21 mar 2017

Rosja formuje nową, 8 Armię

 Rosja przystąpiła do formowania nowej, 8 Armii na granicy z Donbasem na kierunku ukraińskim i wzmacnia siły 20 Armii na granicy z obwodem charkowskim. Informację taką podał na fb dziennikarz Juri Batusow. Przypomniał on, że 17 marca rosyjskie media podały informację o tworzeniu nowej 8 Armii Ogólnowojskowej, dla prowadzenia operacji na "kierunku ukraińskim".  Nowa armia będzie podlegać dowództwu Południowego Okręgu Wojskowego. Siedzibą jej sztabu będzie podobnie jak dowództwa okręgu, Rostów nad Donem, miasto położone ok. 100 km od granicy z Ukrainą.
Wojska 20 Armii rozwiniętej przeciwko Ukrainie w składzie Zachodniego Okręgu Wojskowego, bezpośrednio zagrażają regionowi charkowskiemu. W ten sposób Moskwa stworzyła 2 ugrupowania operacyjne mogące dowodzić korpusami "Noworosji" w regionach charkowskim i Donbasu.
Na 14-17 września Rosja planuje przeprowadzić duże ćwiczenia wojskowe "Zapad-17" na terenie od półwyspu Kola do Białorusi które mogą stać się przygrywką do  nowej wojny na wschodzie Ukrainy. Na teren Białorusi wejdzie wtedy rosyjska 1 Armia Pancerna która oskrzydli Ukrainę od północy i zagrozi uderzeniem na Kijów. Zmusi to Ukraińców do podzielenia swoich sił - część będzie musiała pozostać na północy do ewentualnej obrony Kijowa. W tym czasie 8 i 20 armie będą mogły zająć cały Donbas i przebić korytarz na Krym przez Mariupol.

Żródło: http://sprotyv.info/ru/news/kiev/rossiya-narashchivaet-voennoe-prisutstvie-na-granice-s-donbassom-i-harkovshchinoy

12 mar 2017

Lądowiska śmigłowców Rosja, Białoruś

Mapa pokazująca lądowiska śmigłowców w Obwodzie Kaliningradzkim i na Białorusi. Moskwa, po krótkiej przerwie, tradycyjnie, podobnie jak w czasach sowieckich, wykorzystuje swoje służby graniczne jako element ekspansjonistycznej strategii imperialnej. Organizacyjnie są one, obok wywiadu i kontrwywiadu, częścią FSB (dawna KGB), i mają za zadanie, kiedy padnie rozkaz Kremla, stać się oddziałem przednim uderzającego frontu. Przejmują posterunki graniczne sąsiedniego kraju pozbawiając go ważnego elementu rozpoznawczego w krytycznej fazie wtargnięcia.





9 mar 2017

Z cyklu Czarna Księga Wojska Polskiego

Wczoraj na portalu Interia ukazał się wywiad z generałem Skrzypczakiem w którym ten były wiceminister rzucił ciekawy pomysł by opublikować czarną księgę na temat zaniedbań w armii. Co prawda tym pomysłem pan generał strzela sobie w stopę bo sam był przez wiele lat odpowiedzialny za stan wojska i firmował go swoim nazwiskiem ale pomijając ten fakt, pomysł należy uznać za znakomity i podjąć się wykonania, każdy według swojej wiedzy i możliwości. Niniejszym rozpoczynamy cykl który zapewne się rozrośnie do kilku wpisów pokazujących w skrócie jak wygląda dzisiejsza armia.


Siedzisko mechanika-kierowcy BWP-1 z 15 BZ w Giżycku. fot. z reportażu litewskiej telewizji z lutego 2017. Czy minister Macierewicz chciałby jeździć samochodem z takimi fotelami?

