21 lip 2014

Liczba czołgów w Wojskach Lądowych

Liczba czołgów, bwp i transporterów Rosomak według danych na czerwiec 2014:
Leopard 2A4 - 128 sztuk
Leopard 2A5 - 49 sztuk*
PT-91 - 218 sztuk
T-72 - 306 sztuk
BWP-1 - 1098 sztuk
KTO Rosomak - 333 sztuki

 *) kupione ale nie wprowadzone rozkazem do SZ RP

Źródło - MON.

Dyslokacja czołgów (z pamięci):
Leopard 2A4 - 2 bataliony w 10 BKPanc w Świętoszowie.
Leopard 2A5 - 34 BPanc w Żaganiu.
PT-91 - 4 bataliony w: 1 BPanc w Wesołej (1 batalion), 2 BZ w Czarnem (1 batalion), 34 BPanc w Żaganiu (2 bataliony, w trakcie przekazywania do 9 BPanc w Braniewie).
T-72 - 5 batalionów: 2 w 9 BPanc w Braniewie, po jednym w 15 BZ w Giżycku (Orzysz), 20 BZ w Bartoszycach, 21 BSP w Rzeszowie (Żurawica).
Bataliony czołgów i zmechanizowane liczą etatowo po 58 czołgów lub bwp/KTO.
Kilkaset czołgów T-72 znajdowało się prawdopodobnie w dyspozycji Inspektoratu Wsparcia  lub AMW w różnym stanie technicznym, najczęściej niesprawne.
Czołgów PT-91 było 232, liczba 218 może wskazywać że część znajdowała się w zakładach remontowych. 

O lekkich związkach taktycznych

Czasem pojawiają się jeszcze wśród entuzjastów militariów zwolennicy wyposażenia części brygad w lekkie samochody opancerzone zamiast klasycznych bwp, czołgów i ciężkiej artylerii. - Pokłosie dawno skompromitowanej idei syjonistycznego neokona P. Wolfowitza który chciał zaoszczędzić na paliwie, wysyłając amerykańskich żołnierzy, zamiast w czołgach - w lekkich pojazdach, na swoje "szybkie wojenki". Fanbojom lekkich brygad coś do myślenia może da to wspomnienie:

"Na bazie Kijowskiego Okręgu Wojskowego, w tym czasie (rok 1987) była utworzona eksperymentalna struktura - jedna z dywizji zmotoryzowanych* była przeformowana w dywizję lekką. W związku z tym, ciężki sprzęt i uzbrojenie były czasowo zdjęte z jej wyposażenia. W ich miejsce, w dywizji była znacznie zwiększona liczba przenośnego (przewoźnego) sprzętu i uzbrojenia. Na przykład, w miejsce transporterów opancerzonych i bwp, każda drużyna zmotoryzowana otrzymała lekki samochód UAZ z granatnikiem automatycznym AGS-17. W miejsce ciężkich haubic samobieżnych, zwiększono liczbę ciągnionych haubic 122 mm. Oczekiwano (w teorii) że takie dywizje będzie można wykorzystywać do uchwycenia i utrzymania wygodnych robieży do czasu podejścia sił głównych, wykorzystując ich manewrowość i szybkość przemieszczania się. Polecono mi przetestować celowość tworzenia takich dywizji. W tym celu odbyły się ćwiczenia na terytorium Ukrainy w obwodach Woroszyłowgradzkim, Charkowskim i Czernihowskim. Ćwiczenia planował i prowadził sztab Kijowskiego Okręgu Wojskowego. Moim zadaniem było zrozumieć tę strukturę organizacyjną i jej możliwości podczas wykonywania długich marszów, w tym po bezdrożach, prowadzeniu działań bojowych, przede wszystkim o charakterze obronnym. Zebrawszy grupę specjalistów z dowództwa Wojsk Lądowych, głównego zarządu wojsk pancernych i zmechanizowanych, wyjechaliśmy w rejon dyslokacji dywizji. Był sierpień, na Ukrainie pogoda była piękna, ciepła i sucha. Przed naszym przyjazdem, dowództwo okręgu poderwało dywizję alarmem, z częściowym zmobilizowaniem jej elementów i przekazało im zadanie bojowe. Istotą zadania było to że dywizja musiała z rejonu centrum szkoleniowego "Piatichatki" (Obwód Woroszyłowgradzki),  wykonać długi marsz przez Obwód Charkowski i na poligonie "Czernihow krug" (Obwód Czernihowski), przystąpić do działań bojowych z "przeciwnikiem", uchwycić wygodną rubież na rzece Desna, utrzymując ją do podejścia sił głównych armii. Jako umownego przeciwnika wyznaczono część szkolnej dywizji pancernej znajdującej się w mieście Desna. Pierwszy etap ćwiczeń - marsz, pokazał wyższość możliwości eksperymentalnej (lekkiej) dywizji nad dywizjami o istniejących etatach. Nie obciążone ciężką bronią i sprzętem (opancerzonymi pojazdami gąsienicowymi), części dywizji podczas marszu pokazały prędkości znacznie przekraczające obowiązujące. Tu trzeba uwzglednić doskonałe warunki pogodowe i dobry stan dróg na Ukrainie. Zupełnie inny obraz ukazał się po rozegraniu działań bojowych. Nie mająca możliwości zniszczyć przeciwnika na dalekich podejściach (brak dalekosiężnej artylerii) a także ze względu na zmniejszenie wydajności walki z czołgami (brak własnych czołgów na wyposażeniu dywizji), dywizja została skazana na porażkę. Wykorzystanie takich dywizji na Zachodnim Teatrze Działań Wojennych było niecelowe. Na teatrach z górskim profilem terenu, gdzie trudno użyć ciężkiego sprzętu, gdzie obrona ma w większości przypadków charakter ogniskowy, możliwość wykorzystania lekkich dywizji nie była wyluczona. Do takich wniosków doszliśmy i my i dowództwo okręgu. Na tym, decyzją ministra obrony, eksperyment się zakończył. Lekkie dywizje w wojskach lądowych nie pojawiły się."
Generał armii S.I. Postnikow.

