11 wrz 2021

Zapad 2021 wojska ZBiR ćwiczą operacje na terytorium Polski i Litwy

 9 września na rosyjskim portalu Smartpress ukazał się artykuł opisujący scenariusz ćwiczeń Zapad 21 wraz ze zdjęciami map przygotowanych przez ministerstwo obrony Białorusi. Wynika z nich że dowództwa wojsk Białorusi i Rosji będą ćwiczyć na mapach zdobywanie terytoriów Polski i Litwy na głębokość kilkudziesięciu kilometrów zajmując w przypadku Polski większość obszaru województwa podlaskiego z Białymstokiem włącznie. Jak wynika z map, w Białymstoku ma być wykonany desant powietrzny. Kilka dni temu Rosjanie podali że w czasie manewrów zostanie przeprowadzony desant 40 BMD-4M, odpowiada to sile batalionu. Jak wynika z opublikowanych zdjęć na terytorium Polski w tej fazie operacji którą przedstawia mapa mają zostać przeprowadzone uderzenia z dwóch kierunków.  Jest to bardzo ważne bo oznacza to że dowództwa i sztaby wszystkich szczebli od armii poprzez dywizje, brygady, pułki  i bataliony w czasie tych ćwiczeń muszą zapoznać się szczegółowo ze wszystkimi informacjami potrzebnymi do działań na terenie Polski: od terenu, jego pokrycia, rozmieszczenia ludności i infrastruktury, wojsk itd. Kiedy przyjdzie do prawdziwej wojny będą mieli te informacje w głowie co oczywiście wpływa na sprawność dowodzenia. Dokładne opisanie mapy w języku angielskim zaprezentował autor profilu Obronny na Twitterze na blogu RohanConsulting tutaj

W manewrach oprócz wojsk białoruskich biorą udział 3 armie Zachodniego Okręgu Wojskowego oraz 41Armia z Nowosybirska za Uralem należąca do Centralnego Okręgu Wojskowego której jednostki brały udział w słynnej kwietniowej koncentracji wojsk przy granicach Ukrainy. 



W sierpniu informowano że rosyjskie  rejonowe komendantury wojskowe i organizacyjno-mobilizacyjne zarządy wszystkich okręgów wojskowych rozpoczęły pilne masowe kompletowanie mobilizacyjnych rezerw struktur siłowych. W pierwszej kolejności dotyczyć miało to około 50 tys. rezerwistów sił zbrojnych. Dzieje się to po raz pierwszy od czasów ZSRS.  W krótkim czasie zaplanowano utworzyć kontyngenty BARS (Bojewoj Armiejskij Rezerwnyj Sostaw - Bojowy Armijny Skład Rezerwowy). Podpisać kontrakt na służbę w BARS mogą obywatele Rosji którzy znajdowali się w rezerwie sił zbrojnych, niekarani, posiadający odpowiednie wykształcenie i spełniają wymagania zdrowotne. Pierwszy kontrakt ma trwać 3 lata, następne 1-5 lat. Rezerwiści będą przypisani do oddziałów gdzie będą co miesiąc przybywać na ćwiczenia do 3 dni. Celem BARS jest szybkie dokompletowanie składu osobowego jednostek do pełnych stanów. Rosyjscy i ukraińscy eksperci wojskowi oceniają że tego rodzaju działania mogą oznaczać że Putin przygotowuje się do wielkiej wojny regionalnej planując przypuszczalnie w ciągu 1-2 lat rozpocząć duże działania wojenne. Jednak mogą to być też działania zapewniające odpowiedniej jakości rezerwistów przy malejącym poborze gdyż obecnie ilość żołnierzy z poboru w rosyjskiej armii wynosi tylko około 20%. Pozostali to żołnierze kontraktowi i zawodowi.

Poniżej fragment oficjalnego scenariusza manewrów z portalu Smartpress. 

"Północni" będzie bronić się przed "Zachodnimi"
Pierwszy sojusz to państwo związkowe Republiki Polesie i Federacja Centralna. Drugi to Nyaris, Pomorie, Republika Polarna i międzynarodowe organizacje terrorystyczne. Neris obejmuje terytorium Litwy, część Polski i Łotwy, Pomorie i Republikę Polarną znajdują się głównie na terenie Polski. Federacja Centralna i Republika Polesia są praktycznie tożsame z Federacją Rosyjską i Białorusią.

Podstępni "zachodni"
Koalicja „Zachodnia” zgodnie z planem ćwiczenia chce poszerzyć swoje wpływy w regionie i organizuje prowokacje. W tym za „pozbawienie Centralnej Federacji strategicznego partnera i sojusznika wojskowego w osobie Republiki Polesie”. Ludzie Zachodu chcą też zmienić przywództwo w Republice Polesia, przyłączać jej zachodnie regiony do Nyaris. Jeśli nie uda im się zorganizować konfliktu zbrojnego na Polesiu, to planowana jest operacja wojskowa.
„Północni” chcą jedynie zapewnić stabilność w regionie, „opierając się na krajowych normach prawa międzynarodowego”, zachowanie integralności terytorialnej i niezależności swojego państwa związkowego.

Początek działań wojennych
W efekcie „zachodni” nie osiągają swoich celów w wojnie hybrydowej i do końca sierpnia pod pozorem ćwiczeń kończą tworzenie zgrupowań wojsk w pobliżu granic państwa związkowego, a we wrześniu 1 stawiają ultimatum „północnym”.
Żądali „dobrowolnej dymisji najwyższego kierownictwa Republiki Polesia i natychmiastowego wycofania z Republiki Polesia wszystkich formacji sił zbrojnych Federacji Centralnej”. Po odmowie spełnienia tych żądań, w dniach 2-5 września mieszkańcy Zachodu dokonali pięciu nalotów rakietowych i powietrznych na cele w federacji i republice.
Rankiem 6 września oddziały „Zachodu” przekroczyły granicę i „pod koniec czterech dni działań wojennych w określonych kierunkach zaklinowały się na głębokości 150 km”. Tymczasem ich przeciwnicy, „Północni”, na różne sposoby bronili swoich interesów narodowych, a regionalna grupa sił odpierała naloty. A rankiem 6 września odparli również ataki sił lądowych. Do 10 września 11. Armia Pancerna i 51. Armia Federacji Centralnej zostały skoncentrowane w Republice Polesia, a 30. Armia przygotowywała się do wkroczenia na terytorium republiki związkowej jeszcze tego samego dnia.

Od obrony do pokonania wroga
10-12 września „Północni” będą się bronić, a 13-16 września planowane jest „kontrolowanie zgrupowań wojsk w trakcie dopełnienia klęski wroga i przywrócenia utraconej pozycji”.
Na białoruskich poligonach opracują poszukiwanie grup dywersyjnych i rozpoznawczych wrogich i nielegalnych formacji zbrojnych, walkę obronną, pokonanie wroga, który zaklinował się w obronie, prowadzenie ofensywy. Ponadto odbędą się szkolenia w zakresie obrony manewrowej, forsowania bariery wodnej, lądowania sił szturmowych i zdobywania przyczółka, obejmujące grupy obrony przeciwlotniczej i inne. Wsparcie powietrzne wojsk będzie demonstrowane wszędzie.


8 wrz 2021

Już wiemy jak Łukaszenka chce wywołać wojnę

 Polsce kolejny raz w jej historii przyszło borykać się z dwustronną agresją, z jednej strony wojna hybrydowa wywołana przez Związek Białorusi i Rosji, z drugiej wojna finansowa i polityczna Niemiec za pośrednictwem unijnych komisarzy i mediów pod płaszczykiem ochrony praworządności i mniejszości seksualnych zmierzająca poprzez nakładanie kar finansowych do powstrzymania naszego rozwoju gospodarczego.

Reżim Łukaszenki nie przestał ściągać migrantów by ich rzucić na Polskę, Litwę lub Łotwę. Na terenie Białorusi znajduje się kilkadziesiąt tys. migrantów sprowadzonych przez reżim Łukaszenki specjalnymi rejsami samolotów z krajów islamskich bliskiego i środkowego wschodu i z Afryki. Pomimo wprowadzenia stanu wyjątkowego migranci czasem w grupach po kilkadziesiąt osób nadal przenikają przez granicę a z polskiej strony przyjmują ich przemytnicy i aktywiści wspierani przez polityków totalnej opozycji zapewniając im transport i koce. Proputinowskie media i aktywiści z organizacji pomocowych sugerują że funkcjonariusze polskiej SG mogą stosować tzw. "pusch-backi" czyli wypychanie migrantów z powrotem na granicę. 

Oficjalny scenariusz ćwiczeń Zapad-21 zakłada że kryzys zacznie się od próby destabilizacji i przewrotu wewnętrznego w "Republice Polesia" i próby oderwania części jej terytorium. W rezultacie na granicy mają pojawić się "nielegalne grupy zbrojne" wspierane przez miejscową ludność o nastawieniu separatystycznym. To ma spowodować odpowiedź wojsk białoruskich. Ciekawe że nielegalne grupy pojawiły się, ale w Polsce. Widać że scenariusz oficjalny nieco różni się od tego prawdziwego. Wspierająca "ludność" też jest: politycy, działacze i "zaprzyjaźnione telewizje".

Można wyobrazić sobie że pod przykryciem grup uchodźców zaczną przez granicę przenikać białoruskie i rosyjskie grupy specjalne których celem będzie wywołanie chaosu na Podlasiu. Może nawet ze strzelaniem do migrantów. W celu "zaprowadzenia pokoju" wojska ZBiR będą "musiały" przekroczyć granicę z Polską i zająć część naszego terytorium. Następnie ludność białoruska z wdzięcznością wita "rosyjskich wyzwolicieli". Wszystko to w świetle kamer i przy akceptacji organizacji humanitarnych. Kolejny sukces Putina, idealny prezent dla Jedinej Rassiji przed nadchodzącymi wyborami.  