Większość posiadanego obecnie uzbrojenia wojsk pancernych i zmechanizowanych została zakupiona w latach 1970 i 1980, czyli ponad 35 lat temu. Można to porównać z częstotliwością wymiany taboru np. w zakładach autobusowych - dziś nadal jeździlibyśmy Jelczami "ogórkami" i Ikarusami. Zresztą tę analogię można ciągnąc dalej - liczba poszczególnych typów uzbrojenia w całej armii nie przekracza liczby autobusów w dużym mieście wojewódzkim. O wycofaniu blisko połowy BWP-1 ze względu na zużycie, mówiło się już w latach 1990. Podobnie z czołgami rodziny T-72.  W dywizjonach przeciwlotniczych SP używa się wyłącznie zestawów jednokanałowych które miały być w całości wycofane do 2017 roku (a był to i tak termin kilkukrotnie przedłużany).  Okręty Marynarki Wojennej są jeszcze starsze - najsilniejsze jednostki, fregaty typu OHP dobiegają czterdziestki a okręty podwodne typu Kobben - pięćdziesiątki. Wprowadzenie W logistyce WOG-ów (naśladownictwo rozwiązania francuskiego) spowodowało że po najdrobniejszą śrubkę trzeba pisać zapotrzebowanie i jeździć nawet po 100 km w jedną stronę co zajmuje kilka dni. Podobnie z amunicją na strzelanie. Sztuczne ograniczenie liczebności Sił Zbrojnych do poniżej 100 tysięcy żołnierzy, spowodowało, że trzeba było rozformować jedyną dywizję na wschodzie a pozostałe dywizje pozbawić pułków artylerii, przeciwlotniczych, batalionów rozpoznawczych i saperów. Bataliony logistyczne odebrano im już wcześniej. Zlikwidowano również szczebel operacyjny a jednostki szczebla korpusu zredukowano i przeniesiono w podporządkowanie centralne (co skutkowało nadmiernym obciążeniem struktury i brakiem możliwości efektywnej kontroli) a potem część z nich podporządkowano dywizjom (pułki artylerii i przeciwlotnicze).Co ciekawe, bataliony rozpoznawcze nadal figurowały w wojennej strukturze dywizji, pomimo że nie ma dla nich sprzętu i wyszkolonych ludzi. Powoduje to że taka papierowa dywizja potrzebuje co najmniej pół roku aby przygotować się do działań bojowych.
Plan wycofania zestawów przeciwlotniczych (już nieaktualny z wiadomych powodów - nowych  nie kupiono).  Jak widać, oprócz zestawów Osa, większość powinna zostać wycofana z uzbrojenia już kilka lat temu.


Bartłomiej Misiewicz wizytuje 9 BKPanc w Braniewie. Za jego plecami widać pordzewiałe bramy garaży. Trzeba jednak przyznać że dbałość o infrastrukturę jest chyba największa w powojennej historii WP, przynajmniej w stosunku do całości wydatków.




Pozorowanie szkolenia - płot którego nie trzeba przeskakiwać - pręty są tak szeroko rozstawione że można przecisnąć się pomiędzy nimi.

Większość ośrodków sprawności fizycznej jeśli nie rozmontowano i sprzedano na złom, to porasta trawą. Zresztą nawet za komuny niechętnie z nich korzystano żeby nie pogarszać statystyki "wypadków nadzwyczajnych" które to pojecie wprowadził jeszcze Wojciech Jaruzelski hamując jakąkolwiek aktywność fizyczną i sportową wojska.
Wymagania sprawnościowe żołnierzy są podzielone na kilka kategorii wiekowych i znacznie bardziej łagodne wobec kobiet (chociaż pensje takie same). Można mieć wątpliwości czy przeciwnik na polu walki będzie łagodniej traktował kobiety. Podobnie z wiekiem - inne wymagania są wobec szeregowego w wieku 25 lat a inne w wieku 40 lat. Ciężar skrzynki amunicji i karabinu PKM niestety nie zmienia się. Wydłużenie służby i wieku szeregowych i podoficerów spowodowało że ogólna sprawność fizyczna pododdziałów spadła. Brak zaprawy porannej, praca od 7.30 do 15.30 (w piątki krócej) i tradycyjne piwko po pracy, powoduje że ponad połowa żołnierzy cierpi na nadwagę. Wielu dorabia sobie na boku jako nocni stróże w firmach cywilnych odsypiając po garażach w pracy, zaś ochroną obiektów wojskowych zajmują się firmy prywatne. Program szkolenia które w czasach obowiązywania zasadniczej służby wojskowej żołnierze wykonywali w 1 rok, dziś żołnierze zawodowi wykonują w 3 lata. Obniżono również normy szkoleniowe. Jeżeli więc żołnierz kontraktowy razem ze swoją drużyną w 2006 roku wykonywał 1 rzut granatem w ciągu roku, to dziś wykonuje go raz na 3 lata.  Miało to obniżyć koszty eksploatacji sprzętu i zużycie środków bojowych. Spowodowało jednak, że przeciętny żołnierz zawodowy jest mniej obeznany z bronią i mniej profesjonalny niż żołnierze służby kontraktowej w poprzednim systemie. Na szczęście dzięki misjom, część ma doświadczenie wojenne co jest nie do przecenienia.