Poza ciekawostką jaką dla nas jest pojawienie się w tym tekscie znanych Polakom miejscowości jak Piatichatki (obecnie Obwód Ługański), czy Charków, można znaleźć też odniesienia do dzisiejszej sytuacji militarnej. Widać że prace koncepcyjne nad nowymi strukturami wojsk podjęte w ZSRS w czasie potężnego kryzysu lat 1980 (Moskwa zaczęła przegrywać wyścig zbrojeń a, z powodu niskich cen ropy, gospodarka padała), szły w kierunku badania możliwości przyjęcia struktur lżejszych, mniej paliwożernych, a więc tańszych w utrzymaniu. Widać próby poszukiwania nowej strategii, od wyłącznie agresywnej, do zaczepno-obronnej. Trzeba było jednak jeszcze głębszych przemian w myśleniu o wojnie żeby te koncepcje znalazły zastosowanie w życiu. Efektem tych zmian jest dzisiejsza wojna hybrydowa. Pozwoliła ona użyć struktur typowych dla strony słabszej, metod wojny partyzanckiej - w działaniach agresywnych. A więc pomimo kryzysu i cięcia kosztów pozwalających na zachowanie agrersywnego charakteru polityki. Jak widać jednak, i w tym rodzaju wojny posiadanie ciężkiego sprzętu daje przewagę i pozwala zdobyć lub utrzymać teren o czym przekonujemy się z doniesień z Donbasu każdego dnia.

Wniosek dla naszych budowniczych struktur jest taki że sens istnienia 12 BZmot i 17 BZmot bez czołgów jest wątpliwy. Brygady te od początku powstały na kanwie błędnego założenia że wszystko w nich powinno być na jednakowym podwoziu - transportera Rosomak. Miało to zmniejszyć koszty i uprościć logistykę na dalekich teatrach wojen gdzie nasze jednostki ekspedycyjne walczące u boku US Army widzieli  postkomunistyczni generałowie i politycy o wasalnej mentalności. Zupełnie nie wzięto pod uwagę mobilnosci taktycznej, gdzie przewagę mają pojazdy gąsienicowe, i wydajności ognia przeciwpancernego, którą zapewniają czołgi. Inny wniosek to jak najszybsze wprowadzenie samobieżnych haubic 155 mm Krab w brygadach zmechanizowanych i pancernych w miejsce haubic 122 mm Goździk o zbyt małej donośności. Brygady zmotoryzowane zaś, powinny mieć własny etatowy batalion czołgów który zwiększałby nie tylko ich możliwości ogniowe, ale i manewrowość w terenie, zwłaszcza podczas silnych opadów deszczu i śniegu.

