisiejszy "ekonomiczny zawodowiec" wykonuje dla oszczędności raz na 3 lata (a przecież i wtedy nie było szału ze szkoleniem!). Kolejny punkt to ekwipunek, program Tytan powinien być ukończony już kilka lat temu i ciągle się opóźnia ale są elementy które są gotowe i można je wprowadzić już teraz. Niezbędne jest jak najszybsze zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych. 

Możliwie jak najszybciej trzeba odwiesić zasadniczą służbę wojskową. Inaczej nie da się osiągnąć w rozsądnym czasie odpowiedniej liczebności Sił Zbrojnych a co za tym idzie zdolności do samodzielnej obrony. Powinna to być służba krótkoterminowa podobna do tej jaka jest w Szwajcarii lub w Finlandii. W wariancie fińskim kaprale i podchorążowie służą dłużej niż szeregowi co pozytywnie wpływa nie tylko na poziom wyszkolenia ale i etos służby wojskowej. W Finlandii nie istnieje problem uchylania się od służby wojskowej. Rozbudowane muszą być przede wszystkim Wojska Lądowe. Musimy mieć przynajmniej 6 dywizji do obrony na wschodzie - tyle ile przeciwnik będzie miał armii i korpusów pierwszego rzutu, plus odwód i dywizja obrony wybrzeża. Równocześnie trzeba zwiększać liczbę brygad w dywizjach na wschodzie. Ćwiczenia NATO prowadzone w latach 1990 udowodniły że dywizja może posiadać 5-7 i więcej brygad ogólnowojskowych. Posiadanie takiej liczby dywizji, przy możliwym wsparciu lotnictwa NATO, być może zniechęciłoby Rosję do wojny.

14 sie 2021

Polska rozbuduje armię

 Minister M. Błaszczak w Polskim Radiu 24 powiedział dziś że jesienią zostanie przedstawiona ustawa pozwalająca na zwiększenie liczebności Wojska Polskiego do 250 tysięcy żołnierzy zawodowych i 50 tysięcy żołnierzy WOT oraz wyposażenie go w nowoczesny sprzęt.  Ustawa przygotowywana jest w ramach Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych. Jej zasadniczym elementem ma być mechanizm finansowania który pozwoli przyspieszyć modernizację Sił Zbrojnych. Zapewnił że nie odbędzie się to kosztem dotychczasowych programów, tylko będą to dodatkowe pieniądze. Jak zaznaczył, dotychczasowa ustawa przewidująca wzrost budżetu MON do 2,5% PKB do 2030 roku to jest wciąż zbyt mało. Wcześniej, w połowie lipca wspominał o tym wicepremier, przewodniczący KBNiSO J. Kaczyński podczas wizyty w 1BPanc w Wesołej gdy informował o planie zakupu 250 czołgów  M1A2 Abrams SEP v3. Kaczyński mówił wówczas że opracowywany jest program rozbudowy i "bardzo poważnego wzmocnienia polskich Sił Zbrojnych" i jego sposób finansowania które "musi być rozłożone na stosunkowo długi czas ale sama operacja będzie przeprowadzona w stosunkowo krótkim czasie". Komentatorzy mówili że chodzi prawdopodobnie w emisję specjalnych obligacji Skarbu Państwa.

Wchodzimy w bardzo niebezpieczną epokę, dobra koniunktura międzynarodowa dla Polski się kończy. Rosja zaczęła już wojnę hybrydową, trwają operacje informacyjne i ataki cybernetyczne przeciwko państwom Zachodu w tym Polsce. W powietrzu i na wodzie dochodzi do incydentów. Gorąca wojna bloku Chiny+Rosja i Białoruś (ZBiR) przeciwko krajom zachodnim (niekoniecznie w jednym bloku) staje się coraz bardziej prawdopodobna. USA w rywalizacji z Chinami stawiają na Niemcy, Biden próbował się nawet dogadywać z Rosją ale Rosja uznała że USA są za słabe i wybrała na razie Chiny jako swojego sojusznika. Możliwe jest dalsze zaognienie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i przekształcenie go w wojnę regionalną a także pełna inkorporacja Białorusi przez Rosję wraz z siłami zbrojnymi. Tymczasem Polska tkwiła dotąd w schematach pauzy strategicznej sprzed 20 lat pomimo że oficjalna rosyjska strategia mówiła jasno już w 2005 roku że "pauza strategiczna dobiega końca". Nasze obecne przygotowania i plany są więc mocno spóźnione. Wiadomo że Rosja jest naszym głównym potencjalnym przeciwnikiem i że Polska musi być przygotowana do samodzielnej obrony trwającej co najmniej miesiąc zanim zaczną docierać większe siły NATO. Wiadomo też że Ukraina będąca w podobnej sytuacji, rozbudowała swoje siły zbrojne do 255 tysięcy żołnierzy na stopie pokojowej. Możemy przypuszczać że kierownictwo naszego kraju doszło do podobnych wniosków po niedawnym ćwiczeniu "Zima". Pytanie tylko w jaki sposób rząd chce zwiększyć liczebność armii do 250 tysięcy. 