Oficer Garnizonu Warszawa za czasów prezydentury B. Komorowskiego. Wielu pacjentów sanatoriów gruźlicznych wygląda lepiej.

I na koniec jakość elit przywódczych państwa, ta też ma znaczenie dla jakości armii. To one decydują o użyciu armii a także o jej rozwoju lub... wręcz przeciwnie. Zniszczenie systemu dowodzenia jakiego dokonał minister B. Komorowskiego, S. Koziej, może nawet nasuwać myśl o zdradzie głównej a poziom umysłowy premier Kopacz nie kwalifikował jej nawet na sekretarkę w ministerstwie.

Dezorganizacja systemu dowodzenia, tzw. "reforma Kozieja" doprowadziła do sporów kompetencyjnych a w rezultacie do rozmycia odpowiedzialności i paraliżu decyzyjnego w Siłach Zbrojnych.




28 lut 2017

Hajnówka - takich ludzi MON chce uzbroić i wyszkolić do walki

Filmik z kontrmanifestacji do Marszu Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Wzięli w niej udział lokalni mieszkańcy narodowości "ruskiej" lub "rusińskiej" jak sami mówią, oraz prawosławni Polacy. Pomijając kto ma w tym sporze rację, ich wypowiedzi obrazują poziom nienawiści. Padają słowa "wypierdalaj stąd, to jest moja ziemia" i że Polska te ziemie okupuje. Takich ludzi Antoni Macierewicz chce uzbroić w karabiny i moździerze w tym mieście, w ramach budowy Wojsk Obrony Terytorialnej.

 Hajnówka jest miastem powiatowym. Według planu w każdym takim mieście ma być sformowana kompania piechoty OT. W powiecie hajnowskim około 40% mieszkańców to Białorusini, podobny procent  Białorusinów będzie w miejscowej kompanii OT. Nie jest możliwa selekcja narodowościowa w przyjęciach do Wojska Polskiego. Każdy obywatel RP ma prawo ubiegać się o służbę w wojsku, niezależnie czy to Polak, Białorusin, Ukrainiec Litwin czy Niemiec. Jednak dotychczas żołnierze ci "rozpływali się" w masie Polaków w jednostkach rozrzuconych po całym kraju. Wraz z powstaniem służby terytorialnej ograniczonej do jednego powiatu, udział procentowy przedstawicieli lokalnych mniejszości narodowych w takiej jednostce staje się znaczący i stwarza nowe problemy. W wielu powiatach może sięgnąć nawet połowy żołnierzy. A jeśli jeszcze organizacje mniejszościowe będą celowo kierować swoich ludzi do takiej służby, mogą nawet przejąć całe pododdziały. Oznacza to przeniesienie konfliktu narodowościowego na wyższy, uzbrojony poziom. Niczego lepszego rosyjski Sztab Generalny nie mógłby sobie w Polsce wymarzyć.

Żeby było jasne, wojska OT są potrzebne, jednak czy koniecznie we wszystkich miastach powiatowych? Jest wiele miast powiatowych w których nie ma żadnych obiektów strategicznych koniecznych do obrony, są za to potencjalne konflikty które źle zorganizowane formacje takie jak OT mogą tylko zaognić. Nawet jeśli potrzeby obronne wymagają posiadania na czas kryzysu kompanii OT w takiej Hajnówce, to czy musi ona składać się wyłącznie z mieszkańców tego jednego powiatu? Przecież żołnierze takiej kompanii mogą mieszkać w całym rejonie odpowiedzialności lokalnego batalionu OT, a więc również na terenie sąsiednich powiatów. Same kompanie mogą mieć swoje rejony odpowiedzialności na czas "W" w różnych powiatach, ale swoją stałą bazę szkoleniową i logistyczną na czas pokoju w jednym miejscu, przy dowództwie batalionu, a więc w danym przypadku najprawdopodobniej w Bielsku Podlaskim. Byłoby to tańsze  i bezpieczniejsze. Zwykle odległość najdalszej miejscowości od dowództwa batalionu OT nie przekroczy 60 km a więc godzina jazdy samochodem i będzie identyczna jak w przypadku szwedzkiej OT w której takie rozwiązanie stosuje się z powodzeniem. Po co więc na siłę chce się rozproszyć kompanie OT równo po wszystkich powiatach? Chyba tylko po to, żeby zrobić dobrze Putinowi.