*) Dosłownie "motostriełkowe" czyli "strzelców zmotoryzowanych". Ich wyposażenie nie różni się jednak od jednostek zmechanizowanych.

20 lip 2014

Rosja zestrzeliła samolot pasażerski nad Ukrainą

Czy Putin już na tyle stracił poczucie rzeczywistości że chce doprowadzić do wojny światowej?

W dążeniu do przywrócenia imperium, Władimir Putin jest konsekwentny i prze do przodu niczym buldożer. Natychmiast po ogłoszeniu nowych sankcji przez USA i UE, Putin powiedział że, cytat: "odpowiedź Rosji będzie bolesna i ostra". I rzeczywiście, kilka godzin później rosyjscy żołnierze "oddelegowani na urlop" na Ukrainę, dokonali zestrzelenia samolotu B-777 malezyjskich linii lotniczych mordując 298 osób, głównie Holendrów, ale też jednego Amerykanina. Po wykonaniu zadania, wyrzutnia Buk z której dokonano ataku, została ewakuowana do Rosji.

fot. Twitter, Peter Brookes.

Oczywiście między bajki możemy włożyć tłumaczenia że tak zwani "separatyści" nie umieli obsługiwać wyrzutni i "pomylili" samolot malezyjski z ukraińskim samolotem An-26. Rosja wysyłając wyrzutnie Buk z obsługami z pewnością nie dopuściłaby do sytuacji żeby żołnierze strzelali ot tak, do wszystkiego co zobaczą. Głównie z tego powodu, że również lotnictwo rosyjskie wykonuje w tym rejonie loty. Rozkaz o zestrzeleniu samolotu malezyjskiego musiał przyjść co najmniej od dowództwa rosyjskiego sektora obrony powietrznej, a najpewniej z samej Moskwy gdyż była to decyzja o znaczeniu strategicznym.

Zastanówmy się co przez to wydarzenie prezydent Rosji chce powiedzieć Zachodowi. Przede wszystkim nie należy się łudzić że Rosja mogłaby rzucić wyzwanie światu, bez choćby cienia przekonania że są na Zachodzie znaczące, acz nie koniecznie stojące w pierwszym szeregu siły, które dadzą na to zgodę. To co się dzieje, te niemrawe protesty, są dla Rosjan tylko zachętą żeby szli kolejny krok dalej. Dla tych zaś, którzy mają wątpliwości i dla opinii publicznej, przesłanie jest proste: "nic mnie nie powstrzyma, nie cofnę się przed żadną zbrodnią". Oraz: "jeżeli staniecie mi na drodze, sami zginiecie".

Chodzi przede wszystkim o opinię publiczną i polityków UE. Czy taki szantaż może być wobec tej części Zachodu skuteczny? Całkiem możliwe, biorąc pod uwagę gnuśność i oportunizm naszych polityków. Właściwie to nie do końca naszych bo Polska, chociaż formalnie jest częścią Zachodu, ostatnio w przyspieszonym tempie dryfuje w kierunku standardów wschodnich. Także dlatego nie naszych, że rządząca ekipa Tuska, prawdopodobnie widzi w nagłym zaostrzeniu tonu wobec Rosji szansę odwrócenia uwagi "publiczności" od własnych afer.

Spodziewajmy się więc dalszego ciągu już wkrótce, być może również z udziałem Polski.

