14 kwi 2021

Rosja przerzuciła 2 armie w rejon swej zachodniej granicy

 Minister obrony Rosji S. Szojgu powiedział wczoraj że "w odpowiedzi na rosnącą obecność sił USA w Polsce i krajach bałtyckich" Rosja przerzuciła dwie armie w rejon swej zachodniej granicy. Poza 2 armiami, zostały przerzucone także 3 zgrupowania wojsk powietrznodesantowych. Szojgu dodał że zajęło to 3 tygodnie. Siły te "zademonstrowały pełną gotowość i zdolność do wypełnienia zadań w celu zapewnienia bezpieczeństwa militarnego kraju". Dzięki tym krokom Putinowi już udało się wydębić deklarację prezydenta Bidena że gotów jest spotkać się z nim w celu omówienia spraw "ogólnych". Wygląda na to że Biden postąpił bardzo nieostrożnie nazywając niedawno Putina mordercą. Spowodowało to że władca Rosji poczuł się zmuszony skończyć udawanie przed swoimi kamratami w Moskwie że tylko dlatego nie rozpoczyna wojny iż Zachód uważa go naiwnie za gentlemana i może dzięki temu coś wytargować.

Dla obserwatorów ważniejsze jest jednak zebranie informacji o zdolności Rosji do przerzutu dużych jednostek na dalekie odległości. I tak przedwczoraj ukraiński dziennikarz Juri Batusow pisał że w składzie 16 dywizji i 44 brygad pancernych, zmotoryzowanych, desantowych, desantowoszturmowych, powietrznodesantowych i pulemiotnoartyleryjskich na wszystkich kierunkach strategicznych Rosji i za granicą, Rosja ma obecnie rozwiniętych 126 batalionowych grup taktycznych. Jednak poziom ich gotowości jest dalece niejednorodny. Wysoki stopień gotowości do wtargnięcia wzorem 2014 roku mają siły główne południowego i zachodniego okręgów, szereg związków centralnego i wschodniego okręgów, wojska powietrznodesantowe, samodzielne brygady marynarki wojennej.  Batalionowe grupy taktyczne mogą być skierowane ze składu 2 pancernych i 6 zmotoryzowanych dywizji, 2 desantowoszturmowych i 2 powietrznodesantowych dywizji, 13 zmotoryzowanych, 2 pancernych, 4 desantowoszturmowych brygad i 3 baz wojennych. Ze 126 bgt, przeciw Ukrainie mogą być skierowane w czasie 2-3 miesięcy do 90 bgt. Pozostałe będą wykorzystane dla uzupełnienia i rozwinięcia komponentów rezerwowych. Oznacza to że scenariusz dużej wojny może leżeć na stole ale decyzja jeszcze nie została podjęta. 

 

Dyslokacja rosyjskich armii w Europie, grafika sprzed kilku lat. Obecnie dyslokacja uległa zmianie, w rejonie zachodniej granicy Rosji przybyły dwie armie.

Batalionowa grupa taktyczna to wzmocniony batalion mający kilka dodatkowych kompanii uzyskiwanych z innych batalionów i poddziały ze szczebla pułku/brygady/dywizji, np. 1-2 kompanie czołgów, 2-3 kompanie zmechanizowane, dywizjon artylerii, bateria przeciwlotnicza, bateria rakiet, kompania saperów, pododdział walki elektronicznej, specjalny, zaopatrzenia, medyczny, remontowy. Taka grupa może liczyć 800-1000 i więcej żołnierzy.  Można przyjąć że jedna rosyjska brygada lub pułk może wydzielić 1-2 batalionowe grupy taktyczne w zależności od poziomu swojego ukompletowania. Nie należy mylić łącznej liczebności tych grup z liczebnością wszystkich wojsk rosyjskich rozmieszczonych w regionie bo wiadomo że liczebność żołnierzy zabezpieczenia na szczeblu armii jest większa niż tych w "linii". 

Do wczoraj, jak poinformował Główny Zarząd Wywiadu Min.Obrony Ukrainy, dowództwo rosyjskie przerzuciło do granic z Ukrainą i na Krym 16 batalionowych grup taktycznych. Wcześniej Ukraińcy oceniali że  w pobliżu granic Ukrainy na stałe rozmieszczonych jest 28 rosyjskich batalionowych grup taktycznych a Rosja przerzuca dodatkowo jeszcze 25 takich grup. Proces koncentracji wojsk miał trwać do końca kwietnia. Jednak prawdopodobne jest że po zgodzie Bidena na rendez-vous z Putinem, narastanie wojsk może zmniejszyć tempo. 

W 2014 roku Rosja wystawiła przeciw Ukrainie 39 batalionowych grup taktycznych jednak z powodu niskiego poziomu gotowości jednostek były one kompletowane z różnych oddziałów w długim czasie i dlatego użyć ich jednocześnie Rosja nie zdołała, musiała wprowadzać je do boju stopniowo i zmieniać rotacyjnie. W 2015 roku przyspieszono reformę i zwiększono poziom ukompletowania jednostek. Jednak obecna ilość rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą nie dorównuje jeszcze tej z 2014 roku i nie są one w stanie prowadzić głębokich operacji zaczepnych na Ukrainie. Obecnie Ukraina może wystawić około 80 batalionowych grup taktycznych.