Rosja jest obecnie za słaba żeby zająć i okupować całą Polskę. Nie grozi nam też użycie "zielonych ludzików" jak na Krymie czy w Donbasie bo nie mamy po temu takich warunków. - Brak w Polsce silnie skonfliktowanej z rządem i uzbrojonej mniejszości narodowej. I co w tej sytuacji robi nasz MON? Ano stwarza takie warunki, dając ludziom z mniejszości broń do ręki, szkoląc ich w walce partyzanckiej i rozwijając kult "żołnierzy wyklętych". Czy można zrobić coś głupszego i bardziej samobójczego?


22 lis 2016

Nowy mundur dla WOT - prawie gotowy

Jak donosi nasz honorowy korespondent z Olgino, wkrótce do wybranych żołnierzy WOT trafi około 200 mundurów wyjściowych w celu ich przetestowania.

 Nowe mundury zostaną wyposażone w kołnierze w formie stójki. Krojem będą nawiązywały do mundurów słynnej wyklętej formacji KBW oraz Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW.

Ochotnicy już zgłosili się do testowania nowych mundurów. 

Niedawno odbyła się konferencja rządowa na temat dezinformacji. Pan Macierewicz wygłosił na niej wiele słusznych myśli. Między innymi o umasowieniu agentury wpływu przez komunistów. Nie zauważył chyba jednak, że ruska agentura wpływu idzie zawsze krok przed nim. On sam podąża za nią jak zahipnotyzowany. Tak było z pomysłem przedłużenia służby szeregowych, który sprawi że bardzo szybko Siły Zbrojne zostaną pozbawione większych zasobów rezerwistów. Tak było z ruchem tworzenia lokalnych powiatowych organizacji paramilitarnych, który spowodował konieczność wydatkowania pieniędzy MON na budowę rozproszonych, powiatowych kompanii WOT, zamiast na modernizację i tworzenie większych oddziałów wojsk operacyjnych na wschodzie. Tak było nawet z pomysłem mundurów.
Decyzja aby nie dawać terytorialsom broni do domów* jest jedną z pierwszych chwalebnych prób oporu w tej tendencji podążania za podszeptami agentury wpływu, ale tylko oporu. Może najwyższy czas przejąc inicjatywę i zacząć śmiało wyprzedzać posunięcia Rosjan w tej wojnie informacyjnej?

*) Dowódca WOT, płk. Kukuła powiedział wczoraj, że terytorialsi będą mieli indywidualne wyposażenie w domach ale nie dotyczy to broni. 

15 lis 2016

Co nowego w OT?

W Sejmie trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony na mocy której zostaną powołane Wojska Obrony Terytorialnej jako nowy rodzaj sił zbrojnych.  WOT mają liczyć 53 tysiące żołnierzy w 2019 roku. Jest to zwiększenie, wcześniej mówiono o 35 a potem 45 tysiącach.

Przypuszczalnie wynika to z zamiaru włączenia do WOT żołnierzy NSR. Byłby to dobry krok, pod warunkiem, że odpowiednio zwiększone liczebnie zostaną wojska operacyjne w których część z tych żołnierzy NSR dotąd służyło. Być może tak się stanie bo 4 listopada w TVP Info, Macierewicz powiedział, że w przyszłym roku liczebność wojsk operacyjnych wzrośnie do 105 tysięcy żołnierzy (obecnie służy w nich mniej niż 100 tysięcy). WOT mają liczyć w przyszłym roku 18 tysięcy żołnierzy. NSR liczy obecnie około 15 tysięcy,  w tym część ma przydziały do kompanii podporządkowanych wojewódzkim sztabom wojskowym (terytorialne).  Około 50 tysięcy żołnierzy to tyle, ile według szacunków znanych od wielu lat, potrzeba jest do ochrony i obrony infrastruktury krytycznej o znaczeniu strategicznym.