Łukaszenka już 23 sierpnia obwinił Polskę o wywołanie konfliktu granicznego przez wydalanie ze swojego terytorium migrantów z Afganistanu.
Widać jak na dłoni że działania totalnej opozycji, użytecznych idiotów i aktywistów wpisują się "toczka w toczkę" w ten scenariusz. Aktywiści organizacji pomocowych organizują już nawet "obywatelskie patrole" przy granicach w celu pomocy grupom nielegalnych imigrantów. Dzieje się tak pomimo jednoznacznie negatywnego stanowiska władz Unii Europejskiej dla wspierania kolejnej fali migracyjnej. Politycy opozycji nie mogą więc udawać dłużej że są pro-unijni. W sejmie nie udało się im uchylić decyzji prezydenta o wprowadzeniu stanu wyjątkowego jednak liczba 168 posłów głosujących za jej uchyleniem robi wrażenie. Nawet jeśli przyjąć że połowa z nich to ludzie zdezorientowani lub naiwni, to i tak pozostaje 84 agentów Moskwy którzy nie mogą już udawać że są agentami Berlina. 
"Sok z Buraka" narzędzie hejtu politycznego, po ujawnieniu powiązań z Platformą Obywatelską został przekazany w ręce Bartosza Kramka nie przejmującego się kojarzeniem go z Rosją. Ostatnio Kramek został aresztowany za niszczenie ogrodzenia na granicy z Białorusią ale został wypuszczony przez "wolne sądy".

Polska w dużym stopniu z własnej winy znalazła się znowu w sytuacji agresji z dwóch stron - z jednej strony działania ZBiR, z drugiej komisarze europejscy którym nie podoba się zapytanie premiera do Trybunału Konstytucyjnego. Dzięki Bogu podobnie jak w 1920 roku ruskich agentów plujących na żołnierzy polskich jest zbyt mało żeby mogli zwyciężyć. Różnica jest jednak taka że wtedy lądowali w więzieniu a dziś codziennie udzielają wywiadów w pokomunistycznych telewizjach. Jest jeszcze jedna różnica - wtedy Niemcy były słabe, po przegranej wojnie, dziś są najpotężniejszym państwem UE a budżet niemieckiego wywiadu BND jest 17 razy większy niż polskiej Agencji Wywiadu. Budżet Bundeswehry - tylko niecałe 4 razy większy od budżetu Wojska Polskiego. Ilustruje to w jaki sposób Niemcy chcą tym razem prowadzić wojnę. Nowy kompleks budynków BND w Berlinie jest największym tego typu kompleksem centrali wywiadu na świecie. Niemcy nie zrezygnowali z odzyskania ziem utraconych na rzecz Polski w wyniku 2 Wojny Światowej, niedawno w niemieckich miastach pojawiły się znowu plakaty ukazujące granice z przed 1939 roku mające wywierać odpowiedni wpływ na polityków przed wyborami. Wojna hybrydowa Rosji przeciwko Polsce jest dla Niemiec idealną okazją żeby przybliżyć się do tego celu a gazociąg Nord Stream 2 pompujący niemieckie pieniądze na rosyjskie zbrojenia - idealnym narzędziem dla jej wsparcia.

Niestety niezdecydowana postawa obecnie sprawujących władzę skłania do przypuszczeń że również tam jest sporo agentów lub ludzi absolutnie cynicznych chcących w sytuacji zagrożenia upiec swoją pieczeń. Nawet w tak trudnej sytuacji nie ma w naszym kraju polityków rozumiejących że prawdziwym przyjacielem państwa jest tylko jego armia. Rząd Morawieckiego nie planuje znacząco zwiększyć budżetu MON na 2022 rok - ma on wynosić tylko 2,2% PKB. Powinniśmy się zbroić, mobilizować, odwiesić pobór póki jeszcze czas. Jednak to wszystko rozbija się o cyniczne polityczne kalkulacje tchórzliwych polityków, jak w 1939 roku. 


29 sie 2021

Krótką serią ze wschodu

Lista aktualizowana w miarę napływu nowych informacji. Dotyczy głównie manewrów Zapad-21 i kryzysu na granicach z Białorusią.

* 24 września 12 DZ poinformowała o zakończeniu części głównej ćwiczenia Ryś-21. Wojska 12 BZ wykonały powrotne przemieszczenie do garnizonów.

* Amerykański analityk wojskowy Dylan Malyasov powołując się na źródła rosyjskie podał na blogu Defense-Blog informację że Rosjanie podczas manewrów Zapad-21 ćwiczyli uderzenia jądrowe na Polskę. Jednym z ćwiczeń miało być zrzucenie z bombowców Tu-22M3 bomb jądrowych na bazy USA w Polsce a kolejnym ostrzał polskiej armii pociskami jądrowymi wystrzeliwanymi z armat 203 mm Pion. 

* 19 września w rejonach przygranicznych z Litwą i Białorusią w trzech różnych miejscach znaleziono zwłoki trzech osób. Po stronie białoruskiej również znaleziono jedną martwą osobę. Zgony mogą mieć związek z wychłodzeniem choć w co najmniej jednym przypadku istnieje podejrzenie otrucia przez służby białoruskie. Tego dnia Straż Graniczna odnotowała ponad 320 prób nielegalnego przekroczenia granicy.

* Podczas przemówienia z okazji nowego święta 17 września, dyktator Białorusi A. Łukaszenka powiedział że "Białystok i Białostocczyzna to ziemie białoruskie a Wilno to też białoruskie miasto".

* Białoruski Państwowy Komitet Pograniczny ogłosił że granica Białorusi została ostrzelana z terytorium Ukrainy. Ostrzelany został znak na granicy dwóch państw. Incydent miał miejsce 11 września na odcinku graniczącym z obwodem rówieńskim Ukrainy. Pociski uszkodziły słup graniczny i oficjalny herb Białorusi, strzały zostały wykonane z broni myśliwskiej.

* W nocy z 12 na 13 września w rejonie Brześcia z samolotów rosyjskich sił lotniczych Ił-76 został przeprowadzony desant powietrzny grup dywersyjno-rozpoznawczych. Desant 160 żołnierzy został zrzucony na poligonie położnym w odległości 3 km od granicy z Polską i składał się z żołnierzy rosyjskich, białoruskich i kazachskich.

* 10 września. Minister obrony narodowej M. Błaszczak poinformował o zbudowaniu 50 km nowego podwyższonego ogrodzenia granicznego w tym na wysokości Usnarza Górnego gdzie znajduje się obozowisko migrantów nasłanych przez reżim A. Łukaszenki.

* 9 września. W. Putin po spotkaniu w Moskwie z A. Łukaszenką powiedział że rozmawiali o utworzeniu "jednolitej przestrzeni obronnej" państwa związkowego Białorusi i Rosji. Tego samego dnia w bazie lotniczej w Baranowiczach oficjalnie rozpoczęły dyżur bojowy rosyjskie samoloty bojowe Su-30SM. Wcześniej informowano o rozmieszczeniu rosyjskiej jednostki rakiet przeciwlotniczych w Grodnie. W obu tych garnizonach utworzono połączone rosyjsko-białoruskie centra szkoleniowe. 

* 9 września. Min. M. Błaszczak ogłosił podwyższoną gotowość w Wojskach Obrony Terytorialnej. Jak napisał na Twitterze, w razie potrzeby nawet 23 tysiące żołnierzy WOT może się zaangażować w operację "Silne Wsparcie" i ochronę granicy. Żołnierze mają się stawić w jednostkach nawet 6 godzin po ewentualnym wezwaniu. Według dowództwa WOT gotowość 6 godzinna obowiązywać będzie w 3 województwach graniczących z Rosją lub Białorusią, w województwie mazowieckim będzie obowiązywać gotowość 12 godzinna. 10 września na terenie Rosji i Białorusi rozpoczyna się kulminacyjna część ćwiczeń Zapad-21.

* 9 września. Estonia rozpoczęła budowę ogrodzenia na granicy z Rosją. Dołączyła tym samym do pozostałych dwóch krajów bałtyckich - Litwy i Łotwy oraz Polski. Estonia nie graniczy z Białorusią.

* 8 września. Na Mazurach wylądował samolot Lockheed MC-130 grupy lotniczej Dowództwa Operacji Specjalnych USA.

* 6 września. 12DZ poinformowała że w przemieszczeniu na wschód biorą udział pododdziały wszystkich jej bezpośrednio podległych brygad: 2BZ, 7BOW i 12BZ oraz 8PPlot i 12bdow. Wcześniej informowano również o 5PA i pododdziałach logistycznych. Przemieszczenie 12BZ odbywa się również transportem kolejowym. Ponadto w 2BZ w dniach 1 i 3 września w garnizonach Złocieniec i Czarne wcielono oficerów, podoficerów i szeregowych rezerwy. Mieli oni realizować proces szkolenia na strzelnicach, pasach taktycznych i ośrodkach szkolenia specjalistycznego zarówno 2 BZ jak i obiektach poligonu w Drawsku.

* 5 września. Minister M. Błaszczak na Twitterze podał że 12DZ dopiero "rozpoczyna" przemieszczanie "na wschodnie poligony". Liczba mnoga wskazuje że może chodzić nie tylko o poligon w Nowej Dębie. Inny poligon na wschodzie to tylko Orzysz.

* 4 września. Jak podał na swoim profilu na Twitterze analityk Konrad Muzyka, Rosjanie zmobilizowali 250 czołgów T-62 z bazy przechowywania sprzętu w Kamieńsk-Szachtińsku w Południowym Okręgu Wojskowym. Według generała Leona Komornickiego odpowiada to mobilizowanej dywizji pancernej. Z kolei jak podał Muzyka, w ubiegłym tygodniu port w Wyborgu został wykorzystany do wzmocnienia sił rosyjskich w obwodzie kaliningradzkim.

* 4 września. 12DZ poinformowała na FB że zakończyła 1 fazę ćwiczenia taktycznego z wojskami - przemieszczenie transportu kołowego na poligon w Nowej Dębie z wykorzystaniem dróg publicznych. Łącznie miano przemieścić ponad 4000 żołnierzy i 1000 jednostek sprzętu wojskowego.

