23 sie 2021

Wojna hybrydowa na granicy białorusko-polskiej może być początkiem wojny kinetycznej

  Żołnierze-kobiety o dziecięcym wzroście, w przestarzałych kamizelkach i hełmach, kryjące na własnej ziemi twarze w kominiarkach niczym rosyjskie "zielone ludziki" na ukraińskim Krymie, opuszczone przez dowódców. Przygnębiający obraz polskiego wojska jaki serwują codziennie telewizje z granicy polsko-białoruskiej skłania do zastanowienia do czego jeszcze są zdolni politycy którzy do tego stanu doprowadzili i co zrobić żeby ten stan jak najszybciej zmienić. W pierwszej kwestii nie ma już wątpliwości że rządzący obecnie Polską tak samo jak cała opozycja, nie są w stanie doprowadzić do poprawy tej sytuacji w rozsądnym czasie. Wicepremier Kaczyński wyjechał na urlop z Joachimem Brudzińskim i zapomnieli o całym świecie. 

Trzeba przyznać że Łukaszenko dobrze wybrał czas swojej prowokacji granicznej. W Warszawie pozostał drugi garnitur polityków i dziennikarzy. Premier Morawiecki potrzebował aż zwołania telekonferencji z przywódcami państw bałtyckich żeby poczuć legitymację do politycznej odpowiedzi Łukaszence. Widać że samodzielnie ci ludzie nie są w stanie podjąć żadnej decyzji. W razie pełnoskalowej wojny ten rząd się rozpadnie, nie będą nawet w stanie odpowiednio szybko zorganizować własnej ucieczki. Głównym wrogiem jest dla nich polska opinia publiczna a główną bronią - tajemnica. Przez miesiąc ukrywali że w ogóle cokolwiek złego dzieje się na naszej granicy chociaż Łukaszenka już 22 czerwca zapowiedział oficjalnie co zrobi a w sierpniu doszło do ok. 2000 prób nielegalnego przekroczenia granicy. 

"Dobra nowina" o wojnie hybrydowej którą głosi na cały świat rosyjski szef sztabu generalnego gen. W. Gierasimow, nie oznacza zastąpienia działań kinetycznych działaniami innego typu ale na innej proporcji wszystkich komponentów wojny. Według niej, 80% działań wojennych mają stanowić działania inne niż kinetyczne. Te inne elementy zawsze były obecne, zwłaszcza w początkowym okresie wojny, teraz tylko trwają dłużej bo i możliwości militarne Rosji są mniejsze niż ZSRS. Jednak jeśli nie zapewnią one osiągnięcia celu wojny a jedynie osłabią zaatakowany kraj, przychodzi kolej na działania kinetyczne. Tak więc jeśli ktoś sądzi że dzięki "wojnie nowej generacji" Gierasimowa można zrezygnować z dotychczasowej liczebności, uzbrojenia czy nastąpią rewolucyjne zmiany struktur sił zbrojnych, niczego nie zrozumiał. Najlepszy dowód że sami Rosjanie wciąż formują nowe dywizje.

Wczoraj Rosja rozpoczęła mobilizację. Oficjalnie mówi się o 50 tys. rezerwistów z czego 38 tys. ma być powołanych do czynnej służby w ciągu miesiąca, ale jaka będzie prawdziwa liczba, tego na razie nie wiadomo. Mają oni tworzyć "armijny kontyngent rezerwowy" czyli prawdopodobnie wypełnią pododdziały zapasowe w jednostkach bojowych. Wiadomo że mobilizacji nie można ukryć ale można ukryć do pewnego stopnia jej skalę i przedstawić jako "ćwiczenia". Przyjmując jednak że będzie to 50 tysięcy, to przy standardowym poziomie strat (bez użycia broni jądrowej) wynoszącym 25% stanów osobowych, w działaniach na pierwszej linii przewiduje się udział około 200 tysięcy żołnierzy. Jest to dwukrotnie więcej niż w kwietniowej koncentracji przy granicach Ukrainy i na Krymie (a jeśli doliczyć jednostki tyłowe to może i 4 razy więcej).

Pokonanie "zapory" z koncertiny wymaga tylko zbicia kilku patyków lub gałęzi. Fot. Twitter, M.Błaszczak.
Kryjący twarze polscy żołnierze wyglądający jak banda partyzantów i wicemarszałek senatu o wiedzy i zachowaniu gimnazjalistki na wagarach po zażyciu dopalaczy. Źródło Twitter.
 

 Łukaszenko regularnie mówi o wojnie światowej, dziś na forum OUBZ oskarżył Polskę o wywołanie konfliktu granicznego i naruszenie białoruskiej granicy. Mamy więc już spełnione wszystkie warunki polityczne do rozpoczęcia wojny. Przynajmniej jeśli chodzi o rolę Białorusi. Wszystkie działania podejmowane przez stronę białorusko-rosyjską układają się w logiczny ciąg przygotowań do wojny kinetycznej na dużą skalę. Dojdzie do niej jeżeli wystąpią potrzebne okoliczności zewnętrzne, takie jak np. zaangażowanie USA w konflikt z Chinami. Putin chce mieć wszystko przygotowane tak, aby kiedy owe okoliczności wystąpią, mógł uruchomić wszystko jednym przyciśnięciem guzika. 

Od dawna USA nie kryją że są zdolne do prowadzenia tylko jednej zwycięskiej wojny. Jeśli wojna najpierw wybuchnie z Chinami w regionie Pacyfiku (ważniejszym z punktu widzenia interesów USA niż Europa) to w Europie siły USA będą mogły prowadzić co najwyżej działania obronne na małą skalę. Rosja jest w stanie uruchomić na większą skalę swoje siły lądowe w ciągu 48 godzin, NATO potrzebuje miesięcy. W najlepszym przypadku USA użyje tych niewielkich sił lądowych które ma obecnie w Europie i lotnictwa ale może być i tak że zdecyduje się pomóc tylko informacjami wywiadowczymi i dobrym słowem. W tej sytuacji Polska musi być zdolna do samodzielnej obrony przynajmniej przez 2 miesiące, tymczasem dziś jest to kilka dni. Jeśli armie rosyjskie, jak pokazało ćwiczenie Zima-20, w kilka dni dojdą pod Warszawę i tam zostaną nawet jakimś cudem zatrzymane, to jest mało prawdopodobne że NATO zdobędzie się na przeprowadzenie kontruderzenia aby odzyskać utracone terytorium. Po pierwsze bowiem, zanim sojusznicy zgromadzą odpowiednie siły minie co najmniej pół roku. Po drugie Rosja ma od dawna na taką ewentualność przygotowaną odpowiedź w postaci tak zwanego jądrowego "uderzenia deeskalacyjnego". Konfliktu z użyciem broni jądrowej nie będą chcieli nie tylko nasi sojusznicy ale i zapewne również rząd polski. Tak więc Polska nie ma innego wyjścia niż przygotować takie siły zbrojne które będą zdolne do zatrzymania przeciwnika już w pasie przygranicznym. A to wymaga ich zwiększenia zarówno liczebnego jak i nasycenia nowoczesną techniką tak aby obrona była odpowiednio głęboko urzutowana i trwała.

Pytanie nie jest czy na główne danie będzie Ukraina a Polska tylko na razie na przystawkę.  Logika podpowiadałaby że tak może być - w Południowym Okręgu Wojskowym Rosji przylegającym do południowo-wschodnich granic Ukrainy trwają obecnie wielkie manewry które są logicznie połączone z manewrami Zapad-21. Powoduje to wyjątkowo silną presję militarną na Ukrainę. Wojna może wybuchnąć tej jesieni a może w przyszłym roku. Balansowanie na krawędzi wojny może trwać wiele lat podobnie jak było w czasach zimnej wojny. Rosja biorąc pod uwagę wariant że Polska zechce udzielić zbrojnej pomocy Ukrainie, być może zechce wykorzystać Łukaszenkę do zablokowania naszych sił w kraju. To oznacza że powinniśmy być przygotowani do dalszych prowokacji. Jednak w perspektywie najpóźniej kilku lat musimy mieć armię na tyle silną, żeby nie musieć opierać swojej strategii na nadziei że wilk najpierw zje babcię a dopiero później Czerwonego Kapturka.

Co należałoby zrobić już teraz? Przede wszystkim zadbać o dobre dowodzenie. Żołnierz ma mało praw ale jedno powinno być niepodważalne - prawo do dobrego dowodzenia. Na razie tego prawa nie widać w realizacji przede wszystkim na najwyższych szczeblach. Zamiast przystąpić najpóźniej 2 miesiące temu do budowy płotu, ograniczono się do rozciągnięcia koncertiny którą można przycisnąć do ziemi krótką drabinką zrobioną z gałęzi. Była to z pewnością decyzja polityczna ale dobry dowódca powinien mieć odwagę przedstawić politykom skutki takiej decyzji. Szefowi Sztabu Generalnego WP należy przywrócić prawa dowódcy wraz z aparatem dowodzenia już w czasie pokoju i zlikwidować bałagan kompetencyjny na najwyższych szczeblach dowodzenia. Kolejną sprawą jest zadbanie o morale żołnierzy. Widać że jest ono zachwiane, nie ma tego co w Bundeswehrze nazywa się dowodzeniem psychologicznym. W dalszej perspektywie trzeba zadbać o szkolenie które też jest źródłem morale. Obecnie wojsko zawodowe jest mniej profesjonalne niż armia poborowa gdyż intensywność szkolenia po uzawodowieniu zmniejszono trzykrotnie. To co żołnierz zasadniczej służby wojskowej wykonywał w rok, dzisiejszy "ekonomiczny zawodowiec" wykonuje dla oszczędności raz na 3 lata (a przecież i wtedy nie było szału ze szkoleniem!). Kolejny punkt to ekwipunek, program Tytan powinien być ukończony już kilka lat temu i ciągle się opóźnia ale są elementy które są gotowe i można je wprowadzić już teraz. Niezbędne jest jak najszybsze zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych. 

Możliwie jak najszybciej trzeba odwiesić zasadniczą służbę wojskową. Inaczej nie da się osiągnąć w rozsądnym czasie odpowiedniej liczebności Sił Zbrojnych a co za tym idzie zdolności do samodzielnej obrony. Powinna to być służba krótkoterminowa podobna do tej jaka jest w Szwajcarii lub w Finlandii. W wariancie fińskim kaprale i podchorążowie służą dłużej niż szeregowi co pozytywnie wpływa nie tylko na poziom wyszkolenia ale i etos służby wojskowej. W Finlandii nie istnieje problem uchylania się od służby wojskowej. Rozbudowane muszą być przede wszystkim Wojska Lądowe. Musimy mieć przynajmniej 6 dywizji do obrony na wschodzie - tyle ile przeciwnik będzie miał armii i korpusów pierwszego rzutu, plus odwód i dywizja obrony wybrzeża. Równocześnie trzeba zwiększać liczbę brygad w dywizjach na wschodzie. Ćwiczenia NATO prowadzone w latach 1990 udowodniły że dywizja może posiadać 5-7 i więcej brygad ogólnowojskowych. Posiadanie takiej liczby dywizji, przy możliwym wsparciu lotnictwa NATO, być może zniechęciłoby Rosję do wojny.