Interesujące jest które armie Rosja przerzuciła na zachodnią granicę. Tego Szojgu nie powiedział ale prawdopodobne jest że jedną z nich może być 2 Armia z dowództwem w Samarze z Centralnego Okręgu Wojskowego.  Kolejną może być 41 Armia z dowództwem w Nowosybirsku na co może wskazywać zaobserwowany transport czołgów 74 Brygady Zmechanizowanej bazującej na co dzień niedaleko Nowosybirska lub 56 Armia z Południowego Okręgu Wojskowego. Interesujące jest również dokładnie na który odcinek zachodniej granicy przesunięto te armie? Dziwne że Szojgu wymienił nasz kraj jako główną przyczynę tego przesunięcia, ma to być zapewne jakaś pogróżka. Wiadomo jednak że narastanie wojsk odnotowano w obwodach briańskim, rostowskim i woroneskim oraz na zaanektowanym Krymie.

Obecnie w Europie znajduje się 9 rosyjskich armii i 4 korpusy wojsk lądowych nie licząc 2 korpusów  białoruskich które też są praktycznie częścią rosyjskich sił zbrojnych. Polskie MON powinno już podnosić poziom gotowości wojsk jeśli chce uniknąć zaskoczenia bo może być i tak że równie dobrze w pewnym momencie te armie zostaną skierowane na Białoruś. Już kilka dni temu zauważono kolumnę rosyjskich beteerów na Białorusi w pobliżu granicy ukraińskiej. Niestety pogróżki Łukaszenki powodują że nasze MON jest sparaliżowane. W przypadku obecnych rządów ignorancja i chorobliwa nieufność do własnych podwładnych wiąże się z unikaniem podejmowania decyzji co ma nie tylko wpływ na wieloletnie opóźnienia w modernizacji technicznej ale może się powtórzyć sytuacja z 1939 roku kiedy kilka razy odkładano mobilizację żeby nie drażnić sojuszników. Wiedzą o tym i doskonale rozgrywają Rosjanie.

 

5 kwi 2021

Strzelba Czechowa


 Znana zasada rosyjskiego dramatopisarza Antona Czechowa mówi że jeśli w pierwszym akcie powiesiłeś strzelbę na ścianie, to w kolejnym musi wystrzelić. Dramaturg Putin zna tę zasadę o czym już nie raz przekonali się jego poddani jak i mieszkańcy innych krajów. Pod koniec marca w Południowym Okręgu Wojskowym graniczącym z Ukrainą zakończyły się dwustronne ćwiczenia ze wsparciem lotnictwa w których brało udział ponad 160 wzmocnionych kompanii z oddziałów pancernych, zmechanizowanych, i artyleryjskich. Minął tydzień ale transporty wojsk wciąż przyjeżdżają, pomimo że ćwiczenia Zapad-21 mają rozpocząć się dopiero we wrześniu. Wzmożony ruch widoczny jest głównie w pobliżu granicy z Ukrainą. 

Przy tym okazało się że transporty te pochodzą nie tylko z Południowego i Zachodniego Okręgu Wojskowego ale także ze wschodniej, azjatyckiej części Centralnego Okręgu Wojskowego, czyli zza Uralu. Rosyjska grupa analityczna CIT ujawniła na Twitterze że na jednym z filmików widać transport czołgów T-72B3 z 74 Brygady Zmechanizowanej z miejscowości Jurga koło Nowosybirska na Syberii.

Transport czołgów z Kemerowa k. Tomska na Syberii do Masłowki w pobliżu Charkowa na Ukrainie.

Ciężarówki z kodem Centralnego Okręgu Wojskowego na rejestracjach zauważono również przy granicy Ukrainy w Zachodnim Okręgu Wojskowym. Dziwne opowieści różnych polskich publicystów o tym, że w Zachodnim Okręgu Wojskowym może zostać wykorzystane tylko to co znajduje się na stałe w Zachodnim Okręgu Wojskowym, wyglądają na tle tych doniesień jeszcze bardziej dziwacznie. 

Rosyjska prasa podała że intensywność wojskowych transportów kolejowych była tak wysoka że w pewnym momencie zabrakło platform kolejowych dla transportu maszyn rolniczych. Ukraiński szef sztabu generalnego poinformował o spodziewanej koncentracji dodatkowych 25 rosyjskich batalionowych grup taktycznych oprócz 28 które już tam stacjonowały. Na tereny okupowane Donbasu Rosjanie przerzucają tysiące ton paliwa, dodatkowe pojazdy i amunicję. Na Krym została przerzucona 56 Brygada Powietrznodesantowa która brała udział w wojnie 2014 roku. Zauważono też transport na Krym elementów 76 Dywizji Desantowo-Szturmowej z Pskowa.

