18 sie 2014

Jeszcze o białoruskich wojskach lądowych

W uzupełnieniu wcześniejszego wpisu o wojskach lądowych Białorusi.

 Siły Zbrojne Białorusi wpółdziałają z rosyjskimi siłami zbrojnymi Obwodu Kaliningradzkiego i Zachodniego Okręgu Wojskowego stanowiąc intergralny komponent Regionalnego Zgrupowania Wojskowego Państwa Związkowego Białorusi i Rosji na Zachodnim Kierunku Strategicznym.

 W wojskach lądowych uwagę zwraca bardzo liczna i silna artyleria. Wyrzutnie rakiet operacyjno-taktycznych (60), artyleryjskie zestawy rakietowe kalibru 300 mm 9A52 Smiercz (60), a także zestawy rakietowe Uragan.
W rozwiniętych brygadach (6, 11, 120 BZ) oraz w bazach przechowywania sprzętu i uzbrojenia, uworzono batalionowe grupy taktyczne (mówiąc prosto, są to wzmocnione bataliony). Są one utrzymywane w wysokim stopniu gotowości bojowej i mogą realizować wiele zadań związanych z osłoną rozwinięcia mobilizacyjnego wojsk oraz przechodzenia do działań obronno-opóźniających i poszukiwawczo-likwidacyjnych. Bazy przechowywania sprzętu i uzbrojenia (BSU) są też brygadami zmechanizowanymi, tylko głęboko skadrowanymi. Mówiąc obrazowo jest to "wojsko w workach" (każdy żołnierz ma w bazie swój worek z umundurowaniem). Po powołaniu rezerwistów, w ciągu kilku dni taka baza staje się znowu pełnokrwistą brygadą. Jednak z tego powodu, czasami krążą fałszywe opinie na temat liczby białoruskich brygad i ich składu.




Grafiki mają kilka lat ale raczej niewiele się tu zmieniło. Liczebność armii może się zmieniać zależnie od sytuacji międzynarodowej. Teraz raczej będzie wzrastać.
Bałoruska brygada zmechanizowana miała podobną strukturę jak rosyjska brygada zmechanizowana typu B, czyli 2 bataliony czołgów i 2 bataliony zmechanizowane. Do tego bardzo silna artyleria (kilka dywizjonów, praktycznie pułk), kilka dywizjonów plot (też o sile praktycznie pułku przeciwlotniczego, z zestawami rakietowymi), bataliony rozpoznawczy i saperów. Różnica w porównaniu z Rosjanami jest taka że białoruskie bataliony czołgów były słabsze - batalion czołgów liczył 31 czołgów podczas gdy rosyjskie mają obecnie po 42. Batalion zmechanizowany liczył 45 BWP-2 i 1 BWP-2K a batalion zmotoryzowany 42 BTR-70 i 1 BTR-70K.
 Białoruski batalion zmechanizowany.

Wykorzystałem publikację "Struktury organizacyjne pododziałów sił zbrojnych poszczególnych państw" i inne publikacje MON. W kolejnych wpisach postaram się przybliżyć struktury rosyjskich brygad ciężkich i batalionów rosyjskich i białoruskich. 

17 sie 2014

Główne cechy wojen według Rosji

 Fragment Doktryny wojennej Rosji:


9. Główne cechy ogólne współczesnych wojen:

- wpływ na wszystkie sfery działalności ludzkiej;
- charakter koalicyjny wojen;
- szerokie zastosowanie niebezpośrednich, bezkontaktowych i innych (w tym także nietradycyjnych) form i sposobów działań, dalekosiężnego oddziaływania ogniowego i elektronicznego;
- aktywne przeciwdziałanie informacyjne (wojna informacyjna), dezinformacja opinii publicznej tak w poszczególnych państwach jak i globalnie;
- dążenie stron walczących do dezorganizacji systemu kierowania państwem i dowodzenia wojskami;
- użycie najnowszych wysokoefektywnych (w tym także opartych na nowych zasadach fizycznych) systemów uzbrojenia i techniki wojskowej;
- manewrowy charakter działań wojsk (sił) na różnorodnych kierunkach z szerokim wykorzystywaniem wojsk aeromobilnych, desantów i wojsk specjalnych;
- uderzenia na wojska (siły) obiekty tyłowe, ekonomikę, system komunikacyjny na całej głębokości operacyjnej i terytorium kraju walczących stron;
- prowadzenie operacji powietrznych, katastrofalne następstwa uderzeń (zniszczenia) zakładów energetycznych (zwłaszcza energetyki jądrowej), chemicznych i innych produkujących związki niebezpieczne, zniszczenia infrastruktury państwa, komunikacji, kompleksów mieszkalnych;
- duże prawdopodobieństwo wciągnięcia do wojny (konfliktu zbrojnego) nowych państw, eskalacja działań zbrojnych, rozszerzenie zakresu i zasięgu użytych systemów bojowych, użycie broni masowego rażenia;
- uczestnictwo w działaniach bojowych obok formacji wojskowych oddziałów paramilitarnych i nieregularnych oddziałów wojsk.