14 sie 2021

Polska rozbuduje armię

 Minister M. Błaszczak w Polskim Radiu 24 powiedział dziś że jesienią zostanie przedstawiona ustawa pozwalająca na zwiększenie liczebności Wojska Polskiego do 250 tysięcy żołnierzy zawodowych i 50 tysięcy żołnierzy WOT oraz wyposażenie go w nowoczesny sprzęt.  Ustawa przygotowywana jest w ramach Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych. Jej zasadniczym elementem ma być mechanizm finansowania który pozwoli przyspieszyć modernizację Sił Zbrojnych. Zapewnił że nie odbędzie się to kosztem dotychczasowych programów, tylko będą to dodatkowe pieniądze. Jak zaznaczył, dotychczasowa ustawa przewidująca wzrost budżetu MON do 2,5% PKB do 2030 roku to jest wciąż zbyt mało. Wcześniej, w połowie lipca wspominał o tym wicepremier, przewodniczący KBNiSO J. Kaczyński podczas wizyty w 1BPanc w Wesołej gdy informował o planie zakupu 250 czołgów  M1A2 Abrams SEP v3. Kaczyński mówił wówczas że opracowywany jest program rozbudowy i "bardzo poważnego wzmocnienia polskich Sił Zbrojnych" i jego sposób finansowania które "musi być rozłożone na stosunkowo długi czas ale sama operacja będzie przeprowadzona w stosunkowo krótkim czasie". Komentatorzy mówili że chodzi prawdopodobnie w emisję specjalnych obligacji Skarbu Państwa.

Wchodzimy w bardzo niebezpieczną epokę, dobra koniunktura międzynarodowa dla Polski się kończy. Rosja zaczęła już wojnę hybrydową, trwają operacje informacyjne i ataki cybernetyczne przeciwko państwom Zachodu w tym Polsce. W powietrzu i na wodzie dochodzi do incydentów. Gorąca wojna bloku Chiny+Rosja i Białoruś (ZBiR) przeciwko krajom zachodnim (niekoniecznie w jednym bloku) staje się coraz bardziej prawdopodobna. USA w rywalizacji z Chinami stawiają na Niemcy, Biden próbował się nawet dogadywać z Rosją ale Rosja uznała że USA są za słabe i wybrała na razie Chiny jako swojego sojusznika. Możliwe jest dalsze zaognienie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i przekształcenie go w wojnę regionalną a także pełna inkorporacja Białorusi przez Rosję wraz z siłami zbrojnymi. Tymczasem Polska tkwiła dotąd w schematach pauzy strategicznej sprzed 20 lat pomimo że oficjalna rosyjska strategia mówiła jasno już w 2005 roku że "pauza strategiczna dobiega końca". Nasze obecne przygotowania i plany są więc mocno spóźnione. Wiadomo że Rosja jest naszym głównym potencjalnym przeciwnikiem i że Polska musi być przygotowana do samodzielnej obrony trwającej co najmniej miesiąc zanim zaczną docierać większe siły NATO. Wiadomo też że Ukraina będąca w podobnej sytuacji, rozbudowała swoje siły zbrojne do 255 tysięcy żołnierzy na stopie pokojowej. Możemy przypuszczać że kierownictwo naszego kraju doszło do podobnych wniosków po niedawnym ćwiczeniu "Zima". Pytanie tylko w jaki sposób rząd chce zwiększyć liczebność armii do 250 tysięcy. 

Obecnie nasze Siły Zbrojne liczą niespełna 111 tysięcy żołnierzy zawodowych i od 2015 roku nastąpił wzrost ich liczby zaledwie o ok. 16 tysięcy. W tym tempie liczebność 250 tysięcy zostanie osiągnięta około roku 2073. Wydaje się że pomimo uproszczenia procedur rekrutacyjnych, co już daje pewne pozytywne efekty, odpowiednie zwiększenie liczby chętnych do służby zawodowej będzie wymagać bardzo wyraźnego wzrostu uposażeń żołnierzy. Nie może być tak że szeregowy zarabia tyle co kasjer w Biedronce a kapitan tyle co kierowca TIRa. Polska wydaje na obronę tylko ok. 12 mld USD co jak na nasze położenie geostrategiczne jest zbyt małą liczbą. Dla porównania Rosja wydaje 65 mld, Niemcy - 49 mld, Hiszpania - 17 mld, Włochy - 27, Izrael i Turcja - po ok. 20 mld. Korea Południowa - 44 mld USD. Dodać należy że te kraje nie muszą odbudowywać struktur i nadrabiać strat w sprzęcie bezrozumnie złomowanym przez ministrów-pacyfistów. Internetowi znawcy jęczą że po zakupie Abramsów będziemy mieli "aż" trzy typy czołgów, tymczasem gdyby się rozejrzeli to zobaczyliby że takie kraje frontowe jak Korea Południowa czy Turcja utrzymują ich w służbie co najmniej cztery.



Wydatki obronne Polski, pomimo formalnego spełniania wymogu minimum 2% PKB, są w liczbach rzeczywistych żenująco niskie na tle innych państw NATO biorąc pod uwagę że Polska jest krajem frontowym.

Kolejne pytanie to ile nowych dywizji powstanie bo nie ulega wątpliwości że zwiększenie liczebności powinno nastąpić przede wszystkim w Wojskach Lądowych. Już samo uzupełnienie stanów pokojowych obecnych dywizji powinno dać przyrost około 20-30 tysięcy żołnierzy. Licząc że w dotychczasowych dywizjach i brygadach powstaną nowe brygady i bataliony (niedawno szef SGWP gen. R. Andrzejczak mówił że chciałby "spłaszczenia struktur" - a więc więcej brygad w dywizjach, więcej batalionów w brygadach) to dałoby kolejne 20 tysięcy. Zostaje około 100 tysięcy które trzeba podzielić na 4 dywizje a jeśli liczyć jednostki korpuśne które muszą powstać (o czym mówił gen. Skrzypczak) to by było rzeczywiście około 250 tysięcy. Mielibyśmy w Wojskach Lądowych 4 korpusy po dwie dywizje plus kilka brygad ogólnowojskowych i rodzajów wojsk w każdym. Do tego przydałoby się kilka brygad rakiet operacyjnych lub lepiej operacyjno-strategicznych centralnego podporządkowania, brygad walki elektronicznej i cybernetycznej, centrów rozpoznania i dowodzenia, jednostek wojsk kosmicznych i obrony biologicznej (w dobie pandemii co najmniej pożądane).

Po wstąpieniu do NATO, władze Polski zrezygnowały z utrzymywania zdolności do samodzielnej obrony, nadmiernie zredukowały armię i oparły bezpieczeństwo państwa wyłącznie na roli wasala USA. Żeby to jakoś uzasadnić, wymyślono że wojny w Europie nie będzie. Był to od początku śmiertelny błąd bo nie można opierać bezpieczeństwa na czynnikach od nas niezależnych. Umizgi Waszyngtonu do putinowskiej Moskwy już to potwierdziły. USA mają obecnie za mało sił żeby prowadzić jednocześnie dwie duże zwycięskie wojny: na Pacyfiku i w Europie. Jeżeli będą miały do wyboru pomoc Polsce czy Tajwanowi lub Korei Południowej, wybiorą tamtych bo od dawna nie ukrywają że Pacyfik jest najważniejszy. W tej sytuacji najwyraźniej ktoś w kierownictwie polskim doszedł do wniosku że to ostatnia chwila żeby się ratować. Lepiej późno niż wcale.



6 sie 2021

Nagły zwrot w wojnie hybrydowej Łukaszenki przeciwko Litwie

Prezydent Białorusi A. Łukaszenka dokonał nagłego zwrotu w prowadzonej przez siebie wojnie hybrydowej przeciwko Litwie i Polsce. Podczas narady z szefami struktur siłowych powiedział że powinni teraz nie dopuścić do powrotu migrantów na Białoruś. Łukaszenka w zemście za sankcje, sprowadzał dotąd migrantów z Iraku i innych krajów w celu przepuszczenia ich przez granice z Litwą i Polską w charakterze broni demograficznej. Jednak władze Litwy wspierane przez UE zabiegały w Bagdadzie o wstrzymanie lotów z migrantami z Iraku na Białoruś co zakończyło się sukcesem. Linie Iraqi Airwais odwołały wszystkie loty do Mińska na czas nieokreślony. Litwini zaczęli też zawracać migrantów na granicy. W tej sytuacji Łukaszenka oskarżył Litwę o podejmowanie działań które "grożą konfliktem" i nakazał swoim służbom "przykryć każdy metr granicy". Dostało się też Ukrainie którą oskarżył o dążenie do konfrontacji. Służby atakujące granice UE i NATO kolumnami migrantów wykonały polecenie dyktatora natychmiast i przeszły do obrony. Litwini pokazali film na którym widać uzbrojonych i wyposażonych w hełmy i tarcze białoruskich funkcjonariuszy broniących migrantom powrotu na Białoruś. Dla Łukaszenki i wspierającej go Moskwy jest to jedynie mała porażka w bitwie a nie w wojnie która z pewnością będzie kontynuowana. Raczej chwilowe wstrzymanie działań z braku "amunicji" niż zmiana strategii. W tej wojnie padają już trupy: na granicy białorusko-litewskiej po stronie białoruskiej znaleziono zabitego migranta. W Kijowie poniósł śmierć białoruski wolontariusz pomagający swoim rodakom uciekającym przed represjami. Do tej pory trupy padały w wojnie Łukaszenki z własnym narodem na terenie samej Białorusi. Tak więc mamy tu podręcznikowy wręcz przykład jak wojna wewnętrzna zaczyna wylewać się za granicę. Tymczasem w naszym kraju rządzący zdają się nadal chować głowę w piasek. Informacje o sytuacji na granicy Polski z Białorusią podawane są nadzwyczaj oszczędnie i to zarówno przez media prorządowe jak i opozycyjne. Polacy nadal traktowani są jak głupcy którym nie warto za dużo mówić.

3 sie 2021

Rosną zielone "słowiańskie" ludziki

 

Mapa europejskich religii pogańskich. Źródło Reddit.

Jaki jest cel tego projektu? Widać najlepiej na tej mapie. Projekt jest szeroki i trwa jego budowa. Wiele wątków: z jednej strony "tituszki" Olszańskiego, "wolni Słowianie", "preppersi", antyszczepionkowcy, z drugiej wyciągnięci ze śmietnika historii anarchiści, Antifa, lewaccy terroryści, tęczowi aktywiści "czterech liter", nowocześni "ojropejczycy" z piorunkiem w awatarze. Budują struktury, noszą swoje "mundurki", mają swoją symbolikę, ćwiczą się, tworzą swoje równoległe światy. Wydaje się że łączy ich jedno - niechęć do rządu polskiego. Kamraci i towarzysze. "Maszerować oddzielnie, uderzać razem" mówi stara wojskowa zasada.