Czy mamy spodziewać się kolejnej odsłony wojny pomiędzy Rosją a Ukrainą? Istnieje pewne podobieństwo z sytuacją przed wojną z Gruzją w 2008 roku. Wtedy też wojna rozpoczęła się po zakończeniu ćwiczeń w Południowym Okręgu Wojskowym. Mieszkańcy Krymu cierpią na niedostatek słodkiej wody po zamknięciu przez Ukrainę śluz na Kanale Północnokrymskim. Władze ukraińskie nie ukrywają że ich celem jest odzyskanie zajętych przez Rosję ziem. Szef rosyjskiego MSZ Ławrow przypomniał słowa Putina że "nowa wojna w Donbasie zniszczy Ukrainę". Rosjanie twierdzą że Ukraińcy przygotowują ofensywę na 15-20 kwietnia, kiedy obeschną błota na polach.

Koncentracja wojsk rosyjskich jest bez wątpienia demonstracją siły i silną presją na Kijów. Z drugiej strony duża wojna pogłębiłaby kryzys gospodarki rosyjskiej a większe sankcje Zachodu byłyby nieuniknione. Rosja rozpoczyna wojny najchętniej kiedy ceny ropy i gazu są odpowiednio wysokie. Czy można jednak przewidzieć co wykluje się w umyśle wodza upadłego imperium? Trzeba też zauważyć że im więcej takich koncentracji i przegrupowań, tym bardziej nasza czujność spada a umiejętności rosyjskich dowódców i żołnierzy rosną. Kiedyś ta strzelba może wypalić.

Akualizacja 7.04: 6 kwietnia minister obrony Rosji Szojgu powiedział że we wszystkich okręgach wojskowych rozpoczęły się "sprawdziany gotowości bojowej". Jak zauważył fiński analityk wojskowy Peter Makela, w  rzeczywistości jest to mobilizacja. Najbardziej niepokoi że transporty wojsk zaobserwowano również na Białorusi. W najbardziej optymistycznym wariancie gra Rosji polega na tym, że wykorzystując ćwiczenia Zapad-21 i oskrzydlenie Ukrainy od północy chce wytworzyć presję na Kijów w sprawie kanału Północnokrymskiego? Rezultatem ciągłych "sprawdzianów gotowości" i przegrupowań wojsk staje się sytuacja w której wojna i pokój stają się już nie do odróżnienia w oczach przeciętnego odbiorcy. Kiedy więc dojdzie do prawdziwego uderzenia na jakiś kraj, rosyjskiej agenturze wpływu będzie bardzo łatwo opóźniać wszelkie reakcje obronne.

18 mar 2021

Powstaną 3 nowe brygady WOT

 Minister Mariusz Błaszczak podczas odprawy kadry dowódczej WOT poinformował, że podpisał dziś decyzję o utworzeniu 3 nowych brygad OT w województwach gdzie służba w OT cieszy się największym powodzeniem - podkarpackim i lubelskim oraz w Warszawie. Do końca przyszłego roku będzie już 18 brygad OT. Nowe brygady będą prawdopodobnie nosiły nazwy 18 Stołeczna Brygada OT, 19 Nadbużańska Brygada OT i 20 Przemyska Brygada OT. Dowództwo 19 Nadbużańskiej Brygady OT będzie ulokowane w Chełmie. Szef MON poinformował równocześnie że w dotychczasowych brygadach zostanie też utworzonych 6 nowych batalionów WOT: w Kraśniku w województwie lubelskim, w Pomiechówku i Zegrzu (będzie to batalion dowodzenia WOT), w Ełku w województwie warmińsko-mazurskim oraz w 3 innych lokalizacjach (Limanowa, Opole i Krosno Odrzańskie). W grudniu 2020 roku Wojska Obrony Terytorialnej liczyły 27 tysięcy żołnierzy, docelowo WOT mają liczyć 53 tysiące żołnierzy. Obecnie brygady OT znajdują się w większości województw z wyjątkiem opolskiego i lubuskiego gdzie będą na razie jedynie bataliony. W województwach na zachodzie Polski jednostki WOT znajdują się jeszcze w początkowej fazie formowania. Decyzja o powołaniu kolejnych brygad wynika zapewne z chęci przyspieszenia wykonania założonych planów przyrostu liczebnego WOT ponieważ zainteresowanie służbą w WOT na zachodzie kraju jest wyraźnie mniejsze niż na wschodzie. O propozycjach utworzenia nowych batalionów z powodu dużej liczby chętnych w 3 Podkarpackiej Brygadzie OT mówiło się już od kilku lat. Z kolei ochotnicy z Warszawy byli kierowani do służby w batalionie w Siedlcach. Być może jest to również skutek wyciągnięcia pierwszych wniosków z ćwiczenia Zima-20 podczas których, jak podawały media, Armia Rosyjska zdobyła Warszawę w piątym dniu wojny. Chociaż analizy wskazujące na konieczność posiadania około 30 brygad istnieją chyba od dawna bo o takiej liczbie mówił generał Skrzypczak w jednym z wywiadów. Zwiększenie liczby brygad i batalionów WOT we wschodniej połowie kraju należy przyjąć z zadowoleniem jako że jest to najprostsza forma wzmocnienia "ściany wschodniej". Jednak jeżeli miałoby to być jedyne działanie wzmacniające w domenie lądowej, byłoby to niepokojące. Z prostej analizy wynika bowiem że na kierunkach wschodnich potrzeba co najmniej jeszcze 2 dywizji wojsk operacyjnych. Mówił o tym również generał Skrzypczak w wywiadzie dla portalu Defence 24. Należałoby również wzmocnić organizacyjnie i sprzętowo zarówno brygady jak i bataliony WOT na wschodzie. Obecnie bowiem brygady posiadają teoretycznie jedynie kompanię wsparcia a bataliony żadnego pododdziału wsparcia nie posiadają. Nie odpowiada to klasycznej strukturze brygady lekkiej piechoty według poglądów przyjętych w USA gdzie uważa się że nawet na szczeblu brygady partyzanckiej powinien występować dywizjon lekkiej artylerii a na szczeblu batalionu - kompania wsparcia. Dobrze by było żeby na szczeblu brygady został utworzony przynajmniej batalion wsparcia z baterią moździerzy 98 lub 120mm, baterią ppk i kompanią amunicji krążącej a na szczeblu batalionu - kompania wsparcia z plutonem moździerzy 81mm, plutonem ppk i plutonem amunicji krążącej. Warszawska Brygada OT powinna w całości być jednostką typu "miejskiego" według klasyfikacji WOT, z większą liczbą wyposażenia i uzbrojenia ciężkiego takiego jak rkm, wkm, granatniki maszynowe 40mm, rgppanc, ppk, moździerze ciężkie.