* 3 września. Rosja oznajmiła że nie zamierza przedłużać po 30 września mandatu obserwatorom OBWE na rosyjskich przejściach kontrolnych położonych na granicy z okupowanymi terytoriami Ukrainy. 

* 3 września. W Kazachstanie rozpoczęło się strategiczne sprawdzenie gotowości mobilizacyjnej wojsk wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Planowane jest też ćwiczenie przerzutów wojsk na duże odległości transportem kolejowym i lotniczym. Kazachstan jest członkiem polityczno-wojskowej OUBZ wspólnie z Rosją ale ostatnio dochodzi do napięć na tle etnicznym pomiędzy Rosją a Kazachstanem w związku z zamiarami Kazachów nadania większego znaczenia językowi kazachskiemu oraz groźbami nacjonalistycznych polityków Rosji i wysuwanymi przez Rosjan pretensjami terytorialnymi wobec Kazachstanu.

* 3 września. Fotoreporter agencji East News zaobserwował transportery Rosomak tankujące na stacji benzynowej Orlen przy trasie S8 w kierunku Białegostoku. Prawdopodobnie jechały one na ćwiczenia Silver Arrow-21 odbywające się na Łotwie. Min. M. Błaszczak poinformował na twitterze że w ramach realizacji "jesiennego planu szkoleń" na poligony na wschodzie kraju przemieszczają się m. inn. żołnierze 12BZ, 17BZ i 6BPow-des. "podnosimy zdolności obronne, sprawdzamy procedury".

* 3 września. Władze w Mińsku przesunęły nad granice dodatkowe oddziały sił zbrojnych i wojsk wewnętrznych. 

* 2 września. Prezydent Duda podpisał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym wzdłuż granicy z Białorusią na okres 30 dni. Minister M. Błaszczak poinformował że do działań na terenach objętych rozporządzeniem zostali skierowani żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Dotąd działało tam około 2000 żołnierzy z 16 Dywizji Zmechanizowanej i 1 PSap. pomagając Straży Granicznej w służbie patrolowej i budowie ogrodzenia. 

* 1 września 1 Warszawska Brygada Pancerna poinformowała że prowadzi szkolenie sprawdzające do wrześniowego pokonywania po dnie rzeki Narew. Do tej pory ćwiczenia pokonywania rzek po dnie odbywało się na poligonach wojskowych głownie w zachodniej części kraju. 

* 1 września. W najbliższym czasie Rosja dostarczy nam ogromne ilości uzbrojenia, dziesiątki samolotów, dziesiątki śmigłowców i najważniejsze elementy obrony powietrznej, może nawet S-400 oznajmił prezydent Łukaszenka. Jeśli podczas ćwiczeń Zapad-21 stwierdzimy że coś jest jeszcze potrzebne to się jeszcze dozbroimy u Rosji, dodał. Podczas spotkania z Putinem w Moskwie 9 września Łukaszenka ma podpisać dokument o dalszej integracji wojskowej i gospodarczej Białorusi z Rosją. Obserwatorzy ukraińscy zauważyli zmiany w wyglądzie Łukaszenki które mogą wskazywać na to że dyktator przeszedł wylew. 

* 31 sierpnia Rada Ministrów postanowiła wystąpić do prezydenta A. Dudy o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w pasie przygranicznym na części woj. podlaskiego i lubelskiego. Pas przygraniczny o szerokości około 3 km będzie obejmował 115 miejscowości na Podlasiu i 68 miejscowości w woj. lubelskim. Będą tam obowiązywały restrykcje zgodnie z przepisami wprowadzenia stanu wyjątkowego. Restrykcje wprowadzą istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz które będą chciały przemieszczać się na tym terenie. 

* 30 sierpnia. Dziennikarz zbliżony do prezydenta Zelenskiego, Dymitri Gordon po raz kolejny dopuścił możliwość siłowego wyzwolenia Donbasu. Na antenie kanału tv Ukraina24 powiedział że możliwe jest siłowe odbicie Donbasu z rąk nieuznawanych republik bez strat w ludności cywilnej.

* 29 sierpnia na polsko-białoruskiej granicy funkcjonariusze Straży Granicznej wspólnie z żołnierzami Wojska Polskiego zatrzymali grupę 13 osób, niszczących zapory graniczne. Wśród zatrzymanych jest Bartosz Kramek - prezes fundacji "Otwarty Dialog" nawołujący w 2017 roku do buntu mającego obalić rząd Polski. Kramek 23 czerwca był zatrzymany przez ABW pod zarzutem prania brudnych pieniędzy i fałszowania dokumentacji finansowej, został zwolniony za kaucją. Jego partnerka, obywatelka Rosji z Sewastopola Ludmiła Kozlowska została  w 2018 roku wydalona z Polski ze względu na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

 * 28 sierpnia do Grodna przybyły pododdziały wojsk rosyjskich mające utworzyć wspólne szkolno-bojowe centrum przygotowań sił powietrznych i obrony powietrznej Rosji i Białorusi. W ich wyposażeniu mają się znajdować zestawy przeciwlotnicze S-400. Oprócz tego do bazy lotniczej w Baranowiczach mają trafić rosyjskie Su-30SM.

* 27 sierpnia 12 Dywizja Zmechanizowana ze Szczecina ogłosiła rozpoczęcie największych w swojej historii ćwiczeń na poligonie Nowa Dęba położonym na wschodzie Polski. Niezapowiadane wcześniej ćwiczenie wiąże się z przegrupowaniem rozpoczętym 28 sierpnia wojsk dywizji z garnizonów w Szczecinie, Sulechowie i Koszalinie na odległość 700-800 km. W ćwiczeniach ma wziąć udział 4000 żołnierzy dywizji z 12 Brygady Zmechanizowanej, 5 Pułku Artylerii z Sulechowa i 8 Pułku Przeciwlotniczego z Koszalina. Prawdopodobnie początkowym miejscem przegrupowania miał być poligon w Orzyszu odległy od Białegostoku o 127 km ale został zmieniony na Nową Dębę odległą od Białegostoku o 344 km. 

* 27 sierpnia Kwatera Główna NATO wydała oświadczenie w którym przekazała że jej dyplomaci "uważnie śledzą sytuację na granicy z Białorusią, która wywiera presję migracyjną na naszych sojuszników - Litwę, Łotwę i Polskę" oraz że "NATO jest gotowe dalej pomagać swoim sojusznikom i utrzymywać bezpieczeństwo w regionie". Dodano że "wykorzystywanie migrantów przez reżim Łukaszenki jako taktyki hybrydowej jest niedopuszczalne".

* 23 sierpnia  premier Polski M. Morawiecki odbył telekonferencję z przywódcami państw bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii po której wydano oświadczenie potępiające działania Białorusi w związku z migrantami na granicach i wzywające władze białoruskie do zaprzestania eskalacji napięcia.

Lista będzie aktualizowana.

23 sie 2021

Wojna hybrydowa na granicy białorusko-polskiej może być początkiem wojny kinetycznej

  Żołnierze-kobiety o dziecięcym wzroście, w przestarzałych kamizelkach i hełmach, kryjące na własnej ziemi twarze w kominiarkach niczym rosyjskie "zielone ludziki" na ukraińskim Krymie, opuszczone przez dowódców. Przygnębiający obraz polskiego wojska jaki serwują codziennie telewizje z granicy polsko-białoruskiej skłania do zastanowienia do czego jeszcze są zdolni politycy którzy do tego stanu doprowadzili i co zrobić żeby ten stan jak najszybciej zmienić. W pierwszej kwestii nie ma już wątpliwości że rządzący obecnie Polską tak samo jak cała opozycja, nie są w stanie doprowadzić do poprawy tej sytuacji w rozsądnym czasie. Wicepremier Kaczyński wyjechał na urlop z Joachimem Brudzińskim i zapomnieli o całym świecie. 

Trzeba przyznać że Łukaszenko dobrze wybrał czas swojej prowokacji granicznej. W Warszawie pozostał drugi garnitur polityków i dziennikarzy. Premier Morawiecki potrzebował aż zwołania telekonferencji z przywódcami państw bałtyckich żeby poczuć legitymację do politycznej odpowiedzi Łukaszence. Widać że samodzielnie ci ludzie nie są w stanie podjąć żadnej decyzji. W razie pełnoskalowej wojny ten rząd się rozpadnie, nie będą nawet w stanie odpowiednio szybko zorganizować własnej ucieczki. Głównym wrogiem jest dla nich polska opinia publiczna a główną bronią - tajemnica. Przez miesiąc ukrywali że w ogóle cokolwiek złego dzieje się na naszej granicy chociaż Łukaszenka już 22 czerwca zapowiedział oficjalnie co zrobi a w sierpniu doszło do ok. 2000 prób nielegalnego przekroczenia granicy. 

"Dobra nowina" o wojnie hybrydowej którą głosi na cały świat rosyjski szef sztabu generalnego gen. W. Gierasimow, nie oznacza zastąpienia działań kinetycznych działaniami innego typu ale na innej proporcji wszystkich komponentów wojny. Według niej, 80% działań wojennych mają stanowić działania inne niż kinetyczne. Te inne elementy zawsze były obecne, zwłaszcza w początkowym okresie wojny, teraz tylko trwają dłużej bo i możliwości militarne Rosji są mniejsze niż ZSRS. Jednak jeśli nie zapewnią one osiągnięcia celu wojny a jedynie osłabią zaatakowany kraj, przychodzi kolej na działania kinetyczne. Tak więc jeśli ktoś sądzi że dzięki "wojnie nowej generacji" Gierasimowa można zrezygnować z dotychczasowej liczebności, uzbrojenia czy nastąpią rewolucyjne zmiany struktur sił zbrojnych, niczego nie zrozumiał. Najlepszy dowód że sami Rosjanie wciąż formują nowe dywizje.