30 lip 2021

Łukaszenka grozi 500 000 armią i rozmieszczeniem wojsk rosyjskich

 30 lipca podczas spotkania z białoruskimi urzędnikami prezydent Łukaszenka dopuścił możliwość rozmieszczenia na Białorusi na stałe wojsk rosyjskich "jeżeli będzie taka potrzeba". Do tej pory Łukaszenka odrzucał możliwość rozmieszczenia baz rosyjskich tłumacząc że przegrupowanie wojsk rosyjskich na Białoruś zajęłoby tak niewiele czasu że nie ma sensu tworzenie stałych baz. Łukaszenka powiedział że wojska rosyjskie zostaną rozmieszczone bezzwłocznie na Białorusi w przypadku jeżeli coś będzie grozić państwu związkowemu (ZBiR). Dodał że jest gotów na rozmieszczenie wojsk z wszystkimi rodzajami uzbrojenia (w domyśle - również jądrowego).  Jak powiedział, na obecnym etapie takiej potrzeby nie ma ponieważ armia białoruska jest wystarczająco silna. "My możemy w razie potrzeby postawić pod broń 500 tysięcy ludzi, jeśli to nie wystarczy, będą tu wprowadzone całe siły zbrojne Federacji Rosyjskiej" powiedział Łukaszenka. Należy dodać że według wcześniejszych danych liczebność armii białoruskiej w czasie pokoju wynosiła 62 tys. ludzi (48 tys. żołnierzy i 14 tys. pracowników cywilnych). Większość jednostek była jednak skadrowana lub formowana mobilizacyjnie. Białoruskie wojska obrony terytorialnej liczyły według różnych źródeł od 100 do 120 tysięcy żołnierzy i składały się z rezerwistów. Tak więc armia białoruska rośnie po mobilizacji dziesięciokrotnie. Jest to możliwe dzięki temu że na Białorusi obowiązuje  pobór do wojska. Jako uzasadnienie swoich pogróżek Łukaszenka podał rzekome gromadzenie ofensywnej infrastruktury NATO u granic swojego państwa w tym formowanie polskiej 18DZ która ma być uzbrojona w czołgi Abrams. Powiedział że jednym z głównych instrumentów zachodniej agresji przeciwko Białorusi są organizacje pozarządowe. Pogróżki Łukaszenki wpisują się w pełni w politykę presji militarnej Putina której jednym z celów jest powstrzymanie lub opóźnienie procesu uzupełniania braków zdolności obronnych Polski na wschodzie naszego państwa. Jednocześnie są częścią przygotowania psychologicznego społeczeństwa do rozmieszczenia na stałe wojsk rosyjskich jeśli tak zadecyduje Putin.

Tymczasem trwa rozmieszczanie na Białorusi rosyjskich wojsk w ramach ćwiczeń "Zapad-2021". Są to na razie jednostki 1 Armii Pancernej Gwardii. Wbrew wcześniejszym deklaracjom, zostaną one rozmieszczone również przy granicy z Polską, na poligonach w pobliżu Baranowicz, Brześcia a także prawdopodobnie i Grodna. Sądząc po niespotykanej dotąd skali prac inżynieryjnych na poligonie w Baranowiczach, mogą pozostać tam na dłużej. Łącznie ćwiczenia na Białorusi mają odbywać się na pięciu głównych poligonach obejmą więc cały kraj. Możliwy jest wariant w którym Putin odgrzeje konflikt z Ukrainą we wrześniu i wojska rosyjskie na Białorusi pozostaną, podobnie jak pozostały (w większości) na Krymie i w okolicach Donbasu po kwietniowej koncentracji. Można spodziewać się prowokacji zbrojnych również na styku z państwami NATO.

24 lip 2021

Egipski Rafale zestrzelił rosyjskiego Su-35 w symulowanej walce powietrznej

  Jak podał magazyn Breaking Defense, produkowany we Francji samolot wielozadaniowy Rafale pokonał rosyjskiego Su-35 w symulowanej walce powietrznej podczas prób porównawczych zorganizowanych przez egipskie ministerstwo obrony. System walki elektronicznej Spectra Electronic Rafale kilkukrotnie zakłócił radar Su-35 wyposażony w antenę z szykiem fazowanym a następnie pilot francuskiego samolotu zestrzelił rosyjskiego Su-35 wykorzystując większą manewrowość płatowca.  Egipskie siły powietrzne chcą zwiększyć liczbę zamówionych Rafale o dodatkowe 72 lub 100 samolotów w ciągu najbliższych kilku lat. Wcześniej ujawniono że w 2015 r. tajlandzkie JAS-39C/D Grippen pokonały chińskie Su-27SK w symulowanych walkach osiągając ogromną przewagę nad samolotami produkcji rosyjskiej w stosunku zestrzeleń 41 do 9.

Czy możliwa jest wojna polsko-białoruska?

 22 lipca służba prasowa białoruskiego ministerstwa obrony podała że Armia Rosyjska rozpoczęła przerzut swoich wojsk nad granicę z Polską. Pierwsze eszelony dotarły do Brześcia n. Bugiem i rozpoczną budowę obozów polowych. Ma to związek z manewrami Zapad-21 które mają potrwać od 10 do 16 września. Od kilku miesięcy trwają już szerokie przygotowania i manewry cząstkowe obejmujące mniejsze jednostki, logistykę a także siły MSW zarówno Białorusi jak i Rosji. Również aparat psychologicznego oddziaływania na społeczeństwo obu państw pracuje na najwyższych obrotach a politycy wydają coraz to ostrzejsze sygnały o nadchodzącej wojnie. 

 12 lipca Putin opublikował niezwykle agresywny, szowinistyczny w duchu, okraszony pogróżkami artykuł w którym kwestionuje istnienie oddzielnego narodu ukraińskiego a terytoria tego państwa określa jako "historycznie rosyjskie peryferia" i sugeruje konieczność  zmian granic prowadzące do odcięcia Ukrainy od Morza Czarnego. Według Putina nie istnieje oddzielny naród ukraiński - jest to jedynie część która jako "Małorusini" obok Białorusinów i "Wielkorusów" tworzy jeden wielki naród rosyjski. Wskazał też rytualnie palcem na Polskę która rzekomo od wieków organizuje spiski przeciw interesom Rosji niczym Żydzi przeciwko Niemcom w "Mein Kampf" Hitlera. Polska nauczała języka polskiego  przez co polonizowała i ukrainizowała mieszkańców ziem należących do dawnego imperium rosyjskiego co było niedopuszczalne. Nie zapomniał też o "broni jądrowej" którą byłby według niego gwałtowny kurs na asymilację językową Ukrainy i uczynienie z niej "przyczółka" Zachodu przeciw Rosji. Takie ostrzeżenie można odczytać jako groźbę użycia prawdziwej broni jądrowej ze strony Rosji w wypadku decyzji przyjęcia Ukrainy do NATO. Artykuł wygląda jak wezwanie do boju, manifest ideowy, który wodzowie od wieków wygłaszają swoim żołnierzom przed walką. Putinowski minister obrony S. Szojgu nakazał aby wszyscy żołnierze go przeczytali.

Z kolei Łukaszenka regularnie mówi już o trzeciej wojnie światowej*. Ostatnio uczynił to w wywiadzie telewizyjnym gdzie oskarżył Zachód że dąży do rozpętania trzeciej wojny światowej prowadząc wojnę hybrydową wobec Białorusi, Rosji i Chin. Wcześniej, na spotkaniu z politykami w parlamencie stwierdził, że Białoruś znalazła się na pierwszej linii nowej "nawet nie zimnej, a lodowatej wojny". Zagroził że Białoruś odpowie na działania przeciwników "adekwatnie". Powiedział że Białoruś leży w centrum Europy "a jeśli coś tu wybuchnie, to będzie kolejna wojna światowa". Dyktator Białorusi jak osaczony pies próbuje grozić i zaczyna kąsać. Na razie sterroryzował naród, represjonuje przedstawicieli opozycji i mniejszości polskiej, morduje więźniów. Atakuje Polskę i Litwę za pomocą broni demograficznej - przemytu migrantów i kontrabandy ale może zacząć wykorzystywać również inne narzędzia które ma do dyspozycji.

W działaniach podejmowanych przez Rosję coraz trudniej jest rozróżnić co jest jeszcze elementem ćwiczeń a co realnym krokiem ku wojnie. W praktyce ta granica przestaje istnieć ponieważ wszystkie jej "ćwiczenia" a także działania w sferze polityki, gospodarki i finansów są powiązane ze sobą w logiczny ciąg zdarzeń zmierzających ku wojnie. Twierdzenie że nie mamy się czego obawiać bo Rosjanom wojna się nie opłaca jest równie naiwne co szkodliwe. Ideolog Kremla i Armii Rosyjskiej Aleksander Dugin już dawno tłumaczył że dla Rosji sprawy ekonomiczne nie mają najmniejszego znaczenia. Źródłem zasilania jest dla Rosji ekspansja. Pieniądze sobie wezmą z naszych podatków a sankcje można równie szybko zdjąć jak się je nałożyło. Zwłaszcza kiedy Rosja jest potrzebna w rywalizacji z Chinami.

Jednak Rosja nie musi bezpośrednio uczestniczyć w agresji. Jako proxy-agresora przeciwko Polsce lub Litwie w konflikcie lokalnym może wykorzystać Białoruś. Po to Moskwa jeszcze trzyma tego politycznego trupa Łukaszenkę. Wysyłanie migrantów na granice Polski i Litwy przez władze w Mińsku będzie tylko dziecinną igraszką jeśli Kreml zdecyduje się użyć sił zbrojnych Białorusi w proxy-wojnie przeciwko Polsce. Co więcej, taki  rodzaj wojny może opóźnić reakcję NATO lub całkowicie ją sparaliżować jeśli zostanie ubrany w odpowiednią legendę. Memorandum Budapeszteńskie pokazało że gwarancje bezpieczeństwa USA nie są warte więcej niż papier na którym zostało napisane. Ostatni deal Biden-Merkel ws. Nord Stream 2 to potwierdził. Amerykanie przyjdą nam z pomocą tylko wtedy, kiedy będą mieli 100% pewności że sami sobie poradzimy. - Przyjdą zebrać śmietankę i ogrzać się w cieple zwycięstwa. Białoruś ma więcej czołgów niż Polska a w ubiegłym roku pojawiły się sygnały że przynajmniej część baz przechowywania sprzętu została przekształcona z powrotem w rozwinięte brygady. Taka konwersja jest możliwa w ciągu kilku dni ponieważ białoruskie bazy przechowywania i remontu sprzętu są w istocie skadrowanymi brygadami. Na podobnej zasadzie w latach 1980 działały polskie bazy materiałowo-techniczne. Wystarczyło 4 doby żeby taka 10BMT  stała się znowu dywizją a komendant bazy - jej dowódcą.  