26 lut 2021

18 Dywizja nie wystarczy

 "Wojna pięciodniowa" rozegrana na komputerach ASzW podczas ćwiczeń Zima-20 pokazała że dotychczasowe struktury, plany obronne i modernizacyjne nie podołają zadaniu obrony Polski. 

 

Na początku lat 2000 kiedy Polska miała jeszcze równowartość 8 dywizji, po przyjęciu do NATO natychmiast przystąpiono do ich redukcji trwoniąc ogromny kapitał ludzki, techniczny (masowe złomowanie uzbrojenia zamiast kierować na składy jak w cywilizowanych krajach, wyprzedaż infrastruktury, likwidacja poligonów na wschodzie!) i instytucjonalny. To jednak niektórym nie wystarczyło i kiedy do władzy doszło PO-PSL generał Koziej zaczął naciskać na dalsze redukcje. Były 3 możliwe warianty obrony które określały kształt Sił Zbrojnych:

1. Samodzielne odparcie wrogiej agresji;

2. Na początku samodzielne działania opóźniające, następnie zatrzymanie przeciwnika i odzyskanie terytorium przy wsparciu sojuszników;

3. Prowadzenie operacji obronnej lub opóźniająco-obronnej od początku z udziałem sojuszników.

Sztab Generalny WP opowiadał się za utrzymaniem tego drugiego wariantu zwłaszcza że nie było w Polsce na stałe żadnych większych jednostek sojuszniczych. Jednak władze polityczne wybrały ten najbardziej ryzykowny, trzeci wariant. W tym celu Strategiczny Przegląd Obronny zainicjowany przez szefa BBN S. Kozieja założył jako najbardziej prawdopodobny wariant że do 2030 roku wojny w Europie nie będzie i należy tworzyć "armię  małą, zawodową, dostosowaną do działań ekspedycyjnych". Dzięki temu można było zlikwidować 1 Dywizję Zmechanizowaną i odsłonić stolicę od wschodu. Rosyjski przyjaciel pana Kozieja, generał Patruszew nie posiadał się zapewne z radości. Poziom nierównomierności dyslokacji powrócił do tego jaki był w PRL a nawet jeszcze się zwiększył.

Nie znamy szczegółów ćwiczeń Zima-20 jednak prawdopodobnie ćwiczony wariant zakładał że większa pomoc sojusznicza nadejdzie najwcześniej w 30 dniu wojny. Jest to i tak dość optymistyczne podejście bo przecież nawet obecność jednostek sojuszniczych nie oznacza że wejdą one do działania (do tego potrzebne są decyzje polityczne a te wymagają czasu, przychylnych mediów itd). Dziś tych jednostek jest w Polsce na tyle mało że bez znaczącego wzmocnienia ich udział nie wpłynie na przebieg wojny. Mamy jednak szczęście o tyle, że siła Armii Rosyjskiej jest dziś czterokrotnie mniejsza niż Armii Sowieckiej. Możemy więc tak rozbudować swoją armię, żeby podołała zadaniu obrony. Niestety Wojsko Polskie też zostało zredukowane czterokrotnie. Nikt z polityków nie pomyślał że można w prosty sposób poprawić zdolności obronne pozostawiając trochę więcej uzbrojenia i infrastruktury (bo te najtrudniej odbudować). Niestety MON na równi z innymi resortami stał się ofiarą obłędnej polityki wyprzedaży i likwidacji wszystkiego co ma jakąkolwiek wartość. Należałoby więc częściowo odbudować struktury tak, żeby podołały zadaniu samodzielnej obrony przynajmniej w pierwszej fazie wojny. 