10. Konflikt zbrojny może zostać zainicjowany w formie incydentu zbrojnego, akcji zbrojnej i innych starć zbrojnych o ograniczonym zakresie i stanowić próbę rozstrzygania przeciwieństw natury nacjonalistycznej, etnicznej, religijnej lub innych źródeł niezgodności za pomocą walki zbrojnej.

Podstawową formą konfliktu zbrojnego jest konflikt graniczny.

Konflikt zbrojny może mieć charakter międzynarodowy (z udziałem dwóch lub kilku państw) lub wewnętrzny (gdy działania bojowe prowadzone są w obrębie granic jednego państwa)

11. Konflikt zbrojny charakteryzuje się:

- szerokim zakresem objęcia działaniami bojowymi i uzależnieniem od ich przebiegu i charakteru ludności miejscowej (zamieszkującej w rejonie konfliktu);
- udziałem w działaniach bojowych sił uregulowanych;
- szerokim wykorzystaniem metod dywersji i terroru;
- złożonością sytuacji moralno-psychologicznej w jakiej działają wojska;
- koniecznością wydzielenia znacznych sił i środków do zapewnienia bezpieczeństwa linii komunikacyjnych i rejonów dyslokacji wojsk (sił);
- możliwością przekształcenia się w wojnę lokalną konfliktu pomiędzy dwoma państwami lub w wojnę domową konfliktu wewnętrznego o początkowo ograniczonym zakresie.

12. Dla osiągnięcia celów w ramach wewnętrznego konfliktu zbrojnego mogą być formowane połączone (z wojsk będących w różnorodnej podległości instytucjonalnej) ugrupowania wojsk (sił) rozwinięte w rejonie konfliktu wraz z organami dowodzenia.

13. Wojna lokalna może być prowadzona ugrupowaniem wojsk (sił) rozwiniętym w rejonie konfliktu, z możliwością, w sytuacji koniecznej ich wzmocnienia przez przerzut wojsk, sił i środków z innych kierunków oraz realizacją częściowego strategicznego rozwinięcia sił zbrojnych.

W wojnie lokalnej strony będą prowadzić działania w granicach walczących państw i zmierzać do osiągnięcia ograniczonych celów wojskowo-politycznych.

14. Wojna regionalna może stać się rezultatem eskalacji działań zbrojnych w ramach wojny lokalnej lub konfliktu zbrojnego. Jej stronami mogą być dwa lub więcej państw (grup państw) jednego regionu z wykorzystaniem narodowych lub koalicyjnych sił zbrojnych, które walczyć będą za pomocą broni klasycznych oraz broni masowego rażenia. W wojnie regionalnej strony walczące będą zmierzać do osiągnięcia wyższych celów polityczno-wojskowych.

15. Wojna o szerokim zasięgu (globalna) może być rezultatem eskalacji konfliktu zbrojnego, wojny lokalnej lub regionalnej i udziału w niej znacznej liczby państw w różnych regionach świata.

Wojna globalna prowadzona tylko z użyciem klasycznych środków rażenia będzie charakteryzować się wysokim stopniem prawdopodobieństwa użycia w toku działań bojowych broni jądrowej z jej katastroficznymi następstwami dla cywilizacji.

W wojnie globalnej strony uczestniczące w konflikcie będą dążyć do osiągnięcia bardzo radykalnych celów polityczno-wojskowych. Wojna taka będzie wymagała pełnej mobilizacji rosyjskich dóbr materialnych i duchowych państw uczestników.

16. Wojnę globalną (regionalną) może poprzedzać okres zagrożenia pokoju.

17. Wojna globalna (regionalna) może posiadać okres początkowy, którego głównymi cechami będą zaciekłe działania zbrojne o osiągnięcie inicjatywy strategicznej, zachowanie stałości kierowania państwem i dowodzenia wojskami, osiągnięcie przewagi w sferze informacyjnej, wywalczenie (utrzymanie) panowania w powietrzu.

W sytuacji długotrwałej wojny globalnej jej cele będą osiągane w następnych i końcowym okresie.