Grafika z 2020 r. opublikowana na stronach Min.Obr. Białorusi pokazuje że Białoruś posiada 1269 czołgów, 1871 bwp i 1097 wyrzutni artyleryjskich o kalibrze powyżej 100mm. W każdej z tych kategorii jest to więcej niż posiada Polska.
 

Dlaczego Rosja do tej pory nie wchłonęła Białorusi? Czy ktoś jeszcze wierzy w niezależność Aleksandra Łukaszenki? Moskwa ma interes żeby Białoruś pozostawała formalnie niezależnym państwem ponieważ w jej agresywnych planach rozszerza to wachlarz możliwości jeśli chodzi o prowokacje wobec sąsiednich państw i pozwala na zachowanie atutu zaskoczenia. Białoruś  może na przykład rozpocząć wojnę z Polską lub Litwą a Rosja ją zakończy w swojej ulubionej roli rozjemcy i "wyzwoliciela". Powodem rozpoczęcia wojny może być "działanie uprzedzające" wszak Łukaszenka już wielokrotnie mówił że Zachód, w tym Polska właściwie rozpoczął już i prowadzi wojnę przeciwko Białorusi. Innym możliwym powodem może być prowokacja wobec miejscowej ludności.

Mapa dyslokacji jednostek Sił Zbrojnych i wojsk MSW Białorusi. 

 Wyjaśnienie do mapy: Skróty nazw jednostek są rosyjskie, w transkrypcji angielskiej. Przykładowe skróty: OMB - Samodzielna Brygada Zmotoryzowana (najczęściej z przedrostkiem oznaczającym nazwę wyróżniającą jednostki (np. G jak "Gwardyjska"), BH - Baza Przechowywania (techniki wojskowej - Baza Sprzętu i Uzbrojenia - w praktyce skadrowana brygada, najczęściej skadrowane są jednostki pancerne), ZRB - Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, AB - Brygada Artylerii, RAB - Brygada Artylerii Rakietowej, RB - Brygada Rakietowa (rakiety ziemia-ziemia), BHAT - Baza Przechowywania Techniki Lotniczej. Dodałem polskie tłumaczenie legendy. W każdym większym mieście znajduje się brygada wojsk wewnętrznych.

Jak widać na powyższej mapie, w Brześciu znajduje się silne zgrupowanie wojsk z dwiema brygadami, bazą sprzętu pancernego, brygadą artylerii i brygadą przeciwlotniczą. W Grodnie, oprócz dowództwa korpusu (oficjalna nazwa to Zachodnie Dowództwo Operacyjne) i jednostek zabezpieczenia, stacjonują też dwie brygady ogólnowojskowe, Brygada przeciwlotnicza i oddziały wojsk inżynieryjnych. Po letnich protestach w 2020 roku do Grodna zostały przegrupowane dodatkowe jednostki wojskowe. Po drugiej strony granicy, w Polsce nie ma żadnej jednostki ogólnowojskowej aż do Giżycka (193 km najkrótszą drogą, podczas gdy z Grodna do Białegostoku jest 83 km a do granicy polskiej - niespełna 23 km). Białostocki pułk rozpoznawczy nie jest przeznaczony do prowadzenia obrony a 1 BOT może samodzielnie co najwyżej prowadzić działania dywersyjne. Tak więc gdyby nawet kolumny 15 BZ z Giżycka i brygady stacjonujące w Grodnie wystartowały w tym samym czasie i jechały z tą samą prędkością, to i tak wojska białoruskie dojadą dwa razy wcześniej do Białegostoku niż polskie! I to uwzględniając przerwę na śniadanie. Trzeba jednak pamiętać że brygada z Giżycka będzie prowadziła obronę na kierunku północnym - od granicy Polski z obwodem kaliningradzkim w ugrupowaniu 16 DZ więc nie będzie mogła zostać użyta na kierunku grodzieńskim!

  Przewaga Białorusi nad Polską w liczbie czołgów wynosi około 1,64. To za mało żeby pokonać Siły Zbrojne Polski (niezbędna byłaby przewaga co najmniej dwukrotna** ale wystarczająco żeby rozpocząć wojnę by dokończyła ją Rosja. Na przykład zająć kilka miejscowości w Polsce "dla poprawy pozycji obronnych". Nie byłoby to zbytnio ryzykowne dla Łukaszenki bo Polska nie ma obecnie wystarczająco sił żeby samodzielnie pokonać armię białoruską zwłaszcza jeśli ta będzie miała rosyjskie wsparcie z powietrza. Jak niedawno mówił Łukaszenka, wojska Białorusi mają tylko wytrzymać do czasu nadejścia armii rosyjskich bo Rosja ma przygotowane "2-3 armie" w ramach Regionalnego Zgrupowania Wojsk ZBiR które mają przyjść Białorusi z pomocą. I to zadanie jest ćwiczone regularnie  w ramach ćwiczeń "Zapad".





Liczby uzbrojenia trochę wyższe niż podaje obecnie MO Białorusi pochodzą sprzed kilku lat. (Żródło: PWL)
W strukturze wojsk lądowych Białorusi charakterystyczny jest silny odwód w postaci centralnej grupy artylerii złożony z 5 brygad artylerii w tym jednej brygady artylerii rakietowej (Polska nie ma żadnego odwodu tego typu). Na schemacie widzimy również że dowódcy wojsk lądowych podporządkowana oprócz dwóch dowództw operacyjnych, dwie brygady mobilne, grupa artylerii, jedna baza sprzętu i uzbrojenia (BSU), baza sprzętu inżynieryjnego (BSInż), centrum walki radioelektronicznej i inne jednostki. Oprócz tego ministrowi obrony (którą to funkcję na Białorusi pełni generał) podporządkowane są dwie brygady rakiet operacyjnych. W dwóch korpusach (dowództwach operacyjnych) znajduje się po kilka pułków artylerii i artylerii rakietowej. Jak widzimy na schematach, w podporządkowaniu Zachodniego Dowództwa Operacyjnego znajduje się oprócz dwóch rozwiniętych brygad zmechanizowanych, dwie bazy sprzętu i uzbrojenia (BSU). W Pólnocno-Zachodnim DO znajduje się jedna brygada zmechanizowana i aż 5 baz sprzętu i uzbrojenia. Tak więc widzimy że Białoruś posiada w wojskach lądowych co najmniej 11 ciężkich jednostek ogólnowojskowych wielkości brygady uzbrojonych w czołgi. Biorąc jednak pod uwagę liczbę czołgów i innego uzbrojenia można zakładać że niektóre bazy przechowują sprzęt i uzbrojenie dla dwóch brygad lub mogą być po rozwinięciu dywizjami. Tu trzeba wyjaśnić że bazy mogą posiadać wiele składów, nie wszystko musi być za jednym ogrodzeniem. Do tego dochodzą dwie brygady mobilne (są to byłe brygady desantowe uzbrojone w transportery opancerzone i bojowe wozy desantu) i brygady zmotoryzowane wojsk wewnętrznych.

Zakładając że białoruski batalion czołgów liczy 41 czołgów (4 kompanie x 10 czołgów plus czołg dowódcy), do dyspozycji dowódcy WL powinno być około 30 batalionów czołgów. Licząc po 2 bataliony czołgów na brygadę, wychodzi 15 brygad w czasie wojny! Wniosek jest taki że niektóre białoruskie bazy sprzętu przechowują uzbrojenie dla co najmniej 2 brygad. Polskich brygad pancernych, zmechanizowanych i zmotoryzowanych jest 12 (ale dwie brygady zmot. i 7BOW nie posiadają czołgów).

 Warto w tym miejscu zaznaczyć, że artykuł i filmik Juliusza Sabaka "Armie Świata: Wojska Lądowe Białorusi zamieszczony 2 stycznia 2021 na portalu Defence24 (link) zawiera nieprawdziwe informacje. Jest tam podana liczba zaledwie 524 czołgów i 4 brygad. Jest to prawdopodobnie liczba jaka wyszła autorowi z przemnożenia liczby rozwiniętych brygad podanej w Wikipedii i uzbrojenia w brygadzie, bez uwzględnienia baz przechowywania sprzętu i uzbrojenia znajdującego się w nich. Wielu dziennikarzy znacznie lepiej czuje się w opisach parametrów technicznych sprzętu niż struktur organizacyjnych czy zasad sztuki wojennej. Nie rozumie czym w istocie są bazy sprzętu i uzbrojenia lub bazy przechowywania i remontu sprzętu ponieważ nazwa ta celowo wprowadza w błąd. Są to regularne brygady (chociaż rezerwiści na Białorusi są żartobliwie nazywani "partyzantami") tylko pozbawione większości żołnierzy z poboru a ich dowódcy są komendantami baz. Część żołnierzy z poboru w bazach służy w pododdziałach łączności i remontowych (zajmują się konserwacją i naprawami sprzętu), pozostali są mobilizowani. Wystarczy jednak jeden sygnał żeby "komendant" stał się znowu dowódcą tak jak nasz żołnierz WOT staje się po sygnale z "góry" żołnierzem czynnej służby chociaż jeszcze chwilę wcześniej był w cywilu stolarzem, lekarzem czy księgowym. Również wielu zawodowych oficerów w czynnej służbie ma inny przydział mobilizacyjny niż stanowisko na którym służy w czasie pokoju a czasem oficer pozostaje na miejscu ale zmienia się nazwa jego stanowiska i niektóre zadania. Napływ rezerwistów może zająć od kilku godzin do 2 dób, zależnie od wymagań postawionych przez dowództwo.