Aby jednak zbadać jaka armia jest nam potrzebna, powinniśmy najpierw ocenić, przynajmniej z grubsza, jakich sił może użyć przeciwnik. Rosja posiada 12 armii ogólnowojskowych podległych czterem dowództwom operacyjno-strategicznym (okręgom wojskowym). W Europie rosyjskie siły zbrojne posiadają 3 dowództwa operacyjno-strategiczne: Zachodnie, Południowe i Północne i dysponują 7 armiami ogólnowojskowymi, jedną armią powietrznodesantową i 6 korpusami wojsk lądowych. Są to: 1 Armia Pancerna z dowództwem w podmoskiewskim Odincowie, 6 Armia z dowództwem w Petersburgu, 20 Armia z dowództwem w Woroneżu - podległe dowództwu Zachodniego Okręgu Wojskowego. W Południowym OW znajdują się też trzy armie - 8 z dowództwem w Nowoczerkasku, 49 z dowództwem w Stawropolu i 58 z dowództwem we Władykaukazie. Oprócz tego również w europejskiej części Centralnego OW znajduje się 2 Armia z dowództwem w Samarze. Nie będziemy tu liczyć armii rezerwowych które raczej przewidziane są jako odwód strategiczny i ich mobilizacja wymagałaby dłuższego czasu. Z 6 korpusów, trzy zajmują się okupacją części ziem ukraińskich. Można założyć że rosyjska "stawka" chcąc zachować niepewność wśród przywódców Zachodu, nie zdecyduje się na przegrupowania całych armii zza Uralu, przynajmniej w pierwszej fazie wojny. Nie użyje też 6 Armii która pilnuje bałtów i flanki północnej oraz dwóch armii Południowego OW które pilnują północnego Kaukazu i Ukrainy. Pozostaje 4 armie i 3 korpusy (jeden z dowództwem w Kaliningradzie i 2 białoruskie). Każdej armii dowództwo w Moskwie może nadać charakter zaczepny przez włączenie do niej najlepszych związków taktycznych i oddziałów z innych armii, nawet z innych okręgów. Dzięki temu każda z tych 4 armii mogłaby się upodobnić strukturą do najlepiej rozwiniętej, 1 Armii Pancernej złożonej z 3 dywizji i samodzielnej brygady pancernej. Możliwe jest też zwiększenie liczby związków taktycznych i oddziałów w armiach do 3 dywizji i 3 brygad bo obecnie Rosja dysponuje 12 dywizjami i kilkudziesięcioma samodzielnymi brygadami. Będziemy mieli więc przeciwko sobie 4 armie po 2-3 dywizje i 2-3 brygady w każdej oraz 3 korpusy złożone z mniejszej liczby związków taktycznych i oddziałów. Rosyjska dywizja ma w 4 pułkach 16 batalionów ogólnowojskowych, brygada - cztery. Armia liczyć będzie więc 40-60 batalionów, korpus mniej, może 20-35 batalionów. Do tego doliczyć trzeba ok. 30 batalionów wojsk powietrznodesantowych. W sumie siły pierwszego rzutu strategicznego mogłyby liczyć 250-375 batalionów.

Przyjmuje się że aby osiągnąć sukces w natarciu, trzeba mieć przewagę co najmniej 3 do 1. Na poziomie operacyjnym już przewaga 2 do 1 daje szanse powodzenia. Trzeba więc założyć że by skutecznie przeciwstawić się rosyjskiemu uderzeniu, polskie dowództwo powinno dysponować siłami zapewniającymi że przewaga Rosji będzie nie większa niż 1,8 do 1. Przyjmując że polskie bataliony są liczebnie większe od rosyjskich średnio o około 20% daje to wymaganą liczbę batalionów po stronie Polskiej około 111-166 batalionów. Oczywiście wszystko to jest w ogromnym uproszczeniu, pominięto współczynniki jakościowe a dokładne liczby będą wyglądały inaczej ale takie uproszczone szacunki pozwalają ocenić z grubsza o ile trzeba wzmocnić nasz potencjał. Przy obecnej strukturze bowiem nasze wojska operacyjne mają liczyć 44 bataliony. Kilka lat temu w sieci pojawiła się informacja ze strony MON że potrzebujemy około 70 batalionów. Uwzględniając bataliony WOT utworzone po prawej stronie Wisły, mielibyśmy akurat łącznie około 70 batalionów. Jest to dwa razy mniej niż przedstawione tu szacunki ale nie znamy założeń w oparciu o które były obliczone te potrzeby. Być może zakładano mniejsze siły Rosji a może istnienie sił wsparcia NATO na terytorium Polski od początku wojny, zgodnie z mało realistyczną strategią. 

Tak więc, przyjmując samodzielną obronę, Polska potrzebowałaby w wojnie z Rosją według przedstawionych tu szacunków 27-42 brygad czterobatalionowych. Obecnie mamy 14 brygad wojsk operacyjnych i 15 brygad WOT a licząc tylko brygady WOT po prawej stronie Wisły - łącznie 20 brygad. Potrzebne by było więc sformowanie dodatkowych 7-22 dodatkowych brygad czyli 2-6 dywizji. To nie jest liczba przekraczająca możliwości Polski. Jeszcze w 1989 roku Polska miała 12 dywizji a w 1999 równowartość 8 dywizji, wystarczyło nie likwidować.

cdn.


3 lut 2021

Dlaczego Rosja uderzy najpierw na Polskę nie na kraje bałtyckie?