Obecnie nasze Siły Zbrojne liczą niespełna 111 tysięcy żołnierzy zawodowych i od 2015 roku nastąpił wzrost ich liczby zaledwie o ok. 16 tysięcy. W tym tempie liczebność 250 tysięcy zostanie osiągnięta około roku 2073. Wydaje się że pomimo uproszczenia procedur rekrutacyjnych, co już daje pewne pozytywne efekty, odpowiednie zwiększenie liczby chętnych do służby zawodowej będzie wymagać bardzo wyraźnego wzrostu uposażeń żołnierzy. Nie może być tak że szeregowy zarabia tyle co kasjer w Biedronce a kapitan tyle co kierowca TIRa. Polska wydaje na obronę tylko ok. 12 mld USD co jak na nasze położenie geostrategiczne jest zbyt małą liczbą. Dla porównania Rosja wydaje 65 mld, Niemcy - 49 mld, Hiszpania - 17 mld, Włochy - 27, Izrael i Turcja - po ok. 20 mld. Korea Południowa - 44 mld USD. Dodać należy że te kraje nie muszą odbudowywać struktur i nadrabiać strat w sprzęcie bezrozumnie złomowanym przez ministrów-pacyfistów. Internetowi znawcy jęczą że po zakupie Abramsów będziemy mieli "aż" trzy typy czołgów, tymczasem gdyby się rozejrzeli to zobaczyliby że takie kraje frontowe jak Korea Południowa czy Turcja utrzymują ich w służbie co najmniej cztery.



Wydatki obronne Polski, pomimo formalnego spełniania wymogu minimum 2% PKB, są w liczbach rzeczywistych żenująco niskie na tle innych państw NATO biorąc pod uwagę że Polska jest krajem frontowym.

Kolejne pytanie to ile nowych dywizji powstanie bo nie ulega wątpliwości że zwiększenie liczebności powinno nastąpić przede wszystkim w Wojskach Lądowych. Już samo uzupełnienie stanów pokojowych obecnych dywizji powinno dać przyrost około 20-30 tysięcy żołnierzy. Licząc że w dotychczasowych dywizjach i brygadach powstaną nowe brygady i bataliony (niedawno szef SGWP gen. R. Andrzejczak mówił że chciałby "spłaszczenia struktur" - a więc więcej brygad w dywizjach, więcej batalionów w brygadach) to dałoby kolejne 20 tysięcy. Zostaje około 100 tysięcy które trzeba podzielić na 4 dywizje a jeśli liczyć jednostki korpuśne które muszą powstać (o czym mówił gen. Skrzypczak) to by było rzeczywiście około 250 tysięcy. Mielibyśmy w Wojskach Lądowych 4 korpusy po dwie dywizje plus kilka brygad ogólnowojskowych i rodzajów wojsk w każdym. Do tego przydałoby się kilka brygad rakiet operacyjnych lub lepiej operacyjno-strategicznych centralnego podporządkowania, brygad walki elektronicznej i cybernetycznej, centrów rozpoznania i dowodzenia, jednostek wojsk kosmicznych i obrony biologicznej (w dobie pandemii co najmniej pożądane).