Kiedyś krążyła w internecie mapka wykonana przez niejakiego "militarystę" mająca uzasadnić dlaczego nie powinno być polskich wojsk na wschodzie. Linie zasięgu artylerii rakietowej ZBiR strzelającej z granicy miały być tą barierą poza którą nie wolno umieszczać polskich jednostek. Jest to absurd podobny do twierdzenia że ochroniarz nie powinien stać na linii pomiędzy VIPem a zamachowcem bo ten może go zastrzelić. Muszą być wojska broniące stolicy i ważnych miast. Argument że pociski ZBiR mogą spaść na koszary i magazyny wojskowe jest o tyle głupi że mogą też spaść na głowy cywilów i w ten sposób można zakwestionować każdą obronę. Są odpowiednie procedury i po to prowadzone jest rozpoznanie żeby do takiej sytuacji nie doszło. Oczywiście składy wyższego szczebla powinno się umieszczać na tyłach a nie z przodu jak jest w tej chwili (patrz skład w Hajnówce) ale u nas było odwrotnie - siły główne z tyłu a składy z przodu. Jeśli naszych wojsk tam nie będzie, to wojska przeciwnika zajmą nasze miasta bez jednego wystrzału. Przy utrzymaniu odpowiedniego poziomu gotowości, wyjście jednostki z garnizonu na wschodzie do rejonu alarmowego lub rejonu rozwinięcia to czas kilku godzin. Przegrupowanie jej z drugiego końca Polski to kilka dni. Jeśli przeciwnik zniszczy mosty na Wiśle i innych rzekach, to czas ten jeszcze się wydłuży. Łatwiej rozpoznać przygotowanie do wojny kilka godzin wcześniej i wyprowadzić wojska spod uderzenia niż kilka dni wcześniej i przegrupowywać je przez znane mosty od dawna znajdujące się na celowniku wroga. Jeśli można zawczasu przemieścić wojska z zachodu (kilkaset km), to tym bardziej można je wyprowadzić spod uderzenia jeśli będą dyslokowane na wschodzie (kilka km). Prawdziwa przyczyna tego typu argumentacji jest inna - stoi za nią próba usprawiedliwienia błędnej i nadzwyczaj szkodliwej decyzji Bogdana Klicha i rządu D. Tuska o likwidacji 1 Dywizji Zmechanizowanej w 2011 roku.

Wnioski

Polska powinna zadbać o zabezpieczenie kierunku północno-wschodniego ponieważ 18 DZ jest zbyt rozciągnięta i nie może odpowiadać za osłonę tak wielu kierunków operacyjnych (4 kierunki w tym najważniejszy warszawsko-brzeski przy 3 brygadach). W zasadzie należałoby sformować jeszcze jedną dywizję w regionie wschodnim, na północ od Bugu, obejmującym Podlasie i północną część województwa mazowieckiego, ponieważ z rejonu Grodna lub z głębi Białorusi może zostać na tym kierunku wyprowadzone szybkie uderzenie wojsk ZBiR a Polska nie posiada tu żadnych jednostek ogólnowojskowych. Przegrupowanie zaś 11DPanc wymagałoby co najmniej 2 dób co grozi porażką w razie zaskoczenia (co jest możliwe, na przykład przez przejście do uderzenia pod osłoną ćwiczeń). Decyzja o wykonaniu przegrupowania (a pamiętajmy że wymaga to jeszcze uzupełnienia dywizji przez rezerwistów) będzie trudna do podjęcia przez polityków. Jeśli uwzględnić że w przypadku wojny z Białorusią należy uwzględnić włączenie się od początku lub na kolejnym etapie Rosji, to trzeba myśleć o jeszcze jednej dywizji w regionie lubelsko-rzeszowskim. Mówił o tym generał W. Skrzypczak w wywiadzie dla Defence24. Wspominał o tym również minister Błaszczak mówiąc o zakupie nowych czołgów Abrams. Obecnie posiadane czołgi T-72 nie zostaną wycofane czy zezłomowane jak chcieliby funkcjonariusze "totalnej opozycji", ale powinno się je wykorzystać do stworzenia nowych dywizji. Dla rządzących obecnie jest to trudny temat ponieważ "opozycja totalna" jest przeciwna powiększaniu armii i wywiera silny wpływ na opinię publiczną a polityka informacyjna MON kuleje. Tymczasem w sprawach takich jak obrona powinien istnieć konsensus pomiędzy głównymi siłami politycznymi. Jednak należy przypomnieć że na początku swego urzędowania, kiedy rozpoczynano formowanie 18DZ,  minister Błaszczak mówił że "to nie jest ostatnia dywizja, będą następne". Miejmy nadzieję że rządzącym wystarczy odwagi aby dotrzymać słowa.

Trzeba się też liczyć z narastaniem konfliktu na terenie Polski. Służby Łukaszenki mogą nie tylko destabilizować wewnętrznie Polskę ale organizować prowokacje. Rodzaj Radiostacji Gliwickiej nowej wojny. Wystarczy przemycić trochę broni i zorganizować grupy podziemia zbrojnego. Oczywiście będzie to nazwane "samoobroną", "bojownikami o demokrację" itd. Zresztą kto wie czy od dawna tego nie robią. Służby białoruskie musiałyby być naiwne i nieprofesjonalne gdyby tego nie robiły. A przecież tamtejsze KGB nie zmieniło nawet nazwy - zachowuje ciągłość od epoki stalinowskiej! To żywa skamielina stalinowska która od początku swego istnienia była zadaniowana do inicjowania działań wywrotowych a w okresie "Solidarności" prawie całkowicie skoncentrowała się na Polsce. Jedną z jej metod było systematyczne przygotowywanie bazy dla podziemia zbrojnego we wrogich krajach.

 

*) 22 czerwca na wiecu w Twierdzy Brzeskiej, o rzut kamieniem od Polski, Łukaszenka mówił: "...Na realizację "kolorowego blitzkriegu" były rzucone ogromne finansowe zasoby. W ciągu ostatniego roku przyjęliśmy na siebie najnowsze technologie wojny hybrydowej. Białorusini coraz częściej pytają "więc będziemy wojować"? Dodajmy, my już dawno wojujemy. Tylko wojna przybrała inne formy. Już nie będzie tamtych wojen. Już w tą bramę oni nie będą napierać tysiącami żołnierzy. Wojna zacznie się, i zawsze się zaczyna, we współczesnych warunkach od wnętrza państwa. Weźcie dowolną "kolorową rewolucję" która dokonana była w ostatnim dziesięcioleciu. - Było zrobione wszystko żeby rozsadzić społeczeństwo od środka. A oni potem  przyjdą nas "ratować". Scenariusz napisany, role rozdane. Po prostu my okazaliśmy się silniejsi i mądrzejsi. Zaryzykuję i powiem że nawet silniejsi niż w '41 roku nasi poprzednicy. Dlatego że my określamy swój los sami. To my tu decydujemy, prowokować ich albo nie, czekać aż oni tu się przerwą i porwą nas na strzępy albo nie. My jesteśmy suwerennym i niezawisłym państwem. Przy tym, ci odżumiali, tam (wskazując palcem drugą stronę granicy), oczekują od nas pomocy. Żądają powstrzymania nielegalnej migracji! Tysiące, tysiące przez granicę, z tych zburzonych krajów, które oni próbowali rzucić na kolana a potem zaczęli unicestwiać. I oni runęli poprzez centralną Azję tutaj. Na tolerancyjny zachód. Oni ich zaprosili. I dziś oni  zawyli "ach, Białorusini ich nie chronią". Na Litwę, Łotwę i  i do Polski runęło tysiące i tysiące nielegalnych migrantów. Oni żądają od nas ochronić ich od kontrabandy, od narkotyków, aż zza Atlantyku słyszymy sygnał "pomóżcie tak jak wcześniej, zatrzymajcie materiały jądrowe żeby one nie trafiły do Europy". To chce się zapytać, wy co, odżumieliście tam całkiem? Wy przeciw nam rozpętaliście wojnę hybrydową i chcecie żebyśmy was chronili tak jak przedtem? Wy nas informacyjnie ciśniecie metodycznie i kolektywnie niszczycie, próbujecie zabić naszą ekonomikę i oczekujecie że my będziemy wydawać setki milionów dolarów tak jak przedtem na obronę waszych geopolitycznych interesów? Tylko pozbawieni rozumu mogą tak myśleć i liczyć na naszą pomoc. (...) 80 lat temu wydaje mi się że było tak jak dziś, dobry, ciepły niedzielny dzień. Ludzie odpoczywali, i nagle, po barbarzyńsku, o 4 rano zerwali na głowy mieszkańców Brześcia, i całą Białoruś, tysiące ton metalu. Jak to się nazywa? Przeszło 80 lat i co? Nowa gorąca wojna? Popatrzcie, to jakiś symbolizm? Wczoraj, dziś, w nocy, wprowadzili sankcje. Ekonomiczne sankcje przeciw naszym ludziom i naszym przedsiębiorstwom. 22 czerwca. Historia niczego ich nie nauczyła. (...) Posłuchajcie, czy rzeczywiście historia was niczego nie nauczyła? Tak jak 80 lat temu region znajduje się na skraju globalnego konfliktu. Zwracam się kolejny raz przede wszystkim do narodów naszych sąsiednich krajów, Polaków, Litwinów, Łotyszy, Ukraińców. Ocknijcie się, ocknijcie się dopóki nie jest za późno. Załatwcie to z tymi oszalałymi politykami którzy utracili kontakt z rzeczywistością. Popatrzcie jaki piękny jest świat. W tym świcie zawsze dobrze żyliśmy z sąsiadami. Dzieliliśmy się kawałkiem chleba, jeździliśmy do siebie. Zatrzymajmy się na tej ostatniej linii. Jutro będzie za późno."

  **) Przewaga wystarczająca do osiągnięcia powodzenia na poziomie strategicznym to co najmniej dwukrotność potencjału sił zbrojnych zaatakowanego. Nie mylić z przewagą na poziomie taktycznym gdzie wymagana jest przewaga większa (co najmniej trzykrotna).

 

 Grafiki: MO Białorusi, Przegląd Wojsk Lądowych.

Zobacz też: 

 http://przegladmilitarny.blogspot.com/2014/07/dyslokacja-jednostek-si-zbrojnych.html

http://przegladmilitarny.blogspot.com/2014/08/jeszcze-o-biaoruskich-wojskach-ladowych.html

 http://przegladmilitarny.blogspot.com/2016/09/obrona-terytorialna-w-rosji-na-biaorusi.html

 https://przegladmilitarny.blogspot.com/2021/04/prezydent-biaorusi-mowi-ile-armii-rosja.html


4 lip 2021

Krótką serią ze wschodu

 * 2 lipca prezydent Rosji W. Putin zatwierdził nową strategię bezpieczeństwa narodowego Rosji. Przewiduje ona „symetryczne i asymetryczne środki” aby udaremnić „nieprzyjazne działania obcych państw, które zagrażają suwerenności i integralności terytorialnej” Rosji.  Dokument nakazuje ścisłą współpracę z Chinami a także rezygnację z utrzymywania przez Rosję rezerw w dolarach, produkcję własnych szczepionek i obronę rosyjskiej kultury przed westernizacją. Za swojego głównego wroga Rosja uznaje nadal USA a rozmieszczenie wojsk amerykańskich w Europie środkowej i wschodniej za "niebezpieczne". "Rosną zagrożenia militarne dla Rosji: sprzyjają temu próby nacisku na kraj i jego partnerów oraz prace nad użyciem broni jądrowej w pobliżu rosyjskich granic" - czytamy w strategii. Dokument stwierdza, że ​​sytuacja militarno-polityczna na świecie charakteryzuje się powstawaniem nowych globalnych i regionalnych centrów władzy, zaostrzeniem walki między nimi o strefy wpływów. "Rośnie znaczenie siły militarnej jako instrumentu realizacji celów geopolitycznych przez podmioty stosunków międzynarodowych" - czytamy w strategii.