 

Fot. Twitter Jan Sadkiewicz

 Jeżeli Rosja zdecyduje się na wojnę, po zajęciu Białorusi uderzy najpierw na Polskę, nie na kraje bałtyckie. Wynika to z kilku przyczyn. Polska jest ważniejszym obszarem strategicznym. Zajęcie najpierw Polski ułatwi zajęcie krajów bałtyckich później. Pisał o tym Ksawery Pruszyński. Gdyby Rosja uderzyła najpierw na bałtów, zajęcie Polski w następnej kolejności stałoby się niemożliwe. W tym sensie prezydent Kaczyński się mylił mówiąc w Tbilisi że "najpierw Gruzja potem Ukraina, następnie kraje bałtyckie a potem kto wie, może i Polska". Nie, Polska będzie przed krajami bałtyckimi. Uderzenie najpierw na Polskę pozwala osiągnąć zaskoczenie strategiczne które jest niezbędnym warunkiem powodzenia takiej operacji. Rosjanie wiedzą że jeżeli uderzyliby najpierw na bałtów, NATO wykorzysta terytorium Polski jako zaplecze do udzielenia pomocy krajom bałtyckim i wojska NATO pozostaną już na terytorium Polski. Dlaczego Rosja tak ociąga się z instalacją swoich baz na Białorusi? W bajki o "niepokornym i niezależnym prezydencie Łukaszence" mogą wierzyć tylko małe dzieci i użyteczni idioci. Jest to pośrednim dowodem że pragnie osiągnąć strategiczne zaskoczenie i na przykład pod przykryciem ćwiczeń, natychmiast po wprowadzeniu wojsk na Białoruś, uderzyć na Polskę. Gdyby Rosja utworzyła więcej stałych baz na Białorusi, Polska przystąpiłaby do rozbudowy swoich Sił Zbrojnych na wschodzie. Rosja straciłaby atut zaskoczenia i musiałaby przygotować znacznie większe siły do wykonania następnego kroku jakim byłoby uderzenie na Polskę. Wydaje się jednak że Rosja jest obecnie za słaba żeby bez użycia taktycznej broni jądrowej lub neutralizacji Ukrainy i NATO, uderzyć na Polskę. Ale czy możemy być pewni że władze na Kremlu nie zdecydują się użyć broni jądrowej? Czy nie działają już od lat w kierunku rozbicia jedności Zachodu? Ostatnie wydarzenia skłaniają do wielkiego niepokoju. Mówi się nawet o nowej Jałcie. Chiny są obecnie najważniejszym przeciwnikiem USA a w konfrontacji z Chinami przychylność Rosji może być dla USA ważniejsza niż jakaś tam mała Polska.



22 sty 2021

Harmonijka w Borsuku

 Harmonijka dziadku, nie kratownica. Na tym zdjęciu widać lepiej. Po co tam jakieś kratki? Chodzi o uszczelnienie i osłonę przed pyłem, deszczem, lodem.



 

 


 

Hm, dziadek usunął swoją odpowiedź do mojego wpisu. Ale dlaczego usunąłeś też mój wpis dziadku? Więcej odwagi patrioto chyba nie boisz się prawdy? Jak Ty we mnie kamieniem to ja w Ciebie chlebem. Zamieszczę link do Twojego filmiku tutaj bo uważam że jest wartościowy pomimo że czasem Ci się trochę miesza. Ale że nie na wszystkim się znamy to przecież żadna hańba.

Borsuk w Drawsku - YouTube 

A jak nie wierzysz mi jeszcze to popatrz na to zdjęcie, tu też są "kratownice" pod działem? 


Zdjęcia - YouTube i Wikipedia.

1 paź 2018

Rosyjski desant ćwiczy na granicy polsko-białoruskiej


Jak podało Ministerstwo Obrony Białorusi, niecałe 6 km od polskiej granicy, w rejonie Brześcia nad Bugiem, Rosjanie zrzucili pododdziały 137 Pułku Powietrznodesantowego 106 Dywizji Powietrznodesantowej z Tuły. Odbywa się to w ramach wspólnych ćwiczeń z białoruską, 38 Brygadą Desantowo-Szturmową i wojskami specjalnymi. Celem działań ma być przećwiczenie wspólnych operacji poszukiwania, blokowania i niszczenia "nielegalnych formacji zbrojnych i GDR przeciwnika". Aktywna faza ćwiczeń ma trwać od 1 do 6 października w 6 rejonach obwodu brzeskiego z uczestnictwem do 1500 żołnierzy i 200 jednostek sprzętu wojskowego oraz do 10 jednostek sprzętu latającego. Ćwiczący mają działać w nocy, w złożonych warunkach walki elektronicznej, opanowując nowe stacje zakłóceń.
137 Pułk Pow-des. 106DP-d znany jest z tego że brał udział w 1990 roku w "krwawym styczniu" w stolicy Azerbejdżanu, Baku podczas antysowieckich protestów. Zabito wtedy 137 demonstrantów. Dywizja uczestniczyła też obu wojnach czeczeńskich. 137 Pułk uczestniczył też w agresji w ukraińskim Donbasie.