Wczoraj Rosja rozpoczęła mobilizację. Oficjalnie mówi się o 50 tys. rezerwistów z czego 38 tys. ma być powołanych do czynnej służby w ciągu miesiąca, ale jaka będzie prawdziwa liczba, tego na razie nie wiadomo. Mają oni tworzyć "armijny kontyngent rezerwowy" czyli prawdopodobnie wypełnią pododdziały zapasowe w jednostkach bojowych. Wiadomo że mobilizacji nie można ukryć ale można ukryć do pewnego stopnia jej skalę i przedstawić jako "ćwiczenia". Przyjmując jednak że będzie to 50 tysięcy, to przy standardowym poziomie strat (bez użycia broni jądrowej) wynoszącym 25% stanów osobowych, w działaniach na pierwszej linii przewiduje się udział około 200 tysięcy żołnierzy. Jest to dwukrotnie więcej niż w kwietniowej koncentracji przy granicach Ukrainy i na Krymie (a jeśli doliczyć jednostki tyłowe to może i 4 razy więcej).

Pokonanie "zapory" z koncertiny wymaga tylko zbicia kilku patyków lub gałęzi. Fot. Twitter, M.Błaszczak.
Kryjący twarze polscy żołnierze wyglądający jak banda partyzantów i wicemarszałek senatu o wiedzy i zachowaniu gimnazjalistki na wagarach po zażyciu dopalaczy. Źródło Twitter.
 

 Łukaszenko regularnie mówi o wojnie światowej, dziś na forum OUBZ oskarżył Polskę o wywołanie konfliktu granicznego i naruszenie białoruskiej granicy. Mamy więc już spełnione wszystkie warunki polityczne do rozpoczęcia wojny. Przynajmniej jeśli chodzi o rolę Białorusi. Wszystkie działania podejmowane przez stronę białorusko-rosyjską układają się w logiczny ciąg przygotowań do wojny kinetycznej na dużą skalę. Dojdzie do niej jeżeli wystąpią potrzebne okoliczności zewnętrzne, takie jak np. zaangażowanie USA w konflikt z Chinami. Putin chce mieć wszystko przygotowane tak, aby kiedy owe okoliczności wystąpią, mógł uruchomić wszystko jednym przyciśnięciem guzika. 

Od dawna USA nie kryją że są zdolne do prowadzenia tylko jednej zwycięskiej wojny. Jeśli wojna najpierw wybuchnie z Chinami w regionie Pacyfiku (ważniejszym z punktu widzenia interesów USA niż Europa) to w Europie siły USA będą mogły prowadzić co najwyżej działania obronne na małą skalę. Rosja jest w stanie uruchomić na większą skalę swoje siły lądowe w ciągu 48 godzin, NATO potrzebuje miesięcy. W najlepszym przypadku USA użyje tych niewielkich sił lądowych które ma obecnie w Europie i lotnictwa ale może być i tak że zdecyduje się pomóc tylko informacjami wywiadowczymi i dobrym słowem. W tej sytuacji Polska musi być zdolna do samodzielnej obrony przynajmniej przez 2 miesiące, tymczasem dziś jest to kilka dni. Jeśli armie rosyjskie, jak pokazało ćwiczenie Zima-20, w kilka dni dojdą pod Warszawę i tam zostaną nawet jakimś cudem zatrzymane, to jest mało prawdopodobne że NATO zdobędzie się na przeprowadzenie kontruderzenia aby odzyskać utracone terytorium. Po pierwsze bowiem, zanim sojusznicy zgromadzą odpowiednie siły minie co najmniej pół roku. Po drugie Rosja ma od dawna na taką ewentualność przygotowaną odpowiedź w postaci tak zwanego jądrowego "uderzenia deeskalacyjnego". Konfliktu z użyciem broni jądrowej nie będą chcieli nie tylko nasi sojusznicy ale i zapewne również rząd polski. Tak więc Polska nie ma innego wyjścia niż przygotować takie siły zbrojne które będą zdolne do zatrzymania przeciwnika już w pasie przygranicznym. A to wymaga ich zwiększenia zarówno liczebnego jak i nasycenia nowoczesną techniką tak aby obrona była odpowiednio głęboko urzutowana i trwała.

Pytanie nie jest czy na główne danie będzie Ukraina a Polska tylko na razie na przystawkę.  Logika podpowiadałaby że tak może być - w Południowym Okręgu Wojskowym Rosji przylegającym do południowo-wschodnich granic Ukrainy trwają obecnie wielkie manewry które są logicznie połączone z manewrami Zapad-21. Powoduje to wyjątkowo silną presję militarną na Ukrainę. Wojna może wybuchnąć tej jesieni a może w przyszłym roku. Balansowanie na krawędzi wojny może trwać wiele lat podobnie jak było w czasach zimnej wojny. Rosja biorąc pod uwagę wariant że Polska zechce udzielić zbrojnej pomocy Ukrainie, być może zechce wykorzystać Łukaszenkę do zablokowania naszych sił w kraju. To oznacza że powinniśmy być przygotowani do dalszych prowokacji. Jednak w perspektywie najpóźniej kilku lat musimy mieć armię na tyle silną, żeby nie musieć opierać swojej strategii na nadziei że wilk najpierw zje babcię a dopiero później Czerwonego Kapturka.

Co należałoby zrobić już teraz? Przede wszystkim zadbać o dobre dowodzenie. Żołnierz ma mało praw ale jedno powinno być niepodważalne - prawo do dobrego dowodzenia. Na razie tego prawa nie widać w realizacji przede wszystkim na najwyższych szczeblach. Zamiast przystąpić najpóźniej 2 miesiące temu do budowy płotu, ograniczono się do rozciągnięcia koncertiny którą można przycisnąć do ziemi krótką drabinką zrobioną z gałęzi. Była to z pewnością decyzja polityczna ale dobry dowódca powinien mieć odwagę przedstawić politykom skutki takiej decyzji. Szefowi Sztabu Generalnego WP należy przywrócić prawa dowódcy wraz z aparatem dowodzenia już w czasie pokoju i zlikwidować bałagan kompetencyjny na najwyższych szczeblach dowodzenia. Kolejną sprawą jest zadbanie o morale żołnierzy. Widać że jest ono zachwiane, nie ma tego co w Bundeswehrze nazywa się dowodzeniem psychologicznym. W dalszej perspektywie trzeba zadbać o szkolenie które też jest źródłem morale. Obecnie wojsko zawodowe jest mniej profesjonalne niż armia poborowa gdyż intensywność szkolenia po uzawodowieniu zmniejszono trzykrotnie. To co żołnierz zasadniczej służby wojskowej wykonywał w rok, dzisiejszy "ekonomiczny zawodowiec" wykonuje dla oszczędności raz na 3 lata (a przecież i wtedy nie było szału ze szkoleniem!). Kolejny punkt to ekwipunek, program Tytan powinien być ukończony już kilka lat temu i ciągle się opóźnia ale są elementy które są gotowe i można je wprowadzić już teraz. Niezbędne jest jak najszybsze zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych. 

Możliwie jak najszybciej trzeba odwiesić zasadniczą służbę wojskową. Inaczej nie da się osiągnąć w rozsądnym czasie odpowiedniej liczebności Sił Zbrojnych a co za tym idzie zdolności do samodzielnej obrony. Powinna to być służba krótkoterminowa podobna do tej jaka jest w Szwajcarii lub w Finlandii. W wariancie fińskim kaprale i podchorążowie służą dłużej niż szeregowi co pozytywnie wpływa nie tylko na poziom wyszkolenia ale i etos służby wojskowej. W Finlandii nie istnieje problem uchylania się od służby wojskowej. Rozbudowane muszą być przede wszystkim Wojska Lądowe. Musimy mieć przynajmniej 6 dywizji do obrony na wschodzie - tyle ile przeciwnik będzie miał armii i korpusów pierwszego rzutu, plus odwód i dywizja obrony wybrzeża. Równocześnie trzeba zwiększać liczbę brygad w dywizjach na wschodzie. Ćwiczenia NATO prowadzone w latach 1990 udowodniły że dywizja może posiadać 5-7 i więcej brygad ogólnowojskowych. Posiadanie takiej liczby dywizji, przy możliwym wsparciu lotnictwa NATO, być może zniechęciłoby Rosję do wojny.

14 sie 2021

Polska rozbuduje armię

 Minister M. Błaszczak w Polskim Radiu 24 powiedział dziś że jesienią zostanie przedstawiona ustawa pozwalająca na zwiększenie liczebności Wojska Polskiego do 250 tysięcy żołnierzy zawodowych i 50 tysięcy żołnierzy WOT oraz wyposażenie go w nowoczesny sprzęt.  Ustawa przygotowywana jest w ramach Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych. Jej zasadniczym elementem ma być mechanizm finansowania który pozwoli przyspieszyć modernizację Sił Zbrojnych. Zapewnił że nie odbędzie się to kosztem dotychczasowych programów, tylko będą to dodatkowe pieniądze. Jak zaznaczył, dotychczasowa ustawa przewidująca wzrost budżetu MON do 2,5% PKB do 2030 roku to jest wciąż zbyt mało. Wcześniej, w połowie lipca wspominał o tym wicepremier, przewodniczący KBNiSO J. Kaczyński podczas wizyty w 1BPanc w Wesołej gdy informował o planie zakupu 250 czołgów  M1A2 Abrams SEP v3. Kaczyński mówił wówczas że opracowywany jest program rozbudowy i "bardzo poważnego wzmocnienia polskich Sił Zbrojnych" i jego sposób finansowania które "musi być rozłożone na stosunkowo długi czas ale sama operacja będzie przeprowadzona w stosunkowo krótkim czasie". Komentatorzy mówili że chodzi prawdopodobnie w emisję specjalnych obligacji Skarbu Państwa.