Słowom Macierewicza nie można jednak ufać. W jego wypowiedziach pojawiają się sprzeczności a nawet niedorzeczności. Na wczorajszej konferencji prasowej ministra, padła liczba 18 tysięcy żołnierzy OT w przyszłym roku, a nie 21 tysięcy jak mówił kilka dni wcześniej w wywiadzie dla TVP Info. Ministrowi często mylą się liczby. Być może jest to przejaw zmęczenia - przez ostatni rok trwały intensywne kontakty w związku ze szczytem NATO w Warszawie i wzmocnieniem wschodniej flanki. Może jest to skutek podeszłego wieku. Zdarzało mu się też bezczelnie i bezrefleksyjnie kłamać z mównicy sejmowej, jak w słynnym przypadku "Mistrali za jeden dolar", tak że potem służby prasowe MON musiały wszystko obracać w żart. Dla bezpieczeństwa należałoby jednak sprawdzić kto mu robi herbatę, bo przy niektórych wystąpieniach nasuwa się smutne skojarzenie z przypadkiem Gabriela Janowskiego.

MON szacuje, że koszty utworzenia obrony terytorialnej do 2019 r. wyniosą ok. 3,6 mld zł. Żołnierze OT będą różnili się od innych żołnierzy rezerwy tym, że będą pobierali comiesięczny dodatek za gotowość. Swoje umundurowanie i oporządzenie będą przechowywali w domach i będą mieli obowiązek uczenia się między innymi w systemie e-learningowym. Stosunek liczby żołnierzy zawodowych do żołnierzy służby terytorialnej w wojskach OT ma wynosić 6 do 8%. WOT mają być najtańszym sposobem zwiększenia zdolności obrony kraju i najlepszym sposobem odpowiedzi na zagrożenia hybrydowe.

Co do tego ostatniego istnieją jednak poważne wątpliwości. Po pierwsze, czy w Polsce takie zagrożenia rzeczywiście istnieją, czy też dopiero powstaną wraz z utworzeniem lokalnych ugrupowań zbrojnych jakimi będą kompanie powiatowe OT? Czy, zamiast rozwijania etosu lojalności względem fragmentu kraju, nie lepiej rozwijać wojska ogólnokrajowe? Brygady piechoty są potrzebne na wschodzie kraju, ale czy koniecznie w Kielcach, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu? Czy formowanie kompanii ochotników w każdym powiecie w Województwie Opolskim, gdzie w wielu powiatach większość ma paszporty niemieckie, wzmocni w dłuższej perspektywie potencjał Wojska Polskiego, czy Bundeswehry? Takich pytań można zadać więcej.

 Wojska OT nie są zwiększeniem armii czynnej do 150 tysięcy jak próbuje kłamać w żywe oczy Antoni Macierewicz. Jak by ich nie nazywano, są one tylko częścią sił przewidzianych do rozwinięcia na czas wojny, złożoną głównie z rezerwistów. Problem w tym że liczebność sił zbrojnych na czas wojny utajniono. Wynosi ona prawdopodobnie około 250 tysięcy żołnierzy. WOT są tą częścią sił zbrojnych na czas "W", która z niejasnych powodów jest obecnie rozwijana w czasie pokoju. Czy nie lepiej za te same pieniądze utworzyć mniej brygad, ale zmotoryzowanych i ze wsparciem, choćby w postaci średnich moździerzy lub Goździków, których wiele rdzewieje bezużytecznie i MON nie wie co z nimi zrobić? Czy nie dlatego właśnie MON utajniło informacje o liczbie uzbrojenia, które jeszcze kilka lat temu były jawne? Jak nie wiem co zrobić, to sprawę utajnię żeby się nie wydało żem głupi, albo co gorsza, żem się sprzedał lobbystom, obcym służbom, za złote konto, stanowisko i pomoc w karierze.

W całej dyskusji o OT od początku przebija totalna niewiara Polaków w państwo. Ludziom nie chodzi tak naprawdę o OT, ale o stworzenie oddolnie nowego państwa bo to które jest, jest rządzone przez idiotów, złodziei i sprzedawczyków. Gdyby rząd PO nie zredukował armii do 95 tysięcy żołnierzy i nie zlikwidował dywizji na wschodzie, nie podważył zaufania do armii, Polacy by się tak nie bali i nie tworzyli spontanicznie grup paramilitarnych które teraz trzeba "zagospodarowywać".