W Małaszewiczach, 6 km od granicy i 12 km od miejsca ćwiczeń, znajduje się byłe lotnisko i jeden z największych w Europie suchy port przeładunkowy - wielki węzeł kolejowy z szerokimi torami który umożliwia wyładunek pociągów jadących bezpośrednio z głębi Rosji a nawet Chin. Opanowanie tego rejonu ma duże znaczenie z punktu widzenia Rosjan ponieważ jest to kierunek strategiczny - otwierający drogę na Warszawę. 30 km od granicy, w Białej Podlaskiej znajduje się kolejne lotnisko które może być potencjalnym celem desantu. W okolicy znajduje się radar sieci wczesnego ostrzegania NATO Backbone. Najbliższa polska większa jednostka wojskowa znajduje się dalej, 94 km od granicy, w Siedlcach. Jest tam kompletowane dowództwo nowej 18DZ ale na razie znajduje się tam tylko kompania saperów, rozpoznawcza i dywizjon opl 1 Brygady Pancernej z Wesołej. W Białej Podlaskiej miało powstać dowództwo batalionu lekkiej piechoty WOT z jedną kompanią, ale to za mały i za słabo uzbrojony pododdział żeby można było myśleć o obronie tak ważnego rejonu. Profil ćwiczeń Rosjan i Białorusinów, dobrze odpowiada walce z 1 batalionem lekkiej piechoty WOT. W Białej Podlaskiej powinien znaleźć się na stałe jeszcze co najmniej batalion zmechanizowany nowej brygady 18DZ. W przyszłości w tym rejonie będzie przebiegała Via Carpatia - ważne połączenie pomiędzy krajami bałtyckimi a południowym wschodem UE, która może być wykorzystana jako droga rokadowa. Znaczenie tego obszaru będzie rosło, zarówno gospodarcze jak i wojskowe.

19 wrz 2018

Nieplanowane ćwiczenia Rosji u wybrzeży Izraela



Dziś rosyjski Sztab Generalny ogłosił że zamyka rejon Morza Śródziemnego rozciągający się od wód terytorialnych Cypru, wzdłuż wód terytorialnych Syrii, Libanu i Izraela od 19 do 26 września w celu przeprowadzenia nieplanowanych ćwiczeń zgrupowania rosyjskich okrętów z wykonaniem strzelań artyleryjskich i rakietowych.




Za zestrzelenie 17 września, nad Morzem Śródziemnym, 35 km od wybrzeża Syrii, przez syryjską opl, rosyjskiego samolotu zwiadowczego Ił-20M z 15 żołnierzami na pokładzie, rosyjskie ministerstwo obrony oskarżyło Izrael. Izraelskie F-16 miał celowo ukryć się za rosyjskim samolotem i w ten sposób spowodować utratę życia rosyjskich zwiadowców. Samoloty F-16 wykonywały atak na obiekty na terytorium Syrii. Zgodnie z porozumieniem z Rosją, Izraelczycy poinformowali o swojej operacji Rosjan, ale na minutę przed jej rozpoczęciem. Rosjanie aresztowali żołnierzy syryjskiego dywizjonu opl który zestrzelił rosyjskiego Iła-20M.


Nieplanowane ćwiczenia to ulubiony instrument wywierania presji i zastraszenia stosowany przez Moskwę, jednak w przypadku Izraela trudno spodziewać się że taka presja odniesie skutek. Jest to raczej działanie obliczone na własną opinię publiczną, utrata Iła-20M spowodowała bowiem wzburzenie i falę szowinizmu w rosyjskim internecie.
Działania Rosji spowodują zapewne duże zakłócenia dla linii morskich i lotniczych realizujących rejsy do Izraela, Libanu i sąsiednich krajów.

29 sie 2018

Pociąg z czołgami ze wschodniej Syberii dotarł pod Wołgograd?


Dziś na Twitterze ukazały się zdjęcia czołgów T-62M transportowanych koleją zrobione w okolicach Wołgogradu, w pobliżu granicy z Ukrainą.
Dla przypomnienia, czołgi T-62M zostały załadowane na platformy kolejowe 9 dni temu w Centralnej Składnicy Czołgów na Syberii, we Wschodnim Okręgu Wojskowym. Niektórzy przypuszczali że zostaną skierowane do Kraju Zabajkalskiego gdzie odbywać się miały manewry. Inni sugerowali że może to być demonstracja siły wobec Kazachstanu.Trzy dni temu widziane były jeszcze w okolicach Irkucka pod granicą z Mongolią. Tymczasem wygląda na to, że pojechały znacznie dalej na zachód. Wygląda jednak na to że było co najmniej dwa pociągi, ponieważ jeden był widziany w pobliżu miejscowości Surgut już 25 sierpnia. Ich zdjęcia można znaleźć na profilu tego samego użytkownika Twittera. Ćwiczenia logistyczne w ramach których zdjęto z konserwacji czołgi T-62M miały zakończyć się 25 sierpnia. Mamy więc do czynienia z serią połączonych ćwiczeń gdzie jedne płynnie przechodzą w drugie, większe, a wszystkie mogą być elementem rozwijania sił zbrojnych w ramach rozpoczynania prawdziwej wojny.