Wchodzimy w bardzo niebezpieczną epokę, dobra koniunktura międzynarodowa dla Polski się kończy. Rosja zaczęła już wojnę hybrydową, trwają operacje informacyjne i ataki cybernetyczne przeciwko państwom Zachodu w tym Polsce. W powietrzu i na wodzie dochodzi do incydentów. Gorąca wojna bloku Chiny+Rosja i Białoruś (ZBiR) przeciwko krajom zachodnim (niekoniecznie w jednym bloku) staje się coraz bardziej prawdopodobna. USA w rywalizacji z Chinami stawiają na Niemcy, Biden próbował się nawet dogadywać z Rosją ale Rosja uznała że USA są za słabe i wybrała na razie Chiny jako swojego sojusznika. Możliwe jest dalsze zaognienie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i przekształcenie go w wojnę regionalną a także pełna inkorporacja Białorusi przez Rosję wraz z siłami zbrojnymi. Tymczasem Polska tkwiła dotąd w schematach pauzy strategicznej sprzed 20 lat pomimo że oficjalna rosyjska strategia mówiła jasno już w 2005 roku że "pauza strategiczna dobiega końca". Nasze obecne przygotowania i plany są więc mocno spóźnione. Wiadomo że Rosja jest naszym głównym potencjalnym przeciwnikiem i że Polska musi być przygotowana do samodzielnej obrony trwającej co najmniej miesiąc zanim zaczną docierać większe siły NATO. Wiadomo też że Ukraina będąca w podobnej sytuacji, rozbudowała swoje siły zbrojne do 255 tysięcy żołnierzy na stopie pokojowej. Możemy przypuszczać że kierownictwo naszego kraju doszło do podobnych wniosków po niedawnym ćwiczeniu "Zima". Pytanie tylko w jaki sposób rząd chce zwiększyć liczebność armii do 250 tysięcy. 

Obecnie nasze Siły Zbrojne liczą niespełna 111 tysięcy żołnierzy zawodowych i od 2015 roku nastąpił wzrost ich liczby zaledwie o ok. 16 tysięcy. W tym tempie liczebność 250 tysięcy zostanie osiągnięta około roku 2073. Wydaje się że pomimo uproszczenia procedur rekrutacyjnych, co już daje pewne pozytywne efekty, odpowiednie zwiększenie liczby chętnych do służby zawodowej będzie wymagać bardzo wyraźnego wzrostu uposażeń żołnierzy. Nie może być tak że szeregowy zarabia tyle co kasjer w Biedronce a kapitan tyle co kierowca TIRa. Polska wydaje na obronę tylko ok. 12 mld USD co jak na nasze położenie geostrategiczne jest zbyt małą liczbą. Dla porównania Rosja wydaje 65 mld, Niemcy - 49 mld, Hiszpania - 17 mld, Włochy - 27, Izrael i Turcja - po ok. 20 mld. Korea Południowa - 44 mld USD. Dodać należy że te kraje nie muszą odbudowywać struktur i nadrabiać strat w sprzęcie bezrozumnie złomowanym przez ministrów-pacyfistów. Internetowi znawcy jęczą że po zakupie Abramsów będziemy mieli "aż" trzy typy czołgów, tymczasem gdyby się rozejrzeli to zobaczyliby że takie kraje frontowe jak Korea Południowa czy Turcja utrzymują ich w służbie co najmniej cztery.



Wydatki obronne Polski, pomimo formalnego spełniania wymogu minimum 2% PKB, są w liczbach rzeczywistych żenująco niskie na tle innych państw NATO biorąc pod uwagę że Polska jest krajem frontowym.

Kolejne pytanie to ile nowych dywizji powstanie bo nie ulega wątpliwości że zwiększenie liczebności powinno nastąpić przede wszystkim w Wojskach Lądowych. Już samo uzupełnienie stanów pokojowych obecnych dywizji powinno dać przyrost około 20-30 tysięcy żołnierzy. Licząc że w dotychczasowych dywizjach i brygadach powstaną nowe brygady i bataliony (niedawno szef SGWP gen. R. Andrzejczak mówił że chciałby "spłaszczenia struktur" - a więc więcej brygad w dywizjach, więcej batalionów w brygadach) to dałoby kolejne 20 tysięcy. Zostaje około 100 tysięcy które trzeba podzielić na 4 dywizje a jeśli liczyć jednostki korpuśne które muszą powstać (o czym mówił gen. Skrzypczak) to by było rzeczywiście około 250 tysięcy. Mielibyśmy w Wojskach Lądowych 4 korpusy po dwie dywizje plus kilka brygad ogólnowojskowych i rodzajów wojsk w każdym. Do tego przydałoby się kilka brygad rakiet operacyjnych lub lepiej operacyjno-strategicznych centralnego podporządkowania, brygad walki elektronicznej i cybernetycznej, centrów rozpoznania i dowodzenia, jednostek wojsk kosmicznych i obrony biologicznej (w dobie pandemii co najmniej pożądane).

Po wstąpieniu do NATO, władze Polski zrezygnowały z utrzymywania zdolności do samodzielnej obrony, nadmiernie zredukowały armię i oparły bezpieczeństwo państwa wyłącznie na roli wasala USA. Żeby to jakoś uzasadnić, wymyślono że wojny w Europie nie będzie. Był to od początku śmiertelny błąd bo nie można opierać bezpieczeństwa na czynnikach od nas niezależnych. Umizgi Waszyngtonu do putinowskiej Moskwy już to potwierdziły. USA mają obecnie za mało sił żeby prowadzić jednocześnie dwie duże zwycięskie wojny: na Pacyfiku i w Europie. Jeżeli będą miały do wyboru pomoc Polsce czy Tajwanowi lub Korei Południowej, wybiorą tamtych bo od dawna nie ukrywają że Pacyfik jest najważniejszy. W tej sytuacji najwyraźniej ktoś w kierownictwie polskim doszedł do wniosku że to ostatnia chwila żeby się ratować. Lepiej późno niż wcale.



6 sie 2021

Nagły zwrot w wojnie hybrydowej Łukaszenki przeciwko Litwie

Prezydent Białorusi A. Łukaszenka dokonał nagłego zwrotu w prowadzonej przez siebie wojnie hybrydowej przeciwko Litwie i Polsce. Podczas narady z szefami struktur siłowych powiedział że powinni teraz nie dopuścić do powrotu migrantów na Białoruś. Łukaszenka w zemście za sankcje, sprowadzał dotąd migrantów z Iraku i innych krajów w celu przepuszczenia ich przez granice z Litwą i Polską w charakterze broni demograficznej. Jednak władze Litwy wspierane przez UE zabiegały w Bagdadzie o wstrzymanie lotów z migrantami z Iraku na Białoruś co zakończyło się sukcesem. Linie Iraqi Airwais odwołały wszystkie loty do Mińska na czas nieokreślony. Litwini zaczęli też zawracać migrantów na granicy. W tej sytuacji Łukaszenka oskarżył Litwę o podejmowanie działań które "grożą konfliktem" i nakazał swoim służbom "przykryć każdy metr granicy". Dostało się też Ukrainie którą oskarżył o dążenie do konfrontacji. Służby atakujące granice UE i NATO kolumnami migrantów wykonały polecenie dyktatora natychmiast i przeszły do obrony. Litwini pokazali film na którym widać uzbrojonych i wyposażonych w hełmy i tarcze białoruskich funkcjonariuszy broniących migrantom powrotu na Białoruś. Dla Łukaszenki i wspierającej go Moskwy jest to jedynie mała porażka w bitwie a nie w wojnie która z pewnością będzie kontynuowana. Raczej chwilowe wstrzymanie działań z braku "amunicji" niż zmiana strategii. W tej wojnie padają już trupy: na granicy białorusko-litewskiej po stronie białoruskiej znaleziono zabitego migranta. W Kijowie poniósł śmierć białoruski wolontariusz pomagający swoim rodakom uciekającym przed represjami. Do tej pory trupy padały w wojnie Łukaszenki z własnym narodem na terenie samej Białorusi. Tak więc mamy tu podręcznikowy wręcz przykład jak wojna wewnętrzna zaczyna wylewać się za granicę. Tymczasem w naszym kraju rządzący zdają się nadal chować głowę w piasek. Informacje o sytuacji na granicy Polski z Białorusią podawane są nadzwyczaj oszczędnie i to zarówno przez media prorządowe jak i opozycyjne. Polacy nadal traktowani są jak głupcy którym nie warto za dużo mówić.

3 sie 2021

Rosną zielone "słowiańskie" ludziki

 

Mapa europejskich religii pogańskich. Źródło Reddit.

Jaki jest cel tego projektu? Widać najlepiej na tej mapie. Projekt jest szeroki i trwa jego budowa. Wiele wątków: z jednej strony "tituszki" Olszańskiego, "wolni Słowianie", "preppersi", antyszczepionkowcy, z drugiej wyciągnięci ze śmietnika historii anarchiści, Antifa, lewaccy terroryści, tęczowi aktywiści "czterech liter", nowocześni "ojropejczycy" z piorunkiem w awatarze. Budują struktury, noszą swoje "mundurki", mają swoją symbolikę, ćwiczą się, tworzą swoje równoległe światy. Wydaje się że łączy ich jedno - niechęć do rządu polskiego. Kamraci i towarzysze. "Maszerować oddzielnie, uderzać razem" mówi stara wojskowa zasada.

30 lip 2021

Łukaszenka grozi 500 000 armią i rozmieszczeniem wojsk rosyjskich

 30 lipca podczas spotkania z białoruskimi urzędnikami prezydent Łukaszenka dopuścił możliwość rozmieszczenia na Białorusi na stałe wojsk rosyjskich "jeżeli będzie taka potrzeba". Do tej pory Łukaszenka odrzucał możliwość rozmieszczenia baz rosyjskich tłumacząc że przegrupowanie wojsk rosyjskich na Białoruś zajęłoby tak niewiele czasu że nie ma sensu tworzenie stałych baz. Łukaszenka powiedział że wojska rosyjskie zostaną rozmieszczone bezzwłocznie na Białorusi w przypadku jeżeli coś będzie grozić państwu związkowemu (ZBiR). Dodał że jest gotów na rozmieszczenie wojsk z wszystkimi rodzajami uzbrojenia (w domyśle - również jądrowego).  Jak powiedział, na obecnym etapie takiej potrzeby nie ma ponieważ armia białoruska jest wystarczająco silna. "My możemy w razie potrzeby postawić pod broń 500 tysięcy ludzi, jeśli to nie wystarczy, będą tu wprowadzone całe siły zbrojne Federacji Rosyjskiej" powiedział Łukaszenka. Należy dodać że według wcześniejszych danych liczebność armii białoruskiej w czasie pokoju wynosiła 62 tys. ludzi (48 tys. żołnierzy i 14 tys. pracowników cywilnych). Większość jednostek była jednak skadrowana lub formowana mobilizacyjnie. Białoruskie wojska obrony terytorialnej liczyły według różnych źródeł od 100 do 120 tysięcy żołnierzy i składały się z rezerwistów. Tak więc armia białoruska rośnie po mobilizacji dziesięciokrotnie. Jest to możliwe dzięki temu że na Białorusi obowiązuje  pobór do wojska. Jako uzasadnienie swoich pogróżek Łukaszenka podał rzekome gromadzenie ofensywnej infrastruktury NATO u granic swojego państwa w tym formowanie polskiej 18DZ która ma być uzbrojona w czołgi Abrams. Powiedział że jednym z głównych instrumentów zachodniej agresji przeciwko Białorusi są organizacje pozarządowe. Pogróżki Łukaszenki wpisują się w pełni w politykę presji militarnej Putina której jednym z celów jest powstrzymanie lub opóźnienie procesu uzupełniania braków zdolności obronnych Polski na wschodzie naszego państwa. Jednocześnie są częścią przygotowania psychologicznego społeczeństwa do rozmieszczenia na stałe wojsk rosyjskich jeśli tak zadecyduje Putin.

Tymczasem trwa rozmieszczanie na Białorusi rosyjskich wojsk w ramach ćwiczeń "Zapad-2021". Są to na razie jednostki 1 Armii Pancernej Gwardii. Wbrew wcześniejszym deklaracjom, zostaną one rozmieszczone również przy granicy z Polską, na poligonach w pobliżu Baranowicz, Brześcia a także prawdopodobnie i Grodna. Sądząc po niespotykanej dotąd skali prac inżynieryjnych na poligonie w Baranowiczach, mogą pozostać tam na dłużej. Łącznie ćwiczenia na Białorusi mają odbywać się na pięciu głównych poligonach obejmą więc cały kraj. Możliwy jest wariant w którym Putin odgrzeje konflikt z Ukrainą we wrześniu i wojska rosyjskie na Białorusi pozostaną, podobnie jak pozostały (w większości) na Krymie i w okolicach Donbasu po kwietniowej koncentracji. Można spodziewać się prowokacji zbrojnych również na styku z państwami NATO.

24 lip 2021

Egipski Rafale zestrzelił rosyjskiego Su-35 w symulowanej walce powietrznej

  Jak podał magazyn Breaking Defense, produkowany we Francji samolot wielozadaniowy Rafale pokonał rosyjskiego Su-35 w symulowanej walce powietrznej podczas prób porównawczych zorganizowanych przez egipskie ministerstwo obrony. System walki elektronicznej Spectra Electronic Rafale kilkukrotnie zakłócił radar Su-35 wyposażony w antenę z szykiem fazowanym a następnie pilot francuskiego samolotu zestrzelił rosyjskiego Su-35 wykorzystując większą manewrowość płatowca.  Egipskie siły powietrzne chcą zwiększyć liczbę zamówionych Rafale o dodatkowe 72 lub 100 samolotów w ciągu najbliższych kilku lat. Wcześniej ujawniono że w 2015 r. tajlandzkie JAS-39C/D Grippen pokonały chińskie Su-27SK w symulowanych walkach osiągając ogromną przewagę nad samolotami produkcji rosyjskiej w stosunku zestrzeleń 41 do 9.

Czy możliwa jest wojna polsko-białoruska?

 22 lipca służba prasowa białoruskiego ministerstwa obrony podała że Armia Rosyjska rozpoczęła przerzut swoich wojsk nad granicę z Polską. Pierwsze eszelony dotarły do Brześcia n. Bugiem i rozpoczną budowę obozów polowych. Ma to związek z manewrami Zapad-21 które mają potrwać od 10 do 16 września. Od kilku miesięcy trwają już szerokie przygotowania i manewry cząstkowe obejmujące mniejsze jednostki, logistykę a także siły MSW zarówno Białorusi jak i Rosji. Również aparat psychologicznego oddziaływania na społeczeństwo obu państw pracuje na najwyższych obrotach a politycy wydają coraz to ostrzejsze sygnały o nadchodzącej wojnie. 

 12 lipca Putin opublikował niezwykle agresywny, szowinistyczny w duchu, okraszony pogróżkami artykuł w którym kwestionuje istnienie oddzielnego narodu ukraińskiego a terytoria tego państwa określa jako "historycznie rosyjskie peryferia" i sugeruje konieczność  zmian granic prowadzące do odcięcia Ukrainy od Morza Czarnego. Według Putina nie istnieje oddzielny naród ukraiński - jest to jedynie część która jako "Małorusini" obok Białorusinów i "Wielkorusów" tworzy jeden wielki naród rosyjski. Wskazał też rytualnie palcem na Polskę która rzekomo od wieków organizuje spiski przeciw interesom Rosji niczym Żydzi przeciwko Niemcom w "Mein Kampf" Hitlera. Polska nauczała języka polskiego  przez co polonizowała i ukrainizowała mieszkańców ziem należących do dawnego imperium rosyjskiego co było niedopuszczalne. Nie zapomniał też o "broni jądrowej" którą byłby według niego gwałtowny kurs na asymilację językową Ukrainy i uczynienie z niej "przyczółka" Zachodu przeciw Rosji. Takie ostrzeżenie można odczytać jako groźbę użycia prawdziwej broni jądrowej ze strony Rosji w wypadku decyzji przyjęcia Ukrainy do NATO. Artykuł wygląda jak wezwanie do boju, manifest ideowy, który wodzowie od wieków wygłaszają swoim żołnierzom przed walką. Putinowski minister obrony S. Szojgu nakazał aby wszyscy żołnierze go przeczytali.

Z kolei Łukaszenka regularnie mówi już o trzeciej wojnie światowej*. Ostatnio uczynił to w wywiadzie telewizyjnym gdzie oskarżył Zachód że dąży do rozpętania trzeciej wojny światowej prowadząc wojnę hybrydową wobec Białorusi, Rosji i Chin. Wcześniej, na spotkaniu z politykami w parlamencie stwierdził, że Białoruś znalazła się na pierwszej linii nowej "nawet nie zimnej, a lodowatej wojny". Zagroził że Białoruś odpowie na działania przeciwników "adekwatnie". Powiedział że Białoruś leży w centrum Europy "a jeśli coś tu wybuchnie, to będzie kolejna wojna światowa". Dyktator Białorusi jak osaczony pies próbuje grozić i zaczyna kąsać. Na razie sterroryzował naród, represjonuje przedstawicieli opozycji i mniejszości polskiej, morduje więźniów. Atakuje Polskę i Litwę za pomocą broni demograficznej - przemytu migrantów i kontrabandy ale może zacząć wykorzystywać również inne narzędzia które ma do dyspozycji.

W działaniach podejmowanych przez Rosję coraz trudniej jest rozróżnić co jest jeszcze elementem ćwiczeń a co realnym krokiem ku wojnie. W praktyce ta granica przestaje istnieć ponieważ wszystkie jej "ćwiczenia" a także działania w sferze polityki, gospodarki i finansów są powiązane ze sobą w logiczny ciąg zdarzeń zmierzających ku wojnie. Twierdzenie że nie mamy się czego obawiać bo Rosjanom wojna się nie opłaca jest równie naiwne co szkodliwe. Ideolog Kremla i Armii Rosyjskiej Aleksander Dugin już dawno tłumaczył że dla Rosji sprawy ekonomiczne nie mają najmniejszego znaczenia. Źródłem zasilania jest dla Rosji ekspansja. Pieniądze sobie wezmą z naszych podatków a sankcje można równie szybko zdjąć jak się je nałożyło. Zwłaszcza kiedy Rosja jest potrzebna w rywalizacji z Chinami.

Jednak Rosja nie musi bezpośrednio uczestniczyć w agresji. Jako proxy-agresora przeciwko Polsce lub Litwie w konflikcie lokalnym może wykorzystać Białoruś. Po to Moskwa jeszcze trzyma tego politycznego trupa Łukaszenkę. Wysyłanie migrantów na granice Polski i Litwy przez władze w Mińsku będzie tylko dziecinną igraszką jeśli Kreml zdecyduje się użyć sił zbrojnych Białorusi w proxy-wojnie przeciwko Polsce. Co więcej, taki  rodzaj wojny może opóźnić reakcję NATO lub całkowicie ją sparaliżować jeśli zostanie ubrany w odpowiednią legendę. Memorandum Budapeszteńskie pokazało że gwarancje bezpieczeństwa USA nie są warte więcej niż papier na którym zostało napisane. Ostatni deal Biden-Merkel ws. Nord Stream 2 to potwierdził. Amerykanie przyjdą nam z pomocą tylko wtedy, kiedy będą mieli 100% pewności że sami sobie poradzimy. - Przyjdą zebrać śmietankę i ogrzać się w cieple zwycięstwa. Białoruś ma więcej czołgów niż Polska a w ubiegłym roku pojawiły się sygnały że przynajmniej część baz przechowywania sprzętu została przekształcona z powrotem w rozwinięte brygady. Taka konwersja jest możliwa w ciągu kilku dni ponieważ białoruskie bazy przechowywania i remontu sprzętu są w istocie skadrowanymi brygadami. Na podobnej zasadzie w latach 1980 działały polskie bazy materiałowo-techniczne. Wystarczyło 4 doby żeby taka 10BMT  stała się znowu dywizją a komendant bazy - jej dowódcą.  

Grafika z 2020 r. opublikowana na stronach Min.Obr. Białorusi pokazuje że Białoruś posiada 1269 czołgów, 1871 bwp i 1097 wyrzutni artyleryjskich o kalibrze powyżej 100mm. W każdej z tych kategorii jest to więcej niż posiada Polska.
 