8 lip 2014

Dyslokacja jednostek sił zbrojnych Białorusi i lotnictwa Rosji

 Surfując po rosyjskojęzycznych forach natrafiłem na interesujące mapki.
Jedna z nich przedstawia dyslokację większych jednostek sił zbrojnych oraz wojsk wewnętrznych Białorusi w 2014 roku:
Skróty nazw jednostek są rosyjskie, w transkrypcji angielskiej. Przykładowe skróty: OMB - Samodzielna Brygada Zmotoryzowana (najczęściej z przedrostkiem oznaczającym nazwę wyróżniającą jednostki (np. G jak "Gwardyjska"), BH - Baza Przechowywania (Techniki Wojskowej - w praktyce skadrowana brygada, najczęściej skadrowane są jednostki pancerne), ZRB - Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, AB - Brygada Artylerii, RAB - Brygada Artylerii Rakietowej, RB - Brygada Rakietowa (rakiety ziemia-ziemia), BHAT - Baza Przechowywania Techniki Lotniczej. Dodałem polskie tłumaczenie legendy. W każdym większym mieście znajduje się brygada wojsk wewnętrznych, Jest ich chyba nawet więcej niż brygad wojsk operacyjnych. Widać że prezydent Łukaszenka, co najmniej tak samo jak wrogów zewnętrznych, boi się własnego społeczeństwa.

Udało mi się naliczyć 9 brygad zmechanizowanych i baz przechowywania techniki pancernej i zmechanizowanej. W praktyce niektóre bazy przechowują uzbrojenie dla 2 brygad.  Białoruskie brygady mają po dwa bataliony czołgów i 2 zmechanizowane. Charakterystyczna jest duża ilość brygad i pułków artylerii i rakiet (naliczyłem 7), oraz przeciwlotniczych (9). Białoruś ma 2 dowództwa operacyjne Wojsk Lądowych (Północne i Zachodnie) w Grodnie i Brześciu, w praktyce są to odpowiedniki rosyjskich armii. Liczba jednostek artyleryjskich wskazuje że być może część z nich jest przeznaczona dla, rozwijanej na czas wojny, trzeciej armii białoruskiej (która kiedyś istniała) lub rosyjskiej.

Druga mapka ukazuje dyslokację lotnictwa Rosji w 2013 roku:
Widać że większość jednostek skoncentrowana jest na zachodzie kraju, zgodnie z oficjalną doktryną w/g której głównym przeciwnikiem jest NATO.

Drugi obrazek jest mało czytelny, ponieważ Blogger automatycznie zmniejsza rozmiar dużych obrazków. Najlepiej obejrzeć go sobie w powiększeniu pod tym adresem: http://img46.imageshack.us/img46/3083/xis5.jpg

4 lip 2014

Propozycje zmiany struktury brygad

Wojna na wschodzie pomiędzy Rosją a Ukraią nie jest dobrym czasem na grzebanie przy strukturach ani zmniejszanie ilości brygad, dlatego mam pewność ze ta propozycja nie trafi na podatny grunt (nie przeczyta jej jakiś decyzyjny idiota - w rodzaju ministra Bogdana Klicha i nie zacznie wprowadzać w życie). Ale że są wakacje a strukturami potrafi i lubi bawić się każde dziecko, to i ja nie odmówię sobie tej przyjemności.

Obecnie polska brygada ogólnowojskowa składa się z 3 batalionów ogólnowojskowych, batalionu dowodzenia, dywizjonu artylerii (haubic samobieżnych), dywizjonu przeciwlotniczego, kompanii rozpoznawczej, kompanii lub batalionu saperów (część brygad zmechanizowanych i obydwie zmotoryzowane mają batalion), batalionu logistycznego i grupy zabezpieczenia medycznego.

Z batalionów ogólnowojskowych, w brygadzie zmechanizowanej jest 2 lub 3 bataliony zmechanizowane i 1 batalion czołgów. 7 Brygada Obrony Wybrzeża ma 3 bataliony zmechanizowane i ani jednego batalionu czołgów. Podobnie 12 i 17 brygady zmotoryzowane mają 3 bataliony zmotoryzowane (docelowo, obecnie wciąż jeszcze po jednym zmechanizowanym). 21 Brygada Strzelców Podchalańskich ma strukturę typowej brygady zmechanizowanej, z tym że ma 3 bataliony zmechanizowane i 1 batalion czołgów.

Brygady pancerne mają po 2 bataliony czołgów i 1 batalionie zmechanizowanym. Ale tu też jest wyjątek - 1 Brygada Pancerna jest pancerną tylko z nazwy - w rzeczywistości ma strukturę typowej brygady zmechanizowanej - 2 bataliony zmechanizowane i 1 batalion czołgów.