Wytłuszczone fragmenty pokazują to co dzieje się już, lub może się dziać za chwilę na Ukrainie lub w związku z Ukrainą. Szczególnie warto zwrócić uwagę na fakt że Rosja uznaje iż broń jądrowa może zostać użyta również w konfliktach regionalnych (a Rosja posiada największy na świecie arsenał taktycznej broni jądrowej), oraz na znaczenie jakie przywiązuje do wojny informacyjnej i sił specjalnych, desantowych (na Krymie) oraz nieregularnych co widzimy na wschodniej Ukrainie (najemnicy).

6 sie 2014

Uwaga! Perad - radiostacja podatna na zakłócenia!

Firma WB-Electronics prowadzi intensywny marketing swojej nowej radiostacji Perad 4010. Chce by to ona stała się wyposażeniem polskiego systemu "żołnierza przyszłości" Tytan. Wysłano ją na wystawę Eurosatory a następnie zaczęły się ukazywać obszerne artykuły zachwalające radio w prasie.

Nad radiostacją, WB Electronics pracowało prawie cztery lata.
Według założeń, przyszła radiostacja osobista żołnierza powinna posiadać możliwości smartfona jeśli chodzi o szybkość przesyłania informacji a jednocześnie powinna obejść się bez infrastruktury zewnetrznej, niezbędnej do działania smatfonów, to znaczy stacji bazowych.

I Perad 4010 to założenie spełnia. Firma chwali się że w transmisji w terenie zurbanizowanym jest lepsza niż inne radia renomowanych firm światowych. Między innymi amerykańskich, które prowadziły najbardziej zaawansowane prace nad takimi radiostacjami od kilkunastu lat. A osiągnęła to, robiąc to, czego nie zrobili Amerykanie - przyjmując sposób modulacji OFDM.  Armia USA bowiem, po wielu analizach i latach badań, przyjęła w 2013 roku starszy typ modulacji. W jednym z wywiadów cytowany wiceprezes zarządu WB Electronics Adam Bartosiewicz, rzuca slogan "nasz projekt tworzył zespół, który nie wiedział, że tego nie da się zrobić i odniósł sukces".

Niestety jak to w życiu bywa, ta historia prawdopodobnie nie skończy się happy endem. Podwładni pana Bartosiewicza nie wiedzieli bowiem o jeszcze jednej rzeczy. A raczej wiedzieli, tylko poszli na łatwiznę.  Modulacja OFDM nie jest dobrym wyborem transmisji dla radiostacji wojskowych. OFDM jest łatwa do wykrycia i zakłócania. Jest też wrażliwa na efekt Dopplera (trudności w odbiorze sygnału gdy jedno z urządzeń znajduje się w ruchu - dlatego jest wykorzystywana w urządzeniach stacjonarnych a nie przenośnych). Jednak postawowa wada to podatność na zakłócenia - dyskwalifikująca na przykład w starciu z Rosją, gdzie każda brygada zmotoryzowana ma własny batalion walki radioelektronicznej. Dlatego zapewne odrzucili ją Amerykanie. Dobry sposób transmisji danych to dyskretny system WCDMA który pozwala na osiągnięcie lepszych rezultatów transmisji.
fot. WB Electronics/Rc2

Miejmy nadzieję że radio z WB Electroncs znajdzie swoją niszę wśród użytkowników mniej wymagających, na przykład służb leśnych albo straży pożarnej. Miejmy nadzieję że MON nie będzie kierować się tanim populizmem typu "dobre bo polskie" i "co, my nie potrafimy?" i nie kupi sprzętu bezużytecznego na polu walki, tylko ze zmienioną nazwą. Natomiast firma WB Electronics mająca na koncie wiele dobrych rozwiązań, opracuje na bazie Perada dobrego smartfona dla trekkerów, a dla wojska stworzy nową radiostację, tym razem odporną na zakłócenia.

4 sie 2014

Szkodliwość rozproszonej OT

Wydarzenia na Ukrainie pokazują jak groźna może być "półcywilna", rozporszona Obrona Terytorialna według schematu proponowanego przez grupę "Ruch na Rzecz Obrony Terytorialnej".

Próbują oni odbudować OT od dołu: propagując tworzenie plutonów na szczeblu powiatów. W dodatku proponują żeby plutony te były finansowane przez władze samorządowe. - Idealny przepis na zrobienie w Polsce drugiej Donbaskiej lub Ługańskiej "Republiki Ludowej". Wystarczy że rosyjskie lub niemieckie służby opłacą kilkunastu ludzi żeby zoraganizowali swoje plutony w jakimś regionie a dalej pójdzie już z górki. - Rozpoczynając wojnę hybrydową, Moskwa przyśle wyszkolonych oficerów GRU którzy z plutonów zrobią kompanie i bataliony a przekupieni samorządowcy ogłoszą "autonomię" powiatu czy województwa. Potem już droga prosta do "rozmów pokojowych" na szczeblu międzypaństwowym i przehandlowaniu jakiejś części Polski "za pokój" w innej, tak jak to proponują Niemcy na Ukrainie (pokój w Donbasie za Krym).