Dla rządu PO priorytetem był demontaż państwa, taka była idea Donalda Tuska. Jednak niestety, obecny rząd wcale tego państwa nie przywraca - wręcz przeciwnie, utrwala "osiągnięcia" poprzedników, dając broń do ręki niedzielnym powiatowym wojownikom i udając że jest to zwiększenie armii. I jeżeli w najbliższych latach tego nowego państwa nie uda się Polakom przywrócić poprzez Warszawę, będą tworzyli swoje własne państwa lokalnie, w swoich regionach. Może właśnie o to chodzi?




4 lis 2016

Rogatywka polowa wróciła do szeregów!

Dziś w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu podczas przysięgi słuchaczy Studium Oficerskiego - kandydatów na oficerów Wojsk Obrony Terytorialnej po raz pierwszy po wielu latach, żołnierze wystąpili w polowych rogatywkach. Nowe rogatywki są w kamuflażu "Pantera", tak jak mundury. Krój  jest trochę lżejszy niż w starych rogatywkach, bez klamry z przodu. Co by nie mówić o ministrze Macierewiczu, jakiej gafy by jeszcze nie popełnił, zostanie zapamiętany jako ten, który przywrócił Wojsku Polskiemu rogatywkę polową, czapkę która jest symbolem i relikwią dla każdego Polaka!
Teraz czekamy na przywrócenie rogatywki w całych wojskach lądowych!











Zdjęcia: MON st. chor. sztab. Marek Kańtoch.

14 paź 2016

Kupmy Superhawki!

Zakończenie negocjacji z Airbus Helicopters w sprawie Caracali było przeprowadzone w sposób dosyć karkołomny ale wydaje się że rząd Polski powoli zaczyna wychodzić na prostą. Co więcej, ma szansę zrobić dobry interes i wyposażyć wojsko w lepsze śmigłowce.

Najgorszy byłby stan zawieszenia jaki znaliśmy od lat pod rządami PO-PSL a potem przez rok pod rządami PiS.  Jak mówi stara wojskowa prawda, lepsza jest zła decyzja niż brak decyzji.
Cale szczęście tym razem proces decyzyjny nie ugrzązł, ale został przyspieszony. Minister Macierewicz ogłosił że Polska kupi śmigłowce Black Hawk produkowane w Mielcu. Jeszcze w tym roku dwa a następnych latach kolejne dla WS. Co ciekawe w całej tej sprawie w świetle reflektorów poległo kłamstwo którym karmiono Polaków od ćwierćwiecza, jakoby kapitał nie miał narodowości. Władze Francji zareagowały alergicznie. Prezydent Hollande nawet odwołał wizytę w Polsce a polskiej rządowej delegacji zaproszonej na paryskie targi Euronaval 2016 odebrano oficjalny status i kazano płacić.

 Tym razem jednak rząd Polski nie dał się zastraszyć ani Francuzom, ani ujadaniem naszej "totalnej opozycji" i lokajskich mediów i przystąpił do kontrofensywy. Francuzom przypomniano kto ich nauczył jeść nożem i widelcem i ogłoszono kupno śmigłowców produkowanych przez amerykańską konkurencję. Francuzi, pomimo że ogłosili że będą domagać się odszkodowania (co jest rutynową procedurą w przypadku utraty kontraktu) dostali nadzieję na inne kontrakty, a tych będzie sporo w najbliższych latach. Co więcej minister Waszczykowski zasygnalizował, ze pewna liczba Caracali jednak zostanie zakupiona dla eskadry MW zajmującej się ratownictwem.

Jest to jedna z opcji aczkolwiek nie najszczęśliwsza jeśli już zdecydowano o zakupie śmigłowców Black Hawk. Lepiej byłoby kupić śmigłowce Sikorsky S-92 (H-92) Superhawk które są młodsze konstrukcyjnie i w znacznym stopniu zunifikowane z Black Hawkiem (mogą mieć m.in. takie same silniki). Mają przy tym znacznie większą kabinę (jako że rozmiary Black Hawka były ograniczone wymogiem transportu na pokładzie C-130) co w wersji SAR i nie tylko, nie jest bez znaczenia! Można by w takim układzie zunifikować całą flotę śmigłowcową - średnie UH-60 Black Hawk, duże H-92 Superhawk i bojowe AH-64 Apache (również te same silniki i inne podzespoły). Logistyka mogłaby na takim wyborze znacznie zyskać, jak również koszty eksploatacji i przechowywania części zamiennych. Wzrosłaby gotowość całej floty śmigłowców. Byłby to logiczny krok po dzisiejszej rodzinie Mi-8/17 - Mi-14 - Mi24.