* Wcześniej, podczas swojego corocznego programu telewizyjnego podczas którego odpowiada na pytania wybranych obywateli Rosji, W. Putin powiedział że "Świat przechodzi radykalną zmianę. Nasi amerykańscy partnerzy zdają sobie z tego sprawę i dlatego odbyło się spotkanie w Genewie. Ale z drugiej strony starają się zabezpieczyć swoją monopolistyczną postawę, co skutkuje groźbami i destrukcyjnymi działaniami, takimi jak ćwiczenia, prowokacje i sankcje”. Powiedział także że Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem a za ich podzielenie odpowiadają Polacy.

*  Chiny budują blisko 150 nowych silosów dla międzykontynentalnych rakiet balistycznych z głowicami nuklearnymi. Zdjęcia satelitarne pokazują na pustyni w pobliżu północno-zachodniego miasta Yumen 119 prawie identycznych placów budowy zawierających elementy, które odzwierciedlają te obserwowane w istniejących obiektach startowych dla chińskiego arsenału nuklearnych pocisków balistycznych. Są to prawdopodobnie, największe w arsenale chińskim, rakiety DF-41. Jeśli dodamy do tego silosy budowane w innych miejscach w Chinach, w sumie wyniesie to około 145 silosów w budowie. Ukończenie budowy oznaczałoby historyczną zmianę dla Chin które, jak się uważa, posiadają stosunkowo skromne zapasy od 250 do 350 sztuk broni jądrowej. 

* Chiny i Rosja przedłużyły obowiązujący od 20 lat układ o przyjaźni i współpracy. Układy o wzajemnej przyjaźni i współpracy były oficjalną podstawą stosunków pomiędzy państwami komunistycznymi w czasach ZSRS. Dotyczyły głównie stosunków pomiędzy ZSRS a jego wasalami. Dziś sytacja się odwróciła i to Rosja stała się wasalem Chin. Podczas wirtualnej rozmowy prezydentów, W. Putin życzył Chinom "aby stale dokonywały nowych osiągnięć pod przywództwem Komunistycznej Partii Chin". "Obie strony zdecydowanie wspierały się w kwestiach dotyczących ich podstawowych interesów prowadziły owocną koordynację strategiczną" powiedział chiński prezydent Xi Jinping.

*  Białoruś zerwała współpracę z UE w przeciwdziałaniu nielegalnej migracji i wstrzymała uczestnictwo w Partnerstwie Wschodnim. Oprócz tego MSZ wezwał do Mińska na konsultacje swojego ambasadora w Brukseli. Mińsk "zaproponował" też unijnemu ambasadorowi w Mińsku aby wyjechał do Brukseli na konsultacje.

 * Do trzeciej dekady czerwca ponad 672 nielegalnych migrantów próbowało dostać się na Litwę z Białorusi. To ponad osiem razy więcej niż w całym 2020 roku. Na początku lipca władze Litwy wprowadziły stan wyjątkowy aby ułatwić zakwaterowanie migrantów na kwaterach prywatnych. Wśród migrantów znajdują się głownie obywatele Iraku, ale też Syrii, Iranu i innych krajów a także Białorusini.

 * Na Morzu Czarnym rozpoczęły się manewry morskie Sea Breeze 21 w których biorą udział zespoły z 32 państw w tym USA, Ukrainy, Polski, Australii, Brazylii, Egiptu, Francji, Grecji, Izraela, Korei Południowej, Japonii, Norwegii, Pakistanu, Szwecji, Turcji i Włoch. W ćwiczeniach nie biorą udziału okręty niemieckie. Moskwa w odpowiedzi nakazała wyjście w morze wszystkim swoim okrętom na Morzu Czarnym zdolnym do pływania. Manewry potrwają do 23 lipca.

*  Zastępca szefa sztabu generalnego SZU w latach 2006-2010 gen. Igor Romanienko powiedział że Rosja zamierza przekształcić Morze Azowskie w wewnętrzne jezioro i że należy się temu czynnie przeciwstawić ponieważ Rosjanie rozumieją tylko język siły a uprzejmość odbierają jako przejaw słabości, od razu zbierają siły i okazują chamstwo które należy natychmiast przecinać.

* 23 czerwca na Morzu Czarnym doszło do incydentu, w którym siły rosyjskie oddały strzały ostrzegawcze wobec brytyjskiego niszczyciela HMS Defender który wszedł na wody terytorialne wokół okupowanego przez Rosję Krymu. W. Brytania uznaje wody wokół Krymu za wody terytorialne Ukrainy. Do incydentu doszło po tym jak HMS Defender wyszedł z portu w Odessie gdzie na jego pokładzie doszło do podpisania umowy na zakup w brytyjskich stoczniach kilku małych okrętów dla marynarki wojennej Ukrainy. Okręt zmierzał najkrótszym kursem do portu w Gruzji która była następnym celem jego podróży. Po incydencie BBC ujawniło znalezione na przystanku w Londynie dokumenty wskazujące że incydent był zaplanowaną prowokacją brytyjską. HMS Defender wziął następnie udział udział w rozpoczynających się manewrach morskich NATO Sea Breeze 21.

* Jak podał 30 czerwca polski portal internetowy "Życie Stolicy" do transportu wojsk na strategiczno-operacyjne ćwiczenie sił zbrojnych Państwa Związkowego Białorusi i Rosji  Zapad-21 na Białorusi, rosyjskie dowództwo ogłosiło zapotrzebowanie na co najmniej 784 wagony kolejowe. Z analizy stacji załadowczych wynika ze w ćwiczeniu wezmą udział między innymi 6 Brygada Pancerna ze składu 1 Armii Pancernej, wydzielone siły z 4 Dywizji Pancernej, wydzielone siły z 7 Dywizji Powietrznodesantowej (w przypadku tego rodzaju wojsk część sił może zostać przerzucona transportem powietrznym), W tym samym czasie, po stronie rosyjskiej inne jednostki ZOW przemieszczą się do ośrodków szkolenia poligonowego. Nie wiadomo czy są to wszystkie platformy kolejowe zapotrzebowane przez dowództwo rosyjskie a także ile jednostek zostanie przerzuconych drogą powietrzną i transportem kołowym. Wojska mają ćwiczyć na poligonach we wschodniej części Białorusi co może wskazywać na chęć wywierania presji militarnej na Kijów. Według niepotwierdzonych źródeł w manewrach ma wziąć udział 120 tys. żołnierzy. Wcześniej informowano że tegoroczna edycja manewrów "Zapad" ma się odbyć z dużym udziałem lotnictwa.

*  Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Białorusi opracowało projekt ustawy przewidującej wpisanie biało-czerwono-białej flagi i hasła "Niech żyje Białoruś" na listę nazistowskich symboli i atrybutów.

 *  Białoruskie służby zaczęły organizować przemyt migrantów na Litwę i do Polski. Komitet Straży Granicznej Białorusi faktycznie ogłosił bojkot współpracy ze służbami granicznymi Litwy i Polski, realizując groźbę Łukaszenki otworzenia granicy dla nielegalnych migrantów. Zastępca szefa Litewskiej Państwowej Straży Granicznej powiedział że strumień nielegalnych imigrantów jest kierowany na Litwę i do Polski."Na Łotwie nie ma nikogo, ale my mamy 273 nielegalnych imigrantów, a w Polsce 180". Władze Polski praktycznie milczą o procederze.

* Rosyjski okręt podwodny Alrosa ze składu Floty Morza Czarnego wzmocni Flotę Bałtycką Rosji. 

* Były dowódca armii USA w Europie Ben Hodges powiedział w wywiadzie dla ukraińskich mediów 24 czerwca że Rosja ma plany okupacji ukraińskiego Mariupola i Odessy. Rosja nie przestanie destabilizować sytuacji przy ukraińskich granicach. Rosjanie nie tylko nie odstąpią od agresywnych działań i ekspansji, ale pójdą naprzód - na Mariupol i Bierdiańsk, Odessa też jest w menu - powiedział. Możliwe że nie w tym roku ale w następnym, zależy od ich poczucia pewności, ostrzegł generał.

 *  Były zastępca szefa sztabu generalnego SZ Ukrainy gen. Igor Romanenko uważa że Ukraina powinna wyposażyć się we własne precyzyjne rakiety o zasięgu co najmniej do Uralu. Generał uważa że Rosja potrzebuje dla pełnoskalowego wtargnięcia na UA co najmniej podwoić ugrupowanie wojsk które skoncentrowała w kwietniu, do 240 tysięcy żołnierzy. "Plany uderzeń na Ukrainę przez przeciwnika już zostały opracowane. Sztab generalny Rosji już przygotował odpowiednie plany operacji. Siły przy granicach Ukrainy to ok. 100 tys. żołnierzy. Tymi siłami można rozpocząć lokalne działania średniego poziomu" powiedział generał. Romanenko uważa że obecnie rozwinięte siły to pierwszy etap rozwijania sił i środków. W drugim etapie Rosjanie mogą przerzucić brakujące wojska w ciągu tygodnia wykorzystując również lotnictwo transportowe. W tym celu mają pasy startowe ługańskiego i donieckiego lotniska. Porty lotnicze są w ruinie ale pasy zostały odbudowane. Rosja ma także węzeł transportowy Debalcewo. Teoretycznie siły rosyjskie mogłyby w krótkim czasie rozpocząć pełnoskalową wojnę z Ukrainą ale bardziej prawdopodobna jest agresja na średnim poziomie intensywności, żeby wywrzeć presję na kierownictwo Ukrainy.

Dzień przed szczytem Biden-Putin w Genewie dwa rosyjskie myśliwce Su-35 naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii w rejonie wyspy Hiuma. Było to już czwarte naruszenie przestrzeni powietrznej Estonii w tym roku. W tym samym dniu dwa rosyjskie bombowce Su-24M wleciały w przestrzeń powietrzną Litwy na głębokość około dwóch kilometrów. Dzień wcześniej miał miejsce szczyt NATO w Brukseli. Czas przebywania rosyjskich samolotów w obcej przestrzeni powietrznej w obu przypadkach wynosił około minuty. W obu przypadkach rosyjskie samoloty miały wyłączone transpondery i nie odpowiadały na wezwania radiowe, nie zgłoszono też planu lotu. W Estonii misję Air Policing pełnią obecnie włoskie samoloty F-35 a na Litwie - hiszpańskie Eurofightery.