Kto wie czy nie taki jest cel niektórych z nich? Trzeba by to sprawdzić, ale kto ma to zrobić? ABW której rząd Tuska nakazał przyjacielską współpracę z FSB? Zresztą polski kontrwywiad jest za mały. Szacowano że po wycofywaniu Armii Sowieckiej z Polski, w naszym kraju pozostało około 16 tysięcy agentów sowieckich. Kto wie ile jest ich dziś? Wielu z nich to agenci wpływu operujący w mediach, środowiskach opiniotwórczych - dziennikarzy, aktorów, poetów, polityków. Prawdopodobnie polskie służby są dla nich całkowicie przejrzyste. Co więcej, starają się wpływać na kierunki ich rozwoju. Dziś wsparci są przez rosyjskie brygady sieciowe robiące atmosferę w internecie. Dla nich stworzyć atmosferę wewnętrznego konfliktu to pestka. Zresztą właśnie to robią od kilku lat siejąc nienawiść i anarchię.

Poza tym trzeba pamiętać o zasadzie ekonomii sił. Zamiast plutonu w każdym powiecie, lepiej mieć kompanię w województwie a jeszcze lepiej batalion manewrowy w regionie. Konflikt lokany bowiem, a nawet wielka wojna, nie obejmie wszystkich powiatów. Większość z tych plutonów pozostałaby bezczynna.

Inny wariant tego pomysłu propaguje Romuald Szeremietiew. Z tą różnicą że on stawia na masowość. Widzi wojska OT liczące nawet kilka milionów żołnierzy, a więc należałoby uzbroić już gminy. W obu przypadkach broń, ci niedzielni żołnierze, mieliby posiadać w domach lub na lokalnych posterunkach policji (jeden z wariantów). Oczywiście szybko lokalne sitwy, ufundowane na korupcji i nepotyzmie, przejęłyby z niewielką pomocą SWR czy innej służby wywiadowczej, kontrolę nad takimi formacjami.

Ludzie którym daje się broń do ręki muszą być lojalni, sprawdzeni w służbie, wyszkoleni i poddani scisłej kontroli. Robienie OT opartej na weekendowych entuzjastach z grup airsoftowych, lub na bazie drużyn Ochotniczych Straży Pożarnych (gdzie niektórzy "strażacy" sami wywołują pożary żeby zarobić na flaszkę "jabola") czy grup rekonstrukcyjnych, jak to proponuje szef BBN, minister S. Koziej, to kręcenie sobie powroza na którym FSB i GRU nas powieszą.

Dziś nie ma potrzeby tworzenia wielomilionowej OT.  Wystarczy policzyć: liczebność wojsk lądowych jakimi dysponują władcy Kremla, spadła około pięciokrotnie w stosunku do czasów zimnej wojny. Z kilku milionów, do kilkuset tysięcy. Żeby pokonać jednego statystycznego partyzanta, potrzeba co najmniej 20 żołnierzy. Rosji nie stać na armię która mogłaby zdusić nawet 300 tysięczną OT. Chyba że połączyłaby swe siły z Chińczykami. Może natomiast sama zorganizować w Polsce swoją 20 czy 50 tysięczną armię partyzantów. Na to ją stać.

Dlatego nasza OT powinna być budowana jako formacja nie tyle bardzo liczna, co wysoce profesjonalna i patriotyczna. Przykład ukraińskiej Gwardii Narodowej pokazał, że nawet przy słabym uzbrojeniu, ale mając silnego ducha walki, można osiągać znaczące sukcesy pokonując formacje lepiej uzbrojonych zawodowych najemników z Rosji. Sam profesjonalizm bez patriotyzmu, jest jak doskonały samochód wyścigowy bez benzyny.

Niedopuszczalne jest, żeby żołnierze okazywali większą lojalność swojej "małej ojczyźnie", regionowi, województwu, niż Państwu Polskiemu. W tego rodzaju pułapkę łatwo wpaść, tworząc formację OT opartą o lokalne grupy ochotników finansowanych przez lokalne samorządy. Wojska OT nie powinny być wojskiem starostów, czy sołtysów. Zwłaszcza w demokracji, gdzie konflikt wpisany jest niejako w naturę ustroju. Nie powinny być nawet "wojskiem wojewodów" jak proponuje S. Koziej, choć to łatwo wpadający w ucho slogan.