Bataliony liczą po 4 kompanie ogólnowojskowe (odpowiednio w pancernym są to kompanie czołgów, w zmechanizowanym - zmechanizowane). Oprócz kompanii ogólnowojskowych, w każdym batalionie znajduje się kompania dowodzenia i kompania logistyczna oraz pluton rozpoznawczy. W batalionach zmechanizowanych, oprócz wymienionych pododziałów, znajduje się jeszcze kompania wsparcia. Bataliony zmotoryzowane różnią się od zmechanizowanych tylko wyposażeniem (mają Rosomaki zamiast BWP-1, moździerze 98 mm w kompaniach wsparcia zamiast moździerzy 120 mm i kilka innych drobnych różnic).

W Wojskach Lądowych mamy 13 brygad. Są to 3 brygady faktycznie pancerne, 5 brygad zmechanizowanych, 1 brygada obrony wybrzeża, 2 brygady zmotoryzowane i 2 brygady lekkie (aeromobilne - 6 BPow-des i 25 BKPow). Większość tych brygad podlega dywizjom a 3  są samodzielne (wymienione brygady aeromobilne i 21 BSPodch z Rzeszowa). Teoretycznie dywizje nie mają przyporządkowanych na stałe brygad. W czasie pokoju dwóm dywizjom na zachodzie kraju podlega po 3 brygady, a jednej pozostającej na północnym wschodzie - cztery.

Sztucznie narzucona przez polityków (a właściwie speców od politycznego PR) liczba żołnierzy 100 tysięcy w czasie pokoju, powoduje że nie wszystkie te brygady mogą być wypełnione żołnierzami. W praktyce połowa z nich liczy jedynie po kilkuset ludzi, choć etatów mają po kilka tysięcy. W dodatku NSR który miał być taką rezerwą dyspozycyjną szefa Sztabu Generalnego czy ministra ON, nigdy nie osiągnął przewidywanej liczby 20 tysięcy żołnierzy. Powoduje to że gotowość i zdolność do działań dywizji jest fikcyjna.

Jak temu zaradzić? Najprościej byłoby podnieść liczbę żołnierzy w czasie pokoju do 120 - 130 tysięcy. Jednak jak już wspomnieliśmy, przeszkadza w tym polityczny PR który zabrania partii rządzącej przyznania się do błędu. Z kolei, jak mówił generał Skrzypczak, nie możemy dalej zmniejszać liczby brygad (ze względów operacyjnych i strategicznych). Pozostaje nam więc szukać oszczędności w zmianach struktur.

Powinniśmy szukać oszczędności przede wszystkim w etatach niebojowych, nieliniowych, w logistyce, szkolnictwie, administracji, dowodzeniu i systemie kierowania. Jednak, jak się wydaje, tam również możliwości redukcji zostały wyczerpane. Przy czym zbytnie odchudzenie szkolnictwa i systemu dowodzenia może być wręcz zabójcze dla armii. Otrzymalibyśmy w rezultacie ciało bez mózgu lub w najlepszym razie armię z encefalopatią. Wykształcenie oficera sztabu dywizji czy wyższego trwa zbyt wiele lat żeby można było odbudować struktury w czasie zagrożenia jak choćby teraz, podczas wojny na Ukrainie.

Zresztą politycy niezbyt chętnie podejmują decyzje o zwiększaniu armii. Nawiasem mówiąc jest to powód dla którego armia zawodowa powinna mieć w miarę możliwości jak nalepiej wypełnione etaty już w czasie pokoju. Głupcy i pacyfiści u władzy wymagają takich struktur, by w czasie zagrożenia nie trzeba było wiele zmieniać. Tu można dodać na marginesie, że MON dał przydziały mobilizacyjne około 200 tysiącom rezerwistów, czyli że na czas "W" armia ma powiększyć się trzykrotnie. Jeszcze kilka lat temu było to ponad 550 tysięcy, tyle przynajmniej było w magazynach MON broni strzeleckiej. Jednak jak wiadomo panująca nam niemiłościwie banda kręci lody na wszystkim, więc i broń strzelecką sprzedała.

Zmuszeni jesteśmy więc szukać oszczędności w strukturach bojowych. Doszliśmy już do wniosku, że powinny to być etaty na jak najniższym szczeblu bo te najłatwiej uzupełnić nowym narybkiem lub rezerwistami. Nie mogą to być jednak etaty wykonawcze, związane bezpośrednio z walką i obsługą uzbrojenia. Powinny to być etaty pomocnicze lub dowódcze ale na jak najniższym szczeblu - czyli w kompanii.

