19 lut 2014

Po Ukrainie przyjdzie czas na Polskę

"Kolorowe rewolucje" sponsorowane przez CIA dotarły na Ukrainę. Celem jest zniszczenie dotychczasowego układu sił. Jak mówi otwarcie H. Kissinger, za 10 lat Izrael przestanie istnieć. Rosnący potencjał demograficzny ściśniętych w gettach Palestyńczyków zdeterminuje los Izraela. USA stoją przed groźbą załamania gospodarczego spowodowanego kryzysem zadłużenia i perspektywą upadku dolara jako światowej waluty. Konieczne jest globalne przemeblowanie.
Na to nakładają się plany niezwykle wpływowej masonerii wyrosłej na judaistycznej wizji zniszczenia cywilizacji chrześcijańskiej i zapanowania nad światem.

Pólksiężyc destabilizacji dotarł do Europy.

Rosja w tym wszystkim jest małym graczem, ale też ma swoje ambicje i plany odbudowy chociaż części imperium. 
Najlepszą obroną jest atak, więc Putin przystąpił do działań.
 Ukraina zaczyna płonąć. Rosja to taki kraj który nie potrafi żyć w pokoju, pokój to dla Rosji śmierć. Za dużo narodów, za dużo religii, za dużo sprzecznych interesów. Dlatego zawsze stara się eksportować potencjał destabilizacji na zewnątrz. Tak jest i dzisiaj. Rosja jest na razie za słaba militarnie żeby połknąć Ukrainę w całości. Jednak Rosja to pojętny uczeń. Naśladowanie wynalazków z zachodu to jej specjalność. Szybko więc przyswoiła lekcję CIA i podjęła wyzwanie na Ukrainie.

Nie ma sensu pisać o szczegółach, kolejność wydarzeń można przewidzieć na podstawie tego co działo się w Tunezji, Libii, Egipcie, Syrii, Turcji... Nas powinno interesować jak zapobiec przelaniu się destabilizacji do Polski. Scenariusze są z grubsza podobne, widać rękę tego samego autora. Nie zawsze udaje się doprowadzić je do końca. W Egipcie i Turcji się nie udało. To nas powinno napawać nadzieją. Przyglądając się kolorowym rewolucjom, mozna zauważyć jedną prawidłowość: Zawsze zaczyna się od "pokojowej demonstracji". Kraj zwykle jest w kryzysie gospodarczym, więc demonstranci suto podlani walutą są niezwykle zdeterminowani i nieustępliwi. Stawiają żądania niemożliwe do spełnienia przez władze, to kolejna charakterystyczna cecha. Następnie dochodzi do spektakularnej prowokacji (pobicie, lub lepiej zabójstwo niewinnej ofiary, najlepiej kobiety). To wzmaga wściekłość tłumu, dochodzi do walk ulicznych, padają kolejne trupy. Reszta społeczeństwa przyłącza się do walki lub ucieka - zaczynają grać najstarsze instynkty.

W takiej sytuacji przy słabym państwie, pojawia się wizja zbudowania małego, regionalnego azylu - "małej ojczyzny"- czyli oddzielić się, odłączyć, spróbować stanąć z boku, nas to nie interesuje, my jesteśmy inni, zażądać autonomii. Ludziom się przypomina że już kiedyś mieli taki swój, inny od wszystkich "własny kawałek podłogi". Że tam "teraz jest ściernisko, ale będzie..." Kojarzycie te slogany? To teraz przypomnijcie sobie daty ich powstania. I nakładające się na tło narracje Niemiec o "małych ojczyznach" i "polskich obozach"...

Kijów Warszawa - wspólna sprawa?

Jak zapobiec takiemu rozwojowi sytuacji? Przede wszystkim potrzebna jest bardziej asertywna polityka zagraniczna. Nie możemy dalej zachowywać się jak "brzydsza panna na wydaniu". Nie musimy być lokajami Europy. Drugą ważną sprawą są silne, niezależne służby wywiadowcze. Zdolne przeciwstawić się działaniom agentów wpływu obcych państw. Następna sprawą jest odpowiednio zorganizowana silna armia. Bezradność rządu Ukrainy brała się między innymi z braku zdolności armii do działań. Wojsko nie miało odpowiedniej ilości paliwa żeby podjąć działania na obszarze całego kraju. Prezydent do dziś nie zdecydował się na powołanie nowego dowódcy wojsk lądowych po odwołaniu poprzednika miesiąc temu. Jest to piękny przykład jak korupcja i rozkład moralny prowadzi do upadku państwa. W tych krajach gdzie armia była wystarczająco silna i skonsolidowana, a rząd nie przejmował się co powie zagranica, kolorowe rewolucje nie udały się (Egipt, Turcja) lub mają poważne trudności (Syria).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz