29 wrz 2013

Krótką serią

* Zdaniem wysokich oficerów US Air Force, drony takie jak MQ-9 Reaper czy MQ-1 Predator są bezużyteczne w większości sytuacji bojowych. Powolne, śmigłowe pojazdy bezzałogowe, powinny zastąpić bardziej zaawansowane, szybsze maszyny, korzystające z technologii stealth. Takie są konkluzje dorocznej konferencji Air Force Association, która odbyła się kilka dni temu nieopodal Waszyngtonu. Dla powolnych dronów w rodzaju MQ-9 śmiertelne zagrożenie stanowi przeciwnik posiadający nawet najbardziej zacofaną, ale realnie działającą obronę przeciwlotniczą lub siły powietrzne. Drony mogą świetnie sobie radzić w walce z Al-Kaidą czy bojownikami w Mali. Jednak w konfrontacji z siłami zbrojnymi, nawet bardzo zacofanego kraju, są stale zagrożone, a ich zastosowanie jest bardzo ograniczone. Wymagają całkowitego panowania w powietrzu i zniszczenia obrony przeciwlotniczej przeciwnika. W warunkach pełnowymiarowego konfliktu zbrojnego to warunki nierealne.

* Jak sugeruje raport think-thanku CSBA, redukcje budżetu obronnego USA prowadzą do spadku innowacyjności przedsiębiorstw przemysłu zbrojeniowego a w rezultacie do utraty przewagi technologicznej sił zbrojnych nad potencjalnymi przeciwnikami. W  związku z tym należy skupić rozwój zdolności obronnych USA na 6 kluczowych obszarach: możliwość precyzyjnego, konwencjonalnego rażenia celów na obszarze globu, siły odstraszania nuklearnego, projekcja i utrzymywanie sił konwencjonalnych zdolnych do wykonywania połączonych operacji na szczeblu operacyjnym, utrzymywanie supremacji w przestrzeni powietrznej, na morzach i oceanach oraz w spektrum elektromagnetycznym, w tym w cyberprzestrzeni, bezpiecznego przesyłu zaszyfrowanych informacji oraz realistycznego szkolenia wojsk. Jako dziedziny, gdzie powinno się poszukiwać większych oszczędności wymieniono m.in. możliwość prowadzenia długotrwałych działań przeciwpartyzanckich, czy  wykonywania morskich operacji desantowych.

* Z kolei inna grupa doradców Pentagonu z think tanku SPC, w ramach cięć budżetowych poleca m.inn. zmniejszenie liczby pracowników cywilnych, sztabów w centrali i agencji obrony oraz ograniczenie niektórych rodzajów szkoleń. Największe oszczędności miano by uzyskać na zmniejszeniu zakupów samolotów F-35 - 4 mld. dol. do 2015 roku. Ponadto zalecane jet odwołanie programów nowego ciężkiego bwp GCV i lekkiego pojazdu JLTV który miał zastąpić samochody HMMWV.

Siły Powietrzne USA zamierzaprzenieść 1264 żołnierzy do pododziałów zajmujących się  bezpieczeństwem cybernetycznym. "Siły Powietrzne, na wzór innych rodzajów sił zbrojnych USA, zwiększą zespół lotników-programistów w ciągu najbliższych kilku lat w ramach nowej strategii mającej na celu poprawę ochrony przed zagrożeniami sieciowymi" powiedział przedstawiciel dowództwa Sił Powietrznych. Cyberwojska ​​są jedynymi, które zwiększają liczbę żołnierzy we wszystkich rodzajach sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, podczas gdy inne służby przygotowują znaczne redukcje w wyniku cięć budżetowych.

* Rząd Ukrainy jednogłośnie zaakceptował umowę stowarzyszeniową z UE. Umowa zostanie podpisana w listopadzie w Wilnie. Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy w wywiadzie dla rosyjskiej gazety "Kommiersant" przestrzegł przed wywieraniem nacisków na kraje podejmujące decyzję o stowarzyszeniu z UE. Rosja prowadzi zimną wojne z Ukraina po tym jak Ukraińcy zdecydowali się na praktyczne kroki mające przybliżyć ich do UE. W celu zabezpieczenia się przed tradycyjną rosyjska zimową wojną gazową, zredukowali import gazu z Rosji o 30% i zapowiedzieli dalsze jego obniżanie co wywołuje frustrację i wściekłość na Kremlu.

* Majowe przesuniecia granicy pomiędzy Osetią Południową będącą obecnie pod okupacją Rosji a resztą Gruzji było częścią strategii Rosji przejęcia kontroli nad strategicznym ropociągiem Baku-Supsa dostarczającego kaspijską ropę do Europy z pominięciem Rosji. Wiceminister energetyki Gruzji Ilia Eloszwili poinformował, że jeżeli rosyjska armia stacjonująca w Osetii Południowej przesunie "granicę" o 1 km w stronę wioski Karafila, to część ropociągu może znaleźć się pod kontrolą Rosji. Ryzyko takiego ruchu jest bardzo duże, ponieważ proceder podkradania przez Osetię przylegających do linii demarkacyjnej terenów jest od maja prowadzony na sporą skalę przy udziale rosyjskiej armii.

 * Nowy rosyjski bwp Kurganiec-25 lub inaczej BMP-4 jest już prawie gotowy. Pojawi się na paradzie zwycięstwa 9 maja 2014 roku w ilości 16 sztuk. Tymczasem ministerstwo obrony kupiło w zakładach UWZ partię BWP-3 którą odrzuciło w 2010 roku jako wadliwą i niespełniającą wymagań. Zakłady wzbogaciły wyposażenie wozów o system Sztora do mylenia pocisków przeciwpancernych i system aktywnej samobrony Arena.

* Prezydent Rosji Putin polecił, by podczas tworzenia nowej wersji państwowego programu zbrojeniowego do 2025 roku zwrócić szczególną uwagę na rozwój broni precyzyjnej. "Analiza konfliktów zbrojnych z ostatnich dekad pokazuje, że jej rola i skala użycia stale rośnie. Dlatego potrzebna jest systematyczna praca, aby połączyć wszystkie składniki broni precyzyjnej" – powiedział Putin. Wcześniej, 5 lipca, po spotkaniu Rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa minister obrony Siergiej Szojgu poinformował że Rosja chce do 2015 pięciokrotnie, a do 2020 roku trzydziestokrotnie zwiększyć liczbę rakiet manewrujących. Rosyjskie siły powietrzne chcą przede wszystkim wprowadzić na uzbrojenie nowe poddźwiękowe rakiety manewrujące Kh-101 Raduga, które oficjalnie mają mieć zasięg 10 000 km i trafiać konwencjonalną głowicą bojową o wadze 400 kg cel z dokładnością 10 m. Starsze pociski typu Kh-555 mają głowicę bojową o połowę mniejszą i celność 25-30 m. Planuje się również wprowadzenie rakiet kH-102 z głowicami atomowymi.

 * Białoruś zmodernizuje swoje MiGi-29. Samoloty otrzymają instalację do tankowania w powietrzu, nowe systemy nawigacyjne, możliwość integracji z dodatkowymi typami uzbrojenia powietrze-ziemia, ciekłokrystaliczne wyświetlacze w kabinie pilota. Radar NO19 otrzyma tryb pracy ze śledzeniem powierzchni ziemi. Białoruś posiada 38 samolotów MiG-29. Modernizacji ma zostać poddanych też 10 samolotów Su-27 wycofanych w tym roku z czynnej słuzby ze wzgledu na oszczędności.

 * Rząd Szwecji przedstawił budżet na 2014 rok zakładający zwiększenie wydatków na obronę o 300 mln. koron. Dodatkowe środki mają być uwolnione dzięki ograniczeniu wydatków na międzynarodowe operacje wojskowe  i inne przedsięwzięcia międzynarodowe. 
Rząd planuje zwiększenie wydatków obronnych również w 2015 r. o 300 mln koron, w 2016 r. o 400 mln koron i o 500 mln koron, w 2017 roku. Koncepcja rządu zakłada osiągnięcie poprawy werbunku żołnierzy oraz jakości ich szkolenia.

* Prezydent Komorowski zapowiedział redukcję polskiego kontyngentu w Afganistanie. XIV zmiana PKW bedzie liczyła do 1000 żołnierzy i pracowników wojska w Afganistanie oraz do 200 w Polsce. Do tej pory PKW w Afganistanie liczył do 1800 żołnierzy i pracowników wojska. Polska, podobnie jak całe NATO, zakończy operację w Afganistanie w formule ISAF do końca 2014 r.

 * Kenijskie władze twierdzą, że atakiem na centrum handlowe w Nairobi kierowała biała kobieta - wdowa po jednym z zamachowców na londyńskie metro z lipca 2005 roku. To ona miała wydawać rozkazy zamachowcom, gdzie mają strzelać. Samantha Lewthwaite, nazywana "Białą wdową", ma 29 lat. Od roku jest poszukiwana przez Interpol. Kenijskie władze łączą ją też z zamachem z ubiegłego roku na jeden z barów, w którym klienci ogladali mecze Euro 2012. Zginęły wówczas 3 osoby, w tym mały chłopiec. Uważa się, że Brytyjka jest związana z grupą somalijskich islamistów - Al-Szabab. Wśród zamachowców, jak twierdzą terroryści, ma być więcej cudzoziemców, m.in. dwóch Brytyjczyków. Szefowa kenijskiej dyplomacji, Amina Mohammed powiedziała, że terroryści z al-Szabab pochodzący z USA to młodzi mężczyźni: Mieli po 18-19 lat, z pochodzenia byli Arabami lub Somalijczykami, mieszkali w Minnesocie i w jakimś innym miejscu.

*  Prezydent Syrii Baszar al-Asad powiedział że nie wyklucza, iż USA jednak przeprowadzą atak wojskowy na jego kraj. Oświadczył że Damaszek ma zeznania rebeliantów świadczące, że to oni użyli w walkach w Syrii broni chemicznej. Powiedział także, że władze syryjskie odkryły tajne laboratoria i składy z bronią chemiczną. Asad dodał też, że ma dowody na to, iż rebeliantów walczących przeciw niemu w Syrii zbroi Arabia Saudyjska. Syria zgodziła się przekazać całą swoją broń chemiczną do dowolnego kraju gotowego do jej przyjęcia i późniejszego zniszczenia pod międzynarodową kontrolą. Według szacunków Asada, koszt operacji, która potrwa co najmniej rok, wyniesie około miliarda dolarów.

* Broń chemiczna przedostała się w ręce islamskich fundamentalistów walczących przeciwko rządowi syryjskiemu, od strony Libii po upadku rządu Muammara Kaddafiego w 2011 roku – oznajmił zastępca syryjskiego premiera ds. gospodarki Qadri Jamil w wywiadzie dla brytyjskiej gazety Guardian. Po wojnie 2011 w roku w Libii panuje chaos – piszą zachodni eksperci. Nowe władze nie mogą objąć kontroli nad uzbrojonymi ugrupowaniami, które odmówiły zawieszenia broni.

* Działające w Syrii ugrupowanie ekstremistyczne Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie, związane z Al-Kaidą zawarło rozejm z opozycyjną Wolną Armią Syrii, główną formacją popieraną przez Zachód. Strony porozumiały się w sprawie wymiany jeńców i części skonfiskowanej własności. Wcześniej organizacja Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie przejęła kontrolę nad miastem Azaz na północy Syrii, które znajdowało się w rękach terrorystów z Wolnej Armii Syrii. Przez miasto przebiega ważna dla opozycji trasa zaopatrywania z Turcji. W mediach przewija się teza, że rozejm wymusiły służby specjalne Zachodu, które nasiliły zaopatrzenie dla terrorystów i którym zależy na zwiększeniu skuteczności ich działań wojskowych przeciwko armii rządowej.

* Kilkuset bojowników syryjskiej opozycji poinformowało o przyłączeniu się do organizacji związanych z Al-Kaidą. Według agencji Reuters, o zamiarze wejścia w szeregi silnego ekstremistycznego ugrupowania Dżabhat al-Nusra poinformowały w drugiej połowie września co najmniej dwie „brygady” działające w prowincji Raqqah.

* Wicedyrektor FSB Siergiej Smirnow poinformował że w Syrii po stronie rebeliantów walczy 300-400 najemników z Rosji. - Werbowanie najemników rzeczywiście istnieje – powiedział Smirnow po zakończeniu posiedzenia rady regionalnej struktury antyterrorystycznej Szanghajskiej Organizacji Współpracy ( w jej skład wchodzi Rosja, Kazachstan, Chiny, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan). - Oni wrócą, co oczywiście stanowi duże zagrożenie – powiedział Smirnow, dodając że problem ten dotyczy wszystkich krajów SOW.

* Utrzymują się niepokoje w Suezie na północy Egiptu. Dochodziło tam do starć pomiędzy mieszkańcami a bojówkami islamistów. W Kairze zamieszki miały miejsce w kilku dzielnicach jednocześnie. Na jednej ze stacji metra doszło do strzelaniny, w której brali udział zwolennicy Bractwa Muzułmańskiego i przechodnie. W mieście Kerdasa miała miejsce operacja likwidacji ekstremistów, którzy miesiąc temu urządzili rzeź w lokalnym posterunku policji. Zatrzymano 90 osób.

* Izrael zrezygnował z programu budowy czołgu nowej generacji Merkawa Mk.V. Nadal bedą produkowane i modernizowane czołgi wersji Mk.IV oraz powstanie wóz do walki w mieście na bazie czołgu Mk.IV. Nowy czołg miał być wozem lżejszym, wyposażonym w napęd hybrydowy i działo elektromagnetyczne lub elektro termo-chemiczne oraz laser bojowy.

* Prezydent USA Barack Obama przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim. Był to pierwszy bezpośredni kontakt przywódców obu krajów od czasów irańskiej rewolucji z 1979 roku. Prezydent USA powiedział że chce zbudować z Iranem stosunki oparte na wzajemnych interesach i wzajemnym szacunku. Rowhani, który przebywał w USA na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, oświadczył w wywiadzie dla dziennika "Washington Post" że chce zawarcia porozumienia ze światowymi mocarstwami w sprawie irańskiego programu nuklearnego w ciągu 3-6 miesięcy. Zobowiązał się też do złagodzenia napięć panujących między Stanami Zjednoczonymi a jego krajem. Powoduje to ogromną frustrację władz Izraela oraz syjonistów na Zachodzie i podległych im grup wpływu, które próbują doprowadzić do wojny pomiędzy USA i krajami Zachodu a krajami islamskimi, w tym zwłaszcza, na obecnym etapie, Iranem i Syrią.

27 wrz 2013

Rosyjski "niewidzialny czołg" znowu się nie pokazał


 Jeden z wczesnych prototypów czołgu Obiekt-195, początek lat 2000.
(źródło - http://andrei-bt.livejournal.com).

Historia nowego rosyjskiego czołgu "Armata" ciągnie się jak marny serial klasy B i sięga korzeniami  połowy lat 1980 kiedy w b. ZSRS przystępowano do opracowania czołgu nowej generacji. W ramach konkursu pod kryptonimem "Sowierszenstwowanie-88" (1988 rok) rozpoczęto prace nad projektem perspektywicznego czołgu Obiekt 195 z armatą 152 mm. Uznano że ten kaliber będzie odpowiedni do walki z nowymi czołgami NATO M1 Abrams i Leopard 2. Przy czym czołgowa armata 152 mm była przetestowana już w 1990 roku na eksperymentalnym czołgu Obiekt 292 będącym połączeniem podwozia czołgu T-80 z nową wieżą wyposażoną w armatę 152 mm. Poziom ochrony pancernej takiego wozu był jednak za niski w porównaniu z czołgami zachodnimi, dlatego zdecydowano się na rozwój całkowicie nowego wozu pozbawionego wad poprzedników. Montaż pierwszego prototypu Obiekt-195 w zakładach Uralwagonzawod prowadzono w latach 1999-2000. Po raz pierwszy o pracy nad czołgiem media rosyjskie poinformowały w 2001 roku chociaż na Zachodzie informacje o pracach nad nowym czołgiem Rosji krążyły już w latach 1990.

 Czołg miał iście rewolucyjną konstrukcję jednak opartą jak zwykle o podpatrzone na Zachodzie pomysły. Według danych ujawnionych w tym roku: masa 55 ton, silnik o mocy 1500 KM, załoga 3 osobowa, umieszczona w kadłubie w izolowanej pancernej kapsule, obok siebie w pozycji półleżącej jak kierowca Abramsa, z wymienialnością funkcji. Przedział bojowy całkowicie zautomatyzowany z armatą 152 mm pomocniczym działkiem 30 mm i km. Celownik radarowy o zasięgu 10 km, termowizory, możliwość wystrzeliwania pocisków kierowanych, zapas amunicji do armaty - 32-40 pocisków.  Wóz miał pokładowy system diagnostyczny i informatyczny system wspomagania walki. Podwozie  w układzie z silnikiem z tyłu, 7 par kół nośnych, zawieszenie hydropneumatyczne, prędkość od 0 do 70 km/h osiągał w 10 sekund, w terenie poruszał się z prędkością do 50 km/h. Wóz charakteryzował się znacznie większymi gabarytami niz poprzednie pokolenie czołgów - wysokość do stropu wieży wynosiła ok. 2,5 m, a całkowita ponad 3 m. Jednak konstruktorzy twierdzą że w dobie bezpilotowców obserwujących teren z góry i pocisków uderzających z górnego sektora nie ma to już takiego znaczenia jak kiedyś.

W 2006 roku media informowały że czołg przechodzi już badania państwowe, co jest ostatnim etapem przed przyjęciem na uzbrojenie. Miał być przyjety na uzbrojenie w 2007 roku. W następnych latach ogłaszano że czołg zostanie przyjety na uzbrojenie w 2008 i 2009 roku. Zamiast tego w 2008 roku rozpoczęto badania drugiego prototypu w ramach "drugiego etapu badań". Władze sugerowały kolejny termin przyjęcia czołgu na uzbrojenie w 2010 roku, podawano nawet nazwę "T-95". Za chwilę podawano że T-95 "przechodzi badania państwowe które bedą zakończone w okresie od 2010 do 2015 roku". Tak niepewny termin był niepokojący dla licznych fanów techniki pancernej w Rosji ale to nie był jeszcze koniec ich cierpień. W 2010 roku pojawiły się informacje że "rozpatruje się możliwość rezygnacji z T-95 i rozpoczęcia masowej produkcji T-90" (który jest nieznacznie zmodernizowanym T-72B). Z powodu chorobliwej wręcz tajności programu, zaczęło pojawiać się coraz więcej rysunków nowego ruskiego pancernego cuda wrzucanych zarówno półoficjalnie przez władze jak i przez zniecierpliwonych internautów w oparciu o skąpe dane i kilka nieostrych zdjęć. Tymczasem nieoczekiwanie 9 kwietnia 2010 roku ministerstwo obrony poinformowało że program został zakończony i nie planuje się przyjęcia czołgu na wyposażenie.

Jesienią 2010 roku rozpoczęto nowy projekt w oparciu o Obiekt-195, wóz miał wykorzystywać armatę kalibru 125 mm znaną z czołgów starej generacji. Nowy wóz miał być prostszy i tańszy od T-95. Podano że będzie się nazywał "Armata". Według niektórych informacji, zamiast działka 30 mm będzie miał wkm 12,7 mm. Wydawało się że mając praktycznie gotowy czołg nowej generacji, wyposażenie go w armatę 125 mm i nieznaczne zmodyfikowany automat ładowania oraz wkm 12,7 mm nie sprawi konstruktorom trudności i za kilka miesięcy, najwyżej rok będzie on gotowy. Mijały kolejne lata i historia z niemożliwym do ukończenia czołgiem-"niewidimką" zaczęła się powtarzać. Co roku zapowiadano że zostanie pokazany i co roku następowało rozczarowanie. Pomimo obietnic, znowu zaczęły się niezrozumiałe trudności. Początkowo były kłopoty z finansowaniem, aż w 2011 roku zakłady Uralwagonzawod (UWZ) zapowiedziały że rozpoczną prace na własną rękę za własne pieniądze. W końcu w 2012 roku ministerstwo obrony oficjalnie zatwierdziło nowy projekt. Podano że w 2015 roku rozpocznie się produkcja seryjna a w 2020 roku na uzbrojeniu będzie już 2500 nowych czołgów tego modelu.

W 2013 roku miał być znowu "po raz pierwszy" oficjalnie zademonstrowany na wystawie w Niżnym Tagile. Jednak na początku roku tradycyjnie zmieniono plany - podano że pojawi się jedynie na pokazie zamknietym, w hangarze i tylko dla władz kraju, a zakłady UWZ nawet upierały się że lepiej go wcale nie pokazywać. Ostatecznie mówi się że to co zostało pokazane, wciąż znajduje się na etapie makiety. Jeśli tak jest w istocie, to można zrozumieć że Rosjanie po prostu wstydzą się  pokazać swoje zapóźnienie w stosunku do Zachodu. Jest to możliwe, tym bardziej że kilka tygodni wcześniej pojawił się w Polsce znacznie młodszy, ale bardzo dobrze przygotowany demonstrator wozu wsparcia bezpośredniego - średniego czołgu PL-01 Cocept, wykonany w technologii stealth, jednak wcale nie ukrywany przed publicznością.

23 wrz 2013

Sezon na manewry

Na Białorusi, w Obwodzie Kaliningradzkim i w Zachodnim Okręgu Wojskowym Rosji rozpoczęły się 20 września manewry Zapad-2013.

W ramach ćwiczeń, na Białorusi znalazło się 2,5 tys. żołnierzy rosyjskich, w tym własnym transportem do Brześcia przy granicy z Polską przybyło 500 żołnierzy 2 Tamańskiej Dywizji Zmechanizowanej i 20 Armii Ogólnowojskowej. Ich zaniem w pierwszej fazie ćwiczenia miało być "wzmocnienia ochrony odcinków granicy Państwa Związkowego Białorusi i Rosji (ZBiR) oraz niedopuszczenia do przenikania grup terrorystycznych".
 Łącznie miano wykorzystać 350 pojazdów opancerzonych, w tym 70 czołgów, ponad 50 jednostek artylerii i systemów rakietowych, ponad 50 samolotów i śmigłowców. Oficjalnie w ćwiczeniach bierze udział niespełna 13 tys. żołnierzy ale wiadomo że w rzeczywistości jest ich 52 tys, według niektórych źródeł nawet więcej. Ćwiczeniami dowodzą minister obrony Białorusi gen. Jurij Zadobin i szef sztabu generalnego z Moskwy gen. Walerij Gierasimow.


Manewry mają się składać z dwóch etapów. W pierwszym etapie
deklarowane cele ćwiczeń dotyczą m. in. "kierowania wojskami podczas operacji stabilizowania sytuacji dla zapewnienia wojskowego bezpieczeństwa Państwa Związkowego Białorusi i Rosji". Miano ćwiczyć działania w celu ochrony granicy państwowej, utrzymywania stanu wyjątkowego w rejonie przygranicznym, izolowania obszarów działań nielegalnych grup zbrojnych, poszukiwania i likwidacji grup dywersyjnych, a także ochrony przeciwlotniczej punktów dowodzenia i ważnych obiektów wojskowych.

W drugim etapie planowano "opracowanie zagadnień dowodzenia i kontroli w trakcie działań wojennych w celu ustabilizowania sytuacji w interesie bezpieczeństwa państwa związkowego". W ramach tego etapu miały być przeprowadzone ćwiczenia taktyczne z pododdziałami wojsk rakietowych i artylerii oraz wysadzony desant z okrętów Floty Bałtyckiej w którym po raz pierwszy miał wziąć udział pododział z brygady wojsk specjalnych z Białorusi. Okręty desantowe kilka dni przed rozpoczęciem ćwiczeń wyruszyły z żołnierzami z St. Petersburga do Bałtijska w Obwodzie Kaliningradzkim.

Jak głoszą dalej oficjalne enuncjacje, "przy ustalaniu założeń manewrów przyjęto nowoczesne podejście do wykorzystania wojsk na podstawie doświadczeń z konfliktów zbrojnych ostatnich lat". W praktyce jest to sprawdzenie na własnym podwórku doświadczeń z tak zwanych "arabskich kolorowych rewolucji" sponsorowanych przez USA. Przyjeto że na terytorium Białorusi ma miejsce infiltracja grup ekstremistycznych, które poprzez akty terrorystyczne przeprowadzają destabilizację sytuacji w kraju. Ekstremiści według scenariusza, mieli wsparcie zewnętrzne. Sugeruje to możliwość zapewnienia im wsparcia logistycznego, dostawy broni i sprzętu wojskowego z terytorium Polski i Litwy. Z drugiej strony, ten etap manewrów może być tylko ćwiczeniem osłony koncentracji większych sił na pozycjach wyjściowych do ataku.

Drugi etap ćwiczenia to już typowe działania ofensywne mogące być przygotowaniem do zajęcia na przykład części terytorium jednego z krajów bałtyckich, stąd niepokój wyrażany przez polityków tych krajów. Jeden z epizodów ćwiczeń zakłada użycie lotnictwa do wsparcia wojsk blokujących kanały dostaw broni dla rebeliantów, co może oznaczać na przykład rajdy podobne do tych jakie przeprowadzało izraelskie lotnictwo na terytorium sąsiedniej Syrii.
Miała być też przećwiczona operacja specjalna na terytorium państwa sąsiedniego w celu wyeliminowania grup zbrojnych a także blokada morska i, tradycyjnie już, desant z morza.

Zgodnie ze scenariuszem, ćwiczenia rozpoczęły się w rejonie Brześcia, potem punkt ciężkości przeniósł się na poligony pod Grodnem, gdzie między innymi ćwiczono okrążenie batalionu przeciwnika (800 "terrorystów"), a zakończyły się w Obwodzie Kaliningradzkim. Patrząc na mapę, można zauważyć że Rosja widzi konflikt jako klasyczne wyrąbywanie "korytarza" z Białorusi do Kaliningradu, przez terytorium Polski.

 - Rosja oficjalnie zakwalifikowała te manewry jako antyterrorystyczne, lecz liczba ich uczestników i rodzaj sprzętu wojskowego pokazują, że nie jest to to, co przewidywał program - powiedział agencji AFP litewski minister obrony Juozas Olekas. Wskazał na brak przejrzystości rosyjskich manewrów. Łotewski minister obrony Artis Pabriks zwrócił uwagę w wywiadzie dla AFP, na fakt że w ciągu ostatniej dekady równowaga strategiczna w rejonie M. Bałtyckiego zmieniła się na korzyść Rosji.

Niedawno Rosja postanowiła rozmieścić na Białorusi pułk samolotów Su-27SM3 pomimo popiskiwania prezydenta Łukaszenki (który najpierw zachęcał, później próbował się opierać, może po to żeby stać się bardziej powabnym dla Putina). 26 czerwca rosyjski Dowódca Sił Powietrznych gen. Wiktor Bondar, zapowiedział że rosyjska baza lotnicza powstanie w Lidzie (rejon Grodno) i zacznie funkcjonować w 2013 roku. Lotnisko w Lidzie posiada odpowiednią infrastrukturę i może przyjąc rosyjskie samoloty natychmiast. Jak twierdzą eksperci, możliwości utworzenia bazy wojskowej 38 km od granicy z Litwą jest w rzeczywistości formą nacisku na ten kraj. Niemal dokładnie na przedłużeniu osi pasa startowego tego lotniska znajduje się Wilno. Na początek ma się tam znaleźć pułk samolotów wielozadaniowych z 20-22 samolotami ale 23 maja na spotkaniu z A. Łukaszenką, rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu powiedział, że do 2015 roku Rosja planuje umieścić na Białorusi całe skrzydło samolotów bojowych oraz że w 2014 roku dostarczy na Białoruś cztery dywizjony rakiet S-300.

Równocześnie z ćwiczeniami Zapad-2013, w całej Rosji rozpoczęły się ćwiczenia wojsk wewnętrznych MSW w których bierze udział 20 tys. żołnierzy. Zostały one uruchomione z zaskoczenia, jako kolejne "niezapowiedziane sprawdzenie gotowości bojowej". Założenie ćwiczeń obejmuje scenarusze walki z licznymi grupami dywersantów. Smaczku ćwiczeniom w rejonie podmoskiewskim dodaje fakt że odbywają się w 20 rocznicę walk w Moskwie podczas tzw. "kryzysu konstytucyjnego" z 21 września 1993 roku, gdy czołgi Jelcyna strzelały do parlamentu gdzie przebywali deputowani powołani jeszcze w czasach ZSSR a którzy nie chcieli zgodzić się na nowe wybory. W walkach ulicznych zginęło dziesiątki ludzi a Jelcyn wprowadził stan wyjątkowy.

Wszystko to jest tłem dla spotkania w Soczi gdzie w w poniedziałek zaczęła się wspólnym posiedzeniem ministrów spraw zagranicznych, obrony i sekretarzy rad bezpieczeństwa sesja Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) w skład którego wchodzi Armenia, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Rosja i Tadżykistan. Jednym z tematów miało być tworzenie wspólnych sił powietrznych i operacji specjalnych oraz ich integracja pod wspólnym dowództwem. Jest to szczególnie ważne dla Rosji która m.inn. pod płaszczykiem zagrożenia terroryzmem islamskim przenikającym z Afganistanu, chce odbudować przynajmniej częściowo swoje dawne imperium. Istnieje sztab sił OUBZ którym kieruje obecnie gen. Aleksander Sudenikin, Rosja pragnie go rozbudować.

W Polsce 22 września rozpoczęły się na poligonie w Drawsku Pomorskim ćwiczenia dowódczo-sztabowe Dragon-13, w których bierze udział  blisko 3,8 tys. żołnierzy i pracowników wojska. Główną rolę odgrywają stanowiska dowodzenia 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej i 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Oprócz poligonu w Drawsku, część zaangażowanych sił i środków jest rozmieszczona w Wałczu i Chełmnie oraz w Złocieńcu i Budowie. Dragon-13 zakończy się 26 września, tak samo jak manewry rosyjskie, to oczywiście "czysty przypadek". Jednocześnie, jak informuje "Dziennik Polski", po raz pierwszy od 5 lat, powołano ponad 2,6 tys. rezerwistów na ćwiczenia. Najwięcej, bo ok. 1,4 tys. do Wojsk Lądowych, pierwsi rezerwiści przybyli już kilka dni temu do 15 Brygady Zmechanizowanej w Giżycku, 100 Batalionu Łączności w Wałczu oraz 3 Batalionu Drogowo-Mostowego w Chełmnie. Ćwiczenia potrwają 10 dni.

Uważne przyjrzenie się tym manewrom pozwala przewidzieć jakie jednostki po obu stronach wzięłyby udział w ewentualnym konflikcie, przynajmniej na początku. Pozwala też określić co byłoby pretekstem do jego rozpoczęcia. Prezydent Łukaszenka chwalił się obserwując ćwiczenia że jest przygotowany na wybuch powstania lepiej niż prezydent Syrii, który dopiero niedawno utworzył wojska obrony terytorialnej, podczas gdy na Białorusi zrobiono to już 10 lat temu. Zarówno Rosja jak i Białoruś bardzo boją się wybuchu powstania podobnego do tych jakie były w krajach arabskich. Jako remedium na nie, Białoruś widzi zacieśnienie więzów z Rosją, a Rosja - znalezienie wroga zewnętrznego. Niezbyt silnego, z niezbyt sprawną dyplomacją, w miarę dobrze kontrolowanego przez rosyjskich agentów. Takiego którego pokonanie mogłoby usprawiedliwić represje i poprawić nastroje wewnątrz kraju. Litwa lub Polska pasują tu idealnie.

PS. Jak pisze na swoim blogu gen. Makarewicz, w ćwiczeniach Dragon-13 miało początkowo uczestniczyć 9 tys. żołnierzy. Zamieniono je na dowódczo-sztabowe i ograniczono liczbę żołnierzy z powodu oczędności po tym jak odkryto że min. Rostowski nie potrafi prawidłowo wyliczyć budżetu. Dodatkowo w ostatniej chwili zmieniono dowódcę 16 Dywizji Zmechanizowanej. Przygotowujący ćwiczenia dowódca został odwołany ze stanowiska do grupy przygotowującej nowe Dowództwo Generalne. Jest to przykład jak łatwo wysiłki tysięcy ludzi może zniweczyć bałagan generowany przez kilku agentów lub nieudaczników postawionych na szczytach władzy.

15 wrz 2013

Wojska lądowe Rosji




Wojska Lądowe Rosji w 2013 roku liczyły około 400 tys. żołnierzy podzielonych na armie, korpus, dywizje, brygady i samodzielne oddziały. Razem z oddziałami i związkami taktycznymi i operacyjnymi sił powietrznych i marynarki wojennej wchodziły w skład wszystkich 4 okręgów wojskowych (dowództw operacyjno-strategicznych): Zachodniego, Południowego, Centralnego i Wschodniego.  Okręgi wojskowe są dowództwami operacyjno-strategicznymi poszczególnych teatrów działań wojennych i podlegają im wojska wszystkich rodzajów sił zbrojnych (lądowe, siły powietrzne i marynarka) i rodzajów wojsk (z wyjątkiem Strategicznych Wojsk Rakietowych i Wojsk Powietrzno-desantowych) stacjonujących w danym okręgu.

 W 2013 roku rosyjskie wojska lądowe składały się z 10 armii i 1 korpusu armijnego oraz samodzielnych jednostek. Uwaga! W 2014 roku liczba czynnych armii wzrosła do 11 - sformowano nową, 1 Armię Pancerną w Zachodnim Okręgu Wojskowym oraz 4 dowództwa armii rezerwowych w każdym okręgu na czas wojny. W późniejszym czasie utworzono też nowe korpusy armijne w Kaliningradzie i na Krymie.


Dyslokacja i skład armii

Grafika pochodzi z wczesnego okresu reformy sił zbrojnych Rosji dlatego armie oznaczone są jako korpusy. Później część założeń uległa zmianie. 67 Armia nie zmaterializowała się na Kaukazie, na Sachalinie, w Kalinigradzie i na Krymie powstały korpusy o charakterze obronnym. Po rozpoczęciu wojny z Ukrainą, sformowano nową, 1 Armię Pancerną a 20 Armię przeniesiono nad granicę z Ukrainą.


Zachodnie Dowództwo Operacyjno-Strategiczne (Zachodni Okręg Wojskowy) z dowództwem w St. Petersburgu, podlegały mu 2 armie ogólnowojskowe:
- 6 Armia z dowództwem w St. Petersburgu i 20 Armia z d-twem w m. Mulino Obw. Niżny Nowogród (od 2010 r, wcześniej w Woroneżu).
Na jesieni 2014 roku przeprowadzono zmiany: 20 Armię przeniesiono z powrotem nad granicę z Ukrainą, a w miejscu jej dotychczasowej dyslokacji sformowano nową, 1 Armię Pancerną Gwardii.

Południowe Dowództwo Operacyjno-Strategiczne (Południowy Okręg Wojskowy) z d-twem w Rostowie nad Donem miał też 2 armie ogólnowojskowe:
- 49 Armia z d-twem w Stawropolu i 58 Armia z d-twem we Władykaukazie.

Centralne Dowództwo Operacyjno-Strategiczne, czyli Centralny Okręg Wojskowy położony był na dwóch kontynentach. Dowództwo w Jekaterynburgu. Miał 2 armie ogólnowojskowe:
- 2 Armia z d-twem w Samarze (europejska część Rosji), 41 Armia z d-twem w Nowosybirsku.
[W 2016 roku sformowano w obwodzie czelabińskim w Centralnym OW 90 Dywizję Pancerną]

Wschodnie Dowództwo Operacyjno-Strategiczne, czyli Wschodni Okręg Wojskowy, z d-twem w Chabarowsku miał 4 armie ogólnowojskowe:
- 5 Armia z d-twem w Ussuryjsku, 29 Armia z d-twem w Czycie, 35 Armia z d-twem w Białogorsku i 36 Armia z d-twem w Ułan-Ude. Ponadto na Sachalinie znajdowało się dowództwo 68 Korpusu Armijnego przeznaczonego do obrony Sachalinu i wysp Kurylskich.

Wojska Centralnego Okręgu Wojskowego można traktować jako odwód mogący szybko wzmocnić pozostałe kierunki strategiczne, jednak, w razie potrzeby, dowództwo w Moskwie może każdą armię z dowolnego okręgu wojskowego przerzucić na dowolny inny kierunek strategiczny. Pozwala to utworzyć na dowolnym kierunku front złożony z kilku armii.

 Za najbardziej zagrożony, uważano zachodni kierunek strategiczny, graniczący z NATO, w związku z tym właśnie do Zachodniego Okręgu Wojskowego trafiały najnowocześniejsze typy uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

Struktura poszczególnych armii była brygadowa lub dywizyjno-brygadowa, z samodzielnymi brygadami ogólnowojskowymi i brygadami specjalistycznymi (rodzajów wojsk).
Przykładowo, 20 Armii Gwardii z d-twem w Mulino, w ostatnich latach zawsze uczestniczącej we wspólnych manewrach z Białorusią, podlegały jednostki dyslokowane w obwodach Riazańskim, Tulskim, Smoleńskim, i Moskiewskim, miedzy innymi:
4 "Kantemirowska" Dywizja Pancerna w Naro-Fomińsku (ok. 50 km na zachód od Moskwy),
2 "Tamańska" Dywizja Zmotoryzowana w Kalinińcu w Rejonie Naro-Fomińskim,
6 "Częstochowska" Brygada Pancerna w Mulino,
9 "Wiślańska" Brygada Zmotoryzowana w Niżnym Nowgorodzie,
9 Brygada Dowodzenia w m. Mulino,
288 "Warszawsko-Brandenbuska" Brygada Artylerii w Mulino,
448 Brygada Rakiet operacyjno-taktycznych w Kursku.
Po rozpoczęciu wojny z Ukrainą, dowództwo 20 Armii przeniesiono do Woroneża i podporządkowano mu nowe jednostki, a jednostki dotychczas podporządkowane 20 Armii, podporządkowano nowej, 1 Armii Pancernej.

Dowództwom strategicznym podlegały też floty poszczególnych oceanów i mórz, armie sił powietrzno-kosmicznych, brygady wojsk powietrznodesantowych (do czasu podp. ich Dowództwu Wojsk Powietrznodesantowych), brygady specnazu i grupy wojsk wydzielone do służby poza granicami Rosji.

Na spornych lub oderwanych terytoriach zaczęto tworzyć podległe flotom korpusy armijne o strukturze brygadowej. Na Sachalinie znajduje się 68 Korpus. Flota Bałtycka otrzymała 11 Korpus z dowództwem w Kaliningradzie który zebrał wszystkie jednostki lądowe. Również na okupowanym Krymie w 2016 roku utworzono 22 Korpus Armijny Floty Czarnomorskiej. Korpusom podlegają brygady i pułki ogólnowojskowe, obrony wybrzeża i desantowe.

 Ponadto w skład każdej armii wchodziły jednostki wsparcia i zabezpieczenia operacji takie jak: brygada artylerii, brygada artylerii rakietowej, brygada rakiet taktyczno-operacyjnych, brygada rakiet przeciwlotniczych, brygada rozpoznawcza (są w trakcie formowania), brygada dowodzenia, brygada łączności, brygada rozpoznania elektronicznego, brygada walki radioelektronicznej, brygady/pułki inżynieryjne/saperów, pułk chemiczny, brygady zabezpieczenia materiałowo-technicznego, samodzielne bataliony logistyczne różnych typów. Każdej armii podlegało średnio 4-6 brygad lub dywizji ogólnowojskowych.

Okręg dysponował ponadto własnymi brygadami i samodzielnymi pułkami różnych rodzajów wojsk, takimi jak samodzielne brygady artylerii rakietowej (Smiercz), samodzielne dywizjony ciężkiej artylerii (Piwonia) i moździerzy 240 mm (Tulipan), brygady przeciwlotnicze (S-300, Buk), brygada dowodzenia, batalion łączności tyłów, centra rozpoznania i dowodzenia, brygady radiotechniczne, brygady walki radioelektronicznej, brygady inżynieryjne, pontonowo-mostowe, kolejowo-drogowe, brygady wojsk chemicznych, bazy przechowywania sprzętu, składy, szkoły, szpitale i inne.

Dokładne śledzenie zmian w strukturze wojsk Federacji Rosyjskiej zostało utrudnione z chwilą zamknięcia lub zlikwidowania wiosną 2013 roku, większości niezależnych rosyjskich stron internetowych zajmujących się tą problematyką, kiedy postanowiono przywrócić niektóre dywizje.
Jako pierwsze przywrócono dywizje dyslokowane w pobliżu dużego ośrodka szkolenia poligonowego Wojsk Lądowych w Alabino pod Moskwą, który został zinformatyzowany i zautomatyzowany przez Niemców między innymi w celu testowania nowych struktur.

W dywizjach tych rozwinięto początkowo tylko po 2 pułki, odpowiednio czołgów lub zmechanizowane, jednak pełna struktura nie odbiega zasadniczo od struktur dywizyjnych istniejących przed reformą.

Przykładowo, 4 "Kantemirowska" Dywizja Pancerna składała się w 2009 roku z 3 pułków czołgów, pułku zmechanizowanego, pułku artylerii, pułku przeciwlotniczego, batalionów: przeciwpancernego,  rozpoznawczego, saperów, chemicznego, łączności, zaopatrzenia, remontowego i medycznego.

Struktura 2 "Tamańskiej" Dywizji Zmotoryzowanej różniła się tylko odwrotną proporcją pułków ogólnowojskowych - miała jeden pułk czołgów i 3 pułki zmechanizowane. Również w tej dywizji tylko 2 pułki były rozwinięte.

W 2017 roku Rosjanie poinformowali że w 150 Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych z Rostowa nad Donem, wprowadzili odmienną, bardziej uniwersalną strukturę. Składa się ona z 2 pułków czołgów i 2 pułków zmechanizowanych.

Pułki miały strukturę 4 batalionową: pułk czołgów składał się z 3 batalionów czołgów i batalionu zmechanizowanego a pułk zmechanizowany - odwrotnie. W pułku, zamiast 3 dywizjonów artylerii i 2 przeciwlotniczych jak w brygadzie, był tylko jeden dyon artylerii i jeden przeciwlotniczy. Pozostałe dywizjony były w dywizyjnych pułkach artylerii i przeciwlotniczym. Zamiast batalionów rozpoznawczego i saperów jak w brygadach, w pułkach były tylko kompanie. Pułki zachowały jednak kompanie walki radioelektronicznej.

Brygady były bardziej samodzielne pod względem taktycznym od pułków, dysponowały silniejszą artylerią i obroną przeciwlotniczą oraz własnymi batalionami saperów i rozpoznawczym. Istniało kilka typów brygad: pancerne (w ich skład wchodziły 3 bataliony czołgów i 1 batalion zmechanizowany), zmechanizowane typu ciężkiego (1-2 bataliony czołgów i 2-3 bataliony zmechanizowane), zmechanizowane (zmotoryzowane) typu średniego (1 batalion czołgów i 3 bataliony kołowych transporterów opancerzonych BTR lub MTL-B na gąsienicach albo bojowych wozów piechoty), oraz brygady powietrznodesantowe, desantowo-szturmowe i górskie. Zrezygnowano z tworzenia brygad lekkich, wyposażonych w nieudane samochody opancerzone typu "Wołk". Strukturę brygady i batalionu opisano dokładniej tu.

Dyslokacja brygad 

Uwaga. Niektóre brygady ponownie przeformowano w dywizje. Po rozpoczęciu wojny z Ukrainą, część baz sprzętu i Uzbrojenia (BSU) przeformowano z powrotem w brygady. Część brygad zmieniła dyslokację.


W 2011 roku dyslokacja brygad była następująca:

W Zachodnim OW: 3 brygady pancerne i 8 brygad zmechanizowanych, w tym co najmniej 4 typu ciężkiego (wyposażone w czołgi i bojowe wozy piechoty) i 2 typu średniego (wyposażone w czołgi i transportery opancerzone).
 W 2013 roku co najmniej 2 (pancerna i zmechanizowana) brygady zostały przeformowane w dywizje.

W Południowym OW: 10 brygad zmechanizowanych (w tym 6 typu ciężkiego), 2 brygady górskie (ciężkie) i 2 brygady lekkie (pow-des. i górska).

W Centralnym OW: 11 brygad zmechanizowanych (w tym co najmniej 4 typu ciężkiego), 1 brygada pancerna i 1 brygada pow-des.

We Wschodnim OW: 19 brygad zmechanizowanych (w tym co najmniej 10 typu ciężkiego), 1 brygada pancerna i 1 brygada pow-desantowa.

W późniejszym okresie wszystkie brygady powietrzno-desantowe i desantowoszturmowe podporządkowano dowództwu wojsk powietrzno-desantowych, które w Rosji są samodzielnym rodzajem wojsk i nie wchodzą w skład wojsk lądowych a stanowią strategiczny odwód naczelnego dowództwa, w praktyce armię powietrznodesantową.

Razem - 55 brygad cieżkich i średnich w tym 5 pancernych (niektóre zostały przeformowane w dywizje). Część z tych brygad była skadrowana w czasie pokoju jako bazy przechowywania i remontu sprzętu.

Warto zwrócić uwagę że największa liczba dużych jednostek pancernych znajduje się w Zachodnim Okręgu Wojskowym (3 z pięciu) co może sugerować że na tym kierunku Rosja planuje prowadzenie operacji zaczepnych.

 Cechą charakterystyczną wojsk lądowych armii rosyjskiej jest tradycyjnie silne nasycenie artylerią oraz jednostkami działań radioelektronicznych. Już na szczeblu brygady występuje praktycznie pułk artylerii złożony z 2 dywizjonów haubic i dywizjonu wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet. Oprócz tego w brygadzie jest dywizjon przeciwpancerny. Na szczeblu Armii są zwykle 3 brygady artylerii różnego typu, od haubic, armatohaubic 203 mm i moździerzy wielkiej mocy (240 mm) po wyrzutnie rakiet operacyjnych o zasięgu 500 km. Jeśli chodzi o pododdziały działań radioelektronicznych to w brygadzie występuje batalion WRE oraz kompania rozpoznania radioelektronicznego w batalionie rozpoznawczym. Na szczeblu armii występuje brygada rozpoznania radioelektronicznego i brygada walki radioelektronicznej. Jest też brygada radiotechniczna zajmująca się rozpoznaniem przestrzeni powietrznej dla własnych wojsk opl. Na wyposażeniu tych jednostek są zestawy zakłóceń łączności oraz specjalnie dedykowane zestawy do zakłócania systemu GPS. Z pewnością miłośnicy sterowanych radiowo bezpilotowców powinni wziąć to pod uwagę (mając w pamięci przypadek przejęcia kontroli nad amerykańskim RQ-170 przez Iran).

Poziom ukompletowania stanów osobowych jednostek jest bardzo wysoki i wynosi 80-95%. W połączeniu z elastyczną strukturą pozwala to przeprowadzać błyskawiczne przegrupowania w celu koncentracji wojsk na wybranych kierunkach lub uderzenia wyprowadzane z głębi operacyjno-strategicznej. Zabezpieczenie manewru strategicznego wojskami jest jednym z zadań licznego lotnictwa strategicznego i specjalnie utrzymywanych w tym celu wojsk kolejowych ciągle wyposażanych w nowy sprzęt w tym składane i pontonowe mosty kolejowe. Dzięki temu wojska lądowe mają zdolność przegrupowania się w krótkim czasie na odległość tysięcy kilometrów. Pokazały to liczne ćwiczenia przeprowadzane w 2013 roku między innymi wielkie manewry we Wschodnim i Centralnym okręgach wojskowych.

Doktryna

Doktryna armii rosyjskiej zakłada użycie broni jądrowej w obronie kraju w sytuacji gdy siły konwencjonalne są niewystarczające. Władze Rosji wyraźnie to sygnalizują. W 2013 roku ćwiczenia w Zachodnim OW połączone były z ćwiczeniami jednostek zajmujących się transportem i ochroną broni jądrowej. We wspólnych rosyjsko-białoruskich manewrach serii "Zapad" ćwiczono uderzenia jądrowe na Warszawę. Można się spodziewać że taktyczna broń jądrowa użyta byłaby przez Rosję w celu powstrzymania reakcji sojuszników z NATO nawet w małym konflikcie.

W prawdopodobnym konflikcie z Polską lub Ukrainą, siły Zachodniego Okręgu Wojskowego mogłyby zostać wzmocnione 1-2 armiami z Centralnego Okręgu Wojskowego i jedną armią z Południowego Okręgu Wojskowego. Łącznie Rosja użyłaby 4-5 armii ogólnowojskowych, elementy armii powietrzno-desantowej oraz armię białoruską. W krytycznej sytuacji, jeśli do wojny wlączyłyby się siły USA, Rosja mogłaby przerzucić dodatkowo 2-3 armie znad granicy z Chinami.

 Uzbrojenie

Rosja, w/g danych z 2011r, posiadała w aktywnej służbie ponad 5380 dział i moździerzy,  1385 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 2680 czołgów,  6880 bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych, 120 wyrzutni rakiet taktycznych i operacyjnych Toczka i Iskander 390 śmigłowców bojowych, 410 śmigłowców transportowych w tym 22 ciężkich. Obecnie te liczby mogą być większe gdyż  napływa nowo zakupowany sprzęt a starego się nie wycofuje.
W bazach przechowywania i remontu sprzętu znajdowały się kolejne dziesiątki tysięcy jednostek uzbrojenia różnych typów.

Plan modernizacji

 Zgodnie z 10 letnim planem modernizacji, do 2015 roku stopień nowoczesności w siłach zbrojnych ma osiągnąć 30% a w 2020 roku - 75%. Rocznie armia ma otrzymywać ponad 120 śmigłowców i około 600 pojazdów pancernych. Prócz dostaw nowego sprzętu przewiduje się modernizację używanego, do 2020 roku objąć ma ona 2500 jednostek. Wskaźnik sprawności sprzętu w 2016 roku w wojskach lądowych osiągnąć ma 85%.

Przykładowo, w 2011 roku ministerstwo obrony kupiło 52 nowe śmigłowce, w tym 10 Mi-28N, 12 Ka-52, 2 Mi-35, 2 Mi-26, 18 Mi-8MTSz. Do 2015 roku liczba nowych śmigłowców bojowych przekroczy 450, wród nich bedzie ponad 300 najnowszych Mi-28N i 175 Ka-52 a starsze Mi-24 jeszcze długo polatają gdyż część z nich niedawno zmodernizowano.

Do 2015 roku ma zostać rozpoczęta produkcja nowego czołgu Armata, bojowego wozu piechoty Kurganiec 25 i transportera kołowego 8x8 Bumerang uzbrojonych w bezzałogowe wieże. Do 2020 roku do wojsk ma trafić ponad 3 tysiące nowych pojazdów pancernych.

Równolegle trwa modernizacja starszego uzbrojenia, na przykład rocznie modernizuje się po kilkaset BWP-2. Podjęto też prace nad modernizacją czołgów T-72B oraz remontuje się czołgi T-80 (które początkowo miały być wycofane do rezerwy).

W ramach unowocześniania armii mają też powstać i już powstają nowe ośrodki szkolenia, tysiące stanowisk treningowych,  nowe miasteczka wojskowe. Postępuje uzawodowienie armii, zwiększa się liczbę żołnierzy kontraktowych. Poprawiają się warunki bytowe żołnierzy. Poziom płac został znacząco podniesiony i dziś nie odbiega wiele od uposażenia żołnierzy w Polsce. Po zwycięskiej kampanii w Gruzji morale żołnierzy znacząco wzrosło.

Wnioski

Można stwierdzić że wojska lądowe Rosji stanowią dziś poważną siłę z którą musi się liczyć każde mocarstwo świata nie wyłączając takich potęg jak USA czy Chiny. Nie jest to jednak już superpotęga taka jak była pod koniec lat 80 XX wieku kiedy w służbie było ponad 60 tysięcy czołgów, 80 tys. wozów piechoty i 40 tys. wyrzutni artyleryjskich. Przy obecnej liczbie uzbrojenia jakie posiadają wojska lądowe Rosji, możliwa jest samodzielna obrona nawet dla takiego kraju jak Polska. Jednak liczbę własnego uzbrojenia i żołnierzy musielibyśmy znacząco zwiększyć. Zastosujmy bardzo prymitywne porównanie. Uwzględniając dopuszczalną przewagę wojsk Rosji w stosunku 1,8 do 1 i konieczność pozostawienia przez nią ok. 30% sił na Dalekim Wschodzie, w centrum i na południu, musielibyśmy posiadać: 2090 dział i moździerzy, 538 wwr, 1042 czołgi, 2675 wozów piechoty i 140 śmigłowców bojowych. Są to liczby zbliżone do limitów jakie mieliśmy w ramach CFE. Oczywiście w obronie większe znaczenie miałyby obronne rodzaje broni, nie podlegających ograniczeniom, takie jak ppk, miny czy rakiety przeciwlotnicze. Można też ostrożnie założyć że wsparłoby nas lotnictwo NATO. Niestety przy zakładanych redukcjach uzbrojenia jakie planuje MON, na przykład zmniejszenie liczby czołgów do około 500 i drastycznej redukcji artylerii z jeszcze niedawno 33 dywizjonów do 23 dziś, szanse na samodzielność obronną oddalają się.


Ostatnia aktualizacja: sierpień 2017.

12 wrz 2013

Dechrystianizacja Bliskiego Wschodu a plany Izraela

W wyniku obalenia przez USA reżimu Saddama Husajna w Iraku, po dojściu do władzy radykałów islamskich, rozpoczęły się czystki religijne. W wyniku spektakularnych zamachów na kościoły i prześladowań, kraj opuściło prawie milion chrześcijan. Ich liczba w ciągu kilku lat spadła w Iraku z 1,2 miliona do 250 tysięcy. Wielu udało się do Syrii jako kraju najbardziej tolerancyjnego dla innych religii w tym regionie. 

W Syrii przed wojną wewnetrzną rozpoczętą w 2011 roku mieszkało 2 mln chrześcijan. Finansowane przez Katar i Arabię Saudyjską za wiedzą i zgodą USA bandy rebeliantów wymordowały lub zmusiły do ucieczki setki tysięcy z nich. Z miasta Homs islamscy rebelianci wygnali 90 proc. wszystkich chrześcijan, siłą rekwirując ich domy. Równie krytyczna sytuacja jest w Egipcie gdzie 200 tys. chrześcijan opuściło kraj w 2011 roku, po serii zamachów bombowych na koptów.

Mogłoby się wydawać że jest to efekt uboczny konfliktu w którym biorą udział radykałowie islamscy. Jednak uważny obserwator zauważy że cichym beneficjentem wydarzeń jest Izrael a wiele na to wskazuje że również ich inspiratorem. Dlaczego więc dochodzi do czystek chrześcijan? Być może to co obserwujemy jest tylko wstępem, swoistym oczyszczeniem przedpola przed większą operacją. Izrael żyje w otoczeniu dynamicznie rosnących społeczności muzułmańskich w sąsiednich krajach. Przewaga ludnościowa Egipcjan i Syryjczyków nad Żydami dramatycznie rośnie.

Wygląda na to że przewaga technologiczna i militarna Izraela wynikająca z posiadania większej liczby naukowców może wkrótce zniknąć nawet jeśli poziom wykształcenia w krajach sąsiednich znacząco nie wzrośnie, to i tak biorąc pod uwagę demografię, będzie ich coraz więcej. A to nieuchronnice prowadzi do efektu skali podobnie jak w Chinach. Obrazowo mówiąc jeżeli w rozwijaniu izraelskich broni pośrednio i bezpośrednio weźmie udział 10% społeczeństwa w Izraelu i tylko 1% w Egipcie, to i tak w liczbach bezwzględnych więcej będzie tych w Egipcie.

 Jak temu zaradzić? Zapewne głowią się nad tym sztaby żydowskich specjalistów. Być może część z nich doszła do wniosku że jedynym rozwiązaniem jest drastyczna redukcja populacji sąsiadów państwa żydowskiego. Najlepszym sposobem na to jest wojna i to wojna z użyciem broni masowego rażenia. Jednak użycie takiej broni z pewnością wywołałoby protesty na Zachodzie zwłaszcza że w Egipcie i Syrii mieszka duża liczba chrześcijan. Należy więc wcześniej pozbyć się chrześcijan rękami muzułmanów i dopiero w drugim etapie doprowadzić do redukcji populacji za pomocą broni masowego rażenia. To oczywiście tylko hipoteza, ale jest pewne że czystki chrześcijan sa na rękę Izraelowi niezależnie czy plany wojny chemicznej biologicznej i jądrowej z arabami posiada czy też nie.

Broń chemiczna Izraela

 Podżeganie do rozprawy z Syrią chyba nie wyjdzie Żydom na zdrowie. Przy okazji gorączki związanej z syryjską bronia chemiczną, media w USA, choć to dla nich dosyć nietypowe, zaczęły interesować się bronią chemiczną w Izraelu!

 Jak wynika z raportu opublikowanego w piśmie "Foreign Policy" Izrael ma zapasy broni chemicznej i biologicznej, a także technologię do jej produkcji. Czynny udział w rozwoju tego arsenału mieli Niemcy.

Zapasy m.in. sarinu i środki do jego przenoszenia składowane są w Dimona Sensitive Storage Area na pustyni Negew. Tam Izrael trzyma też swoją broń jądrową.

Informacje o broni masowego rażenia w izraelskich rękach znalazły się w raporcie CIA dotyczących rozwoju tej broni przez sowietów - donosi "Foreign Policy".

Choć sam dokument został upubliczniony w 2009 r., to fragment dotyczący Izraela został ocenzurowany. Wiadomo z niego, że w początkowych fazach produkcji broni chemicznej pomoc technologiczną dostarczyła Republika Federalna Niemiec.

O ile prace nad bronią jądrową ruszyły w Izraelu na przełomie lat 60 i 70, to rozwój broni biologicznej i chemicznej rozpoczął się po 1973 r. (wojna arabsko-izra­el­ska), a rozkwitł w trakcie wojny Iraku z Iranem na początku lat 80. ubiegłego wieku.

Tu odnośnik do raportu z informacjami o izraelskiej broni chemicznej:
 http://pl.scribd.com/doc/166817108/1NIE-on-Israeli-Chemical-Weapons

11 wrz 2013

Nie Assad a Mossad

Żydowscy podżegacze wojenni próbują rozpętać kolejną wojnę USA na Bl. Wschodzie ale są na tyle nieudolni że nijak im się to nie udaje.

Izrael wspiera terrorystyczne bandy w Syrii zapewniając im bazy na swoim terytorium, w których mogą odpoczywać, leczyć się i uzupełniać zapasy. Lotnictwo Izraelskie wykonuje rajdy na obiekty rządowe w Syrii. Jednostki specjalne armii izraelskiej operują w Syrii dowodząc wspólnie z amerykanami grupami antyassadowskich terrorystów wyszkolonych w Jordanii. A mimo to terroryści tracą kolejne pozycje na rzecz armii syryjskiej. Władze Izraela podżegają więc rząd USA do bezpośredniej operacji wsparcia terrorystów z powietrza. Jednak rząd USA batalię dyplomatyczną o rozpoczęcie regularnej wojny z Syrią przegrywa z dyplomacją rosyjską.

Dziś Obama przyznał się do porażki żałośnie skomląc że "USA nie są policjantem świata". Mimo to będzie musiał rozpocząć wojnę by zapobiec całkowitemu blamażowi. Taki jest efekt ulegania zachciankom Izraela. Mało kto bowiem już pamięta ale to właśnie Izrael zmusił Obamę do wyznaczenia "czerwonej linii" od której miała się rozpocząć interwencja zbrojna USA. I pomimo że Syria tej linii nie przekroczyła, USA będą musiały rozpocząć operację lotniczą. Nastąpiła bowiem prowokacja rękami terrorystów, użyli oni broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej. I nie ważne że nie ma dowodów na winę władz syryjskich, "jeżeli fakty nie pasują do teorii o ich winie, tym gorzej dla faktów". Władze Izraela i USA oraz posłuszne im media już wydały wyrok.

Ropa rządzi światem

Dlaczego rząd Syrii musi zostać obalony? Jak zwykle, "ropa rządzi światem".
Na obszarze wód terytorialnych Syrii znaleziono duże złoża ropy naftowej. Do wiosny tego roku te informacje były utajnione przed opinią publiczną. Badania i poszukiwania prowadziła norweska firma ANCIS. 1 kwietnia w programie „Dialog czasu” na kanale „Al Mayyaddin” doktor Shuaibi wyjawił że „badania geologiczne, przeprowadzone przez norweską firmę ANCIS, na przybrzeżnych wodach syryjskich w obrębie jej wód terytorialnych, potwierdziły, że znajduje się tam 14 złóż roponośnych”. Shuaibi powiedział, że wśród 14 pól roponośnych są 4 pola roponośne rozciągające się od libańskiej granicy do syryjskiego miasta Banias. Mogą one zapewnić wydobycie ropy naftowej na poziomie wydobycia w Kuwejcie. 4 inne pola roponośne są w sumie równe tym, które znajdują się w Libanie, na Cyprze i w Izraelu, razem wziętym. Jak stwierdził, pod względem odkrytych złóż gazu ziemnego Syria może znaleźć się na 4 miejscu w świecie. A ropa naftowa, którą będzie się wydobywać w Syrii, osiągnie poziom wydobycia rzędu 6-7 milionów baryłek dziennie. Dla porównania w Arabii Saudyjskiej wydobywa się dziennie 12 milionów baryłek.

Oczywiście amerykanie będą mieli pełną gębę frazesów o obronie praw człowieka idąc na tę wojnę. Na wojnę którą, jak oficjalnie przyznali zgodzą się zrobić za pieniądze Kataru i Arabii Saudyjskiej. A jeżeli Kongres nie wyrazi na nią zgody, to robotę wykona własnoręcznie Izrael.

9 wrz 2013

Do czego MON potrzebny jest "średni czołg"?


Wizualizacja PL-01 fot. YouTube

Przy okazji kieleckich MSPO 2013 i pokazu przez PHO (d. Bumar) demonstratora średniego czołgu (jak nazywa go wiceminister Skrzypczak, lub Wozu Wsparcia Bezpośredniego jak brzmi jego oficjalna nazwa) PL-01 Concept, wyszło na jaw że masa wozu ma wynosić maksymalnie 35 ton a MON naciska producenta żeby zmniejszyć ją do 32-33 ton. Takie ograniczenie masy powoduje że wóz nie będzie odporny na pociski armat czołgowych a jedynie armat 30mm. Nie pozwala mu to nawiązać równorzędnej walki z czołgami pomimo posiadania armaty kalibru 120mm, może wykonywać jedynie zadania niszczyciela czołgów zwalczającego czołgi przeciwnika z ukrycia oraz wspierać piechotę w walce z lekko uzbrojonym przeciwnikiem. Posiada więc jedynie ograniczone możliwości czołgu. Skąd takie wymagania? Może chodzi o zdolność do transportu za pomocą samolotów A-400? Maksymalny udźwig A-400 początkowo miał wynosić 37 ton, jednak w wyniku trudności z osiągnięciem tego parametru, zgodzono się na jego obniżenie do 35 ton. Z kolei samolot C-17 mógłby przetransportować dwa czołgi średnie o masie 35 ton, co byłoby dużym atutem dla sił szybkiego reagowania. Dotychczas bowiem nie istnieje maszyna o podobnych parametrach. Jeden samolot C-17 może zabrać na pokład tylko jeden czołg M-1 Abrams lub 3 wozy M1128 MGS uzbrojone w armatę 105mm.  MGS jest jednak słabiej uzbrojony niż PL-01, również słabiej opancerzony. Jego odporność ogranicza się do pocisków 14,5mm a PL-01 byłby odporny na pociski 30mm w przednim sektorze i na pociski kumulacyjne. Przyjrzyjmy się jaki zasięg mogłyby osiągać samoloty C-17 z dwoma PL-01 na pokładzie. Biorąc pod uwagę obecny region największego zainteresowania wojskowego, czyli Bliski Wschód, okazuje się że zmniejszenie masy pojedynczego PL-01 z 35 do 32 ton pozwala C-17 zwiększyć zasięg samolotu startującego z Wrocławia (lotnisko używane przez wojsko do zaopatrywania i obsługiwania misji w Afganistanie) z maksymalnie Kabulu do maksymalnie Islamabadu i z Kuwejt City do stolicy Jemenu Sany. Trzeba przyznać że Pakistan i Jemen Płd są krajami uznawanymi za potencjalny rejon prowadzenia działań wojennych w nieodległym czasie dla wojsk USA. Czy naprawdę komuś w polskim MON zależy tak bardzo na możliwości przerzutu średnich czołgów do Pakistanu i Jemenu że stworzył wymagania taktyczno-techniczne pod tym kątem? Coż, możemy tylko spekulować ale biorąc pod uwagę że w kręgach rządowych naszego post-PRL panuje służalczość wobec nowego centrum władzy jakim jest obecnie USA, to całkiem możliwe. Możliwe, dlatego że w naszym kraju rządzą wywiady obcych krajów i  ludzie tworzący wymagania taktyczno-techniczne nowego sprzętu, zapewne dobrze o tym wiedzą. Postawienie takich wymagań byłoby więc z ich punktu widzenia roztropną dbałością o swoją karierę. Wskazuje też na to fakt że początkowo projekt ten był też nazywany w MON "lekkim czołgiem", czyli w domyśle łatwym do transportu lotniczego. W USA również pracowano nad takim czołgiem (jeszcze lżejszym, przystosowanym do transportu samolotami C-130) ale prace te zarzucono. Demonstrator PL-01 wykorzystuje podwozie szwedzkiego bwp CV-90 (obecnie własność BAE Systems) a docelowo prawdopodobnie główne komponenty wozu Armadillo. Nie jest to najlepsze rozwiązanie dla niszczyciela czołgów, gdyż silnik umieszczony z przodu powoduje że wóz staje się wysoki i trudny do ukrycia. Dla wozu wsparcia (jakim jest w istocie, zgodnie z oficjalną nazwą) duża wysokość sylwetki nie ma takiego znaczenia. W misjach ekspedycyjnych znaczenie ma natomiast dobre opancerzenie dna kadłuba przeciwko wybuchom min i fugasów które pojazd PL-01 ma mieć lepsze (ładunek 10 kg trotylu) od czołgu T-72. Hucznie ogłoszona przez prezydenta Komorowskiego "zmiana priorytetów" wojska z misyjno-ekspedycyjnych na obronę kraju, nie znalazła jeszcze jak widać odzwierciedlenia w wymaganiach taktyczno-technicznych Departamentu Uzbrojenia MON.