* Jak podała agencja TASS, cytowana przez portal Defence24, Rosja będzie testowała system finansowy pozwalający na sprawne działanie państwa oraz sił zbrojnych podczas wojny. Odporność finansowania potrzeb wojska w warunkach przejścia z pokoju do czasu wojny stanie się elementem zbliżających się manewrów rosyjsko-białoruskich Zapad-21. Dotyczy to odporność na wypadek ograniczenia stabilnych kanałów komunikacyjnych niezbędnych dla systemu finansowego w warunkach wojny, a także przerw w dostawie energii, itp. Kluczowe staje się uzyskanie efektywnej alternatywy z wykorzystaniem wyłącznie krajowego systemu płatniczego. Po rosyjskiej aneksji Krymu i rosyjskiej wojnie na wschodzie Ukrainy, na Zachodzie podnosiły się głosy że w razie dalszych agresywnych działań Rosji należy odłączyć ten kraj od międzynarodowego systemu rozliczeń finansowych SWIFT. Rosjanie podkreślają ścisłą koordynację scenariuszy ćwiczeń ze Sztabem Generalnym Armii Rosyjskiej, Ministerstwem Finansów, Skarbem Federalnym, Narodowym Centrum Zarządzania Obroną, Bankiem Rosji. Na bazie tego rodzaju współpracy miano opracować niezbędne dokumenty dotyczące specyfiki wsparcia finansowego dla rosyjskich sił zbrojnych w czasie wojny.

*  Prezydent Rosji W. Putin oświadczył na dorocznym forum gospodarczym w Petersburgu, że Ukraina musi wykazać dobrą wolę, jeżeli chce pozostać krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu dostarczanego do Unii Europejskiej. Ta bezceremonialna wypowiedź rosyjskiego prezydenta w sprawie utrzymania przez Rosję tranzytu gazu przez Ukrainę, pojawia się w przestrzeni publicznej w sytuacji, kiedy jest już jasne, że gazociąg Nord Stream2, wspólna inwestycja Niemiec i Rosji, będzie jednak ukończona.

* W ramach przygotowań do jesiennych ćwiczeń Zapad-21 trwają ćwiczenia sektorowe. Od 1 do 3 czerwca ćwiczyło białoruskie zaplecze logistyczne. Przedsięwzięcie ma bardzo duże znaczenie dla zabezpieczenia działania wojsk rosyjskich na terenie Białorusi.

* Według badań rosyjskiego Centrum Lewady w rosyjskiej opinii publicznej Polska znajduje się na 5 miejscu na liście wrogów Rosji za USA, Ukrainą, W. Brytanią i Łotwą a przed Litwą. 

* 31 maja rosyjski minister obrony S. Szojgu powiedział, że w Zachodnim Okręgu Wojskowym Rosji powstanie w tym roku około 20 nowych ugrupowań i jednostek wojskowych, w reakcji na działania krajów NATO. Nie podał dalszych szczegółów. Zachodni Okręg Wojskowy obejmuje m.in. sąsiadujący z Polską obwód kaliningradzki gdzie już wcześniej ogłoszono utworzenie nowej, 18 Dywizji Zmechanizowanej. Dywizja otrzymuje nowe czołgi T-72B3M.

* Rosja sprzedała Iranowi zaawansowane satelitarne systemy optyczne które mogą być umieszczone na irańskich satelitach wystrzeliwanych z terytorium Rosji. Może to pozwolić Teheranowi na zbudowanie systemu identyfikacji celów oraz naprowadzania dla zaawansowanych irańskich systemów rakietowych.

* 247 Gwardyjski Pułk Powietrznodesantowy ze Stawropola otrzymał w czerwcu około 40 nowych bojowych wozów desantu BMD-4M i transporterów gąsienicowych BTR-MDM Rakuszka. Jest to element programu modernizacji rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych.

* Według rosyjskich mediów baterie systemu rakietowego „ziemia-ziemia” „Iskander-M” zaczęto wyposażać w nowe rakiety wykonane w technologii stealth, którymi można dodatkowo kierować przez cały czas trwania lotu. W ten sposób wystrzelone pociski mają być bardzo trudne do przechwycenia przez systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

* Jak podał portal money.pl na początku czerwca Rosja rezygnuje z dolara. Rosyjski bank centralny pozbył się z rezerw walutowych około 100 mld USD. Rosja zmniejszyła też udział dolara w wymianie handlowej i obrocie finansowym o około 20%.
W najbliższych miesiącach z korzystania z amerykańskiej waluty ma zrezygnować Fundusz Dobrobytu Narodowego (FNB). Poinformował o tym minister finansów Anton Siłuanow. Aktywa FNB składać się będą z euro (40%), juana (30%) i złota (20%). Na pozostałe 10% złożą się po połowie aktywa w funtach i jenach.

* Jeden z ostatnich pozostałych na wolności liderów rosyjskiej opozycji uciekł na Ukrainę. Dmitrij Gudkow ogłosił na portalu społecznościowym, że zbiegł do Kijowa, bo miał informacje, że służby montują przeciwko niemu “fejkową” sprawę karną, by go aresztować i uniemożliwić mu startowanie jesiennych wyborach parlamentarnych. Ugrupowanie Gudkowa pozycjonowało się jako umiarkowana opozycja wobec Kremla.

* W okresie letnim rosyjskie SZ przeprowadzą ponad 4500 ćwiczeń i treningów. Wszystkie ćwiczące jednostki powinny być gotowe do działania w złożonej sytuacji lotniczej.
Do pierwszych dni czerwca, z Krymu Rosja wycofała tylko 3-3,5 tys. żołnierzy po kwietniowych ćwiczeniach.  

* „Chorej na wściekliznę hieny Europy nie należy leczyć” – pisze o Polsce Tatiana Olchowa, publicystka gazety „Zawtra”, organu prasowego rosyjskich narodowych komunistów. Pretekstem do propagandowego uderzenia w Polskę była ostra wypowiedź Andrzeja Dudy. Prezydent nazwał Rosję „państwem agresywnym o imperialnych ambicjach”. Tatiana Olchowa w swoim tekście stwierdziła, że Polska powinna „leczyć się na amnezję i inne schorzenia psychiczne, wywołane na tle jej patologicznej (państwowej) ideologii”. Odnotowuje Maciej Pieczyński w portalu Do Rzeczy. Publicystka przywołuje niezwykle popularne w Rosji określenie „hiena Europy”, jakiego wobec II RP miał użyć Churchill. Polska to jej zdaniem „najpodlejszy z satelitów Zachodu”, który ostatnio dostał najwyraźniej od swoich mocodawców „dokładkę karmy”, dlatego tym mocniej kąsa (w domyśle: biedną i niewinną) Rosję. Olchowa neguje też polskość nie tylko Ziem Odzyskanych, ale i nawet Poznania, który uważa za niemieckie miasto, podarowane Warszawie przez Stalina w dobrej wierze.

Łączne wydatki na cele militarne Chin i Rosji, po uwzględnieniu siły nabywczej, przewyższają budżet wojskowy USA - powiedział w czwartek w amerykańskim Senacie przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA gen. Mark Milley. Wzrost wydatków Chin jest niepokojący - dodał. Głos Ameryki przytacza apelującego o zwiększenie wydatków na armię republikańskiego senatora Jima Inhofe'a. Według jego wyliczeń, biorąc pod uwagę siłę nabywczą, Chiny wydają na wojsko 604 mld dolarów a Rosja - ok. 200 mld.

* Nikołaj Patruszew, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji uchodzący za jednego z głównych zwolenników uprawniania przez Moskwę polityki z pozycji siły powiedział w wywiadzie dla rządowej Rossijskiej Gaziety, że w najbliższym czasie Moskwa zmieni swoją strategię bezpieczeństwa, bo poprzednia, przyjęta jeszcze w 2015 roku, w wielu obszarach jest już przestarzała. Nowością ma być wprowadzenie zapisu, że w obliczu zagrożeń dla swego bezpieczeństwa ekonomicznego Moskwa odpowie asymetrycznymi kontr-sankcjami, ale może również odwołać się do argumentu siły wojskowej. Oznaczać to może np. i to, że Nord Stream 2 pilnować będą rosyjskie okręty wojenne pisze Marek Budzisz w portalu wPolityce.pl 1 czerwca.

* Prezydent Ukrainy W. Zeleński powiedział 1 czerwca że tylko na terytoriach Ukrainy okupowanych przez Rosję znajduje się ponad 30 tysięcy żołnierzy rosyjskich. Niedaleko granic Donbasu Rosja utrzymuje około 50 tys. żołnierzy. Z Krymu i wschodnich granic Ukrainy Rosjanie wycofali tylko 10% zgromadzonego tam w kwietniu uzbrojenia.

* W czasie kiedy miasto i prowincja Wuhan zostały odcięte od reszty kraju a mieszkańcom nie wolno było wychodzić z domu, samoloty z lotniska w Wuhan odlatywały swobodnie we wszystkich kierunkach świata. Według niektórych analityków jest to jeden z dowodów że pandemia Covid-19 była spowodowana w sposób celowy przez władze chińskie.

* Zdaniem chińskich ekspertów, w związku z zapowiadanym wzrostem nakładów USA na inicjatywy i broń mające służyć odstraszaniu Chin, kraj ten powinien powiększyć swój arsenał nuklearny i inwestować w okręty podwodne przenoszące międzykontynentalne rakiety balistyczne – pisze państwowy chiński dziennik „Global Times”. Według chińskich ekspertów, w związku z poważnym zagrożeniem strategicznym ze strony USA, Chiny zostały wezwane do zwiększenia ilości broni nuklearnej, szczególnie swojego morskiego odstraszania nuklearnego w postaci międzykontynentalnych rakiet balistycznych wystrzeliwanych z okrętów podwodnych, by odstraszyć potencjalne działania militarne ze strony USA.

21 cze 2021

Javeliny wkroczą szerzej

 Jak podał portal wojsko-polskie.pl zestawy ppk Javelin wejdą również na uzbrojenie wojsk operacyjnych. Jako pierwsza zostanie w nie uzbrojona 4 Warmińsko-Mazurska Brygada OT. Jednak oprócz brygad WOT, w ppk. Javelin wyposażona zostanie również 16 Dywizja Zmechanizowana. Wspólne szkolenie operatorów z obu jednostek planowane jest już na jesień tego roku. Efekty ćwiczeń będą przedstawione na poligonie w Bemowie Piskim. Jest to dosyć zaskakująca wiadomość bo główną przyczyną dla której ich wprowadzenie na uzbrojenie tłumaczył dowódca WOT był fakt że są to zestawy bardzo proste w obsłudze a więc idealne dla żołnierzy terytorialnej służby wojskowej mających niewiele czasu na szkolenie. Tymczasem 16DZ jest w pełni zawodowa, dlaczego więc po prostu nie można kupić dodatkowe zestawy Spike LR które już są na jej uzbrojeniu? Jakie inne przyczyny mogły zadecydować o takim zamiarze? Może chodzi o sytuację geopolityczną? Kryzys spowodowany poczynaniami Rosji wymusił zdecydowane przyspieszenie przygotowań obronnych? Nie ulega wątpliwości że zakład Mesko w kooperacji z Izraelem nie jest w stanie dostarczyć nowych zestawów ppk w takim tempie jak mogą to zrobić USA. Jednocześnie kłopotem może być sama sytuacja w Izraelu gdzie do władzy doszły partie skrajnie szowinistyczne a premierem został polityk oskarżający Polskę o współudział w "holokauście". W tej sytuacji zamawianie dużej partii Spike LR byłoby zbyt ryzykowne - lepiej kupić w USA Javeliny i pracować nad pełną polonizacją Spika lub przyspieszyć prace nad rodzimym Moskitem LR? Ciekawe jest jakie nastąpią zmiany w strukturze pododdziałów? Na przykład do kompanii zmechanizowanych wejdą sekcje Javelinów? Można sobie wyobrazić po jednym zestawie w każdej drużynie wsparcia (np. zamiast moździerza LM-60). Wiadomo że jeśli nie liczyć archaicznych Malutek, dotychczasowa liczba wyrzutni ppk w batalionie jest śmiesznie mała - 6 zestawów przy zalecanej przez NATO liczbie co najmniej 30. Uzbrojenie w Javeliny drużyn wsparcia w kompaniach zmechanizowanych pozwoliłoby zwiększyć liczbę nowoczesnych ppk w batalionie do 18 wyrzutni. Byłby to dobry sposób na zapełnienie luki w zdolnościach batalionów jaką jest pozostawanie dużej liczby niezmodernizowanych BWP-1 do czasu wprowadzenia do służby BWP-1 z nową wieżą lub Borsuków. A może powstaną baterie ppk na szczeblu brygad? W każdym razie jest to pozytywna dla wojska informacja.