Dlaczego Rosja do tej pory nie wchłonęła Białorusi? Czy ktoś jeszcze wierzy w niezależność Aleksandra Łukaszenki? Moskwa ma interes żeby Białoruś pozostawała formalnie niezależnym państwem ponieważ w jej agresywnych planach rozszerza to wachlarz możliwości jeśli chodzi o prowokacje wobec sąsiednich państw i pozwala na zachowanie atutu zaskoczenia. Białoruś  może na przykład rozpocząć wojnę z Polską lub Litwą a Rosja ją zakończy w swojej ulubionej roli rozjemcy i "wyzwoliciela". Powodem rozpoczęcia wojny może być "działanie uprzedzające" wszak Łukaszenka już wielokrotnie mówił że Zachód, w tym Polska właściwie rozpoczął już i prowadzi wojnę przeciwko Białorusi. Innym możliwym powodem może być prowokacja wobec miejscowej ludności.

Mapa dyslokacji jednostek Sił Zbrojnych i wojsk MSW Białorusi. 

 Wyjaśnienie do mapy: Skróty nazw jednostek są rosyjskie, w transkrypcji angielskiej. Przykładowe skróty: OMB - Samodzielna Brygada Zmotoryzowana (najczęściej z przedrostkiem oznaczającym nazwę wyróżniającą jednostki (np. G jak "Gwardyjska"), BH - Baza Przechowywania (techniki wojskowej - Baza Sprzętu i Uzbrojenia - w praktyce skadrowana brygada, najczęściej skadrowane są jednostki pancerne), ZRB - Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, AB - Brygada Artylerii, RAB - Brygada Artylerii Rakietowej, RB - Brygada Rakietowa (rakiety ziemia-ziemia), BHAT - Baza Przechowywania Techniki Lotniczej. Dodałem polskie tłumaczenie legendy. W każdym większym mieście znajduje się brygada wojsk wewnętrznych.

Jak widać na powyższej mapie, w Brześciu znajduje się silne zgrupowanie wojsk z dwiema brygadami, bazą sprzętu pancernego, brygadą artylerii i brygadą przeciwlotniczą. W Grodnie, oprócz dowództwa korpusu (oficjalna nazwa to Zachodnie Dowództwo Operacyjne) i jednostek zabezpieczenia, stacjonują też dwie brygady ogólnowojskowe, Brygada przeciwlotnicza i oddziały wojsk inżynieryjnych. Po letnich protestach w 2020 roku do Grodna zostały przegrupowane dodatkowe jednostki wojskowe. Po drugiej strony granicy, w Polsce nie ma żadnej jednostki ogólnowojskowej aż do Giżycka (193 km najkrótszą drogą, podczas gdy z Grodna do Białegostoku jest 83 km a do granicy polskiej - niespełna 23 km). Białostocki pułk rozpoznawczy nie jest przeznaczony do prowadzenia obrony a 1 BOT może samodzielnie co najwyżej prowadzić działania dywersyjne. Tak więc gdyby nawet kolumny 15 BZ z Giżycka i brygady stacjonujące w Grodnie wystartowały w tym samym czasie i jechały z tą samą prędkością, to i tak wojska białoruskie dojadą dwa razy wcześniej do Białegostoku niż polskie! I to uwzględniając przerwę na śniadanie. Trzeba jednak pamiętać że brygada z Giżycka będzie prowadziła obronę na kierunku północnym - od granicy Polski z obwodem kaliningradzkim w ugrupowaniu 16 DZ więc nie będzie mogła zostać użyta na kierunku grodzieńskim!

  Przewaga Białorusi nad Polską w liczbie czołgów wynosi około 1,64. To za mało żeby pokonać Siły Zbrojne Polski (niezbędna byłaby przewaga co najmniej dwukrotna** ale wystarczająco żeby rozpocząć wojnę by dokończyła ją Rosja. Na przykład zająć kilka miejscowości w Polsce "dla poprawy pozycji obronnych". Nie byłoby to zbytnio ryzykowne dla Łukaszenki bo Polska nie ma obecnie wystarczająco sił żeby samodzielnie pokonać armię białoruską zwłaszcza jeśli ta będzie miała rosyjskie wsparcie z powietrza. Jak niedawno mówił Łukaszenka, wojska Białorusi mają tylko wytrzymać do czasu nadejścia armii rosyjskich bo Rosja ma przygotowane "2-3 armie" w ramach Regionalnego Zgrupowania Wojsk ZBiR które mają przyjść Białorusi z pomocą. I to zadanie jest ćwiczone regularnie  w ramach ćwiczeń "Zapad".





Liczby uzbrojenia trochę wyższe niż podaje obecnie MO Białorusi pochodzą sprzed kilku lat. (Żródło: PWL)
W strukturze wojsk lądowych Białorusi charakterystyczny jest silny odwód w postaci centralnej grupy artylerii złożony z 5 brygad artylerii w tym jednej brygady artylerii rakietowej (Polska nie ma żadnego odwodu tego typu). Na schemacie widzimy również że dowódcy wojsk lądowych podporządkowana oprócz dwóch dowództw operacyjnych, dwie brygady mobilne, grupa artylerii, jedna baza sprzętu i uzbrojenia (BSU), baza sprzętu inżynieryjnego (BSInż), centrum walki radioelektronicznej i inne jednostki. Oprócz tego ministrowi obrony (którą to funkcję na Białorusi pełni generał) podporządkowane są dwie brygady rakiet operacyjnych. W dwóch korpusach (dowództwach operacyjnych) znajduje się po kilka pułków artylerii i artylerii rakietowej. Jak widzimy na schematach, w podporządkowaniu Zachodniego Dowództwa Operacyjnego znajduje się oprócz dwóch rozwiniętych brygad zmechanizowanych, dwie bazy sprzętu i uzbrojenia (BSU). W Pólnocno-Zachodnim DO znajduje się jedna brygada zmechanizowana i aż 5 baz sprzętu i uzbrojenia. Tak więc widzimy że Białoruś posiada w wojskach lądowych co najmniej 11 ciężkich jednostek ogólnowojskowych wielkości brygady uzbrojonych w czołgi. Biorąc jednak pod uwagę liczbę czołgów i innego uzbrojenia można zakładać że niektóre bazy przechowują sprzęt i uzbrojenie dla dwóch brygad lub mogą być po rozwinięciu dywizjami. Tu trzeba wyjaśnić że bazy mogą posiadać wiele składów, nie wszystko musi być za jednym ogrodzeniem. Do tego dochodzą dwie brygady mobilne (są to byłe brygady desantowe uzbrojone w transportery opancerzone i bojowe wozy desantu) i brygady zmotoryzowane wojsk wewnętrznych.

Zakładając że białoruski batalion czołgów liczy 41 czołgów (4 kompanie x 10 czołgów plus czołg dowódcy), do dyspozycji dowódcy WL powinno być około 30 batalionów czołgów. Licząc po 2 bataliony czołgów na brygadę, wychodzi 15 brygad w czasie wojny! Wniosek jest taki że niektóre białoruskie bazy sprzętu przechowują uzbrojenie dla co najmniej 2 brygad. Polskich brygad pancernych, zmechanizowanych i zmotoryzowanych jest 12 (ale dwie brygady zmot. i 7BOW nie posiadają czołgów).

 Warto w tym miejscu zaznaczyć, że artykuł i filmik Juliusza Sabaka "Armie Świata: Wojska Lądowe Białorusi zamieszczony 2 stycznia 2021 na portalu Defence24 (link) zawiera nieprawdziwe informacje. Jest tam podana liczba zaledwie 524 czołgów i 4 brygad. Jest to prawdopodobnie liczba jaka wyszła autorowi z przemnożenia liczby rozwiniętych brygad podanej w Wikipedii i uzbrojenia w brygadzie, bez uwzględnienia baz przechowywania sprzętu i uzbrojenia znajdującego się w nich. Wielu dziennikarzy znacznie lepiej czuje się w opisach parametrów technicznych sprzętu niż struktur organizacyjnych czy zasad sztuki wojennej. Nie rozumie czym w istocie są bazy sprzętu i uzbrojenia lub bazy przechowywania i remontu sprzętu ponieważ nazwa ta celowo wprowadza w błąd. Są to regularne brygady (chociaż rezerwiści na Białorusi są żartobliwie nazywani "partyzantami") tylko pozbawione większości żołnierzy z poboru a ich dowódcy są komendantami baz. Część żołnierzy z poboru w bazach służy w pododdziałach łączności i remontowych (zajmują się konserwacją i naprawami sprzętu), pozostali są mobilizowani. Wystarczy jednak jeden sygnał żeby "komendant" stał się znowu dowódcą tak jak nasz żołnierz WOT staje się po sygnale z "góry" żołnierzem czynnej służby chociaż jeszcze chwilę wcześniej był w cywilu stolarzem, lekarzem czy księgowym. Również wielu zawodowych oficerów w czynnej służbie ma inny przydział mobilizacyjny niż stanowisko na którym służy w czasie pokoju a czasem oficer pozostaje na miejscu ale zmienia się nazwa jego stanowiska i niektóre zadania. Napływ rezerwistów może zająć od kilku godzin do 2 dób, zależnie od wymagań postawionych przez dowództwo.