Najlepiej byłoby gdyby podlegały dowódcom dywizji, komendantom regionalnych sztabów wojskowych, lub dowódcom okręgów wojskowych (o ile takie zostaną przywrócone). Powinny być zorganizowane w brygady lub bataliony zmotoryzowane, o stosunkowo dużej mobilności, poruszające się na opancerzonych lub przystosowanych do opancerzenia ciężarówkach i dysponujące silną artylerią, zwłaszcza ppk.

Przywiązanie do terenu to archaizm. Wyjątkiem mogłyby być, formowane w razie zagrożenia dużą wojną, obejmującą cały kraj, bataliony OT podlegające Wojewódzkim Sztabom Wojskowym i kompanie OT, działające w rejonach WKU (w czasie kryzysu i wojny - Wojskowe Komendy Rejonowe lub Rejonowe Dowództwa Obrony). Ich zadaniem byłaby ochrona i obrona lokalnych ośrodków administracyjnych i ważnych obiektów infrastruktury, wsparcie Wojsk Operacyjnych a także Straży Granicznej i policji. Wśród nich możnaby ukryć kompanie dywersyjne przygotowane do natychmiastowego przejścia do działań nieregularnych na tyłach przeciwnika.

Taka OT powinna być oparta na rezerwistach i składałaby się z 2 segmentów: pierwszego, lepiej wyposażonego, zmotoryzowanego, zorganizowanego w brygady i bataliony zmotoryzowane, podlegającego kilku dowództwom regionalnym (ponadwojewódzkim). Byłby to odpowiednik Gwardii Narodowej. Byłyby to wojska obrony regionalnej. Obszar odpowiedzialności takiego dowództwa obejmowałby kilka województw, ale podległe mu wojska mogłyby też działać w razie potrzeby w innych regionach kraju przekazywane tamtejszym dowództwom. Drugi segment byłby formowany tylko w razie zagrożenia wojną na dużą skalę, obejmującą całe terytorium państwa, złożonego z batalionów i kompanii OT podlegająchych WSzW i WKU (WKR/RDO, Dowództwom Garnizonów). Być może w późniejszym czasie, gdy liczba rezerwistów pozostałych po zsw spadnie, jego rozwinięcie będzie możliwe dopiero po przywróceniu zasadniczej służby wojskowej w czasie zagrożenia wojną. Jego częścią mogą być też nieetatowe grupy obrony złożone na przykład z grup Związku Strzelec, harcerzy, członków niektórych grup ASG czy rekonstrukcyjnych.

Pierwszy segment, wojska obrony regionalnej lub Gwardia Narodowa,  mógłby liczyć w czasie kryzysu i wojny około 50-100 tysięcy żołnierzy. Drugi - Obrona Terytorialna lub Obrona Narodowa - 100-200 tysięcy. Razem z wojskami operacyjnymi dałoby to w czasie wojny 300-500 tysięcy żołnierzy.

Ochroną ludności cywilnej powinny zajmować się formacje OC podległe w czasie pokoju ministrowi spraw wewnętrznych i jednostkom administracji samorządowej. Jednak struktura, wielkość i wyposażenie oddziałów ogólnej samoobrony OC powinny dobrze zazębiać się z jednostkami OT a w czasie wojny, te największe, mogłyby podlegać komendantom WSzW.

Na zakończenie należy przypomnieć o roli, jaką w najbardziej prawdopodobnym dzisiaj rodzaju wojny, jakim jest wojna hybrydowa, musi odgrywać kontrwywiad a także policja i służby walki informacyjnej podlegające jednemu scentralizowanemu dowództwu. Bez nich, skuteczna obrona w takiej wojnie jest niemożliwa. Najlepszym zabezpieczeniem przed  wojną hybrydową jest silne państwo, wyrażające się właściwym i sprawnym funkcjonowaniem jego wszystkich struktur.

Żyjemy w wyjątkowych czasach. Dziś wystarczy niewiele pieniędzy żeby zapewnić Polsce niepodległość i bezpieczeństwo. W czasach braku niepodległości za PRL, wydawaliśmy na obronę ponad 12% PKB rocznie. Być może dziś wystarczyłoby 2,5 lub 3 % PKB wydawanych na obronę, i 150 tysięcy żołnierzy w czasie pokoju, a 400 tys. w czasie wojny, żebyśmy byli bezpieczni. Niestety, rządzący naszym krajem politycy nawet tego nie chcą zrobić.