14 cze 2021

Rosną zdolności WOT

 Polecam wywiad z gen. Kukułą dowódcą WOT jaki ukazał się na portalu Defence24.

Wśród wielu tematów tam poruszonych, generał mówi o wprowadzaniu nowego uzbrojenia i strukturach w których zostanie umieszczone. Równolegle z formowaniem nowych brygad, w tych istniejących buduje się także potencjał wsparcia, szczególnie we wschodniej części Polski.

Większość brygad OT ma już na swoim wyposażeniu bezpilotowce rozpoznawcze FlyEye. Rozpoznanie obrazowe będzie jedynym rozpoznaniem w brygadach OT mającym swoje struktury. Dowództwo nie tworzy pododdziałów rozpoznania ogólnowojskowego wychodząc z założenia że każdy żołnierz jest "sensorem" rozpoznawczym (trochę podobnie jak w Wojskach Specjalnych) w swoim Stałym Rejonie Odpowiedzialności. Tu warto by się jednak w przyszłości zastanowić nad innym wyspecjalizowanym rodzajem rozpoznania jakim jest rozpoznanie elektroniczne i cybernetyczne. Bezpilotowce docelowo będą w każdej brygadzie. Warto wspomnieć że WOT w pewnym sensie może częściowo wypełnić tu lukę jaką jest słabość rozpoznania  powstała po likwidacji batalionów rozpoznawczych za czasu katastrofalnych rządów ministra Bogdana Klicha. Od niedawna te bataliony są z mozołem odbudowywane ale pamięć instytucjonalna, doświadczenie i wysiłek pokoleń zwiadowców zostały zmarnowane. 

Innym typem bezpilotowców obecnym w WOT są drony uderzeniowe krótkiego zasięgu Warmate.  Co ciekawe, jak wynika ze słów generała, będą one występować na wyposażeniu pododdziałów przeciwpancernych. Na uzbrojenie wchodzą również pierwsze zestawy ppk Javelin. Zdolności przeciwpancerne, jak mówi Kukuła, będą  umieszczone na poziomie batalionu i rozwijane przede wszystkim w brygadach rozmieszczonych we wschodnich województwach. Gen.Kukuła przekonująco tłumaczy potrzebę zakupu zestawów ppk Javelin. Kontekst w którym dokonano decyzji o ich zakupie jest zupełnie inny niż jeszcze kilka lat temu gdy wielu "ekspertów" sądziło że nastąpił koniec historii (i wojny w Europie do 2030 roku nie będzie). System Javelin jest powszechnie wykorzystywany w NATO, a nasz główny sojusznik dysponuje jego potężnymi zapasami. W domyśle - można liczyć na szybkie doposażenie w niego jednostek w razie narastania zagrożenia konfliktem na dużą skalę (szybsze niż gdybyśmy liczyli wyłącznie na przemysł krajowy). Z drugiej strony jego zakup  w niczym nie przekreśla planów opracowania i produkcji narodowego ppk. 

Dowódca WOT mówi że docelowo kompetencje do obsługi systemu Javelin będą rozwijane w większości sekcji lekkiej piechoty. To olbrzymia skala, dlatego w ramach pierwszego kontraktu pozyskano dużą ilość urządzeń treningowych, które będą wykorzystane bezpośrednio w jednostkach. Oznacza to prawdopodobnie że WOT chcą być przygotowane aby w razie dużego zagrożenia wojną rozwinąć szybko możliwości przeciwpancerne batalionów na wschodzie kraju do  takiego poziomu aby w plutonach lekkiej piechoty mogły być 3 zestawy ppk, w kompanii co najmniej  9 a w batalionie co najmniej 30, co jest zgodne z rekomendacją NATO odnośnie liczby zestawów przeciwpancernych w batalionie. Takie możliwości pozwalałyby pododdziałom lekkiej piechoty prowadzić obronę w ugrupowaniu wojsk operacyjnych jako pełnoprawna piechota. Wymagałoby to jednak zakupu ponad 1000 zestawów lekko licząc. Jest niemal pewne że zaraz odezwą się trolle FSB że po co nam Javeliny "z pustyni" i że wojny nie będzie a jak będzie to bardzo krótka i w ogóle nie ma sobie czym zawracać głowy, lepiej wspierać przemysł krajowy i poczekać kilka lat na patriotycznego Pirata nie mającego analogów w świecie. Ale taki jest urok wojny hybrydowej podsycanej przez katastrofalny upadek polityki informacyjnej MON.

Generał wspomniał też o kolejnych warstwach systemu obrony przeciwpancernej jakimi mają być ppk BLOS (naprowadzane bez bezpośredniej widoczności celu, być może Spike LR lub Moskit, które będą występowały prawdopodobnie w przyszłości na poziomie brygady) i ręczne granatniki przeciwpancerne na poziomie sekcji. Na te ostatnie wciąż nie zakończono postępowania co jest kuriozum tak monumentalnym że stanie się wkrótce symbolem nieudolności tych rządów niczym sznurek do snopowiązałki za rządów Gomułki.

Wyszkolono już pewną liczbę żołnierzy WOT którzy staną się operatorami przenośnych zestawów przeciwlotniczych Grom. Zostaną one przekazane z wojsk operacyjnych i będą wprowadzane do WOT w miarę wymiany ich na zestawy Piorun. W pierwszej kolejności trafią na szczebel brygad a potem, w miarę nasycania formacji, także na poziom batalionu.

Kolejnymi pododdziałami formowanymi w brygadach OT są pododdziały inżynieryjne. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami w każdej brygadzie miała być kompania saperów. W sytuacji zagrożenia konfliktem, jak mówi gen. Kukuła, będą one realizować inżynieryjne przygotowanie terenu na potrzeby rozwijania sytemu obrony terytorialnej. Tak więc myśli się jednak i o tym. Jest to warte odnotowania o tyle że w teorii system OT składa się nie tylko samych wojsk terytorialnych ale również z terytorialnych organów dowodzenia, infrastruktury obronnej, formacji i organizacji pozamilitarnego układu obronnego i samoobrony zbrojnej społeczeństwa. Na wypadek zagrożenia dużą wojną WOT będą tylko częścią tego systemu i być może jego organizatorem. Wątpliwe jest tylko czy w przypadku szybkiego narastania zagrożenia, a przegrupowanie armii rosyjskich na Białoruś może zostać wykonane w kilka dni, MON zdoła zorganizować i rozwinąć taki system. Kiedyś między innymi na takie potrzeby istniały w MON pewne nadwyżki kadry oficerskiej ale zostały już dawno zmiecione przez hunwejbinów pod lotnym hasłem "za dużo wodzów, za mało Indian".

Powstaną też kompanie szkolne które będą formowały nowych terytorialsów aby uzupełnić ubytki tych którzy opuszczają formację w brygadach już istniejących. W nowych brygadach żołnierzy szkolą bowiem same pododdziały które są w trakcie formowania.

Link do wywiadu: https://www.defence24.pl/gen-kukula-bardzo-mocno-stawiamy-na-zdolnosci-przeciwpancerne-wywiad 

Aktualizacja: Podczas pokazowego pierwszego strzelania Javelinami na zakończenie kursu instruktorskiego 17 czerwca na poligonie pod Toruniem, dowódca WOT podał kilka dodatkowych informacji: Javeliny mają działać w ramach tworzonych grup niszczycieli czołgów (robocza nazwa). Będą to stałe grupy sytuujące się na ten moment na szczeblu batalionu lekkiej piechoty. Liczebnie grupy te będą wielkości pomiędzy plutonem a kompanią i będą składały się oprócz operatorów Javelinów i dronów uderzeniowych krótkiego zasięgu Warmate także saperów i snajperów wyposażonych w karabiny wielkokalibrowe. Do wyszkolenia operatora Javelina żołnierza służby terytorialnej, jak poinformował generał, potrzeba 8 dni (4 weekendy). Dowództwo WOT chce aby na kierunkach szczególnie zagrożonych Javeliny były nawet w sekcji piechoty. W kolejnej partii zakupów, symulatory zostaną skierowane również na ścianę zachodnią dzięki czemu umiejętność ich obsługi może objąć wszystkich terytorialsów. 

Komentarz: Dobrze że na szczeblu batalionu lekkiej piechoty pojawią się zdolności przeciwpancerne, jednak brakuje jeszcze możliwości wsparcia ogniem moździerzy który ma zasadnicze znaczenie dla piechoty. W niedalekiej przyszłości powinna być tam usytuowana grupa wsparcia uzbrojona w moździerze 81 mm lub przynajmniej 60 mm z dłuższą lufą bo te przeznaczone dla kompanii (LMP-2017) mają donośność tylko1300 m podczas gdy zasięg ognia na szczeblu batalionu wynosić powinien co najmniej 5 km. Na początek mogłyby to być moździerze takie jak LM-60D mające donośność 2330 m. Niedawno Ukraińcy opracowali moździerz 60 mm o donośności ponad 3,7 km. Kaliber 60 mm moździerza na szczeblu batalionu pozwoliłby zachować dużą manewrowość pododdziału wsparcia i unifikację zaopatrzenia w amunicję z kompanią. Jednak na dłuższą metę zwiększenie kalibru do co najmniej 81 mm wydaje się nieuniknione ze względu na słabość oddziaływania granatów kalibru 60 mm wobec nawet lekkich umocnień polowych a przy głębokim śniegu (pow. 50 cm) odłamki mają zbyt mały zasięg.