Kiedyś krążyła w internecie mapka wykonana przez niejakiego "militarystę" mająca uzasadnić dlaczego nie powinno być polskich wojsk na wschodzie. Linie zasięgu artylerii rakietowej ZBiR strzelającej z granicy miały być tą barierą poza którą nie wolno umieszczać polskich jednostek. Jest to absurd podobny do twierdzenia że ochroniarz nie powinien stać na linii pomiędzy VIPem a zamachowcem bo ten może go zastrzelić. Muszą być wojska broniące stolicy i ważnych miast. Argument że pociski ZBiR mogą spaść na koszary i magazyny wojskowe jest o tyle głupi że mogą też spaść na głowy cywilów i w ten sposób można zakwestionować każdą obronę. Są odpowiednie procedury i po to prowadzone jest rozpoznanie żeby do takiej sytuacji nie doszło. Oczywiście składy wyższego szczebla powinno się umieszczać na tyłach a nie z przodu jak jest w tej chwili (patrz skład w Hajnówce) ale u nas było odwrotnie - siły główne z tyłu a składy z przodu. Jeśli naszych wojsk tam nie będzie, to wojska przeciwnika zajmą nasze miasta bez jednego wystrzału. Przy utrzymaniu odpowiedniego poziomu gotowości, wyjście jednostki z garnizonu na wschodzie do rejonu alarmowego lub rejonu rozwinięcia to czas kilku godzin. Przegrupowanie jej z drugiego końca Polski to kilka dni. Jeśli przeciwnik zniszczy mosty na Wiśle i innych rzekach, to czas ten jeszcze się wydłuży. Łatwiej rozpoznać przygotowanie do wojny kilka godzin wcześniej i wyprowadzić wojska spod uderzenia niż kilka dni wcześniej i przegrupowywać je przez znane mosty od dawna znajdujące się na celowniku wroga. Jeśli można zawczasu przemieścić wojska z zachodu (kilkaset km), to tym bardziej można je wyprowadzić spod uderzenia jeśli będą dyslokowane na wschodzie (kilka km). Prawdziwa przyczyna tego typu argumentacji jest inna - stoi za nią próba usprawiedliwienia błędnej i nadzwyczaj szkodliwej decyzji Bogdana Klicha i rządu D. Tuska o likwidacji 1 Dywizji Zmechanizowanej w 2011 roku.

Wnioski

Polska powinna zadbać o zabezpieczenie kierunku północno-wschodniego ponieważ 18 DZ jest zbyt rozciągnięta i nie może odpowiadać za osłonę tak wielu kierunków operacyjnych (4 kierunki w tym najważniejszy warszawsko-brzeski przy 3 brygadach). W zasadzie należałoby sformować jeszcze jedną dywizję w regionie wschodnim, na północ od Bugu, obejmującym Podlasie i północną część województwa mazowieckiego, ponieważ z rejonu Grodna lub z głębi Białorusi może zostać na tym kierunku wyprowadzone szybkie uderzenie wojsk ZBiR a Polska nie posiada tu żadnych jednostek ogólnowojskowych. Przegrupowanie zaś 11DPanc wymagałoby co najmniej 2 dób co grozi porażką w razie zaskoczenia (co jest możliwe, na przykład przez przejście do uderzenia pod osłoną ćwiczeń). Decyzja o wykonaniu przegrupowania (a pamiętajmy że wymaga to jeszcze uzupełnienia dywizji przez rezerwistów) będzie trudna do podjęcia przez polityków. Jeśli uwzględnić że w przypadku wojny z Białorusią należy uwzględnić włączenie się od początku lub na kolejnym etapie Rosji, to trzeba myśleć o jeszcze jednej dywizji w regionie lubelsko-rzeszowskim. Mówił o tym generał W. Skrzypczak w wywiadzie dla Defence24. Wspominał o tym również minister Błaszczak mówiąc o zakupie nowych czołgów Abrams. Obecnie posiadane czołgi T-72 nie zostaną wycofane czy zezłomowane jak chcieliby funkcjonariusze "totalnej opozycji", ale powinno się je wykorzystać do stworzenia nowych dywizji. Dla rządzących obecnie jest to trudny temat ponieważ "opozycja totalna" jest przeciwna powiększaniu armii i wywiera silny wpływ na opinię publiczną a polityka informacyjna MON kuleje. Tymczasem w sprawach takich jak obrona powinien istnieć konsensus pomiędzy głównymi siłami politycznymi. Jednak należy przypomnieć że na początku swego urzędowania, kiedy rozpoczynano formowanie 18DZ,  minister Błaszczak mówił że "to nie jest ostatnia dywizja, będą następne". Miejmy nadzieję że rządzącym wystarczy odwagi aby dotrzymać słowa.

Trzeba się też liczyć z narastaniem konfliktu na terenie Polski. Służby Łukaszenki mogą nie tylko destabilizować wewnętrznie Polskę ale organizować prowokacje. Rodzaj Radiostacji Gliwickiej nowej wojny. Wystarczy przemycić trochę broni i zorganizować grupy podziemia zbrojnego. Oczywiście będzie to nazwane "samoobroną", "bojownikami o demokrację" itd. Zresztą kto wie czy od dawna tego nie robią. Służby białoruskie musiałyby być naiwne i nieprofesjonalne gdyby tego nie robiły. A przecież tamtejsze KGB nie zmieniło nawet nazwy - zachowuje ciągłość od epoki stalinowskiej! To żywa skamielina stalinowska która od początku swego istnienia była zadaniowana do inicjowania działań wywrotowych a w okresie "Solidarności" prawie całkowicie skoncentrowała się na Polsce. Jedną z jej metod było systematyczne przygotowywanie bazy dla podziemia zbrojnego we wrogich krajach.

 

*) 22 czerwca na wiecu w Twierdzy Brzeskiej, o rzut kamieniem od Polski, Łukaszenka mówił: "...Na realizację "kolorowego blitzkriegu" były rzucone ogromne finansowe zasoby. W ciągu ostatniego roku przyjęliśmy na siebie najnowsze technologie wojny hybrydowej. Białorusini coraz częściej pytają "więc będziemy wojować"? Dodajmy, my już dawno wojujemy. Tylko wojna przybrała inne formy. Już nie będzie tamtych wojen. Już w tą bramę oni nie będą napierać tysiącami żołnierzy. Wojna zacznie się, i zawsze się zaczyna, we współczesnych warunkach od wnętrza państwa. Weźcie dowolną "kolorową rewolucję" która dokonana była w ostatnim dziesięcioleciu. - Było zrobione wszystko żeby rozsadzić społeczeństwo od środka. A oni potem  przyjdą nas "ratować". Scenariusz napisany, role rozdane. Po prostu my okazaliśmy się silniejsi i mądrzejsi. Zaryzykuję i powiem że nawet silniejsi niż w '41 roku nasi poprzednicy. Dlatego że my określamy swój los sami. To my tu decydujemy, prowokować ich albo nie, czekać aż oni tu się przerwą i porwą nas na strzępy albo nie. My jesteśmy suwerennym i niezawisłym państwem. Przy tym, ci odżumiali, tam (wskazując palcem drugą stronę granicy), oczekują od nas pomocy. Żądają powstrzymania nielegalnej migracji! Tysiące, tysiące przez granicę, z tych zburzonych krajów, które oni próbowali rzucić na kolana a potem zaczęli unicestwiać. I oni runęli poprzez centralną Azję tutaj. Na tolerancyjny zachód. Oni ich zaprosili. I dziś oni  zawyli "ach, Białorusini ich nie chronią". Na Litwę, Łotwę i  i do Polski runęło tysiące i tysiące nielegalnych migrantów. Oni żądają od nas ochronić ich od kontrabandy, od narkotyków, aż zza Atlantyku słyszymy sygnał "pomóżcie tak jak wcześniej, zatrzymajcie materiały jądrowe żeby one nie trafiły do Europy". To chce się zapytać, wy co, odżumieliście tam całkiem? Wy przeciw nam rozpętaliście wojnę hybrydową i chcecie żebyśmy was chronili tak jak przedtem? Wy nas informacyjnie ciśniecie metodycznie i kolektywnie niszczycie, próbujecie zabić naszą ekonomikę i oczekujecie że my będziemy wydawać setki milionów dolarów tak jak przedtem na obronę waszych geopolitycznych interesów? Tylko pozbawieni rozumu mogą tak myśleć i liczyć na naszą pomoc. (...) 80 lat temu wydaje mi się że było tak jak dziś, dobry, ciepły niedzielny dzień. Ludzie odpoczywali, i nagle, po barbarzyńsku, o 4 rano zerwali na głowy mieszkańców Brześcia, i całą Białoruś, tysiące ton metalu. Jak to się nazywa? Przeszło 80 lat i co? Nowa gorąca wojna? Popatrzcie, to jakiś symbolizm? Wczoraj, dziś, w nocy, wprowadzili sankcje. Ekonomiczne sankcje przeciw naszym ludziom i naszym przedsiębiorstwom. 22 czerwca. Historia niczego ich nie nauczyła. (...) Posłuchajcie, czy rzeczywiście historia was niczego nie nauczyła? Tak jak 80 lat temu region znajduje się na skraju globalnego konfliktu. Zwracam się kolejny raz przede wszystkim do narodów naszych sąsiednich krajów, Polaków, Litwinów, Łotyszy, Ukraińców. Ocknijcie się, ocknijcie się dopóki nie jest za późno. Załatwcie to z tymi oszalałymi politykami którzy utracili kontakt z rzeczywistością. Popatrzcie jaki piękny jest świat. W tym świcie zawsze dobrze żyliśmy z sąsiadami. Dzieliliśmy się kawałkiem chleba, jeździliśmy do siebie. Zatrzymajmy się na tej ostatniej linii. Jutro będzie za późno."

  **) Przewaga wystarczająca do osiągnięcia powodzenia na poziomie strategicznym to co najmniej dwukrotność potencjału sił zbrojnych zaatakowanego. Nie mylić z przewagą na poziomie taktycznym gdzie wymagana jest przewaga większa (co najmniej trzykrotna).

 

 Grafiki: MO Białorusi, Przegląd Wojsk Lądowych.

Zobacz też: 

 http://przegladmilitarny.blogspot.com/2014/07/dyslokacja-jednostek-si-zbrojnych.html

http://przegladmilitarny.blogspot.com/2014/08/jeszcze-o-biaoruskich-wojskach-ladowych.html

 http://przegladmilitarny.blogspot.com/2016/09/obrona-terytorialna-w-rosji-na-biaorusi.html

 https://przegladmilitarny.blogspot.com/2021/04/prezydent-biaorusi-mowi-ile-armii-rosja.html