Wzmocnienie batalionów było dużym osiągnięciem naszej armii. Z czasów Układu Warszawskiego wyszliśmy z batalionami liczącymi 31 wozów bojowych w 3 kompaniach. Obecnie liczą one 58 wozów bojowych w 4 kompaniach.  Stało się to przez wzmocnienie plutonów o 1 wóz bojowy i kompanii o dodatkowy wóz bojowy dla zastępcy dowódcy kompanii. Tych struktur nie należy zmieniać. Można natomiast zmniejszyć liczbę kompanii w batalionie. Zmniejszyć, ale tak, żeby nie osłabić samego batalionu. Ogólna liczba wozów bojowych w batalionie powinna pozostać taka jak teraz, lub niewiele mniejsza.

Można to osiągnąć zwiększając liczbę plutonów w kompanii z 3 do 4. Zamiast 4 kompanii w batalionie, będziemy mieli 4 plutony w kompanii. Ogólna liczba wozów w batalionie zmniejszy się tylko o dwa - z 58 do 56.  W kompanii wzrośnie z 14 do 18.
Zmniejszając liczbę kompanii z 4 do 3 zyskujemy około 10 etatów w batalionie - większość oficerskich i podoficerskich. W brygadzie będzie to już 30 osób, w 11 brygadach ciężkich i zmotoryzowanych jest to już około 340 etatów. O tyle - 3 pełne kompanie - można zwiększyć ukompletowanie jednostek bojowych. Nie jest to liczba oszałamiająca, ale nie do pogardzenia.

Dalsze oszczędności możliwe są teoretycznie przez zmniejszenie liczby brygad. Gdyby w każdej dywizji rozformować jedną brygadę, możnaby każdą pozostałą brygadę wzmocnić o jeden batalion. Otrzymalibyśmy silniejsze brygady ale słabsze dywizje.


Rozwiązaniem (co prawda tylko pozornym) byłoby dalsze zmniejszenie liczby dywizji do 2. Jest to wizja firmowana przez S. Kozieja. Sztab Generalny patrzył na nią niechętnie. Tu już wkraczamy w sferę polityki i zakulisowych walk najprawdopodobniej z udziałem rosyjskich agentów wpływu. Ale wizję strony przeciwnej też warto znać.


Mając tylko 2 dywizje, można bronić praktycznie tylko jednego kierunku operacyjnego. Tymczasem kierunków operacyjnych do obrony, tylko na wschodzie, jest co najmniej 4, nie licząc podkarpacia (Brama Przemyska). Rosja ma w Europie 5 armii, nie licząc armii białoruskiej i strefy Kaliningradu...

Częściowym rozwiązaniem tego problemu mogłoby być włączenie do dywizji niektórych jednostek innych rodzajów wojsk na przykład śmigłowców i OT. Możnaby wtedy, powrócić do podziału na 2 okręgi wojskowe. Dowództwo dywizji byłoby równocześnie dowództwem okręgu wojskowego. Znów mogłyby mu podlegać wojewódzkie sztaby wojskowe i logistyka. Takie dywizje byłyby praktycznie związkami taktyczno-operacyjnymi. Co prawda MON twierdzi że dywizje już są w praktyce związkami operacyjnymi, ale bez własnego lotnictwa ani nawet bez rozpoznania, można takie twierdzenia między bajki włożyć.

Śledząc zmiany organizacyjne w Wojsku Polskim, nie można oprzeć się wnioskowi że ich myślą przewodnią było jak największe zredukowanie armii i pozbawienie jej możliwości działania. Wszystko pozostałe było tylko pretekstem.
Powiedzenie że "od samego mieszania herbata  nie robi się słodsza" którym przestrzegał nas na początku transformacji Stefan Kisielewski, już od dawna trzeba przekuć na inne: "od zbyt intensywnego mieszania herbaty ubywa".
A wszystko zaczęło się tak niewinnie, od ogłoszenia okrągłej liczby 100 tysięcy żołnierzy, jako najłatwiejszej do zapamiętania przez wyborców partii "Donalda Donaldowicza Tuskaszenki".