A więc, Panie ministrze Macierewicz - nie zatrzymuj się w pół drogi, jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B i kupić dla marynarzy Superhawki!

Superhawk podczas wizyty w Mielcu w 2008 roku.

Psychoza wojenna w Rosji


Ogłoszenie na klatce schodowej jednego z bloków gdzieś w Rosji. Tłumaczenie:                  

Uwaga!

Szanowni mieszkańcy, w związku z zaostrzeniem sytuacji międzynarodowej, w tym z oczekiwaną agresją jądrową wobec Federacji Rosyjskiej ze strony nieprzyjaznych krajów (USA i jego satelity), w związku z punktem 7.1.3 Instrukcji porządkowej rejonu Kuzminki, z 10.07.2016 roku, nr. 76, w rejonie Kuzminki-Tektstilszcziki, rozpoczęto budowę schronu pod adresem Nadwołżański Bulwar kwartał 95, k7 (były magazyn "Piateoroczka").

W celach przyspieszenia budowy, prośba przekazać portierowi (?) 500 rubli za każdego mieszkańca zameldowanego w mieszkaniu.

Każdy przekazujący pieniądze otrzyma imienną przepustkę do schronu, na wypadek zagrożenia jądrowego. Spieszcie się liczba miejsc jest ograniczona. Strzeżcie siebie i wasze życie.

 Nawet jeżeli samo ogłoszenie jest jedynie próbą wyłudzenia pieniędzy, to masowa budowa schronów zarządzona przez władze Rosji jest faktem. Musi to wzbudzać nerwowe nastroje wśród ludności, co oszuści mogą łatwo wykorzystać. W ubiegłym tygodniu odbyły się w Rosji ćwiczenia obrony cywilnej, w ramach których umieszczono w schronach 40 mln obywateli. To nie pierwszy raz kiedy Moskwa stara się zdyscyplinować swoich poddanych rozpętując antyzachodnią histerię. Jednak władze Rosji rozwijając kampanię budowy schronów liczą nie tylko na zastraszenie własnej ludności (to udałoby się osiągnąć tańszym kosztem). Muszą realnie brać pod uwagę możliwość rozpoczęcia wojny z użyciem broni jądrowej i takim odwetem strony przeciwnej. Siły konwencjonalne Rosji są zbyt słabe żeby odwrócić "największą katastrofę XX wieku" jaką wg. Putina był rozpad Związku Sowieckiego. Możliwe więc że Kreml bierze pod uwagę użycie taktycznej broni jądrowej aby wesprzeć swoje wojska lądowe w odzyskiwaniu utraconych terytoriów.

4 paź 2016

Pogrzeb Caracala

Ministerstwo Rozwoju zerwało negocjacje offsetowe z Airbus Helicopters w sprawie zakupu śmigłowców Caracal. Rząd `miał możliwość ograniczenia liczby zamawianych śmigłowców do około 20 kupując tylko wersje ZOP i CSAR, jednak nie skorzystał z niej. Na wersje te czekała z utęsknieniem Marynarka Wojenna której stare śmigłowce powinny już być wycofane. Wszystko to dzieje się krótko po objęciu przez Mateusza Morawieckiego - szefa MR, również sterów Ministerstwa Finansów

 Morawiecki już wcześniej pozbawił wojsko złudzeń odnośnie modernizacji technicznej, kiedy zapisał w swoim "planie" możliwość zwiększenia wydatków na obronę do 2,5% PKB po... 2030 roku. Tymczasem Rosja pomimo kryzysu, tnie wydatki socjalne, zwiększa budżet Ministerstwa Obrony i wydaje coraz bardziej agresywne komunikaty wobec Zachodu. Modernizacja Sił Zbrojnych pod rządami Antoniego Macierewicza zeszła na drugi plan ustępując budowie obrony terytorialnej. Miałoby to sens gdybyśmy mieli pewność że Polsce zagraża wojna w perspektywie 2-3 lat ale wtedy należałoby też zwiększyć kilkukrotnie budżet MON. Opóźnienie modernizacji doprowadzi do tego że Polska zostanie z samą obroną terytorialną i symbolicznymi wojskami operacyjnymi w sam raz na paradę 15 sierpnia.