Edycja: Co najmniej jeden transport T-62M dojechał do miejscowości Kamieńsk Szachtyński, 20 km od granicy Donbasu i 2 września rano, przeładowany na naczepy kołowe pojechał w kierunku granicy Ukraińskiej. W pobliżu tej miejscowości znajduje się 91 Centralna Baza Rezerwowa Sprzętu Samochodowego, wyszło więc na to, że mieliśmy do czynienia z przeniesieniem czołgów z bazy do bazy. Raczej nie wrócą już na Syberię. Rosyjskie władze podawały wcześniej że 2 kompanie tych czołgów zostały zdjęte z konserwacji w ramach ćwiczeń.
 

20 sie 2018

Wielkie sprawdzenie gotowości 3 okręgów wojskowych Rosji

Z rozkazu głównodowodzącego W. Putina, rozpoczęto sprawdzenie gotowości bojowej Armii Rosyjskiej (oficjalna nazwa całych rosyjskich sił zbrojnych). W dwóch największych terytorialnie okręgach wojskowych, Wschodnim i Centralnym, sprawdzenie rozpoczęto wczoraj, a dziś ma się rozpocząć sprawdzenie trzeciego okręgu. Nie wiadomo oficjalnie który z dwóch pozostałych okręgów ma być poderwany do działań, ale wiele wskazuje na to, że Zachodni. Jest to największe sprawdzenie od 5 lat, czyli od czasu kiedy tę metodę sprawdzeń całych okręgów rozpoczęto. Nigdzie indziej na świecie nie stosuje się tak kosztownych i zakrojonych na tak szeroką skalę ale jednocześnie tak efektywnych i tak niebezpiecznych dla sąsiednich krajów, metod treningu wielkich jednostek sił zbrojnych.
Sprawdzenie, które ma potrwać 6 dni, poprzedza, zaplanowane na wrzesień manewry "Wostok-18". Mają w nich uczestniczyć żołnierze chińscy i mongolscy. Mają to być największe manewry w najnowszej historii Rosji od czasu manewrów "Zapad-81" które przeprowadzono jako formę nacisku na Polskę ogarniętą pożarem "Solidarności". Sprawdzenie ma objąć według oficjalnych informacji 262 tysiące żołnierzy, ponad 1000 statków powietrznych, do 900 czołgów i ponad 300 okrętów.
Zwraca uwagę stopniowe zwiększanie rozmachu rosyjskich manewrów w ostatnich latach. Planowe (czytaj jawne) przedsięwzięcia, są przy tym powiązane z niezapowiedzianymi działaniami które mogą wzbudzać poważny niepokój. Jednocześnie alarmowo poderwano 2500 żołnierzy specnazu i wojska powietrznodesantowe a także lotnictwo strategiczne dalekiego zasięgu i transportowe.  Nieco wcześniej podobne treningi odbyły się we Flocie Północnej a oprócz tego przeprowadzono niezapowiedziane ćwiczenia dowódczo-sztabowe w okręgach wojskowych. Ich celem było przygotowanie operacji rozwijania i formowania systemów zabezpieczenia. Dowodzi to że Rosjanie przygotowują się intensywnie do wielkiej wojny bo tylko w takiej formowanie nowych jednostek zabezpieczenia jest potrzebne.
Grozę całej sytuacji podkreśla zmobilizowanie Centralnej Bazy Rezerwy Czołgów w Arseniewie na Dalekim Wschodzie Rosji. Bazy takie przechowują nawet 30 batalionów czołgów. Większość z tych czołgów jest na długotrwałym przechowywaniu czyli mają wyjęte akumulatory i są podłączone do zewnętrznego systemu osuszania. Mogą osiągnąć pełną sprawność w ciągu kilku godzin. Wiele jest niesprawnych ale są wśród nich obok czołgów T-72, czołgi T-62M o których mówiono że nie ma ich już na uzbrojeniu Rosji a na filmie rosyjskiego MO widać je ładowane na platformy kolejowe. Razem z tymi czołgami, na pociągi załadowano 40 tysięcy żołnierzy powołanych z rezerwy. W jakim kierunku się udadzą? Może na wschód, a może na zachód? To zależy tylko od decyzji jednego człowieka - W. Putina. Również w Centralnym Okręgu Wojskowym nieznaną liczbę wojsk załadowano na pociągi.
Jednocześnie niepokojące informacje napływają z zachodu Rosji. Podniesiono alarm w bazie morskiej w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym, odnotowano nagłą dyslokację różnych jednostek dowodzenia i łaczności a także zrzut grup z jednostek specjalnego rozpoznania w Karelii, ogłoszono mobilizację ludności przez najemników w DRL i LRL.

Celem tak zwanych niezapowiedzianych sprawdzianów wojsk rosyjskich, oprócz oczywistego - zweryfikowania przyjętych norm gotowości, może być stopniowe usypianie czujności potencjalnego przeciwnika. Media, politycy i społeczeństwa Zachodu już przyzwyczaiły się do tego że Rosja szykuje się do wojny. A takie sprawdziany są trudne do odróżnienia, nie tylko dla laików, od przygotowań bezpośrednio poprzedzających wojnę. Wybuchają nagle a każde kolejne jest coraz większe. Któregoś pięknego dnia rozpocznie się rzeczywista wojna, czyli napaść na Ukrainę, Estonię, Litwę czy Finlandię, a Zachód będzie spokojnie spał, sądząc że to tylko kolejny trening.