2 wrz 2013

Syria - Obama potyka się o własne nogi


Od kilku dni obserwujemy wodewil pod tytułem "Amerykański atak na Syrię". 21 sierpnia świat obiegła informacja że w Syrii armia dokonała ataku bronią chemiczną na przedmieściach Damaszku. Zgineło od kilkuset do ponad tysiąca ludzi. Wśród głosów medialnego oburzenia, USA natychmiast zapowiedziały operację karną na syryjskich siłach rządowych. Tak się szczęśliwie złożyło że atak chemiczny nastąpił w momencie kiedy w Syrii przebywali eksperci ONZ od badania przypadków użycia broni chemicznej. Zanim jednak przystąpili do pracy, Waszngton już rozpoczął przygotowania do akcji militarnej przeciwko armii Assada.

USA od dawna chciały do tego doprowadzić, jednak bez powodzenia. Na przeszkodzie stała wspierająca Syrię Rosja, blokując choćby w styczniu 2012 roku odpowiednią rezolucję RB ONZ. Potrzebne było znalezienie sposobu obejścia tej blokady. Taki sposób znaleziono - stało się nim przekroczenie ogłoszonej przez Obamę "czerwonej linii" użycia broni C.

Są dowody że wspierające rebeliantów kraje rejonu Zatoki Perskiej, za akceptacją Waszyngtonu oferowały  wielkie sumy pieniędzy za zorganizowanie w Syrii prowokacji z użyciem broni chemicznej. Próby takiej prowokacji były podejmowane, jednak skala ich była mała a wina rebeliantów zbyt oczywista. I wreszcie, kiedy rząd Syrii zgodził się na wizytę inspektorów ONZ, nastąpiło wielkie bum! W ataku zginęło co najmniej kilkaset osób. Tego było potrzeba. Od tej pory Obama już otwarcie zaczął przeć do interwencji a machina propagandowa Zachodu ruszyła z pełną mocą.

Dla uspokojenia opinii publicznej, niezbyt chętnej kolejnej wojnie, Waszyngton twierdzi że nie będzie to inwazja a jedynie krótka 2-3 dniowa operacja karna za pomocą pocisków Tomahawk. Cel - zniszczenie składów broni chemicznej i wyrzutni rakiet nie wydaje się jednak możliwy do zrealizowania w tak krótkim czasie ponieważ zostały one już rozśrodkowane. Co więcej, taka akcja grozi że władze Syrii zdecydują się na odwet atakując bazy w Jordanii, Turcji lub Izraelu. Izrael zaś już zapowiedział że jeśli syryjskie rakiety spadną na jego terytorium, "odpowie z grubej rury". To może z kolei wywołać reakcję Iranu.

Rosja piecze własną pieczeń

Wzrost tempertury na Bliskim Wschodzie spowodował że w Rosji podniosły się głosy że jeśli dojdzie do ataku na Syrię, to Moskwa powinna skorzystać z okazji i zająć kraje bałtyckie. Opinię taką wyraził 28 sierpnia Michaił Aleksandrow - rosyjski ekspert z Instytutu Wspólnoty Niepodległych Państw w Moskwie. Co więcej, Aleksandrow stwierdził że wysyłając żołnierzy do krajów bałtyckich Rosja powinna podkreślić swoje intencje eksplozją atomową na Nowej Ziemi. Oczywiście w Rosji rządzonej żelazną ręką przez mafię funkcjonariuszy byłej KGB takie wypowiedzi nie moga być przypadkowe.

Wzbudziło to na tyle wielkie zaniepokojenie w kręgach rządowych Litwy, Łotwy i Estonii że w piątek, 30 sierpnia trójka prezydentów tych państw udała się do Waszygtonu prosić o radę i wsparcie. Krótka kilkunastominutowa audiencja u Obamy miała, jak podawały lokalne media zadecydować nawet o dalszych losach tych krajów. Atmosferę napięcia potęgują przygotowania do wielkich rosyjskich manewrów na Białorusi Zapad-2013 które mają się odbyć w drugiej połowie września.

Izraelskie geszefty

 Do ataku USA na Syrię od dawna namawia Izrael. Niedawno, w pierwszej połowie sierpnia dwie duże delegacje wojskowe USA przebywały w Izraelu najwyraźniej badając między innymi zdolność izraelskich baz lotniczych do przyjęcia większej ilości samolotów. Również główny "dowód" winy syryjskiej pochodził z Izraela - miało to być nagranie rozmowy dowódców armii syryjskiej rzekomo przechwycone przez wywiad. Takie nagranie łatwo spreparować.

Poparcie opinii publicznej dla interwencji w Syrii wynosiło w USA zaledwie 8%, jednak w Izraelu - aż 66%. I chociaż w ostatnich dniach można zaobserwować pewne oznaki wahania w Waszyngtonie, biorąc pod uwagę że w stosunkach USA - Izrael, to ogon macha psem, nietrudno zgadnąć jaka opcja zwycięży.

Rola Egiptu

Pierwotnie atak zapowiadano na czwartek 29 sierpnia. Opóźnienie można wiązać z informacją dotyczącą Egiptu. Według kilku źródeł, Egipski minister obrony gen. Al Sisi 
zapowiedział zablokowanie Kanału Sueskiego dla amerykańskich okrętów płynących w kierunku Syrii włączając w to pływające bazy zaopatrzeniowe. W ten sposób przybycie sił zbrojnych USA i ich sojuszników na miejsce operacji jest utrudnione. Generał Sisi podkreślił wierność Egiptu umowie na temat wspólnej obrony zawartej z Syrią. Tygodnik „Le Journal du Dimanche” miał nagłówek „Generał, który rzucił wyzwanie Obamie”. Wiadomość ta miała być też przekazana przez egipską telewizję. Być może Obama dał sobie kilka dni na przekonanie obecnego dyktatora Egiptu Sisiego, żeby otworzył Kanał Sueski dla amerykańskich okrętów co zapewniłoby im niezbedną swobodę manewru.

Nimitz utknął na Morzu Czerwonym


Jak w poniedziałek powiedział urzędnik amerykańskiego Departamentu Obrony, amerykańska Lotniskowcowa Grupa Uderzeniowa złożona z lotniskowca USS Nimitz oraz 4 niszczycieli i krążownika, została "przekierowana w niedzielę wieczorem na M. Czerwone w celu  wsparcia ograniczonego uderzenia w Syrii". W grupie amerykańskiej floty na Morzu Śródziemnym nie ma lotniskowców, tylko 5 niszczycieli i 4 okręty podwodne. Jest to pośrednie przyznanie że kanał Sueski dla amerykańskich okrętów został zamknięty. Najkorzystniejszym położeniem do ataku na Syrię jest Morze Środziemne. Latając z M. Czerwonego nad Jordanią, lotnictwo pokładowe musi pokonywać znacznie dłuższą drogę. Nimitz przybył prawdopodobnie z Morza Arabskiego na M. Czerwone celem przedostania się Kanałem Sueskim na M. Środziemne, jednak egipski generał Al Sisi wykazując się niezależnością od USA i solidanością z Syryjczykami, okrętów nie przepuscił.  Z kolei Izrael podżegający USA do ataku na Syrie, wcześniej nakłonił Waszyngton do poparcia generała Sisiego który obalił demokratycznie wybrany reżim prezydenta Mursiego. Blokada Kanału Sueskiego dla amerykańskich okrętów - prawdopodobnie  główna przyczyna wstrzymania amerykańskiego ataku na Syrię,  jest skrzętnie przemilczana przez amerykańskie oraz sojusznicze media, w tym Polskie. Zamiast tego słyszymy bajkę o tym jaki to z Obamy wielki demokrata bo zdecydował że decyzje o ataku podejmie Kongres.Tymczasem za kulisami trwają zapewne zabiegi by Sisi cofnął swoją decyzję i przestał upokarzać "hegemona".

CDN.