Po wstąpieniu do NATO, władze Polski zrezygnowały z utrzymywania zdolności do samodzielnej obrony, nadmiernie zredukowały armię i oparły bezpieczeństwo państwa wyłącznie na roli wasala USA. Żeby to jakoś uzasadnić, wymyślono że wojny w Europie nie będzie. Był to od początku śmiertelny błąd bo nie można opierać bezpieczeństwa na czynnikach od nas niezależnych. Umizgi Waszyngtonu do putinowskiej Moskwy już to potwierdziły. USA mają obecnie za mało sił żeby prowadzić jednocześnie dwie duże zwycięskie wojny: na Pacyfiku i w Europie. Jeżeli będą miały do wyboru pomoc Polsce czy Tajwanowi lub Korei Południowej, wybiorą tamtych bo od dawna nie ukrywają że Pacyfik jest najważniejszy. W tej sytuacji najwyraźniej ktoś w kierownictwie polskim doszedł do wniosku że to ostatnia chwila żeby się ratować. Lepiej późno niż wcale.



6 sie 2021

Nagły zwrot w wojnie hybrydowej Łukaszenki przeciwko Litwie

Prezydent Białorusi A. Łukaszenka dokonał nagłego zwrotu w prowadzonej przez siebie wojnie hybrydowej przeciwko Litwie i Polsce. Podczas narady z szefami struktur siłowych powiedział że powinni teraz nie dopuścić do powrotu migrantów na Białoruś. Łukaszenka w zemście za sankcje, sprowadzał dotąd migrantów z Iraku i innych krajów w celu przepuszczenia ich przez granice z Litwą i Polską w charakterze broni demograficznej. Jednak władze Litwy wspierane przez UE zabiegały w Bagdadzie o wstrzymanie lotów z migrantami z Iraku na Białoruś co zakończyło się sukcesem. Linie Iraqi Airwais odwołały wszystkie loty do Mińska na czas nieokreślony. Litwini zaczęli też zawracać migrantów na granicy. W tej sytuacji Łukaszenka oskarżył Litwę o podejmowanie działań które "grożą konfliktem" i nakazał swoim służbom "przykryć każdy metr granicy". Dostało się też Ukrainie którą oskarżył o dążenie do konfrontacji. Służby atakujące granice UE i NATO kolumnami migrantów wykonały polecenie dyktatora natychmiast i przeszły do obrony. Litwini pokazali film na którym widać uzbrojonych i wyposażonych w hełmy i tarcze białoruskich funkcjonariuszy broniących migrantom powrotu na Białoruś. Dla Łukaszenki i wspierającej go Moskwy jest to jedynie mała porażka w bitwie a nie w wojnie która z pewnością będzie kontynuowana. Raczej chwilowe wstrzymanie działań z braku "amunicji" niż zmiana strategii. W tej wojnie padają już trupy: na granicy białorusko-litewskiej po stronie białoruskiej znaleziono zabitego migranta. W Kijowie poniósł śmierć białoruski wolontariusz pomagający swoim rodakom uciekającym przed represjami. Do tej pory trupy padały w wojnie Łukaszenki z własnym narodem na terenie samej Białorusi. Tak więc mamy tu podręcznikowy wręcz przykład jak wojna wewnętrzna zaczyna wylewać się za granicę. Tymczasem w naszym kraju rządzący zdają się nadal chować głowę w piasek. Informacje o sytuacji na granicy Polski z Białorusią podawane są nadzwyczaj oszczędnie i to zarówno przez media prorządowe jak i opozycyjne. Polacy nadal traktowani są jak głupcy którym nie warto za dużo mówić.

3 sie 2021

Rosną zielone "słowiańskie" ludziki

 

Mapa europejskich religii pogańskich. Źródło Reddit.

Jaki jest cel tego projektu? Widać najlepiej na tej mapie. Projekt jest szeroki i trwa jego budowa. Wiele wątków: z jednej strony "tituszki" Olszańskiego, "wolni Słowianie", "preppersi", antyszczepionkowcy, z drugiej wyciągnięci ze śmietnika historii anarchiści, Antifa, lewaccy terroryści, tęczowi aktywiści "czterech liter", nowocześni "ojropejczycy" z piorunkiem w awatarze. Budują struktury, noszą swoje "mundurki", mają swoją symbolikę, ćwiczą się, tworzą swoje równoległe światy. Wydaje się że łączy ich jedno - niechęć do rządu polskiego. Kamraci i towarzysze. "Maszerować oddzielnie, uderzać razem" mówi stara wojskowa zasada.