Niezborne działania rządu każą przypuszczać że traktuje on władzę wyłącznie jako prywatny słoik konfitur. Zaczynają się nawet przypuszczenia że Antoni Macierewicz jest "ruską matrioszką", zupełnie jak jego poprzednicy. Rzeczywiście, jakby się zastanowić, sposób w jaki uniknął "zamachu smoleńskiego" może nasuwać przypuszczenia że został ostrzeżony. Chociaż Macierewicz jest wicepremierem, nie zadbał o budżet MON - w tym roku najprawdopodobniej ponownie część pieniędzy przeznaczonych na modernizację zostanie zwrócona do Ministerstwa Finansów.

Wcześniej, w grudniu 2015 roku, po burzy jaką wywołał wyciek informacji od wiceministra Szatkowskiego, że rozważana jest taka opcja, MON oświadczyło że Polska nie zamierza przystąpić do programu NATO nuclear sharing. Również pod rządami PiS, kilkanaście dni temu,  z ośrodka badań jądrowych w Świerku wysłano ostatni transport wysoko wzbogaconego uranu do Rosji. To właśnie poprzedni rząd PiS zainicjował program przekazywania polskiego wzbogaconego uranu do Rosji. Tym samym Polska przestała być krajem "progowym" jeśli chodzi o zdolność do produkcji broni jądrowej. To właśnie po rozpoczęciu pozbywania się przez Polskę wzbogaconego uranu, zaczęły się atomowe pogróżki Rosji wobec Polski i dziwne śmierci polskich polityków. Jednak rząd PiS nie wyciągnął z tego żadnych wniosków - dlaczego?

Obecnie Rosyjskie wojska lądowe są za słabe żeby podbić Polskę i zapanować nad jej terytorium. Na Ukrainie nie doszło do otwartej inwazji nie dlatego że Rosja jest taka powściągliwa, ale dlatego że nie dysponuje odpowiednimi siłami. Jedyną bronią Rosji jaką może ona poważnie zagrozić Polsce, jest broń jądrowa i broń pod postacią agentury wpływu FSB, która może przebudować Polską armię tak, że zacznie ona walczyć sama ze sobą. Trzeba z Polski zrobić drugą Syrię, następnie podzielić ją na autonomiczne regiony-państewka. W Polsce nie ma jednak warunków dla "zielonych ludzików" - trzeba więc te warunki stworzyć. Czy tworzenie we wszystkich powiatach (także tych gdzie przedstawiciele mniejszości narodowych są większością) kompanii OT złożonych z ochotników, i przeszkalanie ich w taktyce działań specjalnych nie jest takim stwarzaniem "zielonych ludzików"? Antoni Macierewicz zaczynał swoją karierę polityczną jako bojownik o polską niepodległość. Oby nie skończył jej w niesławie, jako ten, który przyczynił się do jej pogrzebania.

Na zakończenie spróbujmy pobawić się w teorie spiskowe. Na początku lat 1990 Lech Kaczyński wyśmiał publicznie prezydenta Lecha Wałęsę za to że ten kazał mu, jako szefowi prezydenckiego BBN załatwić broń jądrową na Ukrainie. Potem, kiedy sam został prezydentem, zgodził się przekazać polski uran do Rosji. Następnie ginie w paskudny sposób rozerwany przez smoleńską ziemię. Czy jego śmierć nie była wewnętrzną robotą jakiejś grupy z dawnych służb peerelowskich? Po katastrofie w Smoleńsku nowe władze zaczęły po cichu zabiegać o broń jądrową. Francuzi ujawnili że Polska sondowała rządy Francji i Wielkiej Brytanii w kwestii udostępnienia broni jądrowej. Rozpoczęto też w USA modernizację polskich samolotów F-16 prawdopodobnie również pod katem możliwości przenoszenia takiej broni. Następnie były ośmiorniczki u Sowy, upadek PO i rząd PiS który zrezygnował z zabiegów o NATO nuclear sharing oraz dokończył przekazywanie polskiego uranu do Rosji. Nie ten jest niepodległościowcem który mówi że nim jest, ale ten, który naprawdę pracuje w kierunku wzmocnienia suwerenności.